11.12.11, 16:41

Katol kontra poszukujący ateista

Kilka miesięcy temu Szymon Hołownia wystąpił w programie Kuby Wojewódzkiego. Świecki bożek infantylnej młodzieży od początku starał się brać w obroty katolickiego publicystę. Jednak swoimi cienkimi argumentami coraz mocniej się kompromitował. W końcu przyznał, że Hołownia jest gorszy niż moherowe berety bo jak koń trojański trafia do młodych ludzi. Jest to prawda. Szymon może nas drażnić, może nas wkurzać, może w końcu wydawać się nam płytki ( co akurat zarzutem jest bardzo nie trafionym) i osobą balansującą na granicy „katolickiej poprawności”. Jednak potrafi on dotrzeć tam, gdzie nie trafią hierarchowie naszego Kościoła czy konserwatywni publicyści. Prowadziłem jakiś czas temu w Olsztynie spotkanie autorskie z Hołownią, na które przyszły tłumy młodych ludzi. Czy chciały zobaczyć gościa z „Mam talent”? Możliwe, choć nie słyszałem ani jednego pytania publiczności o ten show. Hołownia w swoim stylu wykładał na spotkaniu naukę Kościoła łącznie z katolicką nauką w sprawach seksualności człowieka. I jako teolog zapewniam, że nie odszedł od istoty tej nauki. Po spotkaniu moja bardzo średnio religijna znajoma powiedziała, że teraz rozumie, że mieszkając ze swoim chłopakiem przed ślubem coś może tracić. Czyż to nie sukces?  Często nie zgadzam się z felietonami Hołowni na łamach  „Newsweeka”, ale gdy opowiada o Jezusie to muszę przyznać, że zamienia się w fanatycznego katola, który na dodatek zachowuje swój show biznesowy wizerunek. „Salon” czasami nazywa go „Terlikowskim light”. W sprawach istoty wiary to określenie jest bardzo adekwatne. Czytając fragment jego najnowszej książki dotyczący modlitwy zdałem sobie sprawę jak głęboka jest wiara Szymona, której mu szczerze zazdroszczę.  

   

Książka „Bóg kasa i rock ‘n’ roll”, która właśnie pojawiła się naszym rynku, jest zapisem rozmów o Bogu, modlitwie, Kościele, popkulturze, pieniądzach czy modlitwie jakie prowadzą ze sobą prowadzący „Mam talent”. Gdy sięgałem po książkę bałem się, że będzie to trochę płytka rozmowa dwóch celebrytów z TVN-u, gdzie prym będzie wiódł Marcin Prokop, będący klasycznym przedstawicielem polskiego show biznesu. Okazuje się jednak, że nie tylko Hołownia jest w znakomitej formie intelektualnej, ale również Prokop okazał się być inteligentnym, oczytanym, wrażliwym i wyważonym facetem, który na dodatek poszukuje Boga. Nie jest to walczący ateista, który nienawidzi Kościoła i kpi sobie z niego na każdym kroku. Prokop wydaje się jednak być klasycznym przykładem człowieka, który nie krytykuje Kościoła katolickiego, a krytykuje coś co mu się wydaje być Kościołem- jak mawiał ks. Fulton J. Sheen. Dlatego nie brak w książce typowych pytań o inkwizycję, wyprawy krzyżowe, Nergala, zakaz używania prezerwatyw, wpływ Radia Maryja, angażowanie się Kościoła w politykę, religię w szkołach etc. Wszystkie zarzuty Prokopa zostają rozbrojone a sam gwiazdor TVN-u leży po nich rozłożony na łopatkach. Oczywiście jest to subiektywne wrażenie katola z Frondy, ale podejrzewam, że większość stojących z boku obserwatorów raczej skłoni się ku argumentacji Hołowni, który w bardzo klarowny sposób pokazuje ile mitów narosło wokół Kościoła.  Marcin Prokop opowiada natomiast w książce bardzo ciekawie o mechanizmach działania popkultury i kulisach takich programów jak „Mam talent”, które również według niego są złudną iluzją dla młodych ludzi. Są to zaskakująco szczere wyznania człowieka, który egzystuje dzięki show biznesowi.


Nowa książka Hołowni i Prokopa jest oczywiście skierowana dla ludzi „średnio zaawansowanych w Kościele”, którzy sięgną po nią z ciekawości co do powiedzenia mają ich idole z małego ekranu. I to jest jej największa siła bowiem może trafić nie tylko do tych, którzy nie zaglądają zbyt często do kościoła, ale może ona również pomóc każdemu z  nas w rozmowach z dzisiejszymi oponentami Kościoła. Hołownia na kartkach tej książki naprawdę jest  w radykalnym obrońcą wiary, który z pasją tłumaczy dlaczego to Jezus jest Prawdą a Kościół naszym wspólnym domem. Nie wszystkim oczywiście musi się podobać uwspółcześnienie języka w rozmowie o Bogu. Jednak w moim przekonaniu jest to jedyna metoda dotarcia do otoczonych fałszywy bóstwem, agresywną laicyzacją, komercjalizacją i skrajnym hedonizmem młodych ludzi. Jezus również dostosowywał swój przekaz do współczesnych mu ludzi, używając prowokacyjnych i burzących krew w żyłach konserwatywnych Żydów porównań np. w przypowieściach o celniku czy Samarytaninie. Jeżeli choć jednak osoba dzięki książce Hołowni i Prokopa pokocha w końcu Jezusa ( a przeczytanie tej książki może być pierwszym etapem to poznania Ewangelii) to warto ją było napisać. Uratowanie życia jednego człowieka, to uratowanie całego świata.


Łukasz Adamski    


Szymon Hołownia, Marcin Prokop, Bóg, kasa i rock'n'roll, wyd. ZNAK,  2011 

Komentarze

anonim2011.12.11 16:55
<p>aż mnie ciekawi co tam nasz ortodox napisał, w świetle maxymalnych głupot i sprzeczności co 3 linijki , kt&oacute;re Hołownia wypisał np. na str. 26- 31 w swojej ksiązce Monopol na zbawienie, ( mama dostała w prezencie ) stawia Pan, Panie Łukaszu ryzykowną laurkę naszemu Szymkowi. Tematem jego 1szych z brzegu głupot jest temat inkwizycji o kt&oacute;rym Pan tutaj wspomina</p>
anonim2011.12.11 16:58
<p>Dzięki za ten artykuł, bo wlaśnie zastanawiałam się, czy warto tę książkę kupić.&nbsp;</p>
anonim2011.12.11 17:04
<p>Piogal jak zwykle błyszczysz....bu haha...</p>
anonim2011.12.11 17:22
<p>@Foormak Świeci śwatłem odbitym , ciekawe co go oświetla :-) .</p>
anonim2011.12.11 17:33
<p>Panie Łukaszu Adamski,</p> <p>zaciekawił mnie Pan tą książką, ale nie ma takiej siły kt&oacute;ra zmusiłaby mnie do kupienia książki wydawnictwa \"ZNAK\". Przykro mi.</p>
anonim2011.12.11 17:44
<p>Żeby przekonać do ciężkiej lektury encyklij JPII potrzeba jakoś zaprosić młodych ludzi do Kościoła. Szymon jest w tym naprawdę dobry. Kości&oacute;ł to duże dzieło. Pan znajdzie ukojenie w pismach Św. Tomasza, ktoś inny w tekstacj Terlikowskiego a jeszcze inny u Hołowni. Coś w tym złego?</p> <p>Ł.A</p>
anonim2011.12.11 17:59
<p>Panie Łukaszu,</p> <p>co do pożyteczności Szymona Hołowni nie musi mnie Pan przekonywać - daleki jestem od osądzania go, bo niewiele o nim wiem. Chwilowo wolę np. DJ Fabbs\'a, natomiast ZNAK jest u mnie na czarnej liście, od czasu wydania książki bajkopisarza Grossa.</p> <p>Ukłony</p>
anonim2011.12.11 19:16
<p>@Podkopula: w każdej dyskusji ktos jest słabszy. Gdyby wszyscy stosowali Twoją zasadę, to w świecie zapanowałoby milczenie.</p> <p>A swoją drogą, spr&oacute;buj porozmawiać ze swoją babcią o żywym Bogu.</p>
anonim2011.12.11 19:38
<p>Szymon Hołownia i Religia TV moim zdaniem jest kluczowe jesli chodzi o dotarcie do ludzi kt&oacute;rzy poszukuja sensu ,Boga w dzisiejszym celebryckim swiecie.Wiele co posiada w przekazie do innych Hołownia powinno zastanowić &nbsp;szanownego Pana red.Terlikowskiego oby wiecej takich ludzi jak Hołownia&nbsp;</p>
anonim2011.12.11 19:54
<p>Nie popieram.</p>
anonim2011.12.11 20:00
<p>Jakiś czas temu pojawiło się określenie \"hołownia medialna\". Tak daleko nie szedłbym w ocenie zjawiska jakim jest p. Szymon. Zapewne dobrze, że jest ktoś taki, ale do mnie zupelnie jego przekaz nie trafia - podobnie jak działalność o. G&oacute;ry, dziecięca ewangelizacja w wydaniu bp. Długosza czy ekwilibrystyka o. Dużyńskiego. Nie lubię kapłan&oacute;w, kt&oacute;rzy się mizdrzą i fraternizują z publiką.</p>
anonim2011.12.11 20:27
<p>Panie Łukaszu, wg Pana lektura tw&oacute;rczości Hołowni ma doprowadzić młodzież do pism Jana Pawłą II, a p&oacute;źniej do Biblii, jak mniemam. Śmiała teza wg mnie. Uważam, że nie ma drogi do Boga przez pomniejszych \"bożk&oacute;w\", tak samo nie ma drogi do prawdy przez p&oacute;łprawdy - trochę Boga i trochę tego świata, a p&oacute;źniej to już tylko B&oacute;g. Dlaczego młodzi szli za janem Pawłem II, chociaż stawiał im konkretne, wielkie wymagania? Dlaczego nie powiedzieli: to my najpierw pobawimy się w Hołownię, a jak już zakumamy o co kaman z tą wiarą to przyjdziemy do Ciebie Janie Pawle. Ot&oacute;ż ludzie młodzi jak i starzy potrzebują konkret&oacute;w, a nie palenia Panu Bogu świeczki i diabłu ogarka. Bo tak widzę działanie Hołowni w TVN. Czy teksty Prokopa do Hołowni w stylu: \"pokaż co masz pod sutanną\" przyciągną młodych do Kościoła?...</p>
anonim2011.12.11 20:42
<p>Rebelsoul - b. trafnie. Książka nosi tytuł \"B&oacute;g, Kasa, Rock &amp; Roll\". Jest to zapewne jakiś pomysł na kasę i rocka. Ale czy na Boga? Jeszcze jeden przykład obrazoburstwa.</p>
anonim2011.12.11 21:55
@ArturLeśnodorski, pełna zgoda!
anonim2011.12.11 21:57
@Rebelsoul, z ust mi wyjąłeś... :-)
anonim2011.12.11 22:41
<p>Wyd. Znak? Dziękuje, nie.</p>
anonim2011.12.11 23:10
<p>Temu \"Znakowi\" i ja sprzeciwiać się będę :).</p>
anonim2011.12.12 1:17
<p>A ile na tej książce zarobi Pan Hołownia?</p>
anonim2011.12.12 15:05
<p>Hołownia to świetny gość - oby więcej takich medialnych ewangelizator&oacute;w</p>