20.08.21, 15:49Fot. screenshot - YouTube (Salve TV)

,,Do końca bronił ludzkiego życia’’. Pożegnaliśmy abpa Henryka Hosera

W bazylice katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na warszawskiej Pradze pożegnano dziś zmarłego 13 sierpnia abpa Henryka Hosera. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, a kazanie wygłosił przyjaciel zmarłego hierarchy i jego współbrat w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego, abp Tadeusz Wojda. Kaznodzieja przypomniał o wielkim dobru dokonanym przez posługę abpa Hosera. Podkreślił, że jako misjonarz i lekarz przez całe życie bronił ludzkiego życia.


Publikujemy pełny tekst kazania:

 

Kazanie na pogrzeb Ś.p. Ks. Abpa Henryka Franciszka Hosera

 

Św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu przypomina: „Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie” (2 Kor 5,1).

Słowa te wprowadzają nas w dzisiejszą uroczystość pogrzebową ś.p.  Arcybiskupa Henryka Franciszka Hosera, pallotyna, kapłana, misjonarza, biskupa – seniora diecezji warszawsko-praskiej, specjalnego wizytatora apostolskiego w Mediugorje.

Odszedł do Pana w godzinach popołudniowych w piątek, 13 sierpnia 2021 po długim zmaganiu się z ciężką chorobą.

Jeszcze niedawno, zaledwie pod koniec lipca, odwiedziłem go w Ołtarzewie. Cierpienie i ból odmalowywały się na jego obliczu, ale zachowywał całkowity spokój i pogodę ducha. Chętnie, jak zawsze, rozmawiał na różne tematy, pytał, komentował, formułował trafne oceny, dawał cenne sugestie. W rozmowie wybrzmiewało jego bogate doświadczenie życiowe, zgromadzone w różnych krajach i na różnych kontynentach. Był wykwintnym obserwatorem otaczającej nas rzeczywistości, którą potrafił analizować, trafnie ocenić i rzeczowo o niej mówić. Był też człowiekiem bardzo oczytanym. Obficie korzystał z literatury historycznej i współczesnej dotyczącej dziedzin jego osobistego zainteresowania ale też tematów bieżących wyzwań i problemów społecznych, etycznych, teologicznych czy pastoralnych.

Zdradzał nieugiętą chęć do pracy, ale też był świadomy swoich problemów zdrowotnych. Dodał nawet, że chyba zmierza ku końcowi i że jest gotów na wszystko jeśli taka jest wola Boża. Starałem się dodać mu otuchy, mówiąc że czekają na niego w Mediugorje, że tam jest jeszcze wiele pracy i że modlą o jego zdrowie…

Powtórzyłem mu to jeszcze raz przez telefon na początku sierpnia z Mediugorje. Dziękował, ale był już bardzo słaby, mówienie sprawiała mu trudność. W szpitalu lekarze, ks. Prowincjał Zenon i S. Elżbieta robili co mogli, aby mu ulżyć w cierpieniu. Niech Bóg im za to wynagrodzi.

Dzisiaj myślę, że rzeczywiście wyczuwał zbliżający się kres swojego życia, że był świadomy iż dobiegało końca jego czuwanie na tej ziemi. Wyczuwał palącą moc słów Jezusowych z dzisiejszej Ewangelii: „Bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Łk 12, 40), i rzeczywiście był gotowy na spotkanie ze swoim Mistrzem, któremu zawierzył całkowicie i do końca swoje życie i swoją posługę jako kapłan w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego i jako następca Apostołów.

Stajemy więc dzisiaj w zadumie, by choć przez chwilę jeszcze przedłużyć wspomnienie jego życia, życia nader bogatego i oszlifowanego miłością i cierpieniem jak Boży diament, którego pięknem wielu się syciło. Stajemy w zadumie wdzięczności za ogrom dobra, jakie dokonało się przez jego posługę jako człowieka, lekarza, kapłana i biskupa. Stajemy wreszcie w zadumie nad jego postawą wiernego sługi, czuwającego dniem i nocą i oczekującego swego Pana aż przyjdzie.

To jego czuwanie rozpoczęło się 27 listopada 1942 roku, kiedy przyszedł na świat w Warszawie, jako syn Janusza i Haliny. Rodzice, solidnie wykształceni i duchowo uformowani, od najmłodszych lata ukazywali mu fundamenty życia. Niestety niedługo cieszył się obecnością ojca, który zginął w pożodze wojennej w 1944 r. Rodzina tymczasowo przeniosła się do Pruszkowa, gdzie młody Henryk ukończył szkołę podstawową i Liceum. Potem podjął studia na Akademii Medycznej w Warszawie, uzyskując – w 1966 r. – dyplom z medycyny.

Dociekliwe poszukiwanie prawdy i sensu życia, które towarzyszyły mu od najmłodszych lat, postawiło go w czasie studiów przed potrzebą konfrontacji w swoim życiu fides et ratio. W ówczesnym kontekście powszechnej propagandy komunistycznej nie było to łatwe. Znaleziony consensus między wiarą, nauką i życiem otwarł mu drogę do kapłaństwa, w którym odczuwał potrzebę uzupełnienia misji lekarza misją kapłańską. W ten sposób pragnął pełniej i lepiej służyć innym, troszcząc się o zdrowie ich ciała i zdrowie ich duszy.

Pan Bóg zrozumiał to pragnienie i obdarował go powołaniem kapłański i dorzucił mu jeszcze dar powołania misyjnego, aby, jak kiedyś Apostołów, posłać go aż na krańce świata.

W roku 1968 wstąpił więc do Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego (Księża Pallotyni), składając 8 września 1970 r. pierwszą profesję zakonną. Odbył studia z filozofii i teologii w Ołtarzewie, w Wyższym Seminarium tegoż Stowarzyszenia. 16 czerwca 1974 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk Ks. Bpa Władysława Miziołka.

Formacja i studia w Seminarium pallotyńskim mocno zakorzeniły w jego sercu charyzmat św. Wincentego Pallottiego. Zawsze podkreślał swoją przynależność do rodziny pallotyńskiej. „Drugą rodziną była mi wielka rodzina pallotyńska – mówił na krótko przed odejściem z diecezji warszawsko-praskiej na emeryturę -, ona ukształtowała moją osobowość kapłańską. Ona mnie zachwyciła charyzmatem św. Wincentego Pallottiego, który jest charyzmatem powszechnego apostolstwa. Wszystko, co robiłem, było w duchu tego charyzmatu. Od Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego uzyskałem bardzo wiele dobra, zaufania i wdzięczności” (27 XI 2017).

Ubogacony pallotyńskim charyzmatem, rusza „aż na krańce świata”. Tak rozpoczyna się jego bogata i wielowymiarowa posługa zarówno w ramach Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego jak i Kościoła Powszechnego. Jest ona odzwierciedleniem słów z dzisiejszej Ewangelii: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze” (Łk 12, 35-36).

Przepasane biodra w znaczeniu ewangelicznym, to symbol gotowości do realizacji misji, wyzbycie się tego wszystkiego, co mogłoby opóźnić krok, utrudnić drogę. To też znak odwagi w pełnieniu powierzonych zadań zgodnie z wolą Bożą. Biodra przepasane to również znak przymierza z Bogiem, całkowite przylgnięcie do Boga: „Albowiem jak przylega pas do bioder mężczyzny, tak przygarnąłem do siebie cały dom Izraela i cały dom Judy; wyrocznia Jahwe; by były dla Mnie narodem, moją sławą, moim zaszczytem i moją dumą” – czytamy w Księdze Jeremiasza (13,11).

Podobnie i „zapalona pochodnia” jest oznaką gotowości do niesienia światła, aby rozświetlać ścieżki i drogi własnego i innych życia, tak by nie błądzić i nie zboczyć z drogi. „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca, który jest w niebie” – zachęcał Jezusa: (Mt 5,16).

Taka właśnie była postawa Zmarłego abpa Henryka. Zapalał w sobie światło Boże nieustannym trwaniem na modlitwie, na medytacji, na zgłębianiu Pisma Świętego. Był rozkochany w Słowie Bożym, zgłębiał je. W czasie roku Sabatycznego udał się do Ojczyzny Jezusa – Jerozolimy, aby oddać się studium Pisma Świętego. Dzięki temu, jego kazania, głębokie i bogate, były zawsze mocno osadzone w Piśmie Świętym. Głosił homilie każdego dnia wydobywając z czytań mszalnych myśli i wskazania, które były prawdziwymi perłami. Szkoda, że nikt tych homilii nie nagrywa, wyznała kiedyś z troską p. prof. Półtawska. Wiedział i rozumiał, że kapłan – pasterz i przewodnik musi świecić światłem, które czerpie z Pisma Świętego, w przeciwnym razie stanie się ślepym przewodnikiem w ciemnej nocy.

Przepasany pasem Bożej miłości, z zapaloną pochodnią Bożego światła, szedł tam, gdzie Bóg go posyłał, aż na krańce świata.

Początkowo tymi krańcami świata stał się Czarny Kontynent – Afryka, a dokładniej Rwanda. Przez blisko 21 lat pełni tam wiele ważnych i odpowiedzialnych posług, funkcji i stanowisk. Jest duszpasterzem, proboszczem, organizatorem sesji formacji apostolstwa świeckich, promotorem apostolstwa słowa drukowanego, a także przełożonym Pallotynów, członkiem różnych Komisji przy miejscowym Episkopacie, i nie tylko.

Wobec ogromu potrzeb miejscowej ludności pogrążonej w biedzie podejmuje działania jako lekarz, organizuje ośrodek medyczny, pozyskuje lekarstwa, leczy i oferuje pomoc sanitarną. Wie, że to właśnie w tych prostych, podstawowych gestach i czynach dobroci wobec najbardziej potrzebujących dokonuje się pierwsza ewangelizacja. Z czasem jego działalność koncentruje się coraz bardziej na rodzinie doświadczonej różnego rodzaju kryzysami. Realizuje szereg programów pro-rodzinnych, pośród których najbardziej znany to Action Familiale – Akcja Rodzinna. Otacza rodzinę szeroką opieką duszpasterską, pomaga małżeństwom w planowaniu rodziny, udziela fachowej pomocy medycznej. Sam św. Jan Paweł II, spotykając Pallotynów, nie jeden raz pytał o ks. Hosera i jego pracę. Jako ekspert od rodziny uczestniczy w I i II Specjalnym Zgromadzeniu Synodu Biskupów poświęconych Afryce oraz w Synodzie poświęconym Rodzinie.

Jest również postrzegany jako znawca problematyki misyjnej, kwestii kulturowych i etnicznych Rwandy. Potrafi oceniać sytuację i patrzeć w przyszłość, czego potwierdzenie można znaleźć w listach kierowanych do przełożonych Polskiej Prowincji Pallotynów. W jednym z nich pisał: „Jest jeden warunek, że pomoc SAC Kościołowi rwandyjskiemu zapisze się na trwałe w jego historii. Tym warunkiem – [to] jak najszybsze zdobycie powołań  miejscowych. Nasz czas, Europejczyków w Afryce jest policzony. Przyszłość nie należy do nas. Tymczasem zaś opatrzność daje nam wielką szansę” (List z 1976 r.).

Lata pobytu ks. Hosera w Rwandzie mocno zapisały się w pamięci wielu misjonarzy polscy i nie tylko. Z wielką wdzięcznością wspominają czasy, kiedy Perre Henri – jak go nazywano – pracował na Gikondo, w Kigali – stolicy Rwandy. Zawsze otwarty, życzliwy, towarzyski, z ciętym poczuciem humoru, chętnie dzielił swój czas i doświadczenia z innymi. Gikondo było rodziną. Misjonarze chętne tu się pojawiali, by odpocząć, porozmawiać na różne tematy, podzielić się trudnościami, zapytać o coś, bądź też skorzystać z medycznej pomocy. A on, kiedy dostrzegał bratnią misjonarską duszę, z dozą humoru i radości dodawał „i tuś mi jest bratem”.

Po powrocie z misji posługuje we Francji i Belgii. Również i tu szybko daje się poznać jako wytrawny misjonarz zawsze gotowy do współpracy.

Szczególnym momentem było wyniesienie ks. Hosera w dniu 22 stycznia 2005 roku do godności arcybiskupiej i powołanie go do posługi w strukturach Papieskich Dzieł Misyjnych i Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Sakrę biskupią przyjął 19 marca 2005 roku, a jako dewizę biskupią przyjął zawołanie: Maior est Deus – Bóg jest większy. W nowej roli promuje dzieło misyjne, mówi o jego nowych wyzwaniach, odwiedza kraje misje, troszczy się o pozyskiwanie na rzecz misji szeroko rozumianego wsparcia duchowego, ideowego, teologicznego oraz materialnego. Misjonarze nazywają go „przyjacielem misji”, który rozumie misje i wie jak im pomagać.

W roku 2008 Opatrzność wiedzie go z powrotem do Polski i wskazuje posługę biskupa diecezjalnego diecezji warszawsko-praskiej. Daje się poznać jako człowiek szerokich horyzontów, zatroskany pasterz o swoją trzodę duchową, rozumiejący nowe wymogi duszpasterskie, potrzebę szerokiej współpracy ze świeckimi, konieczność tworzenia ośrodków duszpasterskich młodzieży promieniujących młodymi błogosławionymi i świętymi, czy wreszcie większego umisyjnienia Kościoła lokalnego. Jest to możliwe przy szerokiej współpracy z kapłanami i świeckimi, którym daje przestrzeń do działania, rozwijania własnych inicjatyw, chętnie słucha pomysłów i daje zielone światło do ich realizacji. Podobnie jak kiedyś w Rwandzie, mocno stawa na duszpasterstwo rodzin i na tworzenie ośrodków formacji przyszłych małżonków w duchu nauczania św. Jana Pawła II.

W tym samym czasie pełni też różne funkcję w Episkopacie. Jest członkiem Komisji Duszpasterstwa i Rady ds. Rodziny, Rady stałej KEP, Rady Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” oraz Przewodniczącym Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych. Ta ostania funkcja przysparza mu nie mało trudności. Jako ekspert w zakresie bioetyki i lekarz doskonale rozumiał, czym jest fenomen ludzkiego życie, jaką wartością jest ludzkie ciało, czy rodzicielstwo. Wielokrotnie podkreśla, że każde poczęte życia ma prawo do istnienia, do narodzenia się, bo jest ono największym darem Boga. „Obrona każdego ludzkiego życia była dla niego sprawą priorytetową, której towarzyszyła konkretna argumentacja medyczna, prawna, teologiczna i moralna” – wspomina prof. Andrzej Kochański, członek Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych KEP. Bronił tej prawdy, nawet jeśli spotykał się z niezrozumieniem i ostra krytyką jej przeciwników. Jego głos „pozostał na zawsze wyrazistym głosem Kościoła na straży godności człowieka i wartości ludzkiego życia – dodaje inny profesor, ks. Bortkiewicz.

Wierny sługa nigdy nie spoczywa, ale czuwa aż do przyjścia Pana. Te słowa Jezusa jeszcze raz sprawdziły się w życia abpa Hosera. On sam kiedyś wyznał: „Nigdy nie wybierałem i nigdy nie prosiłem, zawsze przyjmowałem co przełożeni mi zlecili”. Tym razem, w 2017 roku, już jako Biskup Senior, na prośbę papieża Franciszek udał się do Mediugorje, aby podjąć opiekę duszpasterską nad przybywającymi tam pielgrzymami. Również i w Mediugorje jego posługa jest nieoceniona i wiele należałoby o niej powiedzieć.

13 sierpnia 2021 Pan odwołał go z ziemi, aby zaprosić do stołu w chwale niebieskiej. Zapowiedziany w dzisiejszej Ewangelii Syn Człowieczy przyszedł i go zabrał. Pozostaje smutek, ale też i głęboka nadzieja chrześcijańska, że Ten, Który dokonał w nim dobrego dzieła, teraz obficie mu wynagrodzi i przyjmie go do wiecznej radości.

Drogi Henryku, Bracie w Kapłaństwie i Biskupstwie, Przyjacielu i Misjonarzu, z serca Ci dziękujemy za dar Twojego życia, posługę i wszelkie dobro, i prosimy, aby Dobry Bóg przyjął Cię do swojej chwały. Amen.

Abp Tadeusz Wojda SAC

Episkopat.pl

Komentarze

asa2021.08.21 6:40
ten duchowny miał dar do pieknych kazań
antoni.s2021.08.20 23:47
Szczególne bóg zapłać księdzu arcybiskupowi za odważna decyzje o zamknięciu drzwi kościołów w rwandzie przed szukającymi tam ratunku karaluchami z tutsi.
matis892021.08.20 22:18
A aborcyjna szczepionka po której zmarł, co oczywiśćie jest zbiegiem okoliczności jak u Krawczyka i innych ???
Anonim2021.08.20 21:43
Dobre życie.
Anonim2021.08.20 20:28
Gdzie pochowano jego truchło? Chętnie zesram się na jego grób.
Anonim2021.08.20 18:19
Fajnie że śmieć zdechł.
***2021.08.20 18:25
Fajnie że się ujawniłeś...kreaturo!
katolik2021.08.20 18:13
Niezłomny jest związek republik swobodnych, Ruś Wielka na setki złączyła je lat. Niech żyje potężny jednością narodów, z ich woli zrodzony nasz kraj, Związek Rad! Chwała ci, Ojczyzno, tyś ziemia swobody, ludów przyjaźni ostoja i straż! Sztandar radziecki, sztandar ludowy, drogą zwycięstwa niech kraj wiedzie nasz! Skroś burze świeciło nam słońce swobody, nas wiódł wielki Lenin, wskazywał nam cel, wychował nas Stalin w wierności ludowi, do wielkich zapalił nas trudów i dzieł. Chwała ci, Ojczyzno, tyś ziemia swobody, szczęścia narodów ostoja i straż! Sztandar radziecki, sztandar ludowy, drogą zwycięstwa niech kraj wiedzie nasz! Okrzepła nam armia w bitewnym mozole. najeźdźców zmieciemy, zetrzemy ich ślad! . . . . . Za Rodinu ...urraaa ! . . . . Za Putinu ....urraaa ! . . . . My w bitwach stanowim o losach pokoleń, my sławą okryjem ojczysty kraj Rad! Chwała ci, Ojczyzno, tyś ziemia swobody, sławy narodów ostoja i straż! Sztandar radziecki, sztandar ludowy, drogą zwycięstwa niech kraj wiedzie nasz! . . . . . Za Rodinu ...urraaa ! . . . . Za Putinu ....urraaa ! . . . .
Co?2021.08.20 18:03
Do końca? A na końcu p[przyjął skażoną aborcją szprycę i cała sława prysła.
katolik2021.08.20 17:43
Wyciekł rzadowy projekt- PRZYMUSOWYCH SZCZEPIEN POLAKÓW< CZYLI bydła dla SSPIS!! POLACY BEDA UMIERAC< DEPOPULACJA!!
Anonim2021.08.20 17:18
bronil, ale katopedofilow jak on sam.
Polak2021.08.20 16:51
Coś wam się pomyliło, zbrodniarz hoser bronił jedynie morderców i pedofilów.
B522021.08.20 16:56
No i mamy kolejną aferę z Kościołem w roli głównej. Kolejny ksiądz, który zupełnie opacznie rozumie znaczenie „posługi” i ukrywanie tego faktu przez kurię krakowską. W 2017 roku ów ksiądz był kapelanem na oddziale geriatrycznym w jednym z małopolskich szpitali. Został on przyłapany przez pracowników na kontakcie o charakterze seksualnym z półprzytomną pacjentką.
***2021.08.20 16:57
...masz jeszcze raz: Stuknięty debilu....jak znasz jakieś zbrodnie Hosera to je wymień...kanalio!
Polak2021.08.20 19:13
Ot choćby jego współudział w ludobójstwie w Rwandzie. A działania bandziora hosera w kwestii ochrony pedofilii są tak powszechnie znane, że mówiła o nich nawet partyjna TVpis.
***2021.08.20 19:43
Tak jak myślałem....nie masz nic.....tylko sobie mordę wycierasz zmarłym biskupem.
anonim2021.08.20 17:19
albo jesteś tak głupi, że bezmyślnie powtarzasz kłamstwa, albo taką szmatą, bo celowo rozsiewasz fałsz...
Zasady2021.08.20 16:08
Nie mówmy źle o zmarłych. Jeżeli nie da się mówić dobrze, to przychodzi zawrzeć twarz.
***2021.08.20 16:12
No to zawrzyj...po co się w ogóle odezwałeś?
katolik2021.08.20 16:30
wypowiadał sie w sprawach publicznych, jeśli powstanie o nim ksiażka, to opisane zostanie wszystko jako fakt, więc nikt nie chce mówić o zmarłym żle, ale operuje faktem
***2021.08.20 16:49
...no to niech opisze! a nie sugeruje że jest coś nie tak.
katolik2021.08.20 16:58
właśnie zle skierowałem odpowiedz, bo to do Zasady
***2021.08.20 17:00
Ok.
katolik2021.08.20 17:05
ok. Dobrze, że się odezwałes. pozdrawiam
Zasady2021.08.20 16:55
Drogi(a) ***, odpowiadam. Odezwałem się, ponieważ widze mnóstwo złych, negatywnych, często brutalnych opinii o zmarłym. One są zapewne w dużym stopniu prawdziwe - w zasadzie nie ma biskupa, o którym możnaby z czystym sumieniem pisać dobrze. Ale zasady kultury nakazują powstrzymywać się od zajadłej krytyki zmarłych. I o to apelowałem i dlatego się odezwałem. Czy dość jasno sie wytłumaczyłem.
katolik2021.08.20 16:59
oczywiście, rozumiemy Cię Kolego!
***2021.08.20 18:24
Szanowny komentatorze...w zasadzie to mógłbym się z Tobą zgodzić, gdyby nie to: " One są zapewne w dużym stopniu prawdziwe". Co jest prawdziwe? te steki bzdur i zwykłego gó..a, którym się obrzuca zmarłego biskupa? czy może oskarżenia o ludobójstwo?.. Masz jakąś wiedzę, której nie wszyscy mają w tej sprawie. Jako katolicki biskup, ks. Hoser poglądy na różne sprawy miał klarowne i zdecydowane a że nie wszyscy byli z tego zadowoleni....to już inna sprawa.
Zasady2021.08.20 22:33
Szanowny ***, odpowiadam. Już tłumaczę dlaczego sądzę, że krytyczne wypowiedzi o panu Hoserze, podobnie jak o innych polskich biskupach, są "zapewne w dużym stopniu prawdziwe". I zgodnie z zasadą, o której wspominam - de mortuis... - nie będzie o Hoserze, ale o każdym polskim biskupie. W ciągu ostatnich kilku lat powoli odkrywamy skalę krzywd, jakie wyrzadzili polskim dzieciom polscy księża. Skala ta nie jest jeszcze do końca znana, byc może nawet - choć to wydaje mi sie akurat mało prawdopodobne - że jest w niektórych mediach wyolbrzymiana. Jednak nawet gdyby była nieco wyolbrzymiona, to jest ona z pewnością taka, że nikt, kto pełnił w Polsce funkcję biskupa w ciagu statnich 50 lat nie mógł o zjawisku nie słyszeć. Nikt z nich też nie mógł nie wiedzieć, że powszechną praktyką w takich sytuacjach było ukrywanie przez biskupa sprawcy, zwyrodnialca i całkowite porzucenie najmniejszych nawet prób pomocy ofiarom. Wszyscy oni zatem są współwinni krzywdy tych dzieci. I stawia to ich wszystkich poza nawiasem człowieczeństwa. To są kanalie, które powinny zostać dotknięte, jeśli sprytnie unikną odpowiedzialności karnej, przynajmniej społecznym ostracyzmem. Mam nadzieję, szanowny ***, że wyraziłem sie jasno i zrozumiale. Pozdrawiam
Anonim2021.08.20 16:15
Ani żle, ani dobrze tylko najlepiej prawdę. A prawda jest taka, że ten kleruch miał w du.pie ludzkie życie, co udowodnił w Rwandzie.
***2021.08.20 16:52
No to daj przykłady tej twojej prawdy, żebyśmy mogli je poznać. W przeciwnym razie lepiej zawrzyj "twarz".
Polak2021.08.20 16:51
A niby czemu ludzie mieliby nie wypominać bandytom takim jak hoser ich zbrodni?
***2021.08.20 16:55
Stuknięty debilu....jak znasz jakieś zbrodnie Hosera to je wymień...kanalio!
katolik2021.08.20 16:08
propagując chemię genetyczną, której celem jest ludobójstwo zaplanowane przez masonów, biila gatesa, sorosa, szwaba, w Polsce przez SSPIS, wszystkich posłów, senatorów, Abp Gądeckiego
fcuk piss2021.08.20 15:58
no i nie obronil
kefas2021.08.20 15:55
tak, zwłaszcza w Rwandzie bronił.
Anonim2021.08.20 15:55
Szczególnie w Rwandzie mają w pamięci jak abp Hoser bronił ludzkiego życia. (tłum. dla członków PiS i innych niepełnosprawnych intelektualnie - to sarkazm i ironia)😁
***2021.08.20 16:10
Ty sobie lepiej sprawdź, co to jest sarkazm a co to ironia...i uważaj na zajady...
Anonim2021.08.20 16:14
Ty uważaj lepiej na hemoroidy, bo PiSdzielcom od bólu du.py podobno straszne wyskakują...
***2021.08.20 17:03
...podobno!!!.....a ty jak byś się nie starał, to wyżej ch..a nie podskoczysz.