18.05.15, 21:01

Konkubinat jest cudzołóstwem! I Kościół musi o tym non-stop przypominać!

Bóg jest miłosierny i bardzo łaskawy, i daje nam szansę zbawienia do ostatniej chwili naszego życia. Nie ma nieczystości i grzechu, jakiego Bóg nie pragnąłby przebaczyć - jedynym wyjątkiem jest pogarda dla Miłosierdzia Bożego, pogarda dla zbawienia, jakie Jezus Chrystus dla nas umożliwił przez swoją śmierć i zmartwychwstanie.

Pan Jezus mówi jednoznacznie: "Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo" (Mk 10,11-12). Święty Paweł ostrzega: "Strzeżcie się rozpusty; wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy" (1Kor 6,18). Czy mówi to, by potępiać ludzi, żyjących w konkubinacie? Oczywiście, że nie, bo przecież Bóg "nie chce niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia" (2P 6,10).

Zauważmy, Jezus nikogo nie potępia, tylko daje nam kolejną szansę. Do kobiety, przyłapanej na cudzołóstwie, mówi: "Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz" (J 8,11). Jeśli uznamy nasz grzech i zerwiemy z nim, otrzymamy w darze życie wieczne. Jeśli pozostaniemy w grzechu, mamy problem...

mm

Komentarze

anonim2015.05.18 21:26
Jedynie w malzenstwie ludzie maja szanse na prawdziwa milosc zgodnie z wola Boza. Wszystko inne typu wolne zwiazki jest grzechem,Pismo Sw mowi o tym wyraznie.!
anonim2015.05.18 21:44
Bóg popiera miłośc ale obcowanie bez ślubu to grzech i ryzyko braku zbawienia , to są prawa boskie
anonim2015.05.18 22:22
@sabat Jeżeli Jezus Chrystus był nienormalny, to my też jesteśmy! I Mamy ten honor, żeby się tym szczycić. W dupie mamy co inni o tym sądzą...Semper Fidelis.
anonim2015.05.18 23:19
@AirWolf "Ciekawi mnie co z miliardami ludzi, którzy na przestrzeni dziejów żyli bez katolickiego ślubu. Są teraz opałem w piekle?" Oczywiscie, ze nie. Bog nie stawia wymagan niemozliwych do spelnienia. ".4. „Uprawnione” małżeństwo niewierzących Moc i wielkość łaski Chrystusa rozciąga się na wszystkich ludzi, także poza granicami Kościoła, na mocy powszechnej woli zbawczej Boga. Kształtują one każdą ludzką miłość małżeńską, potwierdzają „naturę stworzoną”, a także małżeństwo, , jakim było na początku”. Mężczyźni i kobiety, którzy nie poznali jeszcze przepowiadania Ewangelii, łączą się ze sobą przez ludzkie przymierze w uprawnionym małżeństwie. Zabezpiecza to dobra i autentyczne wartości, jakie zapewniają jego trwałość. Należy jednak podkreślić, że, nawet jeśli małżonkowie o tym nie wiedzą, wartości te pochodzą od Boga Stwórcy i w pewien sposób stanowią element miłości oblubieńczej, jaka łączy Chrystusa i Kościół. 3.5. Związek chrześcijan, którzy nie znają tego, do czego zobowiązuje ich chrzest Byłoby zatem sprzecznością stwierdzenie, że chrześcijanie, ochrzczeni w Kościele katolickim, mogą prawdziwie i rzeczywiście uczynić krok do tyłu, akceptując stan małżeński niesakramentalny. Byłaby to sytuacja zadowolenia się „cieniem”, gdy Chrystus ofiaruje im „rzeczywistość” swojej miłości oblubieńczej. Nie można jednak wykluczyć istnienia przypadków chrześcijan z sumieniem zdeformowanym przez ignorancję lub też nieprzezwyciężalny błąd. Wierzą oni w sposób szczery, iż mogą zawrzeć prawdziwe małżeństwo, wykluczając sakrament. W tej sytuacji nie są oni w stanie zawrzeć ważnego małżeństwa sakramentalnego, gdyż odrzucają wiarę i nie mają intencji czynienia tego, co czyni Kościół. Z drugiej jednak strony, nie zostaje tym samym pomniejszone prawo naturalne do zawarcia małżeństwa. Są zatem w stanie obdarzać się wzajemnie i akceptować się jako małżonkowie na mocy ich intencji zawarcia nieodwołalnego przymierza. Ten wzajemny i nieodwołalny dar tworzy między nimi pewną relację psychologiczną która różni się, ze względu na jej strukturę wewnętrzną od relacji czysto przejściowej. Jednak ta relacja nie może być w żaden sposób uznana przez Kościół za wspólnotę małżeńską niesakramentalną, nawet jeśli przypomina małżeństwo. Dla Kościoła bowiem, między dwojgiem ochrzczonych, nie istnieje małżeństwo naturalne oddzielone od sakramentu, lecz jedynie małżeństwo naturalne podniesione do godności sakramentu. 3.7. Małżeństwo cywilne W społeczeństwie pluralistycznym władza państwowa może nałożyć na narzeczonych pewną oficjalną formę, która czyni publicznym, wobec społeczności politycznej, ich stan małżeński. Może także ogłosić prawa, które w pewny i poprawny sposób regulowałyby skutki cywilne wynikające z małżeństwa, a także prawa i obowiązki rodzinne. Trzeba jednak odpowiednio wyjaśnić wiernym katolikom, że ta oficjalna formalność, nazywana potocznie małżeństwem cywilnym, nie jest dla nich prawdziwym małżeństwem. Od reguły tej są wyjątki tylko w przypadku, w którym zostaje udzielona dyspensa od zwykłej formy kanonicznej, lub gdy z powodu przedłużającego się braku kwalifikowanego świadka Kościoła ceremonia cywilna może zostać wykorzystana jako nadzwyczajna forma kanoniczna w celebracji małżeństwa sakramentalnego (por. kan. 1116). Jeśli chodzi o niechrześcijan, a często także niekatolików, ceremonia cywilna może mieć wartość konstytutywną zarówno dla małżeństwa prawomocnego, jak i małżeństwa sakramentalnego. http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/cti_documents/rc_cti_1977_sacramento-matrimonio_pl.html
anonim2015.05.18 23:42
@AirWolf Cudzolostwo to jest wspolzycie poza malzenstwem: zarowno przed, jak i podczas jego trwania, ale z kims innym niz malzonek. Dla osob ochrzczonych oznacza to slub sakramentalny (w przypadku niekatolikow skutki sakramentalne moze rodzic takze slub cywilny). Dla osob nieochrzczonych oznacza to slub na mocy prawa naturalnego. Tak zawarte malzenstwo stanowi przeszkode malzenska w rozumieniu Kosciola, tzn. Kosciol, szanujac malzenstwa naturalne osob nieochrzczonych, potraktuje taka osobe tak, jakby wziela slub w Kosciele. Bo malzenstwo w zamysle Boga jest znacznie starsze niz sakrament malzenstwa. Tym niemniej, ochrzczeni sa zobowiazani do przysiegania przed Bogiem. Jak widac, zarowno Bog, jak i Kosciol, stoja na strazy najzwyklejszej ludzkiej uczciwosci. Ciekawe rzeczy pisze tez o malzenstwie jednostronnym (w ktorym tylko jedno z malzonkow jest chrzescijaninem) swiety Pawel: "Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! 13 Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez "brata". Świętość osiągnie niewierząca żona dzięki świętości swojego męża. Szok. Ludzie naprawdę stają się jednym ciałem, co rodzi skutki duchowe. Moc sakramentu małżeństwa z chrześcijaninem :-) Ateiści, poślubiajcie chrześcijanki i vice versa :-) To jest najprostsza droga do nieba :-D
anonim2015.05.19 1:08
@AirWolf A coz takiego stoi na przeszkodzie, zeby te samoistna wiernosc wyznac publicznie przy swiadkach i potwierdzic podpisem, jesli kto pismienny? Powiem Ci, co stoi: brak checi wziecia odpowiedzialnosci tak naprawde, do konca. Zycie na kocia lape, jesli nie ma zadnych przeszkod do zalegalizowania zwiazku, jest zachowywaniem sobie furtki. Wiesz, ile widzialam ofiar takiego cynizmu, radzac przez 14 lat na katoliku? Setki. Model zawsze ten sam: my sie kochamy, papierka nie potrzebujemy, 10, 15, 20 lat w konkubinacie, bo slub nie jest wazny i jakos dziwnym trafem to zawsze on sie nie chcial zenic. A potem nagle okazuje sie, ze przed slubem nie ma zadnych oporow! Ale nie z nia. Z inna. Z reguly 10, 20 lat mlodsza. Po tym jak przez 10-15-20 lat mial darmowa praczke, sprzataczke i kucharke bez zobowiazan. Bez kredytu, bez dzieci, bo on wiecznie nie byl gotowy. Bez wsparcia rodziny, bo nie dosc dobra byla, zeby zostac synowa, ale wystarczajaco dobra, zeby nieoficjalnie nianczyc synusia. I przychodzily na katolika z placzem kobiety tuz przed 40., ze zmarnowaly zycie - ni meza, ni dzieci, ni czesciowo choc splaconego mieszkania, nawet znajomych wspolnych zabral, knujac intrygi. I co takiej odpowiedziec na pytanie, jak dalej zyc? Jak jej pozbierac samoocene, kiedy on nie chcial slubu przez lat 20, a z siksa, ktora moglaby byc ich corka, zdecydowal sie na slub po 3 miesiacach romansu i ona jest w ciazy? "Samoistna wiernosc" to jest kradziez zycia. Wszystko wziac, a nie dac nic. Nie to, czego kobieta potrzebuje: stabilizacji. W d*** sobie wsadzcie, chlopy, samoistna wiernosc. Oczywiscie, tak samo w d*** niech sobie wsadzi swoja wiernosc lekarz, ktory po 30 latach malzenstwa odkryl, ze mu wcisneli chora psychicznie narzeczona i dostal uniewaznienie, dzieki czemu mogl wziac slub z kochanka, z ktora romansowal, zanim "odkryl" chorobe. Oraz pewien podroznik, ktory zawarl malzenstwo, ale go nie zawarl, bo zagubiono papierek. Swinia jest swinia, ze slubem czy bez, ale slub jednak jakos chroni kobiete. Niedoskonale, bo niedoskonale, ale na pewno lepiej niz konkubinat.
anonim2015.05.19 6:33
@AirWolf "Ślub nie daje pewności, że ta druga osoba nie okaże się złamanym ch****." Owszem. Ale tak jak napisalam: Swinia jest swinia, ze slubem czy bez, ale slub jednak jakos chroni kobiete. Niedoskonale, bo niedoskonale, ale na pewno lepiej niz konkubinat. Wiec jak facet mowi, ze kocha, to niech udowodni, ze nie lze. Bo on moze miec dzieci i po 70., jak bedzie mial kase. Kobieta na macierzynstwo ma raptem 20 lat i czasami wiecej lęków i glupiej nadziei niz rozsadku i poczucia honoru. Sama trafilam na zalotnika, ktory "zapomnial" mi powiedziec, ze ma zone i dziecko. I na 5 innych czubkow nierokujacych na przyszlosc, w tym pana "pokocham, ale mam milion zastrzezen". Dlatego kazda kobiete z wlasnego doswiadczenia bede uczyc swietej, chroniacej ja zasady: a won, cholero, jak sie nie chcesz zenic. Jak facet naprawde kocha, to sie oswiadczy na 10 randce i bedzie przepraszal, ze nie zrobil tego na pierwszej. Tak jak moj maz. Zaakceptowalbys "samoistna uczciwosc" w relacji ze swoim pracodawca i zgodzil sie pracowac na czarno? Uczciwy czlowiek, o dobrych zamiarach, nie bedzie protestowal przed podpisaniem umowy. Jesli facet oczekuje umowy, to dlaczego komus, kogo podobno kocha, chce jej odmawiac? Nawet jesli mu na niej nie zalezy, to zalezy kobiecie, tylko najprawdopodobniej to ukrywa, zeby tego d***ka nie stracic. Tania wymowka. Nie bron, nie warto.
anonim2015.05.19 6:45
I jeszcze jedno Ci powiem: meza poznalam na przeznaczeni.pl. Tam widzialam facetow, ktorzy byli uzaleznieni od nadziei, ze trafi sie jeszcze lepsza okazja. Podgrzewali atmosfere na tyle, zeby kobieta nie powiedziala do widzenia, ale na tyle utrzymywali dystans, zeby w razie czego mogli powiedziec "ja ci niczego nie obiecywalem", po czym ewakuowac sie z lepsza lasencja. Dokladnie to samo jest konkubinacie, jesli nie ma zadnych przeszkod do zawarcia chocby cywilnego malzenstwa.
anonim2015.05.19 6:55
@Anova Sorki, Anova, ze wszedzie widze Wolfika :-)
anonim2015.05.19 8:05
Tak jest Frondo i cały kościele - przypominaj jak najczęściej... Jest to jedna z moich ulubionych armat wycelowanych we własne stopy przez instytucje kościelne :) Ale tak to jest jak kampanie produkują "ideologowie" zamiast ekspertów - nie zastanawia się nad efektami tylko głosi się hasło... Ot, taki marketing kanapowy rodem z XIX wieku. Oby tak dalej.
anonim2015.05.19 8:21
a gdzie w piśmie jest napisane, że konkubinat jest zabroniony? Że jeżeli dwie osoby żyją razem i się kochają to nie mogą tworzyć związku? Zresztą mój znajomy się żeni na dniach. Sam widzę jak to przeżywa i pewnie się nie zdecyduje. Ciągłe problemy jakie robi proboszcz jego parafii, jakieś szkolenia z obliczania dni płodnych itd. I na co to komu? Po co mamy żyć w hipokryzji i tak nikt nie używa kalendarzyka...
anonim2015.05.19 8:35
Czego wy ,biedaki nie wymyślicie-aby usprawiedliwiać swoją powolność instynktom. Małżeństwo jest sakramentem!! Jeżeli uważasz że problem cudzołóstwa dotyczy tylko żonatych-to jesteś głupcem.Tylko głupcem.Natomiast,jeżeli namawiasz innych do tego,aby twój pogląd podzielali i stosowali w życiu-to zaniechaj tego czym prędzej,bo jesteś winny zgorszenia.Ato już sprawa poważna.
anonim2015.05.19 9:54
@Weronika. Na 10 randce oświadczyny?! Nie za szybko? :)
anonim2015.05.19 9:54
@AirWolf "Decyzja o konkubinacie jest obopólna. Ona widocznie również się zgadza. Jak jej to nie odpowiada, to na cholerę tkwi w takim związku? W ogóle nie podoba mi się zrzucanie wszystkiego na faceta. Z kobietami też różnie bywa." Jakos nie spotkalam kobiety, ktora powiedzialaby facetowi, co przyszedl z pierscionkiem "wybacz, kochanie, ja wole konkubinat". Najwieksza sceptyczka zmienia zdanie, kiedy ktos sie jej oswiadcza. Pomijam fakt, ze pozniej bierze sie rozwod fikcyjny, zeby dziecko dostalo sie do przedszkola :-D Chodzi o reakcje. Kobiety co do zasady sa stworzone do malzenstwa i marza o nim od dziecinstwa. Widziales mala dziewczynke, co marzy o konkubincie? Te pragnienia na zawsze w kobiecie zostaja. Co najwyzej je tlumi albo racjonalizuje. Dlatego zmienia zdanie i jest przeszczesliwa. Wiesz, kto mowi "pieniadze szczescia nie daja"? Ludzie, ktorzy nie maja pieniedzy. A ze uroda nie jest najwazniejsza? Ci, ktorzy uwazaja siebie za brzydkich. Dokladnie to samo jest z malzenstwem. Przynajmniej patrzac od strony kobiet. "Ale po co? Co takiego magicznego jest w tym cholernym papierku, że bez niego ani rusz? Wierność będzie wtedy wierniejsza?" Tak. To nie dziala w 100%, ale tak. Dwoch facetow po 40. mi powiedzialo, ze w sumie to chcieliby zaczac zycie od nowa z inna kobieta, ale jak sobie pomysla, ile roboty by bylo z rozwodem, to wola sie z zona przeprosic. Faceci z natury sa leniwi :-) Poza tym tak powazna decyzja zyciowa odsiewa wiekszosc d****w. Co nie znaczy, ze wszystkich, ale odsiewa. Wiem to z wlasnego doswiadczenia. "I dokładnie to samo jest w małżeństwie. Ustaliliśmy już, że złamas zawsze będzie złamasem." Ale przy rozwodzie jest podzial majatku z wyrownaniem doroblu i prawo do alimentow przez 5 lat dla strony porzuconej. I pare jeszcze innych przywilejow. Te 5 lat pozwola kobiecie nie umrzec z glodu, jak wpadnie w depresje po porzuceniu, pozbierac sie i zaczac nowe zycie bez gnoja. A co zapewnia konkubinat? Guzik. "Po prostu nie ma jednej recepty na udane życie i szczęśliwy związek. Są małżeństwa "na szybko" które trwają i takie, które zawarte po 10 latach narzeczeństwa, rozpadają się w ciągu 3 lat. Ze związkami nieformalnymi też różnie bywa." Oczywiscie, ze tak. Ale Ty patrzysz na kombinatoryke. Kombinatoryka to nie jest statystyka. Jak Cie wyrzuce z 5 pietra, to mozesz przezyc albo i nie, ale prawdopodobienstwo nie wynosi po 50%. Malzenstwa sa trwalsze niz konkubinaty. Nie mowie, ze z powodu slubu, zapewne z rekrutacji do grupy, co tylko jest argumentem za tym, co mowie, bo oznacza, ze jak ktos sie ozenic nie chce, chociaz by mogl, to cos jest z nim nie tak. Trefny towar, mile panie.
anonim2015.05.19 10:03
@Weronika generalizujesz. Mam kilka koleżanek w wieku 20-35 i żyją w konkubinatach bo tego chcą. Nie dlatego, że "czekają" na pierścionek. Po prostu nie chcą/ nie wierzą w małżeństwo. Kochają swojego chłopaka a oni je kochają. Są szczęśliwi, mieszkają razem i razem dzielą i rozwiązują trudy życia. Czy ludzi trzyma ze sobą to, że przy kimś wypowiedzą parę pięknych słów? Ludzi trzyma przy sobie chęć bycia razem. Niejedno małżeństwo się rozpadło i niejeden związek niemałżeński spoił ludzi aż do śmierci. Nie ma reguły. Jeszcze jedno: wydaje mi się, czy przemawia przez Ciebie feminizm, bo piszesz, że faceci są tacy źli, i tylko oni (ja tak to odebrałem).
anonim2015.05.19 10:04
@Weronika_Hamedrys Bo Ty niepotrzebnie generalizujesz, że kobieta w konkubinacie to taka co siedzi w domu i pierze skarpety. Kobiety świadomie wybierające konkubinat są samodzielne i niezależne i po tym jak je facet w tyłem kopnie nie zostają na lodzie. Zazwyczaj to są kobiety, które wiedzą, że pięknie być w związku, ale najważniejsze to liczyć na siebie. A to że każda kobieta marzy tak naprawdę o małżeństwie jest dość naiwne:) Małe dziewczynki nie marzą ani o małżeństwie ani o konkubinacie, tylko (jak już) o zakochaniu się, o rycerzu na białym koniu. "Dwoch facetow po 40. mi powiedzialo, ze w sumie to chcieliby zaczac zycie od nowa z inna kobieta, ale jak sobie pomysla, ile roboty by bylo z rozwodem, to wola sie z zona przeprosic." Czyli oni po prostu zdradzają żony, ale się z nimi nie rozwodzą bo im się nie chce. To rzeczywiście ekstra sytuacja dla tej żony :)
anonim2015.05.19 10:08
@fougase Jego zdaniem za pozno :-) Dodam, ze przez cala pierwsza randke w ogole sie nie odzywal, wiec myslalam, ze drugiej nie bedzie :-) Druga randka byla w kinie, wiec rowniez malo rozmawialismy :-) Kolejnych 7 to byly wizyty w szpitalu :-) A na 10 zapytal, czy za niego wyjde i przepraszal, ze od razu sie na mnie nie poznal :-) Zgodzilam sie, bo dostalam dwa bardzo wyrazne znaki z nieba, ze to on ma byc moim mezem, a pozniej trzeci potwierdzajacy. Ale oficjalne zareczny z poinformowaniem rodzicow byly pol roku pozniej, a slub rok od zareczyn, zeby rodzice zawalu nie dostali :-) Jestesmy od 8 lat bardzo udanym malzenstwem. Najbardziej udanym, jakie znam, a maz do dzisiaj swiata poza mna nie widzi. Dodam, ze poznalam go pol roku po rozstaniu sie z czlowiekiem, ktory 4 lata znecal sie nade mna psychicznie i doprowadzil moja samoocene do totalnej ruiny. Coz, problem byl w nim, a nie we mnie. I o tym wlasnie mowie. Pan strzela fochy? Nie chce sie zenic? To do widzenia, nie on Ci jak widac pisany. Dziewczyny, jezeli marzycie o slubie, to macie prawo spelnic to swoje marzenie. Tego kwiatu pol swiatu. Rozbieznosc w tak zasadniczej kwestii i tak rokuje dla zwiazku zle. A jak was konkubent kopnie w tylek przy pierwszych zmarszczkach, to sie nie pozbieracie i zostaniecie z niczym.
anonim2015.05.19 10:19
@alejawoledyskutowac "Czyli oni po prostu zdradzają żony, ale się z nimi nie rozwodzą bo im się nie chce. To rzeczywiście ekstra sytuacja dla tej żony :)" Nie zdradzaja, na bank. Tak sobie tylko teoretyzowali. "Bo Ty niepotrzebnie generalizujesz, że kobieta w konkubinacie to taka co siedzi w domu i pierze skarpety. " Bynajmniej. Opieram sie na przykladach konkretnych kobiet, ktorym udzielalam wsparcia. Bussinesswoman czy szczurzyca z korpo tak samo potrafi sie totalnie zalamac. Nie zalamie sie tylko taka, ktora nie zaklada wiernosci po grób, co tylko dowodzi, ze nie ma wiernosci samoistnej jak malzenska. W konkubinacie nie ma tej decyzji: biore Cie na zawsze, do grobowej deski. Jest z definicji tymczasowosc. Poki nam bedzie dobrze, poty sobie razem pomieszkamy. Ale niech przyjdzie np. choroba, to ja ci nic nie obiecywalem. Jasne, malzenstwa tez sie rozpadaja. Ale o ile widzialam mase malzenstw, ktore przetrwaly traumatyczne doswiadczenia, to konkubinatu ani jednego. Kobiety moga sobie mowic, ze cenia te wolnosc, ale cenia ja do momentu, az straca zdrowie, pozycje i urode. Wtedy zostaje juz tylko gorycz. I wylewaja zale na "katoliku". No i co im powiedziec, ze trzeba bylo sluchac Kosciola? "Małe dziewczynki nie marzą ani o małżeństwie ani o konkubinacie, tylko (jak już) o zakochaniu się, o rycerzu na białym koniu." Kontynuuj rozmowe z taka dziewczynka.
anonim2015.05.19 10:26
@ Weronika "Bussinesswoman czy szczurzyca z korpo tak samo potrafi sie totalnie zalamac." Ale nie mówimy o załamaniu (bo takie następuje najprawodpodobniej po zakończeniu każdego związku) a o sytuacji finansowej i możliwości zadbania o siebie, bez liczenia na wsparcie od gnojka, który cię oszukał. "W konkubinacie nie ma tej decyzji: biore Cie na zawsze, do grobowej deski. Jest z definicji tymczasowosc." Tego podejścia to w ogóle nie rozumiem. To tak jakby ludzie żyjący w konkubinacie nie rozmawiali ze sobą, nie mówili na czym im zależy. Ludzie żyjący w konkubinacie też składają przysięgi i obietnice- tyle że sobie, w domowym zaciszu. I są one tak samo ważne. A do tego w konkubinatach rodzą się dzieci. Ludzie żyjący "na kocią łapę" biorą kredyty, budują wspólne domy. Więc skąd to założenie o tymczasowości? O tym, że to takie życie na próbę? "Ale o ile widzialam mase malzenstw, ktore przetrwaly traumatyczne doswiadczenia, to konkubinatu ani jednego." To jednak nie tak wiele widziałaś :)
anonim2015.05.19 10:26
@AirWolf "Bo pary preferujące takie związki wiedzą o tym wcześniej, więc facet wtedy nie przychodzi z pierścionkiem." I tu sie zdziwisz :-) Mialam kolezanki feministki, ktore szybciutko przestaly byc feministkami, jak facet powiedzial "dobra, dobra, szanuje twoje poglady, ale wyjdz za mnie" (albo cos w tym guscie). Byl pisk i skakanie pod sufit. A wojujace jak Magdalena Sroda :-) Szybciej one wyszly za maz niz ja :-D I tak mozna wierzyc w obopolna zgode na konkubinat. "Faktycznie małżeństwo jak malowane. I ciebie by takie coś satysfakcjonowało? Że mąż jest z Tobą tylko dlatego, że nie chce mu się rozwieść?" Oczywiscie, ze nie. Ale w tych przypadkach za lenistwem rozwodowym szlo pracowanie nad malzenstwem. Romans z zona moze nie jest tak ekscytujacy, ale wymaga mniej wysilku niz uwodzenie obcej kobiety :-) W jednym przypadku od rozmowy minelo 5 lat, w drugim 15 i malzenstwa sa nadal razem i wygladaja na calkiem szczesliwych :-)
anonim2015.05.19 15:58
@AirWolf "A życie czasem idealistów rozpieszcza, a czasem daje kopa w dupsko. Widocznie Weronika to ten pierwszy przypadek." Ktora Weronika? Nie pisz tak, jakbys nie znal historii mojego zycia. Zwlaszcza tego, co przezylam na studiach.
anonim2015.05.20 14:42
"Dwoch facetow po 40. mi powiedzialo, ze w sumie to chcieliby zaczac zycie od nowa z inna kobieta, ale jak sobie pomysla, ile roboty by bylo z rozwodem, to wola sie z zona przeprosic." Naprawdę nie ma czego zazdrościć takiej żonie... :( Nie chciałabym takiego małżeństwa z takim mężczyzną.