21.02.16, 21:47

Lechu nie zwalnia. Teraz odpowiada Morawieckiemu!

"Człowieku gdyby były oryginały to po co by podrabiano" - dowodził były prezydent. "Wystarczyłby obecny komentarz . do starych dziejów . Więc nie podrabiali a tworzyli od początku do końca" - przekonywał Wałęsa.

Przypomnijmy: Kornek Morawiecki w programie "Dziś wieczorem" powiedział: – Mnie martwi, że ani Antoni Macierewicz, ani premier Olszewski publicznie tego nie powiedzieli z trybuny sejmowej narodowi – mówił o sprawie przeszłości Lecha Wałęsy i jego związków ze Służbą Bezpieczeństwa. Dodał, że on sam wydawał wówczas ulotkę o rządzących Polską agentach. Nieujawnienie akt na początku lat 90. nazwał "ogromnym zaniedbaniem" – Nie rozumiem, dlaczego tak się stało – stwierdził. – Może to była próba skłonienia pana Lecha (Wałęsy – red. ), żeby się przyznał – zastanawiał się.

Pytany o to, kogo wini za zaniedbania w wyjaśnianiu kwestii współpracy Wałęsy z SB, Kornel Morawiecki odpowiedział: „winię wszystkich nas, ludzi „Solidarności”, ale głównie otoczenie pana Lecha Wałęsy”. – Wcześniej, kiedy część polskich elit szykowała Wałęsę na przywódcę, na prezydenta – że nam nie powiedziała, że nam publicznie tego nie ogłosiła – na ulotkach, w mediach – mówił.

kol/wprost.pl

Komentarze

anonim2016.02.21 22:22
Należy bez ceregieli tę sprawę raz na zawsze rozwikłać, Bolek będzie łgał jak to do dni dzisiejszego to czyni.Dowody są w IPN zebrane i wskazują bezsprzecznie że Bolek na komendzie sprzedawał kolegów. Bolek tymi wykrętami tylko potwierdza że jeszcze sporo brudu ma za uszami.
anonim2016.02.21 22:27
Dla was, mierne pachołki Kaczyńskiego, to jest "pan Lech" a nie żaden "Lechu".
anonim2016.02.21 22:43
Krzys to przed wszystkim tw. Bolek sprzedawał dla bezpieki swych kolegów, koło Pana to ten cham z czerskiej nawet nie stał, razem z towarzyszami III RP schamiałą zakładał.
anonim2016.02.21 22:48
@Majestic Jakiś podpis jeszcze nie świadczy o tym, że kogokolwiek sprzedawał. W każdym razie, jak sam widzisz, przynajmniej miał kolegów, w przeciwieństwie do Kaczyńskiego, który żadnych kolegów nie miał, więc nie było sensu się nim nawet interesować.
anonim2016.02.21 23:33
Krzys to nie jakiś podpis, to Wałęsy aprobat na współpracę z bezpieką , wydawała dla bezpieki "kolegów" z antykomunistycznej opozycji. Kolegów to on miał mnóstwo pośród komunistów, do dzisiaj z Wachowskim się szlaja.
anonim2016.02.21 23:36
Pet003 zrobił Wałęsa dla komunistów dobrze, jesteś zadowolony z Wałęsy zapewnił dla bachorów resortowych w III RP dostatnie bytowanie. Nic twe ujadanie w tej materii nie zmieni, Wałesa spadał z piedestału, agent bezpieki, kontakt operacyjny Bolek przyczynił się do brutalnych przesłuchań ludzi których na komendzie milicyjnej wydawał.
anonim2016.02.22 3:16
Krzys napisał: "Jakiś podpis jeszcze nie świadczy o tym, że kogokolwiek sprzedawał." Poczytaj, może zmądrzejesz: https://issuu.com/issuudarek/docs/s__awomir_cenckiewicz_-_wa____sa._c *** (Artykuł z roku 2008) http://www.wprost.pl/ar/132017/Puzzle-Bolka/ "Ważnym źródłem informacji na temat działalności TW ps. „Bolek" są dokumenty UOP i MSW wytworzone po 1989 r. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje notatka oficera UOP w Gdańsku z października 1993 r., w której znalazła się informacja, że w aktach sprawy obiektowej „Jesień ‘70" odnaleziono dokument dotyczący roli TW ps. „Bolek" w identyfikacji jednego z przywódców Grudnia ’70 – Kazimierza Szołocha. 13 października 1993 r. pracownik archiwum UOP w Gdańsku: „odnalazł w aktach sprawy obiektowej krypt[onim] »Jesień 70« nr arch. IV-15 (dot. wydarzeń grudniowych w 1970 r.) notatkę służbową z dn. 19 I 1971 r. dot[yczącą] Kazimierza Szołocha […]. Z notatki tej wynika, iż identyfikacja osoby K. Szołocha jako uczestnika wydarzeń grudniowych nastąpiła na podstawie informacji od tajnego współpracownika ps. »Bolek«. […] Notatka dotyczy zachowania się Kazimierza Szołocha w Stoczni Gdańskiej im. Lenina w trakcie wydarzeń grudniowych w 1970 r. Na pierwszej stronie karty w linii 18 znajduje się zapis, iż identyfikacji K. Sz. dokonał TW ps. »Bolek«". "
anonim2016.02.22 3:16
" O tym, że TW „Bolek” to Wałęsa, wiedzieli wszyscy peerelowscy dysydenci - ostatnio przyznali się do tego nawet jego najbardziej zagorzali obrońcy: Henryk Wujec i Zbigniew Bujak. Wcześniej, publicznie wspominać o tym mieli odwagę tylko nieliczni. Groziły za to bowiem szykany: ciągnące się latami rozprawy sądowe, fundowane przez domniemanego kapusia, inwigilacja służb i ogólna anatema. (...) Kazimierz Szołoch, podobnie jak Anna Walentynowicz, nie doczekał publicznego napiętnowania swojego prześladowcy. Zmarł 10 marca 2009 r. po długiej i ciężkiej chorobie. Za kilka tygodni minie siódma rocznica jego śmierci. Myślę, że z tej okazji, zamiast pastwić się nad TW „Bolkiem”, warto przywoływać postaci prawdziwych bohaterów Grudnia ‘70 i Sierpnia ’80, wspomnieć ludzi niezłomnych, którzy wybrali uczciwość, za co elity III RP skazały ich na zapomnienie. " *** "We wrześniu 1971 zaryzykowałem powrót do pracy. Myślałem, że może zapomnieli o mnie. Ale 23. albo 24. września wezwano mnie do dyrekcji, a tam czekało dwóch esbeków. Twierdzili, że posiadam broń odebraną w grudniu milicjantom. Odpowiedziałem, że żadnej broni nie mam, wtedy wzięli mnie między siebie i mówią: „Pojedziemy na komendę wojewódzką, tam się wszystko wyjaśni.” Koło drugiej bramy stoczniowcy skapowali, że jestem aresztowany, otoczył nas tłum. Esbecy dostali pietra, uciekli. Ja w drugą stronę, przez Stocznię Remontową, do miasta. Po drodze spotkałem Wałęsę. Zaprosił mnie na wieczór do siebie, do hotelu stoczniowego na Klonowicza we Wrzeszczu. Miał mi coś ważnego do powiedzenia. Zgodziłem się, chociaż już wtedy wiedziałem, że po grudniu kapował ludzi. (...) Nie wiem po co wtedy poszedłem do Wałęsy – opowiadał Szołoch. – Miałem przeczucie, że teraz na pewno będą mnie chcieli zabić i kiedy ktoś wyciągnął do mnie rękę uczepiłem się jej jak topielec. Powiedziałem Wałęsie, że chyba pojadę do Warszawy, szukać sprawiedliwości u Gierka. On ani tak, ani siak. Był w dobrym humorze, chciał mnie poczęstować wódką, a ja wtedy wódy do ust nie brałem. Wychodząc coś mnie tknęło, żeby wymknąć się bocznymi schodami. Ciemno już było, nikt mnie nie przyuważył. W jakiś tydzień później kolega powiedział mi, że tamtego wieczoru na Klonowicza zabito bosmana, który przyszedł do kogoś w odwiedziny. „Jaki bosman?” – pytam. „Taki jak ty. Wysoki. Barczysty. Rąbnęli go z tyłu, w czaszkę”. Nieraz sobie myślę, że ten człowiek zginął z mojego powodu, że go wzięli za mnie”. Nie wrócił tego dnia do domu. Był pewny, że ulica jest pod obserwacją. Przenocował u znajomego, rano spóźnił się na ekspres do Warszawy. " http://www.sdp.pl/felietony/12473,zapomniane-ofiary-bolka,1455953373
anonim2016.02.22 7:47
Krystalicznie czysta śp. Anna Walentynowicz wiedziała od początku kim jest Wałęsa. Dlatego "Bolek" jej nie lubił.
anonim2016.02.22 9:41
Krzys A ŚWIADKOWIE ??? Czyli jego byli koledzy, którzy WIDZIELI WSZYSTKO NA WŁASNE OCZY ??? No przecież jeszcze żyją i widzieli wszystko ! No proszę Cię.... CONTRA FACTUM NULLA ARGUMENTUM
anonim2016.02.22 13:35
@Krzys-Wyluzuj pośladki-D
anonim2016.02.22 16:42
Bolek to wierzchołek góry lodowej. Jest tylko potwierdzeniem jakim to państwem była III RP, zbudowanym na kłamstwie . Dzięki posiadanym teczkom funkcjonariusze reżimu mogli kreować ludzi na stanowiska,tworzyć elitę , która zapewnia im nietykalność i decyzje korzystne z ich perspektywy. Więc niech Krzysie nie bronią Bolka bo gruba kreska wyrządziła niepowetowane szkody.A p.Wałęsa w jedną noc uciął łeb lustracji. Teraz to ptakach , bo wszystko zdążyli zniszczyć.
anonim2016.02.27 22:42
Jak Bolek walczył z SB: - Panie, ja mam swój honor i poniżej 500 za donos nie zejdę!
anonim2016.02.28 20:40
Kornel Morawiecki trochę przesadza. Pierwsze numery Gazety Polskiej zawierały publikację tak zwanej Listy Macierewicza. I co? Ludzie po prostu się rzucili na Gazetę niczym głodne wilki na jagnię żeby sobie poczytać kto był o jakim pseudonimie TW. Z tego co mi wiadomo było tam tyle pozycji, że Gazeta Polska drukowała Listę przez kolejne numery w częściach.