08.06.14, 07:50Zesłanie Ducha Świętego na Apostołów i Maryję

Jazda z Duchem Świętym jest cudowna!

Jak zaczęła się Twoja droga świadomego kroczenia z Bogiem?

Moja przyjaciółka w 2010 roku była na rekolekcjach ignacjańskich, po których wróciła odmieniona – zadowolona, szczęśliwa, zakochana w Jezusie. Jej świadectwo zachęciło mnie, aby także w 2011 roku pojechać do Jezuitów na rekolekcje pt. „Fundament”, po których wróciłam po prostu szczęśliwa, otoczona opieką i miłością, jako umiłowana córka Boga Ojca. Moja przyjaciółka już wtedy należała do wspólnoty w Bielsku-Białej, natomiast ja mieszkając na stałe w Rudzie Śląskiej, znalazłam Wspólnotę Nowej Ewangelizacji „Rafael” i postanowiłam jeździć do nich na Msze św. z modlitwą o uzdrowienie. Wstąpiłam do wspólnoty w 2012 roku i odtąd już coraz bardziej świadomie kroczę z Jezusem drogą swojego życia.

Należysz do wspólnoty charyzmatycznej. Czy od początku doświadczałaś mocy Ducha Świętego w swoim życiu, czy dopiero przyszedł moment , który mogłaś nazwać swoją Pięćdziesiątnica?

W moim życiu przez wiele lat nie skupiałam się nad tym jak działa Duch Święty, wiedziałam tylko że jest Trzecią Osobą Boską. Teraz wiem, że przyjęłam sakrament bierzmowania nieświadomie. Jeszcze  w 2011 roku nic nie wiedziałam o Duchu Świętym, dopiero na spotkaniach modlitewnych, gdy ktoś mówił o tym, że Jezus uzdrawia, otworzyły mi się oczy na „inną przestrzeń życia” – z Duchem Świętym. Od tego momentu I stopniowo, delikatnie – jak to Duch Święty, najlepiej potrafi – wprowadzał mnie i pozwalał doświadczyć mi Jego działania.

Moment  zjednoczenia w Duchu Świętym przeżyłam, gdy wypowiedziałam na głos - podczas modlitwy wspólnotowej w 2012 roku – pierwsze proroctwo. Pamiętam dokładnie jak się wtedy czułam - moje serce przepełniał pokój, przynaglenie by mówić (trudne do opisania) i bicie serca nieporównywalnie piękne z żadnym innym doświadczeniem w moim życiu. Później pojawił się dar prowadzenia modlitw, dar języków, dar tłumaczenia języków, dar modlitwy wstawienniczej, dar wiary.

„Duch wieje kędy chce i szum jego słyszysz, chociaż nie wiesz skąd pochodzi i dokąd zmierza”… Działanie Ducha Świętego jest czasami tak dyskretne, że nawet niekiedy trudno jest je uchwycić, a niestety jeszcze łatwiej przegapić… Czy masz swój sposób na uchwycenie tych słabo słyszalnych częstotliwości?  

Dary Ducha Świętego są dane człowiekowi dla dobra wspólnoty, aby służyć Panu i budować Jego królestwo, dlatego najczęściej objawiają się podczas modlitw wspólnotowych. U mnie na  potwierdzenie, że słowo, obraz lub inny znak jest od Pana towarzyszy przynaglenie, by działać oraz pokój w sercu. Kiedy otwarłam się na Jego moc przelały się przeze mnie rzeki Jego łaski i to doświadczenie trwa nadal. Szczególnie doświadczyłam tego pod koniec 2013 roku zrozumiałam wtedy, iż niezależnie od mojego stanu zdrowia, samopoczucia, trudności i dylematów życiowych Duch Święty działa tak jak chce i kiedy chce. W moim odczuciu właśnie wtedy może najwięcej zrobić, ponieważ ja będąc bezsilną, słabą, chorą i znękaną jestem pięknym, czystym narzędziem w Jego rękach. On okazuje swą potęgę i moc – wtedy gdy człowiek staje w pokorze serca. Chcę powiedzieć, że Duch Święty działa zawsze wtedy gdy mówimy „Przyjdź”, gdy zapraszamy Go do swojego serca.

Czy jednak nie było także takich momentów „posuchy”, poczucia, że wołasz, wołasz, a nadal otaczają Cię ciemności i niezrozumienie?

Oczywiście były takie momenty i są one bardzo trudne do „przeżycia”. Jednak Duch Święty mimo że nie jest widoczny, zawsze JEST odczuwalny.  W takich momentach pomaga mi modlitwa serca do Boga i nawet gdy nie mam odpowiedzi, czuję się lepiej. Jestem tylko narzędziem w rękach Pana i to On decyduje kiedy i jak mam wykorzystać dary dane mi przez Niego. Poddając się natchnieniom Ducha Świętego, życie ma inny wymiar. Człowiek więcej czuje, więcej widzi, więcej robi i to wszystko jest na chwałę Pana.

Jesteś doradcą zawodowym, trenerem, na co dzień zajmujesz się „doradzaniem” ludziom…  Właśnie Ducha Świętego nazywamy Najlepszym Doradcą, a przeglądając „listę” Jego darów napotykamy na dar mądrości i rady… Czy czujesz to prowadzenie Ducha Świętego, kiedy przychodzą osoby, którym po ludzku nie wiesz, co powiedzieć?

Zdarza się iż po ludzku nie wiadomo, co powiedzieć osobie w utrapieniu, właśnie wtedy wzdycham do Duch Świętego by dał znak, słowo lub „cokolwiek”, abym mogła pomóc drugiemu człowiekowi. Trzeba być wtedy uważnym i otwartym, bo odczytywanie Jego znaków nie zawsze jest proste.    

Czy doświadczyłaś prowadzenie Ducha Świętego w swoim życiu?

W naszej Wspólnocie było ostatnio prowadzone Seminarium Odnowy Wiary, w ubiegły czwartek mieliśmy modlitwę wstawienniczą o wylanie darów Ducha Świętego. Tak jak się spodziewałam Duch Święty znów mnie zaskoczył. Mogę zaświadczyć, że przez 30 godzin Duch Święty prowadził mnie w każdej chwili mojego życia – w dzień i w nocy, był obecny i niemal namacalny w drugim człowieku. Trudno opisać słowami, to co się czuje, bo działanie Ducha Świętego jest przecudowne i nie można Go ogarnąć. Trwam więc w Jego obecności – czasem bardziej świadomie, a czasem mniej. Jednak On zawsze jest obecny.

Czy były momenty, kiedy słyszałaś w sobie głos Ducha Świętego, który nawoływał Cię do jakiegoś dzieła, które po ludzku wydawało Ci się bezsensowne?

Ostatnio podczas modlitwy różańcowej w moim parafialnym kościele, otrzymałam „słowo od Pana” do osoby, której nie znam. Była to starsza pani. Po Mszy Świętej  zostałam tylko ja i ona w kaplicy na modlitwie. Podeszłam do niej i powiedziałam jej, co Jezus chce jej przekazać. Wzruszyła się i potwierdziła, że tych słów potrzebowała. Jednak ja przez chwilę wątpiłam, setki myśli przebiegało mi przez głowę. Mówiłam do siebie „bez sensu, co ona sobie o mnie pomyśli, nie jestem teraz na modlitwie wstawienniczej, zrobię z siebie idiotkę”.

Duch Święty uzdalnia nas do przyjmowania Jego darów, bez tego nie moglibyśmy z nimi nic zrobić, bo nie wiedzielibyśmy jak! Wiele już było w moim życiu momentów, w których myślałam, że coś jest bez sensu, a Duch Święty pokazał, że jest wręcz odwrotnie.  

Jednak chyba nie zawsze łatwo jest posłuchać tych wewnętrznych natchnień, ponieważ jesteśmy dziećmi kultury „zdroworozsądkowej” i wolimy polegać na sobie, a tak to Duchowi Świętemu oddajemy kierownicę naszego życie, a wtedy zaczyna się już „jazda”, która wielokrotnie jest nieprzewidywalna…

Myślę, że czasami trudne jest rozpoznawanie natchnień – co jest od Ducha Świętego, co jest moje, a co od złego! Jednak jazda z Duchem Świętym jest czymś cudownym. Oczywiście, iż na początku mojej drogi z Jezusem to ja chciałam trzymać ster swojego życia, jednak gdy zobaczyłam że On wie lepiej, postanowiłam że wybieram drogę z Nim, gdy On trzyma mnie za rękę – wszystko jest wtedy na swoim miejscu.

Duch Święty nie zrobi nic przeciwko nam; mamy wolną wolę i potrzeba naszej zgody oraz otwartości, by On mógł działać. Więc sama decyzja, że polegam na Duchu Świętym jest dla mnie zdroworozsądkowa!

Czy miałaś takie momenty doświadczenia mocy Ducha Świętego, które poprzewracało Twoje życie o 180 stopni?

Było kilka takich momentów w moim życiu. Myślę, że nawet teraz jestem w takim okresie, iż z pewnością nastąpi całkowita zmiana…  

 Czy zatem nie obawiasz się, że Duch Święty za dużo pozmienia w Twoim poukładanym życiu?

Duch Święty działa, a szczególnie gdy zapraszam Go do mojego życia i czekam na Jego łaski i dary, mam pewność, że to co będzie się działo, będzie dobre. Nie zapominam o tym, że dzięki Jezusowi Chrystusowi jestem wolna i ostateczna decyzja odnośnie mojego życia - należy do mnie. Ponieważ Duch Święty wie co dla mnie najlepsze – nie boję się.

Święty Paweł podkreśla, że każdemu Duch udziela darów według uznania do budowania wspólnoty. Czy czujesz, że jakiś dar udzielony Ci od Ducha Świętego jest zarówno jakimś szczególnym zadaniem przez Niego Ci powierzonym?

Dar proroctwa. Myślę, że Jezus przeze mnie mówi – dużo mówi. Mówi do grup ludzi, mówi do indywidualnych osób, mówi do tych, którzy proszą mnie o modlitwę, ale też odpowiada na prośby swoich dzieci. A wszystko to dzieje się niezależnie od mojej dyspozycji psychofizycznej  „Albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty” Oz 11, 9.  Niech prowadzi Was Duch Boży!!!

Aleksandra Mordel: trener, coach, doradca zawodowy, na co dzień pracuje w Śląskim Centrum Edukacji i Rehabilitacji „Arteria” w Katowicach z osobami bezrobotnymi, zagrożonymi wykluczeniem społecznym. Posługuje we wspólnocie Nowej Ewangelizacji „Rafael” w Rudzie Śląskiej, której misją jest głoszenie Dobrej Nowiny w mocy Ducha Świętego.

Komentarze

anonim2014.06.8 8:51
"Dar proroctwa. Myślę, że Jezus przeze mnie mówi – dużo mówi." - obawiam się i to nie bez powodów o Pani zdrowie. Jest to przy tym nieco w sprzeczności z radami ap. Pawła dla kobiet (wystarczy zajrzeć do jego Listów).
anonim2014.06.8 11:10
Heh,ale to jest przerażające.Idziesz sobie na Mszę a tu nagle ludzie mówiący językami,wkładający ręce na ciebie i jeszcze ci powiedzą,żebyś się "otworzył"...dla mnie nawet śpiewy oazowe to było za dużo i jak byłem kiedyś w takim środowisku to czułem się dziwnie,ci ludzie sprawiają wrażenie kogoś z wypranymi mózgami.Jakieś proroctwa,jacyś "charyzmatycy" czyli ludzie w uniesieniu albo mdlejący w stanie transu---nic nie jest bardziej odległe od tego co uważam za normalne życie..to chyba silniejsze ode mnie,ale taka atmosfera mnie odrzuca i zawsze odrzucała...jakby duchowe ćpanie.Interesuje mnie czy ktoś inny(ale z wierzących a nie z ateistów i ludzi wrogich religii)ma podobne odczucia wobec ruchów charyzmatycznych?Czy moje odczucia są typowe,a może jest to jakiś problem?Wiem,że wspólnoty o takim ekstatycznym nachyleniu raczej nie są dla mnie,tak samo jak grupy kiboli czy koncerty rockowe-nie wpadam w szał entuzjazmu ani w uniesienie ani w egzaltację za bardzo...do tego chyba trzeba być psychicznie skłonnym do egzaltacji/ekscytacji i pewnego typu reakcji wzruszeniowych o nachyleniu podobnym do gwałtownej reakcji tłumu.Czy można być dobrym chrześcijaninem i katolikiem bez tego kolektywnego "entheousiasmos".Nie czuję też w tym intelektu a właśnie uczucia,wzruszenia itp.nie twierdzę też,że jest to złe,ale do tego trzeba kogoś o innym usposobieniu.Spokojna równa pogodna,intelektualna i angażująca myślenie religia w stylu John Henry'ego Newmana czy Tomasza z Akwinu jest mi bliższa.
anonim2014.06.8 11:39
@Cheswaw2 Mam podobne odczucia. Tzn. kiedyś byłam jednoznacznie na "nie" w stosunku do takich ruchów jako rozmywających ducha katolickiego. To był dla mnie taki cukierkowy katolicyzm. Z czasem trochę się oswoiłam z formą i nabrałam dystansu. I jak u nas jest czuwanie charyzmatyczne, np. wczoraj przez Zesłaniem Ducha św. to w nim uczestniczyłam i śpiewałam, i uwielbiałam tak jak wszyscy. Natomiast nie jest to droga, która by mnie zachwyciła. Z drugiej strony, śpiewy, uwielbienie (zwykle profesjonalne i piękne głosy) jakoś otwiera emocjonalnie i trochę traktuję te spotkanie terapeutycznie. Nie wiem, w jakim kierunku pójdzie u mnie dalej. Na dziś mnie przekonuje bardziej chrześcijaństwo w duchu karmelitańskim (milczenie, słuchanie, doświadczenie osobistego spotkania z Jezusem) lub dominikańskim (intelektualnie na wysokim poziomie, "wiara i rozum"), a nie franciszkańskim (czyli tym radosnym, charyzmatycznym, szukającym bardzo doświadczenia emocjonalnego). ps. Charyzmatycy cieszą się bardzo z poczynań papy Franciszka.
anonim2014.06.8 11:58
pitu pitu
anonim2014.06.8 13:21
TeBe "a nie franciszkańskim (czyli tym radosnym, charyzmatycznym, szukającym bardzo doświadczenia emocjonalnego)." - problem w tym, że duch franciszkański taki nie jest. Tak samo św. Franciszek to nie był ciapa, która rozmawiałą z kwiatami skacząć po łączce. "Oni" to tak widzą i wykrzywiają rzeczywisty obraz.
anonim2014.06.8 13:32
@zdrapek Wiem, że pierwotny duch franciszkański nie był taki. Ale teraz tak to mniej więcej wygląda. U nas w mieście działają franciszkanie i znam ich od tej strony. Ci charyzmatyczni to są to bardzo gorliwi ojcowie i Bóg działa też w nich i przez nich. Ja wychodzę z założenia, że kto nie jest przeciwko nam ten jest z nami i próbuję wydobyć jakieś dobro ze spotkań charyzmatycznych. Jestem w stanie uczestniczyć w nich tylko do czasu do czasu, na co dzień nie dałabym rady. I nawet nie chcę dawać radę.
anonim2014.06.8 15:54
Zastanawiam się czy p. Aleksandra w ogóle wie co mówi.
anonim2014.06.8 17:35
tym którzy mają tę kobietę za szaloną radzę jeszcze raz przeczytać Dzieje Apostolskie. Tam chyba jeszcze większe "szaleństwa" są opisane.
anonim2014.06.8 19:11
Cheswaw2 "Czy można być dobrym chrześcijaninem i katolikiem bez tego"- oczywiście można z jednym ale jak nie rozumiesz nie pisz"jakby duchowe ćpanie" wszystko jest ŁASKĄ.
anonim2014.06.8 21:32
Właśnie to w Kościele jest piękne: możliwość wybrania drogi przystającej do naszej konstrukcji duchowej/psychicznej.
anonim2014.06.9 8:34
Chwała Panu!
anonim2014.06.9 16:25
Jazda z "Duchem Swietym" jest fajna. To jakis nowy narkotyk? Pali sie to czy wciaga? Mozna namiary na dilera?
anonim2014.06.9 22:11
"Jazda" z Duchem Świętym? Co to za język? Fe!