22.06.11, 13:17

Joga albo życie!

W jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc na świecie zebrali się nie tylko Amerykanie, ale także przybysze z bardzo odległych krajów świata - Australijczycy, Nowozelandczycy, byli także Polacy. Zapowiedzi reklamowały to wydarzenie jako próbę znalezienia "spokoju i transcendencji pośrodku miejskiej energii najbardziej komercyjnego i szalonego miejsca na świecie".


Uczestnicy sesji otrzymywali od sponsora darmowe maty, na których pod okiem instruktorów przez cały dzień w skupieniu wykonywali zalecane ćwiczenia.


To pozornie niewinne wydarzenie niesie ze sobą jednak niebezpieczeństwo; szczególnie poważne dla osób, które o jodze maja niewielkie pojęcie. Utrwaliło się bowiem społeczne widzenie jogi jako jednego z rodzajów terapii będącej specyficznym lekarstwem na szok cywilizacyjny; jak na coś, co człowieka ma wyciszyć i zrelaksować. I prawdopodobnie po części tak jest, ale w ogólnym rozrachunku koszty mogą być bardzo wysokie. Joga bowiem nie jest tylko niewinną i obojętną technika relaksacyjną; to psychofizyczno-cielesna forma medytacji transcendentalnej o zupełnie niechrześcijańskim punkcie odniesienia.


W kontekście popularnego powiedzenia mówiącego, że święty spokój może być autostradą do piekła, chrześcijanin powinien zadać sobie pytanie: spokój czy życie?


Dlaczego?


Próbą odpowiedzi na to pytanie może być historia ojca Jacques'a Verlinde. Obecnie jest katolickim księdzem i zakonnikiem we wspólnocie „Rodziny Świętego Józefa", w Francheville, blisko Lyonu. Przebył jednak długą drogę zanim stał się tym, kim jest obecnie.


W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku niezwykłą popularność zyskała medytacja transcendentalna oraz jej guru Maharishi Mahesh Yogi. Jacques uwiedziony wizją szczęścia, rozpoczyna od 20 minut medytacji dziennie, ale bardzo szybko przechodzi do całodziennych medytacji. Zostaje uczniem Maharishi i wyjeżdża do swojego guru do Indii, a później trafia w Himalaje, do ashramów, gdzie nie mają wstępu Europejczycy. Uczestniczy tam w naukach najznamienitszych indyjskich nauczycieli duchowych, ćwiczy jogę i techniki medytacji, co miało doprowadzić go do zjednoczenia z tzw. Najwyższą Rzeczywistością. Ojciec Verlinde tak mówi o tamtym doświadczeniu: "Żyłem medytacją całymi miesiącami, dzień i noc, praktycznie bez snu i jedzenia. Drążyłem w sobie pustkę, będąc całkowicie wyczerpanym: ciało, dusza i duch". W tej pustce doszedł do bardzo głębokiego przeświadczenia bolesnej i bezosobowej samotności, w której nie ma nikogo, kogo mógłby kochać. Pewnego razu usłyszał głos: „Jak długo, moje dziecko, każesz mi jeszcze czekać?"


Rozpoznał wołanie Jezusa i odszedł od guru. Jednak droga powrotu wcale nie była prosta. Długotrwała medytacja otworzyła jego przestrzeń duchową na rzeczywistość nadprzyrodzoną, ale – niestety – nieprzychylną człowiekowi. Z jednej strony, jest codziennie na Mszy św., ale zajmuje się też radiestezją i magnetyzmem, odkrywa zdolności mediumiczne i dar widzenia, czytania w przyszłości i przeszłości, uzdrawiania... Mimo tego, z każdym dniem ulatuje z niego poczucie szczęścia. Przeciwnie, ma coraz głębsze przekonanie, że jest w pułapce, we władaniu mocy ciemności. Przez akt oddania się Jezusowi Chrystusowi i długotrwałe modlitwy w Odnowie Charyzmatycznej o jego uwolnienie i uzdrowienie, dochodzi od odkrycia swego powołania jako kapłana Kościoła katolickiego. Obecnie wykłada filozofię i antropologię biblijną w Instytucie Katolickim w Lyonie.

/

Jako źródło swojego duchowego zagubienia, które doprowadziło go do nieświadomego powierzenia życia złym duchom, wskazuje bardzo często na jogę, jako technikę otwierającą człowieka na działanie rzeczywistości duchowej nieprzychylnej dla człowieka.


Jak podaje opracowanie pt. „Joga”:

Celem wszystkich technik orientalnych jest odnalezienie absolutu, boskości, doprowadzenie do jedności czyli tzw. fuzji (...) Głosi się panteistyczną naukę, że wszystko jest Bogiem. Zaciera się granicę między samym Bogiem a stworzeniem. Tak więc wszystko jest przejawem Boga: roślina, krzesło. Nie można zeń wyjść, gdyż jest to sfera zamknięta. Możliwa jest natomiast swoista ewolucja wewnątrz tego jestestwa, w którym tkwimy. W człowieku sprawa wygląda następująco: również ja jestem bogiem, co mam sobie stopniowo uświadomić. Bóg - według tych poglądów - nie jest osobą, lecz zasadą, mocą, siłą kosmiczną.”


Sam ojciec Jacques Verlinde, w wykładzie wygłoszonym 23 X 1995 r. na Wydziale Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego, kreślił zasadniczą różnicę między duchowością Dalekiego Wschodu, a duchowością chrześcijan, zwracając uwagę na grożące niebezpieczeństwa:

Trzeba zaznaczyć, że dzisiejszy okultyzm zawdzięcza swoje rozprzestrzenienie się poprzez proponowanie technik orientalnych, które w wielu sytuacjach są skuteczne, ale ich pełny sens jest sensem duchowym, a nie rodzajem władzy czy mocy. Włączanie tych technik w doświadczenie chrześcijańskie jest niezwykle niebezpieczne, bo pociąga to za sobą synkretyzm. Modlitwa chrześcijańska to osobowy dialog, akceptacja osobowego Boga w moim sercu i budowanie relacji miłości do Niego i taka praktyka nie potrzebuje techniki anihilacji osobowości. Jest rzeczą oczywistą, że chrześcijanin nie może przygotowywać się do spotkania z Bogiem osobowym poprzez rozmywanie swojego ja.”


O. Verlinde dowodzi, że joga nie jest tylko zwykłą techniką relaksacyjną. Kiedy wchodzi się w praktykę hinduizmu – bo tym jest w istocie uprawianie jogi - przez odpowiednie ćwiczenia uruchamia się tym samym poszczególne centra energetyczne. Joga jest narzędziem będącym uprzywilejowana drogą mającą doprowadzić do zjednoczenia z wielkim kosmicznym „Ja". Jej celem jest zatem nie osiągniecie powierzchownego „spokoju” lub „wyciszenia”, jak się często reklamuje jej kursy. Ojciec Jacques Verlinde twierdzi, że nawet gdy uprawia się jogę zaledwie dwie godziny tygodniowo, przy wielkich trudnościach w przyjmowaniu właściwych pozycji na początku, to jednak – chcąc czy nie chcąc - powoli posuwa się do uaktywniania kundalini, czyli energii i mocy duchowej występującej równorzędnie pod postaciami węża, bogini oraz "siły", łączącej w sobie atrybuty wszystkich bogiń i bogów, a to z chrześcijaństwem nie ma już nic wspólnego.


Zaangażowanie się w szeroko propagowane duchowości wschodnie, obce chrześcijaństwu, może prowadzić do wielu niebezpieczeństw i destrukcji na podstawowych płaszczyznach człowieka jako osoby: religijnej (odrzucenie Chrystusa), duchowej (otwieranie się na okultyzm, zniewolenie, a nawet opętanie), psychicznej (uzależnienie od guru, psychomanipulacja), fizycznej (osłabienie, wyczerpanie, wyniszczenie) i społecznej (bierność, wycofanie, destrukcja więzi rodzinnych i międzyludzkich).


Św. Jan od Krzyża pisząc w „Drodze na Górę Karmel”: „Szatan, gdy zobaczy u ludzi skłonność ku takim rzeczom, daje im po temu szerokie pole i mnóstwo zainteresowań, mieszając się w nie sam na różne sposoby”, odróżnia świadomy pakt z szatanem od zniewolenia nieświadomego, co skutkuje: „ogłaszaniem ludziom własnych urojeń i widzeń, bądź zmyślonych przez siebie, bądź też podsuniętych przez szatana”, natomiast Dokument Międzynarodowej Komisji Teologicznej z roku 1996 mówi: „Twierdzenie, że wszystkie religie są prawdziwe, jest jednoznaczne z twierdzeniem, że wszystkie są fałszywe.”


Od wielu już lat daje się zauważyć wzrost popularności propagowanej przez różne ośrodki tzw. "duchowości wschodu". Atrakcyjny sposób ukazywania może spowodować, że osoby nią zainteresowane nie zauważą jej destrukcyjnych elementów. Mnożą się kursy medytacji i jogi, bardzo często ukazuje się je jako atrakcyjną alternatywę w stosunku do duchowości chrześcijańskiej, W efekcie jednak alternatywa zaczyna być konkurencją, by w finale zamienić się we wrogość do wiary chrześcijańskiej. Skutki dla osób wchodzących na drogę „nowej duchowości” bywają dramatyczne, za przestrogę niech posłuży przykład o. Verlinde.


On sam, który na własnej skórze przeżył czym jest czynne zaangażowanie w duchowość Wschodu, mówiąc o grożących niebezpieczeństwach i zagrożeniach duchowych, przytacza przykład pewnej bardzo niewinnej z pozoru grupki „terapeutycznej” opartej na technikach jogi. Instruktor na początku mówił wszystkim uczestnikom, że nie ma znaczenia to jaką religię wyznają uczestnicy „terapii”, każdy z nich niech pozostanie przy swoich praktykach duchowych, bo z jogą to nie ma nic wspólnego. W efekcie, pod koniec „terapii”, okazało się, ze wszyscy(!) jej uczestnicy odeszli od swojej wiary.

  

Paweł Krzemiński


Przy pisaniu korzystałem z tekstów:

1. Opracowanie Marioli Orzepowskiej na podstawie "Famille Chretienne" nr 816, w: "List" 1-2/94.

2. Opracowanie „Joga”.

3. Wykład wygłoszony przez ojca Jacquesa Verlinde 23 X 1995 na Wydziale Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego.

Komentarze

anonim2011.06.23 18:09
<p>jak ktoś szuka spokoju, to proponuję bieganie, świetne zajęcie, gwarantujące uspokojenie, a także poprawiające kondycję fizyczną</p>
anonim2011.06.23 18:31
<p>@Miskiewiczowski2000 Widać, że nie masz zielonego pojęcia o temacie, w kt&oacute;rym się wypowiadasz. Żadne obrzędy chrześcijańskie nie trzymają człowieka w niewoli. Może odejść w każdej chwili. Natomiast odejść np. od okultyzmu jest bardzo trudne. Jest to długatrwały proces uwalniania człowieka od złych mocy. Psychologia nie ma wpływu na świat duchowy.</p>
anonim2011.06.23 19:16
<p>@Miskiewiczowski2000 -Po co mam przytaczać argumenty skoro w powyższym tekście są. Wystarczy przeczytać: \"<span \" : verdana, geneva; font-size: small;\">Zaangażowanie się w szeroko propagowane duchowości wschodnie, obce chrześcijaństwu, może prowadzić do wielu niebezpieczeństw i destrukcji na podstawowych płaszczyznach człowieka jako osoby: religijnej (odrzucenie Chrystusa), duchowej (otwieranie się okultyzm, zniewolenie a nawet opętanie), psychicznej (uzależnienie od guru, psychomanipulacja), fizycznej (osłabienie, wyczerpanie, wyniszczenie) i społecznej (bierność, wycofanie, destrukcja więzi rodzinnych i międzyludzkich).\"</span></p>
anonim2011.06.23 19:22
<p>Z całą pewnością te praktyki nie są indyferentne religijnie.</p>
anonim2011.06.23 19:28
<p>Teraz już wiem skąd się wzięły słowa: ,,Choćby zobaczyli umarłych powstających z grob&oacute;w - nie uwierzą\"...</p>
anonim2011.06.23 19:43
<p>Czy są jakieś dokumenty kościelne dot. yogi, np. stwierdzające że yoga to praktyka okultystyczna, czy coś w tym rodzaju? W witrynie kosciola katolickiego (mieszkam zagranicą) zauwazylem dzisiaj ogloszenie o kursach yogi. Będzie mi łatwiej zainterweniować w tej sprawie, jeśli będę m&oacute;gł się powołać na takie dokumenty. Z g&oacute;ry dziękuję.</p>
anonim2011.06.23 20:09
<p>@Marcus</p> <p>Nie wiem, czy istnieją oficjalne dokumenty KK potępiające yogę.Istnieją natomiast świadectwa egzorcyst&oacute;w dowodzące, iż praktykujący yogę otwierają się na działanie szatana.Jeśli chodzi o oficjane dokumenty KK, to myślę, że najbardziej kompetentną osobą w tej sprawie jest konsultant polskich egzorcyst&oacute;w, ks. Aleksander Posacki (e-mail na stronie internetowej)</p> <p>http://www.aleksanderposacki.pl/</p> <p>Ugruntowaną wiedzę na ten temat posiada także pan Robert Tekieli.Niestety nie wiem jak można się z nim skontaktować.Może ktoś z Forumowicz&oacute;w będzie w stanie pom&oacute;c.</p>
anonim2011.06.23 20:19
<p>@Miskiewiczowski2000 -\"<span \" : Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 13px;\">zwlaszcza, ze znam ludzi, ktorych medytacje doprowadzily do wewnetrznej harmonii i szczescia.\" Może odczuwają jakiś rodzaj szczęścia, tylko że problemy zaczynają się dopiero wtedy, gdy ktoś pr&oacute;buje się uwolnić od tych praktyk. Dop&oacute;ki ktoś żyje w jakimś zniewoleniu wszystko pozornie jest ok. Dla tych kt&oacute;rzy odrzucają tą argumentacje, niech sobie posłuchają świadectwa: <a href=\"http://www.youtube.com/watch?v=TUL6LEz_kZE&amp;feature=related\">http://www.youtube.com/watch?v=TUL6LEz_kZE&amp;feature=related</a>&nbsp;</span></p>
anonim2011.06.23 21:14
<p>@BAYON - dzięki. Znalazłem dokumenty KK, wyraźnie przestrzegające przed m.in. yoga:</p> <p>- Letter to the bishops of the Catholic Church on some aspects of Christian meditation, Kongregacja Nauki Wiary, 1989 r.</p> <p>- Jesus the bearer of water of life. A Christian reflection on the \"New Age\", Papieska Rada ds. Kultury, Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego, 2003r.</p>
anonim2011.06.23 22:03
<p>@AntyC:</p> <p>to, że nauka głoszona przez Jezusa ukazała prawdę o Bogu i o człowieku, a joga jest praktyką powiązaną z siłami przeciwnymi Bogu, kt&oacute;re to siły Bogu przeciwne chcą prawdę o Bogu głęboko zakopać.</p> <p>To że joga dotyczy kilkuset milion&oacute;w ludzi to problem, ale największy problem jest w&oacute;wczas, gdy dotyczy chrześcijanina.</p>
anonim2011.06.23 23:11
<p>@AK: To nie prawda o Bogu jest słaba, ale ułomna natura ludzka.</p>
anonim2011.06.23 23:53
<p>Dziś się dowiedziałem, że pani w przedszkolu mojego dziecka, uskuteczniać zczyna medytację. Jestem przed rozmową z nauczycielką. Dziecko wie, że to jest złe, zdążyliśmy o takich praktykach porozmawiać w domu, ale wziął w tym udział. Mam nadzieje, że nie odbije się to na nim.</p>
anonim2011.06.24 1:28
<p>Karate, kłaniasz się mistrzowi, klękasz przed nim, przyjmujesz przekaz jego mocy?</p> <p>Rozważ to i sam znajdziesz odpowiedź na zadane tu pytanie</p>
anonim2011.06.24 7:53
<p>\" &gt;Jeśli dobrze zrozumiałam, to z powyższego tekstu wynika, że joga jest zła, bo nie ma w niej odniesienia do chrześcijaństwa. Ale czy obiektywnie r&oacute;wnież jest zła? I co jest w niej złego?\"</p> <p>Wschodnie medytacje polegaja na <strong>koncentracji na sobie</strong>. Sa to \"poszukiwania w sobie\". I to jest zlo. To techniki, ktore bardzo latwo moga uwiesc czlowieka i wystawic go na dzialanie szatana.</p> <p>Jako nastolatek interesowalem sie joga (to byla propaganda tamtego czasu-mnostwo ksiazek reklamujacych joge). Oprocz cwiczen fizycznych w podreczniku jogi byly porady na temat \"oddychania, koncentracji\". Byly na przyklad dziwacznie dla mnie brzmiace sugestie, ze nalezy dazyc do \"oproznienia umyslu, by o niczym nie myslec, nie miec zadnych mysli\" (jak mozna \"o niczym nie myslec\"? rozum nawet gdy spi- to o czyms mysli, jakos funkcjonuje).</p> <p>Koncentracja na sobie i sugestie by wywolac \"stan wyciszenia, pustki\"- to niewatpliwie hasla diabelskie.</p> <p>Szatan pod plaszczykiem cwiczen ciala przemyca rzeczy, ktore moga czlowieka otworzyc na wejscie weza.</p> <p>Niektore cwiczenia fizyczne jogi, <strong>gdy umiarkowane </strong>moga miec pozytywne dzialanie na cialo czlowieka. Lecz inne pozycje jogi sa,<strong> co golym okiem widac-nienaturalne</strong>. Przyjmowanie dziwacznych, nienatralnych pozycji ciala- jest jednym ze znakow opetania demonicznego. Dzis juz rozumiem, ze wielu joginow potrafi robic dziwne rzeczy z wlasnym cialem (np. zatrzymanie odechu, akcji serca, nienaturalne pozycje ciala) poniewaz sa opetani przez diabla.</p> <p>Dazenie do panowania nad wlasnym cialem za pomoca technik koncentracji na sobie i technik medytacyjnej \"pustki\" prowadzi do tego ze diabel opanowywuje cialo.</p>
anonim2011.06.24 10:45
<p>@Marcus:</p> <p>I. Kilka dokument&oacute;w Kościoła dotykających omawianego tematu</p> <p>1) KONGREGACJA NAUKI WIARY, LIST DO BISKUP&Oacute;W KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO O NIEKT&Oacute;RYCH ASPEKTACH MEDYTACJI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ, (15 października 1989) =&gt; http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_19891015_meditazione-cristiana_pl.html</p> <p>2)Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego i inne, JEZUS CHRYSTUS DAWCĄ WODY ŻYWEJ. Chrześcijańska refleksja na temat New Age (2003) =&gt; wersja angielska (polska drukowana jest do kupienia, a nie ma w internecie) http://www.vatican.va/roman_curia/pontifical_councils/interelg/documents/rc_pc_interelg_doc_20030203_new-age_en.html</p> <p>3) dokument Episkopatu USA o Reiki (uważany za podstawową wypowiedź doktrynalną na skalę całego Kościoła) =&gt; http://www.usccb.org/dpp/Evaluation_Guidelines_finaltext_2009-03.pdf</p> <p>II. Ksiżąki w języku polskim</p> <p>1) Nie wszyscy są jednego ducha, Warszawa (PAX)&nbsp; 1988 [kompilacja jednego dokumentu Kościoła po synodzie z 1985 r i trzech książek: M. Burrella, Wyzwanie kult&oacute;w i J. Allana, (1)&nbsp; Medytacja transcendentalna - kosmiczne szalbierstwo; (2) <span \"text-decoration: underline;\">Joga. Analiza Chrześcijańska</span> ]</p> <p>2) M. Pacwa, Katolicy wobec New Age, Krak&oacute;ł (WAM) 1997 (WAM-ka ma też nowsze wydani i kilka ciekawych książek na ten temat)</p> <p>3) M. Hebrard Między New Age a chrześcijaństwem, W-wa (Verbinum) 1999 {jak znam życie, to jeszcze mają na magazynach i można to kupić}</p> <p>4) J. Vernette, New Age. U progu Ery Wodnika, W-wa (Verbinum) 1998</p> <p>------</p> <p>To tyle na szybko, bez szczeg&oacute;lnego wyszukiwania.</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.06.24 10:47
<p>W tej dyskusji nie poruszyliście podstaw. Wszyscy wychowaliśmy się w tradycji chrześcijańskiej, państwie o podstawach chrześcijańskich Mamy w swoje wychowanie wpisany DEKALOG - wielu oczywiście go kontestuje ale fundament jest. A kto zna \"dekalog\" budduzmu czy hinduizmu? Podziału kastowego nie akceptujemy a przecież jest on fundamentem tamtych religii i społeczeństw. Na spotkaniu w Rzeszowie o. Verlinde podkreśłił, że w buddyźmie istnieje zasada tak jak nasze nie zabijaj \" nie wchodź w relacje głębokie relacje ze światem duchowym bez przygotowania\" Tam to każdy wie i realizuje, dlatego pewnie \"nie szkodzi\" to prawdziwym wyznawcom. Wyobraźciezatem sobie przybysza z innej cywilizacji kt&oacute;ry nie zna i nie praktykuje \" nie zabijej \" horror w czystej postaci ...</p>
anonim2011.06.24 11:10
Istnieje też medytacja chrześcijańska. W odróżnieniu od jogi nie prowadzi do hinduizmu.
anonim2011.06.24 12:42
<p>@Cyryl Widać, że nie używasz m&oacute;zgu do logicznego rozumowania. Same ćwiczenia nie są niczym złym. Natomiast ćwiczenia, kt&oacute;re (tak jak manipulacja oddechem) mogą wprowadzać w odmienne stany świadomości stanowią zagrożenie. Chyba prościej się już nie da tego wytłumaczayć.</p>
anonim2011.06.24 13:32
<p>My też mamy takie ćwiczenia - uklęknij - lewa ręka z otwartą dłonią na sercu&nbsp; - wyprostowane palce prawej na czoło - potem do serca - następnie lewe ramię - potem prawe i składamy ręce. Można powt&oacute;rzyć trzy razy. Najlepiej wykorywać to ćwiczenie patrząc na umieszczony na ścianie przedmiot ze \"skrzyżowanych patyk&oacute;w\" UWAGA publiczne wykonywanie powyższego ćwiczenia nawet w wersji na stojąco grozi w wielu krajach śmercią ze strony tubylc&oacute;w ..... Oto cała istota jogi kochani :)</p>
anonim2011.06.24 14:04
<p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 10pt;\"><span \" : Calibri; font-size: small;\">Bardzo ważne w tym temacie jest jedna kwestia o kt&oacute;rej nikt jeszcze nie wspomniał. Ot&oacute;ż joga składa się z dw&oacute;ch element&oacute;w: ćwiczeń fizycznych w tym ćwiczeń oddechu &ndash; <em>pranajama</em> oraz szeregu zasad moralnych i etycznych. Dla człowieka zachodu joga to tylko to, co jest on w stanie zaakceptować i kupić (bo joga na zachodzie, to niezły biznes), czyli ćwiczenia fizyczne. I taki Europejczyk praktykuje to sobie, i z początku ma fajnie, cieszy się, bo poprawia sobie kondycję, a i duchowość rozwija (tak myśli). Jednak po czasie robi sobie krzywdę i jest przerażony tym co się dzieje. Dlaczego?</span></p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 10pt;\"><span \" : Calibri; font-size: small;\">Ćwicząc oddech w spos&oacute;b zalecany przez jogin&oacute;w i oczyszczając umysł z myśli &ndash; </span></p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 10pt;\"><span \" : Calibri; font-size: small;\">(dygresja: chodzi tu o skupienie się na tym, co jest tu i teraz czyli wyłączenie obsesyjnych dialog&oacute;w wewnętrznych, przez kt&oacute;re większość ludzi jest kompletnie zniewolona i ma zagłuszony odbi&oacute;r rzeczywistości; co jest smutne, bo tacy ludzie nie żyją naprawdę; usiądźcie kiedyś na ławce i poobserwujcie przechodni&oacute;w na ulicy &ndash; znaczna część z nich jest zupełnie nieobecna, lunatykuje. Z tego snu jest ich wstanie wybudzić<span \"mso-spacerun: yes;\">&nbsp; </span>jedynie bardzo silne przeżycie, np. gdy ktoś włamuje się do ich domu w nocy i przystawia im pistolet do głowy &ndash; wtedy nie myślą o tym, co będzie jutro na obiad, czy (lepiej!) że gdyby urodzili się w dużym mieście, to teraz by im było łatwiej i że ich sąsiadowi dlatego jest tak dobrze, bo jego wujek itd&hellip; ;) koniec dygresji) &ndash; </span></p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 10pt;\"><span \" : Calibri; font-size: small;\">Ćwicząc oddech w spos&oacute;b zalecany przez jogin&oacute;w i oczyszczając umysł z myśli do głosu dochodzi to, co mamy głęboko wyparte do podświadomości &ndash; zadawnione urazy, może nienawiść/żal do kogoś, poczucie bycia gorszym/ofiarą, poczucie winy, wyparte emocje, zagłuszone potrzeby (chodzi o ludzi, kt&oacute;rzy nie przebaczyli do końca &ndash; innym, światu i sobie). I gdy ktoś ćwiczy jogę dzieją się z nim rzeczy bardzo dziwne, a nawet straszne &ndash; może słyszeć głosy umarłych, odczuwać mocny lęk, mogą to być inne nieprzyjemne obrazy, słowem &ndash; zaczyna wariować, albo mieć przeświadczenie o opętaniu .</span></p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 10pt;\"><span \" : Calibri; font-size: small;\">(dygresja 2: podobnie torturuje się terroryst&oacute;w, zanurzając ich w ciepłych cieczach, w całkowicie zaciemnionych i wygłuszonych pomieszczeniach &ndash; z braku bodźc&oacute;w zaczynają oni stwarzać je sobie sami, wyciągając na wierzch zawartość podświadomości, a że terroryści to ludzie, kt&oacute;rzy mają w sobie wiele negatywnych emocji, to praktyka taka jest dla nich straszną torturą &ndash; koniec dygresji 2).</span></p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 10pt;\"><span \" : Calibri; font-size: small;\">Właściwie to wcale nie trzeba jogi, czy specjalnych pomieszczeń jak do torturowania więźni&oacute;w &ndash; wystarczy, że ktoś kto nie wybaczył skupi się na swoich emocja w swoim ciele. Bardzo możliwe, że poczuje nudności &ndash; to właśnie to, czym żyje. Słusznie powiada przysłowie m&oacute;wiące &bdquo;w zdrowym ciele zdrowy duch&rdquo; &ndash; z czasem z nagromadzenia tego może wywiązać się nieprzyjemna choroba, ale to już inna kwestia.</span></p> <p class=\"MsoNormal\" \"margin: 0cm 0cm 10pt;\"><span \" : Calibri; font-size: small;\">&nbsp;</span><span \" : Calibri; font-size: small;\">Tak więc same ćwiczenia to tylko narzędzie, a gdy zabiera się za nie ktoś niekompetentny to może sobie wyrządzić sporą krzywdę.</span></p>
anonim2011.06.24 15:33
<p>Po co w og&oacute;le wdawac się w jałowe dyskusje? Jeśli ktoś po przeczytaniu tego artykułu nie rozumie w czym tkwi szkodliwość jogi, to nie ma sensu przekonywać. Jeśli ktoś chce wierzyć w absolut jako otaczającą człowieka ze wszystkich stron kosmiczną, bezosobową pulpę, to nic nam do tego. Odpowiadamy tylko za to, co wybieramy sami i w sytuacji spornej jedyne co do nas nalezy, to wyrazic jasno swoje zdanie. Jak ktoś chce, niech medytuje od rana do nocy 365 dni w roku, nie nasza sprawa.</p>
anonim2011.06.24 15:37
<p>A jakby ktoś nie doczytał, to poza budzeniem wiary w fantastyczną pulpę, szkodliwość polega mn na uśpieniu świadomych proces&oacute;w myślowych, na utracie własnej tożsamości. Tylko osoba świadoma siebie potrafi kierowac własnym życiem, jest zdolna do miłości. Wszystko, co niszczy w nas człowieczeństwo, prowadzi do rozbicia wewnetrznego, zagubienia, zwyczajnie działa destrukcyjnie.</p>
anonim2011.06.24 15:46
<p><a href=\"http://www.apologetyka.katolik.pl/inne-polemiki/new-age/188/799-o-niebezpieczestwach-wshodu-new-age-ezoteryzmu-radiescezji-magnetyzmu-hipnozy\"> http://www.apologetyka.katolik.pl/inne-polemiki/new-age/188/799-o-niebezpieczestwach-wshodu-new-age-ezoteryzmu-radiescezji-magnetyzmu-hipnozy <a href=\"http://spotkania.wiara.pl/doc/747352.Od-guru-do-Jezusa\">http://spotkania.wiara.pl/doc/747352.Od-guru-do-Jezusa</a></a></p>
anonim2011.06.24 15:55
<p>Droga Redakcjo - kiedy naprawicie funkcjonowanie tego portalu? To już trochę wstyd - ile czasu to wszystko jest popsute</p>
anonim2011.06.24 15:57
<p>problem jest o tyle zagrożeniem, o ile odwraca człowieka wierzącego od Boga; nie wiedzę nic złego w samej mechanice jogi, natomiast rozumiem, że otoczka duchowa może stanowić zagrożenie; jeśli ktoś jest od początku buddystą, to pewnie to zagrożenie jest znikome, bo taki człowiek nie uwierzył jeszcze w Boga, ale jeśli ktoś wierzy w Boga,&nbsp;a w ramach jogi od tej wiary się powoli odwraca, to szatan mu na pewno w tym będzie chciał pom&oacute;c</p>
anonim2011.06.24 18:27
<p>@Madziar - czyli jednemu szkodzi, drugiemu nie? Trochę bez sensu... :)</p>
anonim2011.06.24 19:29
<p>@Mitochondrium</p> <p>to jest tak jak napisał kiedyś Stachura:</p> <p>\" Im dalej od martwoty &ndash; tym bliżej śmierci; im bliżej śmierci &ndash; tym bliżej życia. Życia nie szukaj, albowiem życia nie znajdziesz, nim nie znajdziesz najpierw śmierci. Zatem śmierci szukaj. Ale oczywiście nie tej śmierci, kt&oacute;rą śmiercią nazywają ludzie-Ja, ludzie-Egoiści; nie tej twardej śmierci, lecz tej miękkiej. Szukaj tej śmierci, co jest poznaniem siebie, co jest dodennym ujawnieniem skrytej świadomości, co jest całkowitym odsłonięciem się, co jest nagością, kt&oacute;ra nie musi samej siebie fałszywie się wstydzić (&hellip;). Tej śmierci szukaj. To jest jedyna prawdziwa śmierć. Ta jest początkiem wiecznie żywego życia\"</p> <p>pozornie bez sensu, ale z sensem, nie przyznasz?</p>
anonim2011.06.24 19:55
<p>@Madziar - niestety. :) Nie przemawia do mnie ta poetyka. Prawdę da się przekazać w spos&oacute;b prosty i właśnie taka - krystalicznie czysta, jasna i zrozumiała, bez żadnych zawijas&oacute;w przesłaniających sedno - jest dla mnie piękna. To co cytujesz to miejscami bełkot, silący się na pseudogłębię. Co to znaczy \"wiecznie żywego życia\"? Poznanie siebie jest śmiercią-czego smiercią? Za takie pisanie dostawało się 3 na szynach jeszcze w podstaw&oacute;wce. Chrześcijanin jest - jeśli tak można powiedzieć - fanem życia, wiarą zwyciężającym śmierć. Nie ma powodu wyrzekać się własnego \"Ja\", bo posiadanie tożsamości to nie żaden egoizm, ale podstawa miłości. Byt bezosobowy nie jest do miłości zdolny, bo ta relacja zawsze wymaga dw&oacute;ch istnień decydujących o sobie. Dlatego ile razy ktoś twierdzi, że Buddyzm czy systemy pokrewne prowadzą do rozwoju i uczą miłości, tyle razy odpowiem, że kłamie.</p>
anonim2011.06.24 20:23
<p>@Mitochondrium</p> <p>być może właśnie dlatego Stachura popełnił samob&oacute;jstwo; chciał dobrze, ale wyszło źle; za bardzo się oddalił od przekazu Ewangelicznego, za bardzo się oddalił od Boga</p> <p>jasne, że \"ja\" jest ważne, ale dopiero na TRZECIM miejscu; najpierw powinien być B&oacute;g, potem bliźni, potem ja;</p> <p>miłość bliźniego jest kluczem do miłości Boga:</p> <p>\"<em>Albowiem kto nie miłuje brata swego, kt&oacute;rego widzi, nie może miłować Boga, kt&oacute;rego nie widzi</em> (1 J 4, 20).\"</p> <p>pozornie bez sensu, ale z sensem, nie przyznasz?</p>
anonim2011.06.24 20:27
<p>@Madziar - na drugim. Bliźni ma zajmować taką samą pozycję na liście ważności, jak Ty (kochaj bliżniego jak siebie samego - nie mniej i nie bardziej). W Ewangelii widzę sens, w tekstach Stachury i naukach Buddy już nie do końca. Na przykładzie tego pana widać zresztą, jakie owoce przynosi fascynacja myślą Wschodu - ruinę wewnętrzną.</p>
anonim2011.06.24 20:39
<p>no właśnie nie na drugim; z zacytowanego przeze mnie fragmentu Ewangelii wynika, że jeśli bliźniego stawiasz poniżej samego siebie, to r&oacute;wnież Boga stawiasz poniżej samego siebie;</p> <p>&bdquo;Cokolwiek uczyniłeś jednemu z tych maluczkich, mnie uczyniłeś\"</p>
anonim2011.06.24 20:44
<p>teksty Stachury są poszukiwaniem prawdy przez Stachurę, mniej lub bardziej zrozumiałym; czasami się je rozumie lepiej, czasami gorzej; być może nawet sam Stachura miał problemy z ich interpretacją; w każdym razie to jest poezja, a nie traktat filozoficzny, więc kupy się do końca nie musi trzymać; każdy bierze z tego co mu się uda uchwycić na sw&oacute;j własny spos&oacute;b</p> <p>z Ewangelią jest jednak inaczej, tutaj potrzebna jest jednoznaczna interpretacja, w kt&oacute;rej pomaga Duch Św.</p>
anonim2011.06.24 20:50
<p>Jest napisane wprost - Mk 12,29-31. \"Cokolwiek czynisz...\" rozumiem inaczej: nie pogardzaj nikim bez wzgledu na jego sytuację, do drugiego człowieka odnoś się zawsze z szacunkiem i dobrą wolą, bo każdy został stworzony na obraz Boga i obdarzony Bożą miłością, w oczach Boga jesteśmy wszyscy r&oacute;wni (zn&oacute;w: nie jedni wyżej, inni niżej :).</p>
anonim2011.06.24 20:52
<p>Jeśli ktoś nie rozumie tego co pisze, nie powinien pisać. Poezja tez się musi kupy trzymać, inaczej powstaje pytanie jaki ma sens.</p>
anonim2011.06.24 21:19
<p>nie można miłować Boga inaczej niż poprzez miłość brata swego (bliźniego); więc by B&oacute;g m&oacute;gł stać na pierwszym miejscu, musisz miłować brata swego bardziej niż siebie samego</p>
anonim2011.06.24 21:45
<p>Tą piosenkę śpiewało się zawsze na wyjazdach szkolnych, pamiętam jak dziś. Nie wiedziałam że tekst Stachury. :) Pytanie czym jest piękno, bo możliwe że tam gdzie dostrzega je Madziar, ja go nie widzę. Boga mamy miłować o wiele mocniej niż bliźniego, a Ewangelia m&oacute;wi jasno \"bliźniego swego jak siebie\" - to co, piszemy nową Ewangelię? ;)</p>
anonim2011.06.24 21:56
<p>Poza tym, wydaje mi się że wersja \"jak siebie\" jest optymalnym wyznacznikiem relacji z bliźnimi. Gdybyśmy miłowali mniej - krzywdzilibyśmy w imię własnego dobra. Gdybyśmy kochali bardziej - stawialibyśmy siebie w roli wiecznej ofiary. Na jakiej zasadzie ktoś drugi jest bardziej godny tej miłości niż Ty sam, skoro B&oacute;g Was uważa za r&oacute;wnych sobie?</p>
anonim2011.06.24 21:58
<p>A za piosenkę dziękuję, zrobiło mi sie jakoś tak sentymentalnie... :)</p>
anonim2011.06.24 23:07
<p>Ewangelia jest już napisana: \"<em>Albowiem kto nie miłuje brata swego, kt&oacute;rego widzi, nie może miłować Boga, kt&oacute;rego nie widzi</em> (1 J 4, 20).\"</p>
anonim2011.06.24 23:11
<p>@Madziar - przytoczony fragment nie m&oacute;wi nic o tym, żeby stawiać bliźniego ponad siebie. To co piszesz jest nielogiczne, gdzie twierdziłam że brata nie trzeba miłować?</p>
anonim2011.06.24 23:48
<p>Teraz rozumiem, dlaczego taka pogoda</p>
anonim2011.06.25 2:37
<p>a czy wszystko musi być logiczne?</p>
anonim2011.06.25 2:38
<p>pozdrawiam wszystkich - nie będzie mnie 3 tygodnie; jadę w g&oacute;ry - z Bogiem! bez odbioru!</p>
anonim2011.06.25 7:54
<p>No niby racja że nie wszystko, z tym że brak logiki jest mało przekonujący. Życzę Ci pogody lepszej niż obecna - w Grodzie Kraka 10 stopni i leje. :)</p>
anonim2011.06.25 19:51
<p>A co z medytacją chrześcijańską, gdzie techniki i założenia jogi są stosowane, czyżby oni też byli New Age, opętani, okultyści, hinduiści, hmm... szczerze wątpie? Oto co piszą Benedyktyni o medytacji:&nbsp;</p> <p><strong>\"Kto i po co medytuje?</strong></p> <p><strong>Medytować mogą dzieci, młodzież, dorośli</strong>, ludzie starsi, cierpiący, chorzy, szczęśliwi, zakochani, biznesmeni, więźniowie, biedni, ubodzy, poszukujący, wierzący, święci&hellip; Medytować mogą ludzie r&oacute;żnych wyznań &ndash; chrześcijanie, buddyści, muzułmanie, prawosławni, protestanci, katolicy. Wszyscy ludzie.</p> <p><strong>Po co medytować?</strong> Kiedy uważnie się czemuś lub komuś przyglądamy, obserwujemy wszystkimi swoimi zmysłami. Zauważamy wtedy więcej szczeg&oacute;ł&oacute;w. Jednak często bywa tak, że patrzymy, a nie widzimy, słuchamy, ale nie słyszymy. Mało tego, okazuje się, że możemy patrzeć na coś lub słuchać kogoś mniej lub bardziej uważnie, ale w tym już spodziewamy się pewnego wyobrażenia o czymś lub o kimś. Wtedy nie postrzegamy rzeczywistości takiej, jaka jest naprawdę. Słyszymy to, co chcemy usłyszeć, widzimy to, co chcemy zobaczyć &ndash; bez względu na prawdziwą rzeczywistość.</p> <p>[...]\"</p> <p>Można r&oacute;wnież obejrzeć film: http://www.youtube.com/watch?v=v6LXdiY28rY&amp;feature=share</p> <p>Joga i medytacja podobnie jak n&oacute;ż lub lekarsto może być wykorzystana do złego celu, przez niekompetentnych ludzi - w&oacute;wczas rzeczywiście przynosi szkody.</p> <p>Praktyka jogi i medytacji jest bardzo stara i sięga czas&oacute;w przed nastaniem wielkich religii tj. hinduizm, buddyzm, chrześcijaństwo, muzułmanizm. Rodzaj&oacute;w jogi jest bardzo wiele w zależności od szk&oacute;ł, religii i sekt. Religie takie jak buddyzm i hiduizm korzystają z praktyk jogi i rowijają swoje nauki w tym zakresie. Joga jest praktyką, kt&oacute;ra zakłada r&oacute;wnież normy etyczne powszechnie znane (decorum): nie kłam, nie zabijaj, nie kradnij i wiele innych. Joga klasyczna nie m&oacute;wi nic o wierze w Boga, w tym sensie jest akonfesyjna, jednakże przedmiotem medytacji może być B&oacute;g niezależnie od wyznania - przykład Benedyktyn&oacute;w z Tyńca. Autor artykułu powinien lepiej przygotować się w temacie i przedstawić kompetenty obraz całości, albo podkreślić w tytule, że rzecz o \"jodze transcedentalnej\" w doświadczeniu <em><span \"font-size: small; : verdana,geneva;\">ojca Jacquesa Verlinde.</span></em><span \"font-size: small; : verdana,geneva;\"> </span><span \"font-size: small; : verdana,geneva;\">Tak aby nie szerzyć ciemnogrodu</span><em><span \"font-size: small; : verdana,geneva;\">. </span></em><span \"font-size: small; : verdana,geneva;\">B&oacute;g kocha wszystkich ludzi, niezależnie od pochodzenia, rasy i kultury. </span><em><span \"font-size: small; : verdana,geneva;\"> </span></em></p> <p><span \"font-size: small; : verdana,geneva;\">I na zakończenie należy zauważyć, że modlitwa r&oacute;żańcowa jest chrześcijańskim odpowiednikiem praktyk medytacyjnych<em>. </em></span><em><span \"font-size: small; : verdana,geneva;\"> </span></em></p>
anonim2011.06.25 21:00
<p>@Szaweł - kiedyś zastanawiałam się nad udziałem w takich zajęciach u Benedyktyn&oacute;w z Tyńca, ale po namyśle doszłam do wniosku że jednak - nieświadomie - szerzą herezję. Na ich stronie można znaleźć dość obszerny artykuł na temat energii kundalini, kt&oacute;rą przyr&oacute;wnuje się do natchnienia Ducha Świętego. Nie ma jogi obojętnej, bo celem jest zawsze zatracenie siebie. Piszesz: \"Joga jest praktyką, kt&oacute;ra zakłada r&oacute;wnież normy etyczne powszechnie znane (decorum): nie kłam, nie zabijaj, nie kradnij i wiele innych.\" - zgoda, nie może kłamać, zabijać, ani wyrządzać żadnego zła ktoś kto nie istnieje w wymiarze świadomym. B&oacute;g kocha wszystkich ludzi, ale nie wszystkie drogi są r&oacute;wnocenne.&nbsp;</p>
anonim2011.06.26 15:01
<p>Joga jako gimnastyka, zdrowa dieta itd. jest na pewno bardzo dobra. Ale ta cała filozofia rozpływania się w niebycie, poszukiwanie boga kt&oacute;ry jest wszędzie i nigdzie zarazem, to jest bardzo szkodliwe i destrukcyjne dla człowieka, rodziny, i państwa. I z tego powodu KGB od lat monitoruje wpływy tych filozofii na pożytecznych idiot&oacute;w na zachodzie. Polecam na ten temat ciekawy wywiad z bylym oficerem KGB Yurim Biezmienowem:</p> <p>http://www.youtube.com/watch?v=BBxjPCuxrlQ&amp;feature=related</p>
anonim2011.06.26 15:11
<p>@Jędrek - znam ten wywiad, facet opisuje dokładnie to, co działo się - i dzieje - w Polsce. Bo o co niby chodzi środowiskom homoseksualnym? Joga nie jest tylko gimnastyką, to wycinek stylu życia, pewnej przyjętej postawy. Groźnej, bo sprowadza człowieka do bezwolnej, słabej, niepewnej niczego i wycofanej z działania jednostki.</p>
anonim2011.06.26 19:42
<p><span \"color: #365d30; : Tahoma, \'Helvetica CE\', Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 11px; line-height: 16px;\">O. Joseph-Marie Verlinde &nbsp;</span><span \" : Verdana, Tahoma, ArialCE, HelvaticaCE, Arial, Helvetica, sans-serif;\"><strong><span \" : arial, helvetica, sans-serif; font-size: large;\">Jedyna Droga, Prawda i Życie &nbsp;</span></strong></span><a href=\"http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&amp;id=675\">http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&amp;id=675</a></p>
anonim2011.06.26 23:13
<p>Czyli wyznawcy hinduizmu są źli i z natury otwarci na zło? Czyli jedynymi potencjalnie dobrymi ludźmi na planecie są chrześciajanie?&nbsp;</p> <p>Czyli jeśli ktoś twierdzi, że dzięki jodze osiągnął poczucie szczęścia i r&oacute;wnowagi, to znaczy, że kłamie albo dał się oszukać?</p> <p>Aha...</p> <p>Oj, głupi jestem, że wierzę we wrodzoną dobroć ludzi...</p>
anonim2011.06.27 7:39
<p>@Komski - osiągnał zobojętnienie, kt&oacute;re nie jest szczęściem.</p>
anonim2011.06.27 14:09
<p>Z ogromną ciekawością przeczytałam komentarze pod artkułem - przy okazji ukłony dla</p> <p>@Mitochondrium i @Madziara za ich dyskusję na temat istoty zagadnienia. Dla @Mitochondrium dodatkowo za takie bardzo realistyczne odniesienie i długotrwałe trwanie na swoim stanowisku. Jestem pod wrażeniem :)</p> <p>-</p> <p>Wydaje mi się, że tego zjawiska oraz r&oacute;żnicy między medytacją chrześcijańską a medytacją w czasie praktykowania Yogi nie można wyjaśniać bez uprzedniego przyjęcia za fakt, że człowiek żyje i nieustannie obraca się w świecie os&oacute;b - nie tylko ludzi, ale także Osoby Boga i Anioł&oacute;w - tych bożych i tych upadłych.</p> <p>Jeśli zatem w czasie medytacji (kt&oacute;ra chyba jednak jest czymś innym w naszym \"chrześcijańskim\" wydaniu, a czym innym w wydaniu buddyjskim) człowiek ŚWIADOMIE i w SPOS&Oacute;B WOLNY zwraca się do Boga, to tę lukę, jakąś przestrzeń, jaka powstaje w czasie, kiedy świadomość działa na zwolnionych obrotach, B&oacute;g wypełni sobą i jakoś zabiezpieczy człowieka przed ingerencją \"innych\" os&oacute;b. I adekwatnie - jeśli człowiek w ten sam spos&oacute;b otwiera się na \"nicość\", to może ta interwencja os&oacute;b \"innych\", niepożądanych ani nie zapraszanych, nastąpić. I często następuje - wiem z własnego doświadczenia i z doświadczenia bliskich mi os&oacute;b.</p> <p>Kluczem jest tu chyba pierwsze przykazania Dekalogu: Nie będziesz miał Bog&oacute;w cudzych przede mną..\" Człowiek nie może, nie powinien otwierać się dla innych os&oacute;b i cześć (kt&oacute;ra - czy to się komuś podoba, czy nie - wyraża się m.in w klękaniu przed kimś) może tylko Jemu oddać.</p> <p>Jeśli w dyskusji wykluczymy na wstępie istnienie owych os&oacute;b innych niż ludzie, to praktycznie trudno znaleźć jakiś rozsądny argument przeciwko praktykom Yogi, co nie znaczy bynajmniej, że ludzie odrzucający, nie przyjmujący do wiadomości istnienia Boga i anioł&oacute;w, nie poniosą skutk&oacute;w tego odrzucenia, bo te \"inne\"osoby tak czy inaczej przyjdą.</p>
anonim2011.06.27 14:45
<p>Dodać należy, że o. Verlinde zanim zaangażował się w poszukiwania egzystencjalne został dotorem fizyki,&nbsp; specjalistą w dziedzinie chemii nuklearnej we francuskim Narodowym Centrum Badań Naukowych, obecnie wykłada na Instytucie Chemii i Fizyki Przemysłowej Wyższej Szkoły Inżynieryjnej w Lionie.</p> <p>Yoga nie jest zła ze względu na brak odniesień do chrześcijaństwa tylko dlatego, że jest nie do pogodzenia z jedyną drogą zbawienia, kt&oacute;rą jest Jezus Chrystus.&nbsp;</p>