01.06.17, 10:30screenshot Youtube

Krystyna Grzybowska dla Frondy: Timmermans ma w Polsce przechlapane...

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: W rozmowie z portalem POLITICO.eu szef polskiej dyplomacji, Witold Waszczykowski, że Polska nie jest w konflikcie z Unią Europejską, a tylko z jednym z jej komisarzy, wiceprzewodniczącym KE, Fransem Timmermansem, który- zdaniem polskiego ministra spraw zagranicznych- prowadzi „osobistą krucjatę przeciw Polsce”.

Krystyna Grzybowska, „wSieci”: Timmermans to bardzo ambitny chłopak, przedstawiciel establishmentu, człowiek, któremu najwyraźniej przewróciło się w głowie, ponieważ kwestia konfliktu z Polską jest dla niego sprawą ambicjonalną. Minister Waszczykowski powiedział dla POLITICO, że w Polsce, w kwestii Trybunału, wszystko jest już załatwione. Ta uwaga jest bardzo słuszna i na miejscu szefa polskiej dyplomacji powiedziałabym dokładnie to samo. Timmermans, po bardzo słabym wyniku jego partii w wyborach parlamentarnych w Holandii, gdzie Partia Pracy zdobyła zaledwie 9 mandatów, wyraźnie czuje się niedopieszczony. Przykro mi, że w ten sposób mówię, ale trudno już traktować tego człowieka poważnie.

Jednocześnie komisarz Timmermans wielokrotnie podkreśla, że jest „przyjacielem Polski”, niedawno zresztą gościł w naszym kraju. Otrzymał tytuł Człowieka Roku „Gazety Wyborczej”

Timmermans był w Polsce poniekąd prywatnie, jako Człowiek Roku „Gazety Wyborczej”. Ponieważ nie został zaproszony przez nikogo z rządu, czuł się trochę nieswojo, dlatego mówił coś o „dialogu”. Kiedy jednak jest w Brukseli, to podskakuje. Jako pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej uważa się za wielką personę, niestety, swoim zachowaniem w stosunku do Polski, tak strasznie zepsuł sobie opinię w naszym kraju, że nawet internauci, którzy są przeciwko naszemu rządowi, nawet zwolennicy totalnej opozycji, zwyczajnie go nie znoszą, co pokazują w swoich wpisach. Timmermans ma u nas przechlapane. Ale do 2019 roku musimy poczekać, ponieważ nie wiadomo, czy nadal będzie wiceprzewodniczącym komisji.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości na forum wielokrotnie udowadniali, że wiceszef KE niewiele wie o sytuacji w Polsce. Kilka razy, przy okazji debat na temat naszego kraju, na forum Parlamentu Europejskiego ostro ścierał się z nim profesor Ryszard Legutko, również minister Waszczykowski, jeszcze przed wypowiedzią dla POLITICO, wdawał się w dyskusje z komisarzem Timmermansem. O co tak naprawdę chodzi wiceprzewodniczącemu KE i unijnemu establishmentowi?

Wydaje mi się, że to, co dzieje się obecnie w Brukseli, jest próbą przykrycia prawdziwego kryzysu, z którym boryka się Unia Europejska. W naszym kraju podobne metody stosuje opozycja: zamiatanie pod dywan tego, co jest poważnym niebezpieczeństwem i przykrywanie tego quasi-problemami. Polityka zagraniczna Polski oczywiście bardzo denerwuje ten unijny establishment, więc musimy liczyć się z tym, że będziemy atakowani, ale... Róbmy swoje i już! Polski rząd działa zgodnie z prawem międzynarodowym i nie ma powodu, dla którego mielibyśmy się przejmować i bać jakichś konsekwencji. I oto właśnie Berlin pyta, czy można zamrozić fundusze unijne państwom łamiącym zasady Unii Europejskiej. Dlaczego? Chodzi o „naruszenie niezależności sądownictwa w Polsce”. To jest właśnie pozorne działanie, sposoby na to, aby osłabić pozycję Polski, ale przede wszystkim w oczach Polaków, ponieważ obywatele Unii Europejskiej naprawdę mają inne zmartwienia. To próba rozbicia polskiego rządu przez establishment brukselski. Jest to wspieranie opozycji w naszym kraju. A tej opozycji oczywiście nie zależy na tym, aby Polska miała dobrą opinię na świecie, wręcz przeciwnie.

Jak oceniłaby Pani politykę zagraniczną obecnego rządu? Wielokrotnie słyszymy, jak to „PiS robi nam wstyd na świecie”

Wystarczy popatrzeć na zagraniczne wizyty prezydenta Dudy, na uczestnictwo Polski w Forum Pasa i Szlaku w Chinach czy wczorajszą konferencję 12 państw bałtyckich i nordyckich oraz Grupy Wyszehradzkiej, zorganizową w Sopocie. Proszę zobaczyć, jak aktywny jest nasz rząd i prezydent, który właśnie przebywa w Gruzji. W porównaniu z poprzednimi rządami, można powiedzieć, że jest to wręcz wulkan uczestnictwa w życiu międzynarodowym, zresztą trudno to w ogóle porównywać. Odżyje nawet Trójkąt Weimarski, który był „nieboszczykiem” chyba od 2010 roku. Wszystko jest w tej chwili na dobrej drodze, Polska coraz bardziej się liczy.

Przemówienie pani premier Szydło na temat imigrantów zrobiło ogromne wrażenie na świecie. Pewna mądra dziewczyna przetłumaczyła je na kilka języków, a wystąpienie zyskało miliony wyświetleń. Wśród internautów na całym świecie pojawiają się wyrazy uznania, niektórzy mówią nawet, że kochają panią premier Szydło. I to jest właśnie polityka zagraniczna Polski: szczerze mówi się o tym, co gnębi świat. Dlatego też obecny rząd porównywany jest do administracji amerykańskiej: prezydent Trump również mówi to, co myśli. Zakłamanie jest specjalnością poprawności politycznej. Natomiast mówienie prawdy to po prostu zbrodnia. Na to jednak nie ma rady, coś musi zacząć się na tym świecie zmieniać, inaczej zginiemy...

To samo- docenione za granicą- wystąpienie polskiej premier, w Polsce spotyka się z krytyką opozycji. Zdaniem „Gazety Wyborczej” premier Szydło 24 maja 2017 roku „wyprowadziła Polskę z Unii”, kilku polityków Platformy i Nowoczesnej powtarzało: „Polska Le Pen”

Nie możemy zastanawiać się nad tym, co powiedzą jakieś lewicowe media, bo na pewno nic dobrego o polskim rządzie nie powiedzą. Zresztą tzw. elity aż tak bardzo nie występują przeciwko premier Szydło. Ale kiedy Martin Schulz, kandydat socjaldemokratów na kanclerza Niemiec, który ponosi w kampanii wyborczej klęskę za klęską, mówi o tym, że Europa jest najlepszą ochroną demokracji, gospodarki i społecznej”, kiedy mówi o uderzaniu w wartości europejskie, internauci pytają: „A co to są wartości europejskie?”

PiS musi więc iść do przodu, robić swoje, realizować program, bo społeczeństwo jest po stronie polskiego rządu. Daj Boże, żeby dalej. A przecież to się najbardziej liczy. Nie to, co Timmermans myśli o Polsce oraz jej rządzie i prezydencie, ale to, co myślą Polscy obywatele. Ponieważ obywatele Hiszpanii, Belgii, Niemiec czy Holandii, myślą o własnym nosie i nie bawią się w zwalczanie Polski konserwatywnej.

Bardzo dziękuję za rozmowę.