29.11.11, 11:02

Federa: Zagraj sobie w aborcję

- Problemem wpadki określa się powszechnie nieplanowaną ciążę. Pamiętajcie jednak, że pęknięta gumka albo inna sytuacja, w wyniku, której teoretycznie może zajść do zapłodnienia nie oznacza, że do takiego nieplanowanego zapłodnienia rzeczywiście doszło. Na naszych stronach znajdziecie informacje o tym, czy i jak uprawiać wolny od przymusu i przemocy seks i jak zabezpieczać się przed ewentualną wpadką. Gra WPADKA jest oparta na najczarniejszym scenariuszu, którego łatwo uniknąć! Jednak rozpoczynając lub prowadząc życie seksualne musimy liczyć się ze wszystkimi tego konsekwencjami. Gra zaprojektowana jest w taki sposób, aby zapoznać Was z realiami dotyczącymi dostępu do usług zdrowotnych związanych z waszą seksualnością. Mamy nadzieję, że granie we wpadkę uchroni Was od wpadek w realu! - czytamy na planszy „Wpadki”.

 

Cel gry? - Jak najszybciej dojść do mety nie będąc w ciąży – bez zbędnego owijania w bawełnę zdradza Federa. Jak przebiega „zabawa”? Gracze to ofiary przysłowiowej wpadki, a ich celem jest rozwiązanie „problemu” i dotarcie do mety bez dziecka w brzuchu. W zależności od tego, na którym polu stanie gracz, może zrobić test ciążowy, znaleźć numer Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, znaleźć numer telefonu Grupy Edukatorów Seksualnych PONTON, znaleźć numer Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, wyszukać w internecie informację o aborcji farmakologicznej, trafić na informację o „wywoływaniu miesiączki” w lokalnym gabinecie, powiedzieć rodzicom, wyjechać zagranicę i poddać się legalnej tam aborcji.

 

Jeśli trafisz na pole „lekarz” to, ups, czekasz trzy kolejki, bo medyk nie chce wypisać Ci recepty. Jeszcze gorszy los czeka Cię na następnym polu – środki poronne zamówione przez Internet okazują się aspiryną – czekasz trzy kolejki. Federa odgryza się też Radiu Maryja – na jednym z pól planszy dowiadujesz się, że przyjaciel, który miał pożyczyć Ci pieniądze, usłyszał w toruńskiej rozgłośni, że zarodek odczuwa ból i czekasz pięć kolejek.

 

Makabryczna gra jest częścią ulotki zawierającej opis działalności organizacji, której działanie ogranicza się właściwie do lobbowania na rzecz liberalizacji prawa aborcyjnego czy seksedukacji dzieci i młodzieży. Nie trzeba się w nią specjalnie zagłębiać, żeby przekonać się jej autorzy odbiegają od danych naukowych, a ich celem jest przede wszystkim wpojenie „graczom”, że odczuwanie bólu przez dziecko, podobnie jak syndrom poaborcyjny jest mitem, a sama aborcja jest nawet bezpieczniejsza niż ciąża. Gra, o charakterze – w zamyśle jej twórców – edukacyjnym, miast edukacji jest po prostu zwykłą demoralizacją. Przede wszystkim forsuje przekaz, że nieplanowana ciąża to nic strasznego, że to problem-drobiazg, którego łatwo można się pozbyć. Kształtuje nawyk takiego właśnie myślenia o dziecku, które – jeśli nie zostanie abortowane można oddać do okna życia (ostatnie pole przed metą).

 

- To hańbiące. Mity to właśnie to, co się tu próbuje wmówić młodym ludziom. Badania przeprowadzane na wielu kobietach wykazały, że konsekwencją aborcji jest syndrom poaborcyjny, są to także liczne choroby, w tym psychiczne – komentowała w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Anna Gręziak, wiceminister zdrowia w rządzie PiS. Oburzenia sprawą nie kryje również Bolesław Piecha, szef sejmowej Komisji Zdrowia: „Brak słów. Tak wiele przekłamań, mitów tworzy się w tego typu publikacjach. Trzeba odwoływać się do rzetelnej wiedzy naukowej, a to, co tu zaprezentowano, to coś gorszego niż infantylizm czy głupota. Najwyraźniej autorzy, pomysłodawcy gry, liczą na naiwność ludzi. Mam nadzieję, że tak jednak nie będzie. Nie dziwi mnie jednak, że robi to federacja działająca pod auspicjami Wandy Nowickiej (obecnie na urlopie bezpłatnym) - o dziwo, teraz wicemarszałka Sejmu. To równie trafione jak związki tej gry z aspektami naukowymi”.


Dla Wandy Nowickiej i jej Federy życie dziecka poczętego to tylko gra. Jej wynik zależy od ilości wyrzuconych oczek, a w życiu – najprawdopodobniej od sumy uzbieranych pieniędzy i skutecznego lobbowania (czytaj: wtłaczania ludziom do głowy bezwartościowej sieczki). Niestety, w realu nie jest tak prosto jak na planszy czy w świecie wirtualnym, nie ma kilku żyć. Abortowanemu dziecku i jego matce pozostaje tylko smutna perspektywa „game over”.

 

Marta Brzezińska/ND/Federa.org

Komentarze

anonim2011.11.29 12:13
<p>Bo prawda jest taka, że do pewnego momentu rozwoju prenatalnego dziecka nie odczuwa ono b&oacute;lu. I to nie powinien być argument przeciwko zabijaniu nienarodzonych. Podstawą argumentacji musi być prawda, to znaczy że zabijamy człowieka w jego wczesnym stadium rozwoju.</p>
anonim2011.11.29 12:13
<p>@Buszujący - a co powiesz o prawach dzieci? one też by pewnie jakieś chciały mieć, tylko, że jeszcze nie potrafią m&oacute;wić. np. przydałoby im się podstawowe PRAWO DO ŻYCIA</p>
anonim2011.11.29 12:18
<p>@Damian - zgadza się do 6 TYGODNIA! A w 9 tygodniu (czyli w drugim miesiącu ciąży!!): Dziecko odczuwa b&oacute;l już niemal całą powierzchnią ciała. Reaguje na b&oacute;l jak dorosły człowiek -&nbsp; odsuwa się od zr&oacute;dła b&oacute;lu, przesuwa w tył, gwałtownie rusza rękami i nogami, wykrzywia twarz....</p>
anonim2011.11.29 12:49
<p>kiedys też było powszechne niewolnictwo - czyli traktowanie człowieka jak nie człowieka&nbsp;- miejmy nadzieje, że podobnie stawiająca sprawę aborcja także przeminie</p>
anonim2011.11.29 12:54
<p>Obrzydliwe</p>
anonim2011.11.29 13:01
<p>Na szczęście jesteśmy my, będziemy walczyć z poszanowanie prawa do życia człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci</p>
anonim2011.11.29 13:06
<p>Ta gra nie jest infantylna, edukacyjna, ani głupia. To dobrze przemyślany zabieg lobbingowy w formie gry reklamowej. Idę o zakład że odpowiednio dotowany przez firmy prowadzące sprzedaż gumek, środk&oacute;w poronnych, czy czego tam jeszcze.</p>
anonim2011.11.29 13:43
<p>@Drtom</p> <p>Proszę podrzuć publikację na ten temat, można będzie zacytować chociażby na wikipedii, publikacje tam cytowane (chociażby z&nbsp; JAMA) m&oacute;wią o 26-30 tygodniu. Nie można walczyć na argumenty naukowe posiłkując się haasłem \"wszyscy wiedzą\".&nbsp; Taką dyskusją niestety przegramy walkę o życie nienarodzonych.</p>
anonim2011.11.29 13:44
<p>@DamianG:</p> <p>To jeden z najbardziej kłamliwych i obrzydliwych argument&oacute;w zwolennik&oacute;w aborcji. Nawet bakterie potrafią unikać szkodliwych bodźc&oacute;w, znaczy się- czują.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.11.29 14:05
<p>Obawiam sie, ze owi czytelnicy Wikipedii przestaja myslec kiedy widza cytowanie z JAMA czy innego wysoko impactowanego czasopisma. Otoz ciekawostka - zadna komisja etyczna nie wydala i nie wyda zgody na badania mierzace bol u plodu z przyczyn oczywistych. Z oczywistych wzgledow zadne szanujace sie czasopismo naukowe nie opublikuje badan przerpwadzoanych bez zgody komisji etycznej. Ekstrapolacja pewnych zjawisk jak aktywnosc elektryczna mozgu czy odruchy i na ich podstawie wnioskowanie o odczuwaniu bolu przez plod moga byc jedynie uzyskiwane &uml;przy okazji&uml; operacji matki (i plodu) pod wplywem znieczulenia ogolnego. Przyjmujac, ze plod rowniez otrzymuje anastetyk przez lozysko, wartosc naukowa takich badan gdy wnioskuja o odczuwaniu jest znikoma. O wiele wazniejsza kwestia to bezsens stawiania kryterium odczuwania jako czegos, co potwierdzaloby bycie czlowiekiem. Pacjent w znieczuleniu ogolnym, bez jakichkolwiek zdolnosci kognitywnych, z wylaczonym OUN automatycznie przestawalby byc czlowiekiem.&nbsp;</p>
anonim2011.11.29 14:15
<p>@<a \"text-decoration: none; color: #928b6e;\" name=\"komentarz_422920\" href=\"../../../users/dane/login/pzui\"><cite>Pzui</cite>:</a></p> <p>Akurat się tym obecnie bardziej interesuję i z tego co mi wiadomo, to w 14tyg czułe jest całe ciało, z wyjątkiem gł&oacute;wki, żeby dzidzi przy porodzie nie narażać na b&oacute;l. Więc mniej \"obrzydliwych\" emocji. Z resztą to nie ma znaczenia, na co wskazuję, przy argumentowaniu przeciw zabijaniu nienarodzonych. Nie wolno, bo to człowiek, a nie dlatego, że go to boli.</p>
anonim2011.11.29 18:03
<p>Nie wiem, jakim trzeba być skurwysynem, żeby wymyślić coś takiego. I proszę redakcję o niepoprawianie TEGO słowa, bo inne się nie nada.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Ale opr&oacute;cz wściekłości i narzekania mam jeszcze pewną propozycję pozytywną. Przeciwnicy aborcji co trochę labidzą, że zwolennicy aborcji są finansowani przez przemysł aborcyjny. Jedyną reakcją na ten fakt jest nagłaśnianie tego finansowania. Jestem zdania, że to zdecydowanie za mało. Na taką walkę potrzbne jest potężne wsparcie i duże pieniadze. Zastanawia mnie, czy działacze ruch&oacute;w Pro Life pr&oacute;bowali zainteresować tę część przemysłu, te firmy, kt&oacute;rych podstawą istnienia są... dzieci. Producenci odżywek, zabawek, kosmetyk&oacute;w dla dzieci czy pampers&oacute;w, nie dadzą może wprost pieniędzy na wystawę antyaborcyjną, ale na bardziej pośrednie formy finansowania ruchu Pro Life, pewnie można by liczyć. Nie chodzi tylko o to, żeby prostestować, ale żeby budować pozytywny obraz dużej rodziny. Kiedyś dzieci, to był Dar Boży, a dzisiaj wszechobecna propaganda przedstawia je jako koszt i skrupulatnie wylicza ile to trzeba mieć pieniędzy, żeby pozwolić sobie na JEDNO dziecko. I ten przekaz robi spustoszenie w umysłach kolejnego pokolenia. Rodzina z tr&oacute;jką dzieci już jest jakaś taka podejrzana, a z czw&oacute;rką jawi się jako patologia. Trzeba działać na rzecz odwr&oacute;cenia tego rodzaju wizerunku. Sądzę, że na takim polu wsp&oacute;łpraca pomiędzy firmami z branży produkt&oacute;w dla dzieci, a np. fundacjami wspierającymi rodziny wielodzietne mogłaby się układać całkiem dobrze. Dałoby się pewnie tę wsp&oacute;łpracę znacznie rozszerzyć.</p>
anonim2011.11.29 20:59
<p>Niedobrze mi się zrobiło!</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.11.29 23:08
<p>A jak wyrzucisz trzy sz&oacute;stki to spotykasz pomysłodawcę aborcji.</p>
anonim2011.11.30 2:51
<p>Tak na poważnie. Czy są w Polsce PRAWNICY, kt&oacute;rzy chcą przyjrzeć się tej sprawie przez pryzmat łamania polskiego prawa karnego choćby na płaszczyźnie propagowania przemocy fizycznej (dotyczy nakłaniania do zabijania nienarodzonych dzieci) i psychicznej (dotyczy propagowania czyn&oacute;w wywołujących depresje pourazowe, tu zwane depresjami poaborcyjnymi, jako czyn&oacute;w \"całkowicie nieszkodliwych\" tj. wprowadzania ludzi w błąd).</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.11.30 2:56
<p>Andrea Bocelli też miał być abortowany, ponieważ badania prenatalne wykazały, że dziecko urodzi się niepełnostrawne ( <a href=\"http://www.youtube.com/watch?v=6QfKCGTfn3o\">http://www.youtube.com/watch?v=6QfKCGTfn3o</a> ). Matka Andrea nie zgodziła się i teraz z licznymi wielbicielami tego piosenkarza może usłyszeć cudowną pieśń Ave Maria&gt; <a href=\"http://www.youtube.com/watch?v=XOcxhz6Msnk&amp;feature=related\">http://www.youtube.com/watch?v=XOcxhz6Msnk&amp;feature=related</a></p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.11.30 5:11
<p>@DamianG:</p> <p>To nie emocje- twierdzenie że wykładnią do odczuwania b&oacute;lu jest dojrzałość układu nerwowego jest sofizmatem. Na jego podstawie moglibyśmy odmawiać znieczulenia pacjentom niepełnosprawnym umysłowo lub z określonymi zaburzeniami organicznymi. Swoją drogą, pacjent znieczulony jest dobrym przykładem- nie czuje b&oacute;lu np. ze względu na zablokowane przewodnictwo- ale mimo to jego organizm odpowiada w określony spos&oacute;b na czynniki uszkadzające.</p>
anonim2011.11.30 14:27
<p>@Wł&oacute;częga - masz u mnie kawę :)</p>
anonim2011.11.30 21:56
<p>Proponuję nową grę: \"Piekiełko\". Celem gry będzie trafić w to miejsce. Tylko czy autorzy gry \"Wpadka\" nie posądzą mnie o plagiat...</p>