13.01.20, 16:00(fot. kremlin ru/wikipedia/ccby40)

Dariusz Gawin: Wieczna Rosja. Sedno putinowskich kłamstw

Sednem putinowskich kłamstw jest wiara w siłę, w przemoc – choćby symboliczną. Chciałoby się powiedzieć – wieczna Rosja, która zawsze wierzy tylko w swoją imperialną moc i która uwielbia, kiedy inni jej się boją – pisze Dariusz Gawin w felietonie napisanym specjalnie dla Teologii Politycznej.

Nowa wykładnia przyczyn drugiej wojny światowej przedstawiona niedawno przez Władimira Putina wywołała szok i oburzenie. Wydawało się, że rosyjska propaganda już niczym nie może nas zaskoczyć, jednak przedstawianie Polski jako kraju winnego wybuchu wojny, kraju spiskującego z Hitlerem, żeby ostatecznie rozwiązać kwestię żydowską, przekroczyło wszelkie granice bezczelności i złej woli. Ta ponura farsa miała w sobie również nuty złowrogie, ponieważ Putin mówił do przedstawicieli państwa, armii i cerkwi. W takiej scenerii jego dywagacje nabierały cech oficjalnej wykładni linii politycznej rosyjskiego państwa. I tak też zostały od razu służbiście zrozumiane przez tamtejszych rządowych dziennikarzy i polityków, którzy momentalnie zaczęli powtarzać putinowskie kłamstwa. Ich sednem jest wiara w siłę, w przemoc – choćby symboliczną. Chciałoby się powiedzieć – wieczna Rosja, która zawsze wierzy tylko w swoją imperialną moc i która uwielbia, kiedy inni jej się boją.

 

Ale czy prawdziwe imperia swoją historyczną pozycję budują tylko na przemocy i strachu? Rzymianie też byli brutalni, jednak pozostało po nich coś więcej niż tylko strach, pozostało wspomnienie cywilizacji, której granice wyznaczały wielkie fortyfikacje i obozy legionów. W tych granicach budowano termy i drogi, teatry i okazałe miejskie fora.

Z Rosją jest inaczej, choć pretenduje do roli Trzeciego Rzymu. Świadczy o tym wydarzenie, które umknęło opinii publicznej na Zachodzie, nie wyłączając Polski, a które bardzo wiele mówi o charakterze nowego imperium rosyjskiego rządzonego od dwudziestu lat przez Putina. Otóż pod koniec listopada oddano do użytku autostradę łączącą Moskwę z Petersburgiem. Na pozór rzecz oczywista – ta blisko siedemsetkilometrowa trasa połączyła dwie stolice: dawną i obecną oraz dwa największe miasta, co czyni ją najważniejszą drogą w kraju. Dla kierowców to powód do radości, ale czy jest to powód do dumy dla współczesnej Rosji? Otóż nie, biorąc pod uwagę skalę globalnych ambicji tego mocarstwa. Autostradę tę budowano przez wiele lat – była już w planach za czasów sowieckich, jej budowa ślimaczyła się bardzo, także w czasach, gdy władzę sprawował już Putin, a Rosja zarabiała nieprawdopodobne pieniądze na eksporcie ropy i gazu (ropa była wtedy znacznie droższa niż dzisiaj). Te setki, miliardy dolarów nie poszły jednak na wielkie projekty modernizacyjne, na autostrady czy szybkie koleje, lecz na zbrojenia. Trzeba też pamiętać o kolejnych miliardach, które trafiły do kieszeni oligarchów lub za które kupowano luksusowe nieruchomości w Londynie i na francuskiej Rivierze.

Wielkie inwestycje infrastrukturalne budowane są w Rosji szybko tylko wtedy, gdy służą cementowaniu imperialnych wpływów na zewnątrz – tak było z mostem na anektowany Krym czy zbudowanym w ekspresowym tempie TurkStream, gazociągu do Turcji, położonym na dnie Morza Czarnego, który ma być instrumentem energetycznej dominacji Kremla na Bałkanach.

 

W tym samym czasie w Chinach po roku 2000 wybudowano dziesiątki tysięcy kilometrów autostrad a cały kraj opleciono siecią szybkiej kolei. Zresztą nie trzeba sięgać po tak spektakularne przykłady – Rosja ma prawie dwa razy mniej dróg szybkiego ruchu i autostrad niż Polska.

Ktoś może powiedzieć, że rozwój, którego celem jest ułatwianie życia obywatelom, nigdy nie był mocną stroną Rosji. Ale też skala tego, jak bardzo Rosja straciła ostatnie dwadzieścia lat w tej dziedzinie robi naprawdę wrażenie. I mówi też o naturze tego neo-imperium o wiele więcej niż rozwlekłe uczone traktaty. Rosja carska była cywilizacyjnie zacofana, ale miała wielką kulturę. Rosja sowiecka nieprawdopodobnym, nieludzkim kosztem dokonała wielkiego modernizacyjnego skoku, czego symbolem był nie tylko przemysł ciężki lecz także Sputnik. Ale to wszystko stare dzieje. Dzisiejsza Rosja to jednowymiarowe mocarstwo militarne, sprzedające surowce i za zarobione w ten sposób pieniądze sprawiające sobie nowoczesną broń. Rzeczywiście, łatwiej zarządzać nienawiścią do obcych niż budować autostrady dla swoich. A zwykli Rosjanie i tak jakoś sobie poradzą na takich drogach, jakie mają – przecież zawsze to robili.

Dariusz Gawin

teologiapolityczna.pl

Komentarze

wicek2020.01.13 19:14
Carska Rosja miała wielką kulturę?! Panie Gawin, we łbie się Panu poprzewalało chyba.
Mirek2020.01.13 18:20
Panie redaktorze Gawin . Ja twierdzę że Rosjanie to naród bez kultury którym rządzi zgraja bandytów . Tak było kiedyś i tak jest dzisiaj . Pisze Pan że Rosja carska miała wielką kulturę . I co z tego że miała ! . Tylko że ta wielka kultura należała tylko do elity rosyjskiej . Naród rosyjski został uwolniony z poddaństwa [niewolnictwa] dopiero w 1861 roku przez cara Aleksandra II i nie miał nic wspólnego z "wielką kulturą". Za rządów carskich jedynym europejskim miastem był Petersburg a reszta to była Azja . Naród rosyjski był narodem dzikusów i jest do dzisiaj . Ponad 80% Rosjan poparło agresję bandyty Putina przeciwko Ukrainie .......
XYZ2020.01.13 18:16
Z artykułu wywnioskowałem ze jeżeli jeżeli chodzi o uzbrojenie to jest potęgą,lepiej nie mieć jej jako przeciwnika,ale my mamy USA oni nam pomogą.A właściwie im tylko zależy na tym by Rosja o tydzień później stanęła pod Berlinem.
KOSTEK2020.01.13 17:59
Może nawet opinie Autra o Rosji to najprawdziwsza prawda. Z drugiej jednak strony brak dobrych dróg w połączeniu z walorami klimatu dwukrotnie uratowały Rosję przed totalną klęską militarną. Raz przed Napoleonem, a drugi raz przed Hitlerem. Więc i obecny władca Kremla uznał pewnie, że budowa dróg też może mieć swoje "plusy ujemne".
Eustachu2020.01.14 10:49
Tak .Bylaby nam ciezko dojechac a glab Rosji zeby zdobyc te pola kolchozowe pelne ziemniakow I kukurydzy.Ale jak zbuduja autostrady to zaraz zapuszczamy silniki
zatroskany2020.01.13 17:56
I Lenin terrorysta wiecznie żywy którego w tym kraju ciągle czczą
Wies2020.01.13 17:29
Chiny to zły przykład, zresztą idą drogą swojego idola. I tu i tam głód i smród. Gdyby nie pompowanie pieniędzy z krajów takich jak Polska żadne komunistyczne państwo by się nie utrzymało.
OMR2020.01.13 16:18
NA SZCZĘŚCIE POLSKIE PRAWACTWO TYPU NACJONALIŚCI, KORFINOWCY, KOLIBERKI MUREM BRONIĄ PUTINA I ROSJĘ.
robaczek 2.02020.01.13 16:02
a moze najwiekszy przyjaciel Polski, mister lizodup Orban pomoze? pisiurki!! wszak to nasz jedyny przyjaciel w Europie!! reszta nas chce zjesc, zniszczyc, zdeptac itd. wszyscy przeciwko nam, oprócz orbanika. ale zaraz zaraz, czy łon czasami z putinkim interesów nie robi??? miski!!! cos tutaj nie gra!! ale wiem wiem, oj tam oj tam!!! ;] wazne ze wstalismy z kolan!!!!! prawda?? z tym ze wstalismy, i od razu padlismy na ryj!! dyplomatołki
zatroskany2020.01.13 18:00
Towarzyszu przestańcie fantazjować
Eustachu2020.01.14 10:41
Ej Szmaciaki ,Szmaciaki .Podpielibyscie sie pod team Lazurowe Wybrzeza co?