24.03.19, 10:35fot. Jose Luiz Bernardes Ribeiro, lic. CC BY-SA 3.0 via Wikipedia/Flickr

Jakie są skutki specjalnej łaski sakramentu namaszczenia chorych?

W 1858 roku, w cztery lata po ogłoszeniu przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, Matka Boża zjawiła się ubogiej pasterce, św. Bernadecie Soubirous, w Grocie Massabielskiej w Lourdes. Podczas osiemnastu zjawień (w okresie 11 lutego-16 lipca) Maryja wzywała do modlitwy i pokuty.

25 lutego w czasie ekstazy Bernadetta słyszy polecenie:

„A teraz idź do źródła, napij się z niego i obmyj się w nim”. Dziewczę kieruje swoje kroki do pobliskiej rzeki, ale słyszy głos: „Nie w tę stronę! Nie mówiłam ci przecież, abyś piła wodę z rzeki, ale ze źródła. Ono jest tu”.

Dziewczę na kolanach podążyło ku wskazanemu w pobliżu groty miejscu. Gdy zaczęła grzebać, pokazała się woda. Na oczach tłumu śledzącego wszystko uważnie ukazało się źródło, którego dotąd nie było. Woda biła z niego coraz obficiej i szerokim strumieniem płynęła do rzeki. Okazało się rychło, że woda ta ma moc leczniczą. Następnego dnia posłał do źródła po wodę swoją córkę niejaki Bouriette, kamieniarz, rzeźbiarz nagrobków. Stracił prawe oko przy rozsadzaniu dynamitem bloków kamiennych. Także na lewe oko widział coraz słabiej. Po gorącej modlitwie począł przemywać sobie ową wodą oczy. Natychmiast odzyskał wzrok. Cud ten zapoczątkował cały szereg innych tak dalece, że Lourdes zasłynęło z nich jako pierwsze wśród wszystkich sanktuariów chrześcijańskich. 27 lutego Matka Boża ponawia życzenie, aby na tym miejscu powstała kaplica. 1 marca 1858 roku poleca Najśw. Panna Bernadecie, aby modliła się nadal na różańcu. 2 marca Matka Boża wyraża życzenie, aby do groty urządzano procesje.

Kiedy wspominamy Matkę Bożą z Lourdes – jest to czas, który zmusza nas do refleksji – jak przeżywamy z najbliższymi czas choroby i jak ich przygotowujemy przez sakrament chorych do spotkania z Bogiem w wieczności?

Cierpienie budzi współczucie, szacunek i na swój sposób onieśmiela. Nic dziwnego: jest w nim przecież zawarta tajemnica. Dla katolików nie bez znaczenia jest to, że Jezus Chrystus, przez posługę Kościoła niesioną choremu w sakramencie chorych, faktycznie obdarowuje go nie tylko swoją Boską mocą, ale też daje znak swej szczególnej łączności z człowiekiem cierpiącym. Pisze św. Jakub Apostoł: Choruje ktoś wśród Was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechybędę mu odpuszczone” (Jk 5, 14-15).

„Skutki specjalnej łaski sakrament namaszczenia chorych są następujące:
– zjednoczenie chorego z męką Chrystusa dla jego własnego dobra oraz dla dobra całego Kościoła;
– umocnienie, pokój i odwaga, by przyjmować po chrześcijańsku cierpienia choroby lub starość;
– przebaczenie grzechów, jeśli chory nie mógł go otrzymać przez sakrament pokuty;
– powrót do zdrowia, jeśli to służy dobru duchowemu;
– przygotowanie na przyjście do życia wiecznego” (KKK 1532).

Wraz z sakramentem chorych jest związana posługa roznoszenia chorym Komunii św. do ich domów. Pan Bóg sprawia, że już w trzeciej parafii, w której posługuję, odwiedzam w I Piątki Miesiąca chorych. Jest to szczególny rodzaj posługi, niesienie Jezusa Eucharystycznego tym, którzy przez chorobę i cierpienie, nie mogą aktywnie uczestniczyć w życiu parafii. Przez prawie 3 lata odwiedzałem regularnie, raz w miesiącu ponad 20 osób, część już z nich odeszła do Pana, obecnie odwiedzam 11 osób przykutych krzyżem choroby do łoża. Bardzo sobie cenią tę posługę. Przez regularnie przyjmowanie Jezusa, wielu chorych „godnie” przeżywa samotność, chorobę, fakt odchodzenia. Wielu „uspokaja” obecność kapłana. Boli jednak fakt, że wielu parafian, nie chce korzystać z tej formy posługi stałej bądź doraźnej. Wiele odchodzi nie przygotowanych, nie pojednanych z Bogiem. Często jest to wina najbliższych, którzy zabiegają przy chorym lub odchodzącym o wiele ważnych spraw, ale nie o te najważniejsze. Kto jest odpowiedzialny za to, że najbliższa osoba nie została przygotowana do przejścia do wieczności?

Podczas studiów w na Uniwersytecie we Fribourgu, dane mi było kilka razy nawiedzać Sanktuarium Cierpienia w Lourdes. Jest to szczególne miejsce naznaczone obecnością Matki Bożej i ludzi chorych. Ilekroć staje się przed Grotą Masabielską, w której objawiała się Maryja, dotyka się tajemnicy ludzkiego cierpienia. Nie można zapomnieć tego miejsca z ludźmi chorymi, nie może nie wywrzeć nawet na niewierzących wrażenia procesja z Najświętszym Sakramentem o godz. 15.00 i błogosławieństwo nim chorych, czy wieczorna procesja różańcowa o godz. 21.00. Wielokrotnie byłem szczęśliwy, że mogłem tak być i uczestniczyć w tych wydarzeniach czynnie. Z całego świata rocznie przybywa prawie 6 milionów pielgrzymów, gdzie dokonują się uzdrowienia z chorób ciała i duszy. Wiele jest zgłaszanych w księgach uzdrowień, a o wielu wie tylko Bóg, Maryja i dane osoby. Chorzy pociągami, samolotami, samochodami przybywają i proszą o łaskę zdrowia.

Takim pielgrzymem był już schorowany bł. Jan Paweł II, który odbył w dniach 14-15.08.2004 roku przebywał w Lourdes. Swe pierwsze kroki Jan Paweł II skierował do Groty Objawień. Długo klęczał na specjalnie przygotowanym klęczniku a jego twarz przenikała modlitewna zaduma połączona z wyraźnym śladem cierpienia. – Klękając tutaj, przy grocie Massabielskiej, ze wzruszeniem odczuwam, że dotarłem do kresu mej pielgrzymki – powiedział w przejmujący sposób.
Zapalił świecę i napił się wody ze źródła – tak jak czynią to wszyscy pielgrzymi. Na ręce biskupa Tarbes i Lourdes Jacques’a Perrier przekazał Złotą Różę dla sanktuarium.
Mówił:

„Jestem tutaj razem z Wami, drodzy bracia i siostry, jako pielgrzym do Najświętszej Dziewicy. Czynię moimi wasze modlitwy i nadzieje, dzielę z Wami ten czas naznaczony fizycznym cierpieniem, ale niemniej płodny w cudownym zamyśle Boga. Z Wami modlę się za tych, którzy powierzają się modlitwie – zwrócił się bezpośrednio do chorych. Chciałbym Was wszystkich objąć, jednego po drugim, w sposób serdeczny moimi ramionami i zapewnić Was, jak bardzo Wam jestem bliski i solidarny z Wami. Czynię to w sposób duchowy, powierzając Was macierzyńskiej miłości Matki Pana i prosząc Ją, by wybłagała Wam Błogosławieństwo i pocieszenie Jej Syna Jezusa”.

Ostatnim etapem pobytu Jana Pawła II w Lourdes, była przejmująca modlitwa papieska w Grocie. W miejscu, gdzie 25 marca 1858 r. św. Bernadettcie Sobirous objawiła się Matka Boża, papież przez kilkanaście modlił się w absolutnym skupieniu.
Po kilkunastu minutach modlitwy w ciszy i skupieniu towarzyszący papieżowi kardynałowie i biskupi zaintonowali pieśń „Salve Regina”. Papież uśmiechał się, pochylał głowę, wznosił wzrok na figurę Matki Bożej.

Nie bójmy się kapłana, który przynosi ulgę w cierpieniu. Niech Matka Boża z Lourdes wyprasza nam łaskę zdrowia, łaskę dobrze przeżywanego sakramentu chorych, ostatniego namaszczenia i przyjmowania Jezusa Eucharystycznego, który daję siłę i moc do dźwigania krzyża cierpienia i choroby.

Ks. Grzegorz A. Ostrowski
Diecezja Płocka

Komentarze

pendragon666662019.03.26 11:46
jakim prawem poganscy sekciarze katoliccy korzystaja ze sluzby zdrowia.po kiego blokuja kolejki w szpitalach i u lekarzy......modlitwa powinna im wystarczyc
pendragon666662019.03.26 11:44
jakie skutki...............zryty beret,ciemnota i zacofanie
ddt2019.03.24 18:56
Nie ma takiego sakramentu jak namaszczenie chorych. Jest sakrament Ostatniego Namaszczenia. Posoborowe wypaczyło jego sens, a co za tym idzie i jego ważność.
Angelus2019.03.24 16:31
Jakie są skutki specjalnej łaski sakramentu namaszczenia chorych? Odp. - tłuste czoło.
Marian2019.03.24 15:46
Jestem pewny ze ty "Polish" bedziesz zdychal w meczarniach
anonim2019.03.24 12:01
"Choruje ktoś wśród Was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła..." po co lekarze,szpitale przy łóżku chorego wystarczy ksiądz z kremem!
ela pawłowska2019.03.24 16:28
Zamiast czekać 5 lat na wizytę