27.01.19, 17:25fot. P. Tracz, KPRM

Elżbieta Rafalska bezlitośnie obnaża kłamstwa lewicy o równości

,,Polska ma jeden z najniższych wskaźników luki płacowej w UE. Kobiety w naszym kraju zarabiają o około 7 procent mniej niż mężczyźni, podczas gdy średnia unijna to 16,2 procent'' - wskazała minister ds. rodziny, pracy i polityki społecznej, Elżbieta Rafalska.

 

Minister Rafalska przypomniała, że w Polsce nie jest możliwe dyskryminowanie pracowników ze względu na płeć lub wiek - oba te czynniki zgodnie z prawem nie mogą wpływać na wysokość płac. Jak mówiła Rafalska, to, że kobiety także i w Polsce niekiedy mniej zarabiają, nie jest efektem ich dyskryminacji. Bywa, że wykonują po prostu pracę zawodową krócej niż mężczyzna (bo przez część lat poświęcały się najważniejszemu w życiu zadaniu - wychowaniu dzieci); z drugiej strony według Elżbiety Rafalskiej kobiety niekiedy ,,bardziej nieśmiało upominają się o swoje wynagrodzenia''.

Polityk zaznaczyła jednoznacznie, że pojawiająca się w przestrzeni publicznej teza, że mamy ogromną przepaść w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, jest nieprawdziwa.

I rzeczywiście - w Polsce różnica w płacach między kobietami a mężczyznami wynosi 7,2 proc. na niekorzyść kobiet, podczas gdy średnia w Unii Europejskiej to aż 16,2 procent. To oznacza, że Polska jest wśród pięciu państw z najmniejszą luką płacową. Ustępujemy jedynie: Rumunii (sic!), Włochom, Luksemburgowii i Belgii. Takie kraje jak Anglia, Francja czy Niemcy, o ,,poprawnej'' Szwecji nie wspominając, są daleko za nami.

Co ciekawe, w sektorze prywatnym w Polsce luka płacowa wynosi 16,1 proc., będąc w unijnej normie; ale już w sektorze publicznym luka wynosi jedynie 2,8 proc., podczas gdy unijna średnia to 10 procent.

Przy tym trzeba podkreślić jeszcze raz: luka płacowa jest w dużej mierze naturalna, bo w istocie odzwierciedla przerwę w pracy ze względu na urodzenie i wychowanie dziecka. Stąd tak ważne jest, że w Polsce państwo wypłaca świadczenia 500+ oraz gwarantuje matkom czworga dzieci emeryturę. To w ogromnej mierze niweluje efekt luki płacowej. W tym sensie Polska idzie w absolutnej awangardzie troski o kobietę i rodzinę. W innych krajach państwa zajmują się raczej sprawą zabijania dzieci nienarodzonych. U nas państwo zajmuje się tym, jak pomóc, by dziecko mogło godnie żyć. I to jest cywilizacyjna różnica na naszą korzyść.

bb/pap, fronda.pl

Komentarze

Alyssa2019.01.27 20:42
Niech żyje Ojciec Dyrektor!! Precz z żydokomuną :/
end2019.01.27 22:10
Będziesz ukarana za hejt.
EWA2019.01.27 19:38
Ile jeszcze kłamst tej idiotki będziecie ludziom wciskać
end2019.01.27 22:08
Kobieto firma płaci za prace a nie za płeć. Wam lewicowanie w głowach pomieszało. Jakim cudem mam zapłacić kobiecie więcej skoro facet jest wydajniejszy w wiekszości zawodów? Po prostu oczyw iście nie zawsze ale częściej kobiety są słabsze , bo to płeć delikatniejsza i nie wszędzie może pracować. Opamiętajcie się kobiety !. Tam gdzie kobiety są lepsze zarabiają więcej. Mam inne doświadczenie a wy dalej słuchajcie bzdur zamiast brać się do pracy i dokształcania.
Maria Błaszczyk2019.01.27 18:49
Ja rozumiem propagandę i rozumiem metdologię, by zakryć skrzeczącą rzeczywistość. Więc tylko zwrócę uwagę na to, czego te badania nie pokazują. Realnie kobieta w Polsce zarabia statystycznie ponad 700 zł. mniej od mężczyzny. Im przedsiębiorstwo jest większe, tym dysproporcje między zarobkami kobiet i mężczyzn są wyraźniejsze: w średnich i dużych firmach wynagrodzenie kobiet wynosiło 70% analogicznego wynagrodzenia mężczyzn, w małych firmach kobiety zarabiają 92% tego, co mężczyźni na równorzędnych stanowiskach. Największa różnica w zarobkach występuje w grupie osób o najniższym wykształceniu: w tej grupie kobiety otrzymują 64% wynagrodzenia mężczyzn w sektorze publicznym, 79% - w sektorze prywatnym. Nierówności są wyraźne również między kobietami a mężczyznami z wykształceniem wyższym: wynagrodzenia kobiet stanowią 74% wynagrodzenia mężczyzn w sektorze publicznym, 75% w prywatnym. Największe różnice w płacach występują w sektorze finansowym – mężczyźni zajmujący się audytem czy podatkami inkasują aż o 45 proc. wyższe pensje od swoich kobiecych odpowiedników. Wyraźnie lepiej wynagradzani są również w branżach związanych z projektowaniem (obszar budownictwa/architektury – zarabiają 28 proc. więcej) oraz w ubezpieczeniach majątkowych (27 proc.). Jedynym sektorem, w którym kobiety zarabiają więcej od mężczyzn, jest sprzedaż/e-commerce. Różnica jest jednak minimalna – pense kobiet są wyższe o niecałe 5 procent. Co więcej, lepkie podłogi i szklane sufity utrudniają kobietom osiąganie wyższych i bardziej prestiżowych stanowisk. A także zarobki w sfeminizowanych zawodach, jak pielęgniarki, nauczycielki czy sekretarki są niższe niż w pozostałych.
Gwizda2019.01.27 18:57
Oczywiście sprytnie nie uwzględniasz, że "statystyczna" kobieta pracuje mniej godzin na miesiąc. A po uwzględnieniu tego, że kobiety mają N x większe "transfery socjalne" i emerytury, "statystyczna" kobieta za godzinę swojej pracy otrzymuje więcej od mężczyzn. Ot, wyzysk... ale kto by sie tam przejmował wyzyskiwanymi mężczyznami.
Maria Błaszczyk2019.01.27 20:49
No więc w Polsce kobieta pracuje średnio 5,5 godziny krócej niż przeciętny mężczyzna. Czyli jakieś 12% mniej niż mężczyzna. A zarabia ok. 20% mniej. Mam pewną trudność w dojściu, jak Ci wyszły te stawki godzinowe... Do tego - mężczyzna może pracować te 5,5 godziny wiecej, bo jego żona pracuje w dmou o ponad 20 godzin więcej niż on. Wystarczy, że mężczyźni wezmą na siebie odrobinkę wiecej obowiązków domowych, a godziny te się wyrównają. Póki co problem leży w tym, że dziecko trzeba z przedszkola odebrać, babunię staruszkę trzeba nakarmić, mieszkanie trzeba posprzatać, a statystyczny mężczyzna ma to w tylnej częsci ciała. https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/praca-godziny-pracy-wydajnosc,146,0,2367378.html
end2019.01.27 22:02
Każdy może sobie paniusiu strzelać procentami ile się da. Wam sie po tych lewicowych występach PO pomięszało. Jak ma się firmę to PŁACI SIĘ ZA DOBRĄ I WYDAJNĄ PRACĘ nier za płeć, ona tu nie ma nic do rzeczy. Bzdury opowiadasz to zwyczajny hejt. Mam zupełnie inne doświadczenie. Zapłata należy się za pracę , a nie za to że jest się kobietą. Jeżeli kobieta się nie dokształca, nie jest dobrym pracownikiem, to jakim cudem ma zarabiać więcej jak facet który siedzi w pracy i jest dobry. To samo dotyczy kobiet pracujących fizycznie, czy wy nie rozumiecie że są po prostu słabsze. . Wam się kobiety wszystko pomieszało, może Biedroń wam da więcej.
Maria Błaszczyk2019.01.28 20:01
Nie. Kobietom płaci się mniej. Z powodu płci. Nie ma to nic wspólnego z wydajnością, z wykształceniem. Kobiety są znacznie (w warunkach polskich) lepiej wykształcone, znają więcej języków. Kończą znacznie więcej kursów, dużo więcej z nich ma studia podyplomowe. Stwierdzenie faktu to nie jest żaden hejt. Natomiast zwracanie się do ludzi per "paniusiu" to jest prymitywne chamstwo. A uwagi typu "Wam się kobiety wszystko pomieszało" jest właśnie hejtem... Ja np. nie pracowałam fizycznie. Mam wyższe wykształcenie, na jednym z najwyżej notowanych wydziałów w Polsce, studia podyplomowe, odpowiedzialną i potwornie niezdrową prace w służbie zdrowia. I tak się składa, że w sfeminizowanym zawodzie. To oznacza, że zarabiałam niewiele ponad pensję minimalną. umiemy skorygować dane statystyczne tak, by określić, w jakim stopniu o wysokości pensji decydują czynniki merytoryczne, a w jakim płeć. I w warunkach polskich luka płacowa po skorygowaniu staje się jeszcze większa. I tak, kobiety są słabsze, statystycznie rzecz biorąc. Tylko w ilu zawodach ma to znaczenie??? Np. pielęgniarki muszą być raczej silne - a zarabiają tak gówniane pieniądze, że nie rozumiem, jak ktokolwiek może im spojrzeć w oczy.
Gandalf2019.01.27 23:22
"zwrócę uwagę na to, czego te badania nie pokazują" Chodzi o zwrócenie uwagi na to czego te badania nie pokazują. Czyli zwracamy uwagę na co? Na jakie badania? Czyje badania? Dane minister Rafalskiej pokazują różnicę jaka zachodzi pomiędzy Polską a innymi państwami Europy. I to jest jasne, czytelne i wymowne. "Zwrócenie uwagi" Marii Błaszczyk jest jakimś swoistym "rozpracowaniem" danych dotyczących wyłącznie Polski. Jak tego typu "rozpracowanie" wygląda w innych państwach Europy? Tego już Maria Błaszczyk nie przedstawia. Wypowiedź Marii Błaszczyk jest typowym rozmywaniem istoty problemu czyli tak zwaną "ściemą pospolitą". Pozdrawiam.
Maria Błaszczyk2019.01.28 19:47
W innych państwach jest różnie. Natomiast generalnie tendencja jest do zmniejszania luki płacowej. Polska idzie w przeciwnym kierunku i to jest niepokojące. Co ciekawe, ta luka maleje w krajach protestanckich, gdzie tradycyjnie była największa, a wzrasta w katolickich (Polska, Portugalia, Słowenia). To, co pani Rafalska przedstawia, nie jest " jasne, czytelne i wymowne", ponieważ podaje te różnice nieskorygowane np. dekompozycją Oaxaki-Blindera, która pozwala pokazać, w jakim stopniu różnice te sa uzasadnione czynnikami typu wykształcenie. No a właśnie w Polsce po skorygowaniu te różnice stają się szczególnie widoczne. Jest jeszcze jedna sprawa, na którą pani Rafalska nie zwraca uwagi. JEżele w jakimś kraju mediana zarobków to jakieś 2,5 tys. euro, nawet kobiety zarabiają te 20% mniej - to wciąż są to pieniądze, za które da się żyć. W Polsce mediana to trochę ponad 800 euro - w tej sytuacji różnica tych 170 euro oznacza, że kobiety zarabiają poniżej 750 euro. Do tego Polski system jest wybitnie niekorzystnie dla kobiet skonfigurowany. Polki mają relatywnie długie okresy bezskładkowe czy z niskimi składkami, i cały czas zarabiają mniej, a do tego - są wcześniej wypychane na emeryturę. Oznacza to głodowe emerytury. W innych krajach, gdzie świadczenia emerytalne są zupełnie inaczej skonstruowane, konsekwencje luki płacowej są dużo, dużo mniejsze. Z tego względu porównanie jest trudne. Porównujemy jabłka do gruszek. Używając zafałszowanych danych.