02.06.13, 05:57Fot. z Muzeum Św. Andrzeja Boboli u o. Jezuitów w Warszawie

Dziś szklana trumna ze świętym Andrzejem Bobolą przejdzie ulicami Warszawy!

Dlaczego uroczystości z 1938 roku były tak hucznie obchodzone? - pytam o. dr. Aleksandra Jacyniaka, kustosza Muzeum Św. Andrzeja Boboli w Warszawie i jednego z organizatorów tegorocznego Święta Dziękczynienia. - Dwudziestolecie międzywojenne to był czas niezwykłej radości z odzyskania niepodległości i promocji polskości. Św. Andrzej Bobola był tym, który przepowiedział zmartwychwstanie Polski. Twierdził również, że będzie jej patronem. Jego kanonizacja była pierwszym aktem wyniesienia Polaka do godności świętego po ponad 170 latach, czyli od czasów jeszcze sprzed pierwszego rozbioru Polski. Na same uroczystości kanonizacyjne przybyło do Rzymu około 9 tys. Polaków i Polonii i była to największa pielgrzymka naszych rodaków do Wiecznego Miasta od początków państwowości polskiej. Widzimy więc ile tutaj religijno-narodowej symboliki. Wyniesienie Boboli na ołtarze i czczenie go jako patrona odrodzonej Polski  niezwykle nobilitowało naród. Widziano w nim szczególnego orędownika przed Bogiem.

Losy nie rozłożonego ciała św. Andrzeja Boboli od męczeńskiej śmierci w 1657 roku do czasu jego kanonizacji 17 kwietnia 1938 roku to materiał na osobny artykuł lub nawet powieść sensacyjną. Ostatnia wielka podróż relikwii męczennika odbyła się po kanonizacji, kiedy św. Andrzej jechał do Polski pociągiem, w którym przygotowano specjalny wagon - kaplicę, przez Włochy, Jugosławię, Węgry i Czechosłowację.

Po przekroczeniu granicy Polski zaczęła się euforia. Na trasie przejazdu św. Andrzeja i w miejscach postoju jego relikwii pojawiały się tłumy. W każdym mieście oprócz hierarchii kościelnej witali go przedstawiciele władz państwowych, generalicja, weterani, harcerze, poczty sztandarowe i tysiące zwykłych mieszkańców.

Pierwszą miejscowością, która po stronie polskiej przywitała świętego były Zebrzydowice. Na tamtejszym stadionie miejskim mieszkańcy gorąco przywitali patrona Polski. Stamtąd pociąg z relikwiami przybył na stację kolejową w Dziedzicach, skąd relikwiarz z relikwiami został przeniesiony na rynek w Czechowicach, gdzie odbyło się uroczyste nabożeństwo. Z Czechowic  pociąg pojechał do Krakowa, gdzie wieczorem tego dnia na dworcu kolejowym nastąpiło powitanie przez metropolitę krakowskiego, ks. abpa Stefana Sapiehę, który przybył w towarzystwie biskupów, kapłanów, sióstr zakonnych i tysięcy wiernych świeckich. Kraków tonął w kwiatach i biało-czerwonych flagach. Relikwie zostały procesjonalnie przeniesione przez przedstawicieli wszystkich stanów ulicami Basztową i Floriańską na Rynek Główny. Relikwiarz z relikwiami ustawiono na podium ołtarzowym przed głównym wejściem do Bazyliki Mariackiej. Tam odbyło się uroczyste nabożeństwo transmitowane przez Polskie Radio, podczas którego płomienne kazanie wygłosił o. Jarosz SJ. Po nim relikwie przeniesiono procesjonalnie ulicami Grodzką, Dominikańską, św. Gertrudy, Potockiego i Kopernika do Bazyliki Serca Jezusowego. Dziesiątki tysięcy wiernych mogły z bliska oddać tam hołd św. Andrzejowi aż do poniedziałkowego poranka, zarówno w ciągu dnia, jak i nocą, gdyż świątynia była w tym czasie stale otwarta. Stamtąd też transmitowano przez Polskie Radio uroczystą sumę odprawioną w niedzielę 12 czerwca o godz. 9.00. Pobyt relikwii w Krakowie zakończył się w poniedziałek Mszą celebrowaną w tym kościele przez Metropolitę Krakowskiego o godz. 8.00. Po niej, o godz. 9.00 relikwie zostały przeniesione procesjonalnie ulicami Kopernika i Potockiego na dworzec kolejowy, skąd o godz. 10.00 pociąg wyruszył do Katowic.

Kolejnym miejscem zatrzymania się relikwii był Poznań, gdzie relikwiarz był procesjonalnie niesiony do kościoła jezuitów przez przedstawicieli różnych stanów, m. in. wojska, uczestników Powstania Wielkopolskiego, dziennikarzy i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej. W kościele tym relikwie pozostały do poranka 17 czerwca, stwarzając w tym czasie możliwość nawiedzenia ich i modlitwy przed nimi dla bardzo wielu poznaniaków.

Z Poznania pociąg z relikwiami ruszył w kierunku na Warszawę przez Ostrów Wielkopolski, Kalisz i Sieradz. Na dworcach kolejowych tych miejscowości odbyły się specjalne nabożeństwa z niezwykle licznym udziałem wielu ludzi. Podobnie było w Łodzi, w której na dworcu Łódź Kaliska zgotowano św. Andrzejowi kolejne wielkie powitanie. Już od godzin porannych na placu przydworcowym zaczęły gromadzić się tłumy wiernych. Od godz. 12.00 natomiast przybywały procesje ze wszystkich łódzkich parafii i organizacje Akcji Katolickiej. Przybywali też przedstawiciele „stowarzyszeń kulturalno-oświatowych, bractwa, korporacje religijne i młodzież. Dworzec udekorowano flagami o barwach państwowych i papieskich oraz herbem Łodzi. Na tarasie przed dworcem ustawiono podium pokryte purpurowym suknem z dwoma białymi orłami. Na podium tym w czasie uroczystości ustawiono trumnę – relikwiarz. O godz. 14-tej na dworzec przybył ordynariusz diecezji łódzkiej (…), wojewoda łódzki (…), prezydent miasta (…), szereg wyższych wojskowych, urzędników państwowych i komunalnych. Na peronie ustawiły się poczty sztandarowe (…). Przed peronem, na który zajechać miał pociąg, stanęła kompania honorowa. O godz. 14.20 odezwały się dzwony wszystkich świątyń i syreny fabryczne”. Po wyniesieniu relikwiarza z pociągu odegrano hymn narodowy, przeniesiono relikwiarz na podium i przed nim odbyło się nabożeństwo, w czasie którego kazanie wygłosił ks. kanonik Stańczak. Po nim „przedstawiciele wszystkich stanów: wolnych zawodów, robotników, rzemieślników i chłopów przenieśli relikwiarz (…) do wagonu – kaplicy (…). O godz. 15.25 pociąg przy dźwiękach hymnu narodowego ruszył w drogę do Warszawy”.

Do stolicy pociąg z relikwiami dotarł o godz. 18.00 witany przez naczelnego wodza Rydza Śmigłego, wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego, marszałka Senatu i wicemarszałka Sejmu, ministrów, podsekretarzy stanu, prezesa NIK-u, licznych generałów, wyższych urzędników państwowych, prezydium miasta z prezydentem Starzyńskim, wyższe uczelnie z ich rektorami, członków zakonów i zgromadzeń zakonnych, duchowieństwo oraz biskupów z ks. kardynałem Kakowskim na czele, oraz przez rzesze warszawiaków. W „Kurjerze Warszawskim” napisano: „Odnosiło się wrażenie, że cała katolicka Warszawa wyległa na ulice, by powitać i oddać hołd Świętemu Męczennikowi”. Po odśpiewaniu hymnu polskiego umieszczono relikwiarz z relikwiami na specjalnie na ten cel skonstruowanym rydwanie, na którym wieziono je Alejami Jerozolimskimi, Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem.

Wzdłuż trasy pochodu, poczynając od Nowego Światu, ustawiły się niezliczone poczty sztandarowe organizacyj społecznych, robotniczych, zawodowych, szkolnych, korporacyj akademickich i bractw religijnych. Na placu Zamkowym prawdziwy las sztandarów pochylał się przed trumną św. Patrona Polski. Pochodowi towarzyszyły dźwięki dzwonów wszystkich kościołów stolicy”. O godz. 20.00 przed drzwiami katedry relikwie św. Andrzeja zostały przywitane przez arcybiskupa warszawskiego, ks. kardynała Kakowskiego. W centralnej nawie katedry przed prezbiterium ustawiono specjalne podium ołtarzowe, na którym umieszczono relikwie. Przez całą sobotę 18 czerwca do relikwii przybywały rzesze warszawiaków.

W niedzielę 19 czerwca została odprawiona Msza św. pontyfikalna w obecności Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego, który ofiarował św. Andrzejowi swój Złoty Krzyż Niepodległości z mieczami, który do dziś można oglądać wśród wotów ofiarowanych świętemu w muzeum przy narodowym sanktuarium świętego na warszawskim Mokotowie. Po niej na specjalnym rydwanie trumna z relikwiami została przewieziona w uroczystej procesji do kaplicy jezuitów przy ul. Rakowieckiej, gdzie z przerwą wojenną przebywa do dziś.

Jakub Pacan

Dziękuję o. dr. Aleksandrowi Jacyniakowi SJ za udostępnienie materiałów z Muzeum Św. Andrzeja Boboli przy Narodowym Sanktuarium Św. Andrzeja Boboli na warszawskim Mokotowie.


Komentarze

anonim2013.06.2 12:25
Pięknie! Zazdroszczę Warszawiakom..
anonim2013.06.2 12:26
Tego rodzaju wydarzenia cywilizowany świat może zobaczyć w państwach islamskich i...w Polsce. Polska to kraj kato-idiotów okupowany przez sektę watykańską, która nie ma nic wspólnego z naukami Jezusa ani z 10 Przykazaniami, które łamie na każdym kroku.
anonim2013.06.2 12:32
Ojciec eligiusz, a co cię tutaj przywiało, jakie wiatry? Leć dalej z Bogiem!
anonim2013.06.2 14:52
gdzie Sanepid? roznoszenie szczątków ludzkiego ciała nie tylko jest nietaktowne, ale i niebezpieczne dla higieny. Co za nekrofilia nieomal!