23.06.14, 18:57fot. getty

Kto osądza bliźnich, uzurpuje sobie prerogatywy Boga

Ojciec Święty komentował w swojej homilii słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, gdzie mówi się m.in. o źdźble w oku brata i belce we własnym. Franciszek powiedział, że ten, kto osądza bliźnich, jest niejako uzurpatorem.

„Dlatego ten, kto osądza, błądzi, bo po prostu zajmuje nie swoje miejsce. I nie tylko błądzi, ale i sam się gubi. Jest tak opętany pragnieniem osądzania i sprawą tej osoby, tak obsesyjnie skupiony na tym, że to źdźbło nie daje mu spać. «Pozwól, że usunę ci to źdźbło!»... A nie zdaje sobie sprawy, że u niego samego tkwi belka. Myli mu się i uważa, że belką jest owo źdźbło. Miesza rzeczywistość – to fantasta. A kto osądza, przegrywa, źle kończy, bo taką samą miarą i jego osądzą. To sędzia nie na swoim miejscu, bo stawia się w miejscu Boga i w pysze i samowystarczalności obstawia przegraną. A jaka to przegrana? Ta, że będzie sądzony tak, jak sam osądza” – powiedział papież Franciszek.

Papież wskazał następnie, że jedynym sędzią jest Bóg oraz ci, którym powierza on tę władzę. „Jezus wobec Ojca nigdy nie oskarża! Przeciwnie, broni! Jest pierwszym Obrońcą-Pocieszycielem. Następnie posyła nam drugiego, którym jest Duch. On jest obrońcą: stoi przed Ojcem, aby bronić nas od oskarżeń. A kto jest oskarżycielem? Biblia «oskarżycielem» nazywa demona, szatana. Owszem, Jezus będzie sądził: na końcu świata, ale w międzyczasie wstawia się, broni…” – tłumaczył papież.

Zauważył, że ten, kto osądza innych, naśladuje szatana, który śledzi ludzi, by oskarżyć ich przed Ojcem. Dlatego powinniśmy podążać bardziej drogą Jezusa, a nie oskarżycieli. Musimy być obrońcami naszych bliźnich wobec Ojca. Jeżeli widzimy u nich coś złego, to nie mamy bronić ich wobec Ojca – w modlitwie. „Módl się za niego, a nie sądź! Bo w przeciwnym razie, gdy sam coś złego zrobisz, zostaniesz osądzony. Dobrze to zapamiętajmy, bo to jest dobre dla codziennego życia, gdy przychodzi nam ochota osądzać innych, obmawiać ich, co też jest formą sądzenia” – zakończył papież Franciszek.

pac/radio watykańskie

Komentarze

anonim2014.06.23 18:59
I co pan o tym sądzi, panie Terlikowski?
anonim2014.06.23 19:08
A co z bowiązkiem upominania bliźniego (Uczynki miłosierne względem duszy "Grzesznych upominać" gdy ten czyni zło, gdy źle postepuje, gdy schodzi na złą drogę (np. cudzołóstwa? ),
anonim2014.06.23 19:39
@agnieszka10 Moim zdaniem rozdźwięku tu nie ma, ale wymaga to dużej dojrzałości emocjonalnej i duchowej. Upomnieć kogoś gdy robi źle, ale nie postrzegać go przez pryzmat jego postępowania.
anonim2014.06.23 19:51
A co ty o tym sądzisz leszek46? Hipokryta, parę minut temu wyzywał od wieprzy a teraz przypieprza sie do redaktora. Miało cię już nie być.
anonim2014.06.23 20:02
tak a co to osądzanie? Osądzanie to twierdzenie o rzeczach ostatecznych i o intencjach ... tego już nie powiedzą? Tak więc krytyka i napominanie są dobre!!!
anonim2014.06.23 20:03
Katolik powinien NAPOMINAĆ i zwracać uwagę że ktoś grzeszy. Nie może jedynie twierdzić że ktoś pójdzie do piekłam czy też odgadywać intencji zła!!!
anonim2014.06.23 20:05
Oczywiście nie można tolerować zła!!! Należy zło wytykać, a że zło nie robi się samo, należy napominać czyniących zło!!!
anonim2014.06.23 20:06
cóż to za twierdzenie mam nie zwracać uwagi by ktoś mi nie zwrócił uwagi ,,, sztama w przestępstwie?
anonim2014.06.23 20:07
Polipid, czyli nie można twierdzić, że Małgorzata Braunek poszła do piekła?
anonim2014.06.23 20:08
Ja tobie nie zwrócę uwagi jak ciupciasz sąsiadkę ani nie powiem twej żonie, a ty nie zwrócisz uwagi i nie powiesz mojej jak ja ciupciam inną sasiadkę ... paranoja ... o to chodzi?
anonim2014.06.23 20:08
Prostak nie!
anonim2014.06.23 20:09
Ale mozna powiedzieć że szanse miała duże :)
anonim2014.06.23 20:17
Sąd czy osąd, to twierdzenie ostateczne i nieodwołalne i o takim sądzie mówi papież.
anonim2014.06.23 20:21
Cóż za niebezpieczne, wykrzywione słowa! Mamy BRONIĆ bliźnich czyniących zło przed Ojcem? Absurd, te słowa są wręcz bluźniercze!
anonim2014.06.23 21:22
a my będziemy ich napominać ...
anonim2014.06.23 21:26
Załóżmy, że mam syna.Zakochał się i chce się żenić. Wszyscy wokół wiedzą, że wybranka trudni się prostytucją.Czy nie mogę tego powiedzieć synowi ? A może córka zakochała się w znanym ujeżdzaczu ? Czy nie mogę jej przestrzec ? Jakiś czas temu papież przestrzegał kobiety żeby nie plotkowały.Dziś mówi żeby nie osądzać bliźniego.
anonim2014.06.23 21:48
@bonaventura Papiez o ile pamietal nie przestrzegal tylko kobiet (masz chyba wybiorcza percepcje). To bylo takze do Ciebie, jesli nie jestes kobieta :)))
anonim2014.06.24 2:02
Zgadzam się z Polipidem3. Czym innym jest oceniać zewnętrzne postępowanie człowieka, a co innego osądzać jego intencje. Gdy ktoś czyni coś złego, trzeba go upomnieć z miłością, a niekiedy z surowością i gniewem, ale wypływającym z miłości ku Bogu i tej osobie. Zło i grzech trzeba zawsze i wszędzie piętnować, a gdy to konieczne, użyć nawet radykalnych środków (jak to Święta Inkwizycja czyniła, wydając heretyka władzy świeckiej, gdy wszelkie próby nawrócenia i uchronienia przed piekłem tej błądzącej osoby zawodziły). Nie można jednak nigdy być pewnym ludzkiej intencji i twierdzić na przykład, że ktoś popełnił jakiś grzech (w sensie, że świadomie i dobrowolnie zaciągnął na siebie winę), nawet, jeśli obiektywnie uczynił coś złego i grzesznego. Należy raczej zakładać, że albo intencje miał dobre, albo działał nie w pełni świadomie lub nie w pełni dobrowolnie i starać się patrzeć na niego nadal z miłością, jednocześnie potępiając zło i/lub grzech, który ta osoba popełniła i upominając go, osobiście, gdy grzech był osobisty, zaś publicznie, gdy grzech był publiczny. Myślę, że tu chodzi przede wszystkim o to, w jakim celu i z jaką intencją upominam człowieka. Bo mogę go upomnieć z miłości, aby zapobiec jakiemuś złu, a szczególnie, aby zapobiec znieważeniu Boga i uchronić upominaną osobę od piekła - i to jest dobre i chwalebne. Mogę jednak upomnieć człowieka, ale tylko dlatego, aby go skompromitować, ośmieszyć lub zniesławić - i to wtedy jest złem i hipokryzją, jak u faryzeuszy.
anonim2014.06.24 8:58
W starych czasach, kiedy łacina była językiem humanistów uczono młodzież heksametru: "Consilians, adiuvans, non obstans, non manifestans, reus est criminis- kto doradza, kto pomaga, kto nie przeszkadza, kto nie ujawnia zła, winien jest przestępstwa. Uczono nas unikania współodpowiedzialności w czynie złym drugiego człowieka. A dziś co. Ani łaciny, ani kultury. Yes, no, wow, i "fakjeny". Nawet jak ten angielski znają to nie mają w nim nic do powiedzenia. O tempora, o mores!
anonim2014.06.24 9:50
@vipersky, po co przychodzisz? Nie po to, żeby cię napominać? Nawróć się, bo wieczność czeka.
anonim2014.06.24 19:18
@vispersky: Jak najbardziej wszyscy w domu zdrowiu, a antena też jest na dachu. Rozumiem, że nie jesteś katolikiem, czy tak?
anonim2014.06.24 19:22
@vipersky Co rozumiesz pod pojęciem: "normalni ludzie"? Sugerujesz, że katolicy i w ogóle chrześcijanie są nienormalni, bo chcą szczęścia dla siebie i innych ludzi?