19.09.18, 17:00

Ks. Adolf Rodevyk SJ: Spowiedź opętanej

Przypadek opętanej Magdy, jest jednym z najwcześniejszych bardzo dokładnie, udokumentowanych. Egzorcyzmy przeprowadzał w I poł XX w. niemiecki jezuita ks. Adolf Rodewyk (1894-1989). Egzorcysta spotkał opętaną podczas drugiej wojny światowej w szpitalu garnizonowym w Trewirze. W 1941 r. trafiło tam 50 kobiet i dziewcząt wcielonych do wojska i przeszkolonych jako pomocnice Czerwonego Krzyża. Wkrótce wszystkie zostały wysłane na front, tylko siostra Magda pozostała jako stały pracownik na miejscu. Kiedy poznał ją była miała 30-lat. Ks. Rodevyk był kapelanem w tym szpitalu.

Ks Adolf Rodevyk SJ: Spowiedź opętanej

 Fragment książki Adolf Rodevyk SJ, demoniczne opętanie dzisiaj.

Spowiedź

Początkowo o prawidłowej spowiedzi Magdy nie można było myśleć, do tego nie była dość dysponowana. Lecz gdy tylko mogłem przypuścić, że doprowadziłem ją do żalu niedoskonałego, dawałem jej częściej rozgrzeszenie warunkowe. Diabły reagowały na to z jednej strony złością, lecz z drugiej strony strachem. Jednym razem Magda kurczyła się w sobie ze wszystkimi oznakami strachu - tak jakby spodziewała się, że ktoś rzuci w nią ciężkim kamieniem - innym razem reagowała niepohamowanymi ruchami i, jak już wspomniano, Abu Gosch próbował jej wmówić, że rozgrzeszenie nie wywiera żadnego skutku, jest tylko pozorem.

Diabły próbowały wszystkiego, aby przeszkodzić szczerej spowiedzi, a gdy po długich przygotowaniach jednak się odbyła, kilkakrotnie zapewniały, że Michał zabronił im wtrącać się do niej. Później włączały się czasem do spowiedzi i gdy tylko padały pierwsze słowa, wywoływały u niej kryzys, który trwał nieraz długo, tak że słuchanie spowiedzi wymagało wiele cierpliwości. Zdarzało się, że jakiś diabeł włączał się tuż przed rozgrzeszeniem, co można było rozpoznać po tym, że Magda nagle wysuwała język, a diabeł zaczynał wyzywać. Lecz to trwało krótko. Szczególnym trikiem było dość częste uniemożliwianie Magdzie powiedzenia czegoś, a potem dręczenie jej tym, że coś zataiła, choć chodziło o drobiazgi.

Mogło się też zdarzyć, że gdy siedziałem w konfesjonale, aby spowiadać innych, nagle zjawiała się tam Magda z niebezpiecznymi zamiarami. Kilkakrotnie chciała mi oblać twarz kwasem solnym. Kiedyś nagle wetknęła przez kratę cienki drut, który chciała mi wbić w oczy. Ale ponieważ zostałem już ostrzeżony i pilnowałem się, nie udało się to. Niekiedy została zapędzana do konfesjonałów innych księży w mieście po to, aby mówić im impertynencje; więc kilkakrotnie wyrzucono ją.

Diabły znały również nie wyznane grzechy innych ludzi. Dwa razy byłem świadkiem, jak komuś z oczekujących rzuciły je w twarz. Jednym razem była to pielęgniarka, która spokojnie wysłuchała tego, później jednak powiedziała mi: "Teraz już pozostaje księdzu jedynie powiedzieć:Ego te absoluo", innymi słowy: uznała, że to, co powiedziano o niej, było prawdą. Potem diabły już nic nie mogły powiedzieć o tych grzechach. Jeden z nich wyjaśnił, że ważna spowiedź pozbawia je znajomości wyznanych grzechów; z tego, co zostanie wyznane i naprawione podczas spowiedzi, nie wolno im robić użytku: "Potem widzimy tylko jakąś ścianę". Myśl ta później częściej powracała.

 Objaśnienie okoliczności spisania tego świadectwa

Przypadek opętanej Magdy, jest jednym z najwcześniejszych bardzo dokładnie, udokumentowanych. Egzorcyzmy przeprowadzał w I poł XX w. niemiecki jezuita ks. Adolf Rodewyk (1894-1989). Urodził się w Kolonii-Muhlheim, podczas pierwszej wojny światowej służył w wojsku. W 1918 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Interesował się hagiografią. Jako naukowiec na nowo opracował i wydał książkę "Helden des Christentums" (Bohaterowie chrześcijaństwa) o. Konrada Kircha. Był dyrektorem Kolegium św. Alojzego w Godesburgu, a później rektorem szkoły im. św. Ansgara w Hamburgu; podczas II wojny światowej był kapelanem w służbie szpitalnej. Ze względu na szczególne okoliczności o. Rodewyk zajął się szczegółowo problemem opętania demonicznego i egzorcyzmów. Swoje doświadczenie opisał w książce „Opętanie demoniczne dzisiaj”, opartym na 1200 stenograficznie zapisanych przez niego stronach. Dalsza zachowana dokumentacja to 700 stron maszynopisu zawierająca: dziennik lekarza, który opiekował się tym przypadkiem, relacje krewnych. Ks. Adolf odwiedzał miejsca w których poprzednio bywała i rozmawiał z osobami, które orientowały się w potrzebnych szczegółach. Zebrał też dokumentację lekarską i orzeczenia teologiczne pro et contra. Ksiądz nie działał sam, miał pomocników wśród wtajemniczonych w sprawę pracowników szpitala w którym te zdarzenia miały miejsce, medyka Hansa i pełniącego również funkcję kapelana prałata van Eycka.

Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj http://www.fronda.pl/a/dziwka-skonczyla-sie-pozostal-czlowiek,22533.html
MP