01.04.15, 10:03

Ks. Zieliński: "Taka katastrofa musiała się kiedyś wydarzyć również ze względu na obłęd"

Katastrofa, taka jak ostatnio z niemieckim airbusem, musiała się w końcu wydarzyć. Nie tylko ze względu na ryzykowne przepisy wprowadzone w lotnictwie pasażerskim po zamachach na Nowy Jork z 11 września 2011 r. Przed skutkami tych rozwiązań ostrzegał dwa miesiące temu holenderski pilot Jan Cocheret. Opisany przez niego scenariusz, w którym kapitan samolotu wychodzi do toalety i nie może już powrócić za stery z powodu zablokowania drzwi do kabiny przez drugiego pilota, został właśnie zrealizowany z morderczą precyzją. Ale katastrofa taka musiała się kiedyś wydarzyć również ze względu na obłęd, w którym coraz bardziej pogrąża się nasza cywilizacja.

Pikujący w alpejskie zbocza samolot niemieckich linii Germanwings, za którego sterami zasiadał człowiek mający poważne zaburzenia w ocenie siebie i całej rzeczywistości, jest smutnym obrazem naszego świata. Dla zabarykadowanego w kokpicie pacjenta, który powinien być właśnie na zwolnieniu lekarskim, a nie za sterami samolotu, nie miały wówczas znaczenia wezwania do rozsądku ze strony kapitana, nawoływania kontrolerów lotu ani rozpaczliwe krzyki pasażerów, którzy nie chcieli ginąć wraz z nim. Fakt, że przebywali na pokładzie maszyny, której stery znalazły się dziwnym trafem w rękach szaleńca, nie oznacza przecież, że świadomie oddali mu władzę nad swoim życiem i śmiercią.

A jednak ktoś mu tę władzę dał. Ktoś wydał temu człowiekowi licencję pilota, mimo jego wcześniej znanych problemów zdrowotnych. Z powodu depresji przecież przerwał na dłuższy czas szkolenie. Ktoś go wreszcie zatrudnił w liniach lotniczych. Ktoś nie poinformował pracodawcy o nawrocie problemów i jego zwolnieniu lekarskim, obejmującym również ten feralny dzień. Bo żyjemy w takim świecie, w którym wolność jednostki, choćby posunięta do obłędu, liczy się bardziej nawet niż cudze prawo do życia! Co więcej, tak rozumiana wolność nie chce się liczyć ani z prawdą, ani z prawami natury. A z Bogiem w szczególności.

Żyjemy w świecie, w którym astmatyczka wygrywa ze zdrowymi zawodniczkami niezwykle forsowne zawody narciarskie. Zadeklarowani dyslektycy kończą studia na polonistyce i rozpoczynają pracę w szkołach. Małżeństwem usiłuje się nazywać coś, w czym nie ma męża i żony. Prawo do posiadania dziecka przyznaje się ludziom, którzy z natury nie mogą mieć potomstwa choćby ze względu na wiek potencjalnej matki (67 lat!) albo dlatego, że poczęcie nie następuje normalnie w kontaktach homoseksualnych. Oni chcą i to wydaje się najważniejsze. A każda niezgoda na ich chcenie jest przejawem fundamentalizmu, nietolerancji, homofobii, braku empatii i czego tam jeszcze. Natura niczego nie może w tym świecie ograniczać, nawet woli bycia mężczyzną lub kobietą. Dlaczego więc człowiek z problemami psychicznymi miałby nie pilotować samolotu? Przecież bardzo chciał.

Co znaczą przestrogi przed katastrofą dla tych, którzy dzierżą stery naszego świata? Walec dyktatury relatywizmu toczy się obłędnie naprzód, jakby pchany szatańską mocą. Półtoramilionowe manifestacje na ulicach Paryża przeciwko zrównaniu związków homoseksualnych z małżeństwami i przyznaniu im prawa do adopcji dzieci nie zrobiły większego wrażenia na prezydencie François Hollandzie. Ostrzeżenia wybitnych prawników i ludzi Kościoła przed wymierzoną w tradycyjną rodzinę genderową ustawą o przemocy trafiają u nas w próżnię. Protesty lekarzy i duszpasterzy nie zatrzymały decyzji o wprowadzeniu do wolnej sprzedaży tabletki wczesnoporonnej. Mimo społecznego oporu aktualnie rządzący przygotowują właśnie ustawy uznające prawnie związki homoseksualne i kneblujące usta tym, którzy ośmielą się krytykować wynaturzenia w tej dziedzinie. Nasz świat nieuchronnie zmierza ku samozagładzie. Widać to po zatrważających wskaźnikach demograficznych i zalewającym nas nihilizmie. Potrzeba nam pilnie jakiegoś przebudzenia i powrotu do fundamentalnych wartości.

Nie liczę na powrót do wartości i prawdy w przypadku ludzi, którzy już nie mają do czego wracać. Ale tym bardziej potrzeba dzisiaj jakiegoś przebudzenia, przynajmniej ze strony chrześcijan, którzy w tych dniach świętować będą Zmartwychwstanie Chrystusa. Potrzeba naszego przebudzenia w wierze i odwagi w codziennym świadczeniu o Prawdzie, która nie przemija. Niech w te Święta zmartwychwstanie w nas Chrystus. Nie przeciwko światu, ale właśnie dla świata. Bo już tylko On może wyzwolić nasz świat z korowodu śmierci.

Ks. Henryk Zieliński

Felieton opublikowany w najnowszym Tygodniku katolickim "IDZIEMY"

Komentarze

anonim2015.04.1 10:22
Jak zwykle bardzo trafna ocena. Rzeczywiście, jesteśmy trochę jak ci pasażerowie tego nieszczęsnego samolotu...Mozemy krzyczeć a i tak ci, co dorwali się do sterów nic sobie z tego nie robią i prowadza ludzkość w kierunku zbiorowego obłędu. Ze wzgledu na ten właśnie obłęd cywilizacyjny, jestem przekonany, że prędzej czy poźniej pojawi się też na niebie grzybek atomowy...
anonim2015.04.1 10:26
Tak naprawdę to świat,cywilizacja,ludzie którzy odcinają się od Stwórcy tracą poczucie sensu istnienia.Taka egzystencja nie ma bowiem ani swojej przyczyny,ani celu,a jest jedynie przypadkiem.Obojętnie co byśmy nie robili,to i tak ostatecznie nie ma to znaczenia.Więc dlaczego unikać grzechu i zbrodni ?Tylko ze względu na tzw. sprawiedliwość i sankcje uzgodnione przez ludzi ?
anonim2015.04.1 10:34
"Bo żyjemy w takim świecie, w którym wolność jednostki, choćby posunięta do obłędu, liczy się bardziej nawet niż cudze prawo do życia! Co więcej, tak rozumiana wolność nie chce się liczyć ani z prawdą, ani z prawami natury. A z Bogiem w szczególności." To bardzo ciekawe, bo przecież właśnie poszanowaniem wolnej woli człowieka przez Boga, które stoi ponad prawem innych ludzi do życia, tłumaczy się brak nadnaturalnych interwencji w razie złych decyzji człowieka. Gdyby zdaniem Boga prawo ludzi do życia stało powyżej wolności osobistej pilota, to by mu uniemożliwił spowodowanie katastrofy. Pilot dostałby udaru mózgu dzień wcześniej, pękłby mu odpowiednio wcześniej wyhodowany przez Boga tętniak, potrąciłby go samochód. Temat wolnej woli człowieka przy jednoczesnym istnieniu Bożej Opatrzności to są ogromne tajemnice i stanowczo protestuję przeciwko takiemu spłycaniu tego tematu jak w powyższym artykule.
anonim2015.04.1 11:17
kolejny autor, któremu wszystko kojarzy się ze wszystkim...Gender, homo, tabletki, depresja- teza idziemy ku zagładzie i nasze czasy są coraz gorsze. Popełniono błędy dotyczące przepisów- być może- doszło do tragedii. Łączenie to z pewnymi zjawiskami w świecie - ogromne uproszczenie. Ludzie od początku są skłonni to najgorszych zbrodni, nasze czasy nie jest ani gorsze, ani lepsze od minionych. Świat się zmienia, ale nie w swojej istocie. My narzekamy, że dziś mamy gender, jeszcze w XIX wieku dzieci umierały z głodu na ulicach Paryża- dziś nie do pomyślenia.
anonim2015.04.1 12:06
Każdy powinien zacząć od siebie. Każdy ma swoje sumienie i powinien żyć zgodnie z przykazaniami. Nic nie pomoże jeżeli nasze partie będą wtrącały się na Ukrainie niby niosąc im rozwiązania, a sami wzajemnie się zagryzają. Tak , nie ma autorytetów,.
anonim2015.04.1 12:17
@bielzz Ja to wszystko wiem. Katechizm powinien raczej poczytac ks. Henryk Zieliński, przynajmniej w odniesieniu do zacytowanego przeze mnie fragmentu, bo strzelił z tą wolnością jednostki jak łysy o beton.
anonim2015.04.1 17:08
@ ANOVA Miało byc śmiesznie, a wyszło żałośnie..
anonim2015.04.1 17:53
nie podoba mi się ten tekst, stygmatyzuje ludzi, jak można mówić o człowieku szaleniec, litości !!!!!! proszę o trochę zrozumienia dla psychologicznej wiedzy! No trudno nie mam oczekiwań co do poziomu tekstu. Łączenie tragedii psychologicznej człowieka, nieszczęścia z polityką, nie uchodzi księdzu
anonim2015.04.1 17:56
Gabriela999 zgadzam się, dzięki za mądrą wypowiedź, przywracasz mi wiarę w rozsądek i miłosierdzie. A księdzu przypomnę, że szaleniec to tak nazywano Chrystusa, inne zupełnie przeciwstawne historie, a jednak szaleniec to brzmi znajomo
anonim2015.04.1 18:36
Trafna diagnoza. Będzie coraz więcej takich świrów, zadufanych w sobie jednostek. A zresztą, czy gdyby pan pilot nie dostał licencji, nie byłaby to dyskryminacja, stygmatyzacja? Drodzy lewacy odpowiedzcie, czy wykluczenie kogoś z zawodu pilota ze względu na chorobę psychiczną czy ślepotę nie jest objawem dyskryminacji?
anonim2015.04.1 20:19
Diagnoza niezła, ale już recepta chyba nie. Nie jest rozwiązaniem wzmożenie kontroli, przepisów itp. Na to już za późno, bo decydenci są już obłąkani.
anonim2015.04.7 16:38
Dziękuję Księdzu za tę wypowiedż. Wyraża ona treści, z którymi w pełni się identyfikuję.