28.10.13, 09:52Fot. Artur Klose/Wikipedia

Dzień śmierci to czas, gdy trzeba się modlić. Wspomnienie Tadeusza Mazowieckiego

Dzień śmierci nie jest dobrym momentem na podsumowania, szczególnie tak skomplikowanych i bogatych życiorysów, jak ten Tadeusza Mazowieckiego. Trudno oddzielić w nim bowiem to, co ważne, od tego, co nie; to, co było błędem, od tego, co wynikało z odmiennej oceny rzeczywistości. Szczególnie trudne jest to zaś, gdy zabiera się za to człowiek żyjący wiele lat później i do tego z innej formacji ideowej. Dzień śmierci nie jest też dobrym momentem na polemiki, bo to raczej czas, gdy trzeba modlić się za osobę, która odeszła, powierzać ją Bożemu Miłosierdziu, a powstrzymywać się od ostrych i zdecydowanych ocen.

A jednak trudno uciec od wspomnienia od Tadeuszu Mazowieckim. Wspomnienia, które nie może pominąć tego, że on i jego formacja (mam tu na myśli szczególnie „Więź”) wpłynęli na rozwój polskiego katolicyzmu, i choć wpływ ten nie zawsze był jednoznacznie pozytywny, to trudno nie dostrzec, że dyskusje jakie oni wywoływali kształtowały obraz Kościoła, przyciągały do niego ludzi, którzy stali niekiedy na marginesie, i pozwalało prowadzić dialog – tak wtedy potrzebny, niezależnie od tego, gdzie on doprowadził – z laicką inteligencją, która odchodziła od marksizmu. Mounieryzm, który tak często wyznawali wówczas ludzie z formacji Mazowieckiego nie był wprawdzie ideą dobrą na komunizm, był naiwnym, francuskim marzeniem o marksizmie z ludzką twarzą, ale też pozwalał – przynajmniej pewnej części katolików – odnaleźć jakąś formę zaangażowania. Nie rozumiem, jak można mu było, szczególnie w Polsce ulec, ale też dostrzegam, że tamto zaangażowanie przyniosło także pozytywne skutki.

Inaczej, choć i tu daleki jestem od jednoznaczności, można i trzeba oceniać zaangażowanie w PAX Bolesława Piaseckiego. Tu bliższa mi jest postawa Wiesława Chrzanowskiego, który jednoznacznie odrzucił propozycję zaangażowania w rozmaite PAX-owskie inicjatywy, widząc w nich współpracę z diabłem, ale staram się też rozumieć tych, którzy chcieli zachować jakieś możliwości katolickiego zaangażowania nawet w czasach, gdy za działalność w Sodalicjach Mariańskich można było trafić do więzienia. Bolesław Piasecki niewątpliwie współdziałał z komunizmem, ale też to jego działanie pozwoliło zachować pewną przestrzeń zaangażowania katolikom. Opłacana ona była strasznymi, niedopuszczalnymi ustępstwami, choćby potępieniami biskupa Kaczmarka (i takie teksty znajdują się w dorobku Tadeusza Mazowieckiego) i uznania nałożonej na niego kary śmierci za słuszną.

Ale nie sposób zapomnieć także, że to właśnie Tadeusz Mazowiecki domagał się powołania specjalnej komisji do wyjaśnienia mordów na stoczniowcach w grudniu 1970 roku, protestował przeciwko nowej konstytucji PRL, był mężem zaufania głodujących w warszawskim kościele św. Marcina czy podpisywał list w obronie aresztowanego Kazimierza Świtonia i wreszcie był pierwszym redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”. On także współtworzył środowisko, które formowało katolików, katolicką inteligencję i przygotowywało ją do późniejszego zaangażowania w życie społeczne. Można, a nawet trzeba zadawać pytanie, o to czy kierunek formacyjny, czy przesadne nastawienie na dialog, nie było błędne, ale też trudno nie dostrzec, że środowisko to wydało wielu, ważnych dla Polski i polskiego Kościoła ludzi. Ludzi, z którymi można się nie zgadzać, ale których znaczenie trudno przecenić.

Jeszcze trudniej pisać o wydarzeniach najbliższych, szczególnie, że nadal są one przedstawiane w zmistyfikowanej formie, która wyklucza poważną dyskusję o rzeczywistych poglądach, przekonaniach, intencjach osób w nie zaangażowanych. Jedna ze stron chce widzieć Tadeusza Mazowieckiego jako nieskalaną postać, która nigdy się nie myliła, dla drugiej jest on symbolem błędnej (a i ja tak uważam) polityki „grubej kreski”, dogadywania się z postkomunistami w imię wyimaginowanego zagrożenia endeckiego czy rozmaitych wolt Unii Demokratycznej. Wszystko to nie powinno jednak przesłaniać prostej prawdy, że w ten sposób Tadeusz Mazowiecki pozostawał wierny linii politycznej, jaką wybrał przed laty, i starał się służyć dobru Polski i Kościoła, tak jak je rozumiał (warto przypomnieć, że to on przywrócił katechezę w szkołach). I znowu można dyskutować nad tym, czy linia ta była sensowna, można zastanawiać się, czy nie została ona sfalsyfikowana (a moim zdaniem została, i to zarówno w wymiarze eklezjalnym, jak i politycznym), ale trudno nie dostrzec, że była ona istotnym elementem polskiej polityki i polskiego życia kościelnego, a Polska, ale i polski katolicyzm bez niej byłyby inne.

Czas na oceny, szczegółowe analizy tej postaci, a może wreszcie pełną biografię, jeszcze nadejdą. Dzisiaj zaś trzeba w pokorze, i ze świadomością, że i my będziemy kiedyś odpowiadać za nasze, lepsze i gorsze decyzje i wypowiedzi, modlić się do Boga za duszę naszego brata, który dziś w nocy staną przed Panem. O miłosierdzie dla niego.

„Promienny Chryste, Boski Zbawicielu,

jedyne światło, które nie zna zmierzchu,

bądź dla tej duszy wiecznym odpocznieniem,

pozwól oglądać chwały Twej majestat”.

 

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze

anonim2013.10.28 10:30
PIĘKNY I WYWAŻONY KOMENTARZ , AKCEPTUJĘ W PEŁNI!
anonim2013.10.28 12:16
O zmarłych dobrze albo wcale. RIP
anonim2013.10.28 12:21
RIP..
anonim2013.10.28 13:37
Niech odpoczywa w pokoju. Amen
anonim2013.10.28 13:48
"Zdajemy sobie sprawę, że o nieżyjących nie powinno mówić się źle – ot taka chrześcijańska zasada! Niemniej jednak należy pamiętać, że Tadeusz Mazowiecki swoją karierę zaczynał jako redaktor „Słowa Powszechnego”, szkalując księży więzionych w Ubeckich katowniach po wojnie. Pismo „Słowo Powszechne”, którego - jako 25 latek - Tadeusz Mazowiecki został redaktorem naczelnym w 1953 roku wydawane było przez PAX promowało współpracę środowisk katolickich z władzami PRL. Warto pamiętać, że było mocno krytykowane przez Episkopat Polski, który nigdy nie uznał „Słowa Powszechnego” za pismo katolickie. „Kariera jednego z najważniejszych twórców i pierwszego premiera III RP zaczęła się właśnie wtedy, gdy w ubeckich lochach ginęli żołnierze wyklęci i torturowano pasterzy Kościoła katolickiego. Właśnie wtedy Mazowiecki, z łaski władz obsadzony w roli koncesjonowanego katolika (jako 25-latek otrzymał w 1953 r. stanowisko redaktora naczelnego dziennika „ Słowo Powszechne”), atakował z wygodnego redaktorskiego gabinetu aresztowanych i katowanych m.in. biskupa Czesława Kaczmarka, skazanego po 1,5 rocznym okrutnym śledztwie za „szpiegostwo na rzecz USA i Watykanu” - pisze Artur Dmochowski, niezależny działacz solidarnościowy. Oto co zapisał sam Tadeusz Mazowiecki na temat aresztowanego ks. bp. Czesława Kaczmarka: „Odcinamy się od błędnych poglądów ks. bp. Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej” - pisał Mazowiecki dokładnie w tym samym dniu, w którym na ul. Miodowej aresztowano Prymasa Wyszyńskiego i rozpoczęła się gehenna biskupa Adntoniego Baraniaka. (Więcej o tej sprawie we wrześniowym numerze miesięcznika „Moja Rodzina” - można je jeszcze nabyć w cenie 3,5 zł/egz., wysyłając e-mail: [email protected]) Czy w momencie, gdy prominentni działacze i utrwalacze III RP (będącej de facto spadkobierczynią systemu PRL) wylewają hektolitry łez – a więc politycy i dziennikarze – będą w stanie przypomnieć rzetelną biografię zmarłego Tadeusza Mazowieckiego? Czy egzaltacje na temat jego „katolicyzmu” mają sens? http://www.prawy.pl/z-kraju/4122-tylko-u-nas-nieznane-fakty-z-zycia-mazowieckiego
anonim2013.10.28 13:50
Obawiam się zaraz pojawi się ktoś taki jak pan Braun reżyser, który skrytykować potrafi dopiero jak osoba krytykowana leży w grobie.
anonim2013.10.28 14:47
Niestety, trochę Pan usprawiedliwia czyny ś.p. Mazowieckiego. I nie wspomniał Pan o jego stosunku do Żołnierzy Wyklętych, a jest to dość mroczny epizod z jego życia. Świeć Panie nad jego duszą.
anonim2013.10.28 14:48
RJCH W Twoim tekście jest błąd T. Mazowiecki , nigdy nie był naczelnym redaktorem Słowa Powszechnego był natomiast redaktorem paxowskiego Wrocławskiego Tygodnika Katoloków od 1953r. do odejścia z PAX-u w 1955
anonim2013.10.28 14:53
Odszedł Wielki Polak. Pokój Jego Duszy!
anonim2013.10.28 15:05
Nie będę płakał.
anonim2013.10.28 15:40
A skutki czarnej, grubej krechy, to dzwigamy po dziś dzień i dzwigać będą nasze pokolenia niewinnych Polaków, a nie esbeckich pokoleń żyjących z Narodu Polskiego.
anonim2013.10.28 15:44
Gruba kreska chroniąca komunistów to wymysł mazowieckiego. W latach 50-tych ten człowiek krytykował Kościół i porównywał go do reżimu stalinowskiego...
anonim2013.10.28 17:10
Mdli mnie już od hagiografii, jaką serwują nam dzisiaj wszystkie media, ale zarazem uważam, że z głosami krytycznymi powinno się poczekać co najmniej do dnia pogrzebu.
anonim2013.10.28 17:31
@Klara Mam podobnie, tylko jeszcze bardziej mnie mdli.
anonim2013.10.28 18:05
http://dorzeczy.pl/jak-tadeusz-mazowiecki-zwalczal-podziemie/
anonim2013.10.28 21:06
Jacol napisał(a): http://dorzeczy.pl/jak-tadeusz-mazowiecki-zwalczal-podziemie/ *** Pem tak - tylko krowa nie zmienia poglądów. W życiu jest więcej kolorów - nie tylko czarny i biały, sł też odmiany szarości.
anonim2013.10.28 21:42
nie ma po kim płakać bo to nie był dobry człowiek
anonim2013.10.28 22:07
Biskup Kaczmarek został skazany na 12 lat więzienia. Czy prosił o przebaczenie za to co zrobił ?
anonim2013.10.29 8:13
Dobry artykuł, dziękuję.
anonim2013.10.29 10:30
Chyba jednak warto przytoczyć w tym miejscu słowa Prymasa: http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,16308,prymas-polski-o-tadeuszu-mazowieckim.html
anonim2013.10.29 11:50
Dobre sobie. Rozliczanie przeszłości pozostawił instytucjom. No jasne. A te "instytucje" popaliły i rozgrabiły teczki bezpieki. Z tego g będziemy wychodzić jeszcze ze sto lat. Ale ja już wolnej Polski nie dożyję.
anonim2013.10.29 21:57
Panie Redaktorze Terlikowski! To jest pierwszy tekst, który przeczytałem na tym portalu - i za który Panu dziękuję. Jako redaktorowi, który chyba pierwszy raz napisał tekst jednocześnie nie-ideologiczny (w szerokim znaczeniu), nie-partyjny, nie-nienawistny, nie-uprzedzony, nie-sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem czy wiedzą naukową, za to ciepły, mądry; oparty na pewnym fundamencie swojego środowiska, ale wyważony i odpowiedzialny. Dziękuję. Pan ma wielką odpowiedzialność na sobie - Pan kształtuje postawy pewnej części młodego pokolenia, ma Pan na nie jakiś wpływ. To jest zadanie i odpowiedzialność. Rola Tadeusza Mazowieckiego w historii Polski jest niewyobrażalna. Jeżeli teraz lub w najbliższej przyszłości ktokolwiek będzie chciał upolitycznić tę śmierć, tak, jak upolitycznił tragiczną śmierć 96 uczestników polskiej delegacji państwowej na najwyższym do wyobrażenia szczeblu - będzie zwykłym kanalią. Odchodzą ludzie, którzy są ojcami obecnej pozycji Polski w świecie. Tej Polski, która nie miała przez 200 lat swobody w kształtowaniu swoich losów, która była słaba, podzielona i obolała. A oni odważyli się wziąć odpowiedzialność - i po 24 stworzyć dużą część tego, do czego Polacy zawsze tęsknili: wolność, demokrację, bezpieczeństwo zachodniej cywilizacji, możliwości rozwoju talentów, swobodę jazdy po świecie, możliwość spełniania pasji... Może warto to młodemu pokoleniu zacząć wreszcie tłumaczyć i uczyć odnoszenia sukcesów, wartości zasad, przyjaźni i dobra w międzyludzkich relacjach. Te wartości nie są tak odległe, jak widać, tylko trzeba je właśnie promować :)
anonim2013.10.29 22:02
@msniezek: http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,16308,prymas-polski-o-tadeuszu-mazowieckim.html - to jest mowa pogrzebowa (choć nie taką miała być), która jest ŚWIADECTWEM. Warto ją przeczytać analizując słowo po słowie. Pięć czy dziesięć razy! Aż dotrze do Ciebie każde słowo czy zdanie...
anonim2013.10.30 2:13
niech spoczywa w pokoju, dobry, spokojny, mądry Polak - oby był wzorem dla innych Polaków jak można bez agresji, bez chamstwa prowadzić dialog z ludźmi (o różnych poglądach); nikt nie jest doskonały - ale Tadeusz Mazowiecki na pewno stał po stronie dobra, o czym zaświadczył większością swojego życia
anonim2013.10.31 10:17
Jego postawa wobec zbyt wielu spraw budzi duże kontrowersje, żebym mógł stwierdzić, że był dobrym Polakiem. Dlaczego będąc w kapitule orderu Orła Białego głosował przeciw przyznaniu tego odznaczenia Witoldowi Pileckiemu? Dlaczego będąc premierem Rzeczypospolitej dopuścił do niszczenia akt? Za to nie dopuścił do dekomunizacji i do lustracji? Mało tego jego działania i słynna "gruba kreska" jednoznacznie firmują szkodliwe z punktu widzenia państwa, ale też z moralnego punktu widzenia działania. Powiedziałbym, że to nieudolność, gdyby nie fakt, że podobnie zachowywał się i wcześniej: w "Znaku", wobec biskupa Kaczmarka. Takich spraw jest więcej, aby uznać to za nieprzemyślane decyzje. Odsyłam do "Dzienników" Kisiela. Zawsze można wybrać: zostanę porządnym człowiekiem. Mamy prawo sądzić go po ludzku. Zwłaszcza, że był czynnym politykiem, którego decyzje i rady wpływały na życie każdego z nas. Pan Bóg dał mu decydować o losach Polski, a on się tego podjął. Może był dobrym człowiekiem, tego nie wiem. Ale wiem, że nie był dobrym politykiem i dobrym Polakiem.
anonim2013.10.31 21:52
Jako już dość zaawansowany wiekiem zaczynam negatywnie odbierać wyświechtany chwyt posługiwania się tzw. etosem solidarności i przy każdej okazji epatowanie tym zjawiskiem. Nie można odmówić znaczenia temu ruchowi ale wieczne czynienie z tego rzeczy najwazniejszej w najnowszej historii Polski zaczyna być żenujące tak jak byśmy się zatrzymali na tym etapie i nie byli zdolni do stworzenia czegoś nowego i prawdziwie polskiego. Może to zabrzmieć paradoksalnie ale stwórcy tego ruchu czyli robotnicy dzisiaj dostają najbardziej w d.
anonim2013.11.4 20:35
@2013 - "następnie (1950–1952) pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego dziennika „Słowo Powszechne”. W 1952 należał do grupy młodych działaczy (m.in. z Januszem Zabłockim), którzy sprowokowali dyskusję wewnętrzną, która dała zaczyn tzw. frondzie. W toku tej dyskusji wskazywał, że występuje w życiu publicznym jako katolik w imię chrześcijańskiej odpowiedzialności w polityce[6]. Został wówczas odsunięty od działalności w Warszawie i skierowany do Wrocławia[7]. Został tam współzałożycielem „Wrocławskiego Tygodnika Katolików”, którego w latach 1953–1955 był redaktorem naczelnym" Drobna różnica, to żadna różnica.
anonim2013.11.7 19:20
Taaaaak, skomplikowana droga zdrajcy. http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=4299#.UnvRSyfTXmg
anonim2013.11.7 22:22
"Wrocławski Tygodnik Katolicki". W tym Paxowskim czasopiśmie (w latach 1953 - 57 wydawanym jako "Wrocławski Tygodnik Katolików") "Pierwszy Niekomunistyczny Premier" a ówczesny Redaktor Naczelny WTK zamieścił artykuł, którego fragmenty pozwalam sobie wkleić "Pro Aeterna Rei Memoria": We wtorek, dnia 22 września br. [1953 red.] Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie ogłosił wyrok w sprawie ks. bp. Kaczmarka oraz ks. J. Danilewicza, ks. Wł. Widłaka, ks. J. Dąbrowskiego i siostry W. Niklewskiej - oskarżonych o zorganizowanie ośrodka prowadzącego działalność dywersyjną, wymierzoną przeciwko państwu ludowemu, działalność godzącą w najżywotniejsze interesy naszego narodu. więcej w http://gazetawarszawska.com/2013/10/28/tadeusz-mazowiecki-przeciw-biskupowi-kosciola-swietego/ http://www.mikke.fora.pl/ideologia-religia-swiatopoglad,8/t-mazowiecki-szkaluje-bp-kaczmarka-tekst-zrodlowy,8608.html http://www.rp.pl/artykul/596865.html ------------------------------------------------ W oficjalnych panegirycznych publikacjach poświęconych Tadeuszowi Mazowieckiemu skrzętnie pomijana jest napisana przez niego w 1952 roku książka "Wróg pozostał ten sam". Mazowiecki napisał ją wspólnie z Zygmuntem Przetakiewiczem, byłym działaczem przedwojennej "Falangi" i bliskim współpracownikiem Bolesława Piaseckiego. Książka była elementem bezwzględnej komunistycznej kampanii wymierzonej w polskie podziemie niepodległościowe i wszelką opozycję. więcej w http://dorzeczy.pl/jak-tadeusz-mazowiecki-zwalczal-podziemie/