10.07.14, 18:33Mariusz Dzierżawski (fot. Telewizja Republika)

Mariusz Dzierżawski dla Fronda.pl: Nieprecyzyjne przepisy stosuje się po to, żeby przymuszać i zastraszać lekarzy

Po chrześcijańskich portalach internetowych krążą właśnie fragmenty książki amerykańskiej autorki Magdy Dened, zawierającej wstrząsające świadectwa osób uczestniczących w dokonywaniu aborcji. Wynika z nich jednoznacznie, że tzw. zabieg przerywania ciąży to bardzo trudne przeżycie dla lekarza-abortera. Czy Pana doświadczenie kontaktów z tym środowiskiem to potwierdza?

Aborterzy, z którymi miałem do czynienia bronią się przed podejmowaniem rozmów na ten temat. A jeśli już zechcą się wypowiedzieć, to twierdzą że wszystko jest w porządku. Za to lekarze, którzy zmienili swój stosunek do kwestii zabijania dzieci nienardzonych bez ogródek mówią o faktach związanych z aborcją. Jestem przekonany, że lekarze którzy wykonują aborcje są świadomi tego, że jest ona zabójstwem człowieka, jednak wolą ukrywać tę prawdę. Zdjęcia szczątków abortowanych dzieci powinny rozwiać jakiegokolwiek wątpliwości. Znany ginekolog prof.. Dębski, który wykonuje takie zabiegi przyznaje przecież, że płód to człowiek.

Ci lekarze często podkreślają, że aboracja jest złem. Usprawiedliwiają się jednak wyjątkowymi okolicznościami...

Tłumaczenie, że aborcja to „mniejsze zło” to główna linia uzasadnienia tej działalności. Jakby mogło istnieć zło większe od zabicia człowieka...

Tłumaczą się przepisami, które zezwalają na dokonywanie aborcji jeżeli zagrożone jest życie lub zdrowie matki bądź wiadomo, że dziecko będzie nieuleczalnie chore

Przykład prof. Chazana pokazuje, że przepisy prawne stanowią tu instrument nacisku na lekarza. Kampanie in vitro i aborcyjna znakomicie wykorzystują niejdenoznaczne przepisy. Intencją ustawodawcy gdy powstawały obecne regulacje było nie to, żeby zmuszać jakiegokolwiek lekarza czy jakikolwiek szpital do dokonywania aborcji, tylko to, żeby w tych „niektórych przypadkach” lekarza nie karać. Ale ponieważ mamy proaborcyjne władze – rząd i prezydent Warszawy, te nieprecyzyjne przepisy stosuje się po to, żeby przymuszać i zastraszać lekarzy.

Rozmawiała Emilia Drożdż

Komentarze

anonim2014.07.10 18:48
bohaterem nie jest obrońca życia tylko morderca ...co za Tuskoland ja pierdo....
anonim2014.07.10 19:00
Rozumiem, że pan Chazan nigdy w życiu takiego zabiegu nie wykonywał.
anonim2014.07.10 19:56
Wystarczyłoby stworzyć internetową listę ginekologów-aborcjonistów z informacjami o lekarzach (imię, nazwisko i miejsce pracy). Lekarz z sumieniem by sobie nie brudził rąk, aborcjonista mógłby w pełni skupić się na tej wąskiej "specjalizacji" a kobieta by czasu nie marnowała. Tylko nie sądzę, aby było dużo chętnych do zapisania się do takiej listy... PS. Co jeśli lekarz rzeczywiście nie zna żadnego aborcjonisty? Istnieje w NFZ jakiś centralny rejestr aborterów? Czy odmowa aborcji i skierowanie kobiety do ginekologa o którym nie wie czy dokonuje on aborcji powoduje spełnienie ustawowego obowiązku?
anonim2014.07.10 21:44
@ Nowakowska Dyrektorowi płaci się za zarządzanie szpitalem w którym leczy się ludzi. Lista ginekologów-aborcjonistów powinna powstać (najlepiej by była dostępna w internecie) inaczej zapis ustawy o konieczności wskazania miejsca gdzie można przeprowadzić aborcję jest mało precyzyjny (nie podaje skąd lekarz ma wiedzieć gdzie pracuje najbliższy aborcjonista). No chyba, że w NFZ jednak jakaś tajna lista aborcjonistów istnieje...
anonim2014.07.11 3:54
Okazuje się, że brak przesłanek do zwolnienia prof. Chazana... Przeczytajcie wpis antolek Lip 10, 2014, 9:10 po południu w artykule http://www.fronda.pl/a/polscy-studenci-polske-niszczy-nihilizm-dewastacja-konstytucji,39373.html#comments
anonim2014.07.11 11:18
A co za różnica gdyby Prof. Chazan wskazał jakiegokolwiek lekarza ginekologa - a ten powiedziałby, że nie przeprowadzi aborcji i wskazałby kolejnego, a ten kolejny kolejnego i tak do 3000 lekarzy którzy podpisali deklarację o klauzuli sumienia... Trochę by to potrwało, i kogo wtedy skazałby NFZ? I kogo skarżyłaby Pani "Matka" dziecka z próbówki invitro ... Prezydenta Warszawy, Posłów, Sejm, Prezydenta ? Przecież jako lekarz nie mam potrzeby ani obowiązku znać sumienia innych lekarzy, a NFZ i ustawa mnie do tego zmusi ... Może to jest właśnie sposób na cfaniaków którzy stworzyli wadliwą konstrukcje prawną w ustawie ... i teraz bezczelnie to wykorzystują ... na każdy sposób jest sposób ... nie na darmo był Drzymała i 123 lata zaborów ... szukajmy rozwiązań dla ratowania życia
anonim2014.07.11 19:23
@ AnitaF " Lista takowa na pewno istnieć powinna, ale w takim wypadku wymagano by od placówek zdrowia wskazywania pacjentkom owej listy i zaraz wyskoczą "sumienni", którym to łamie kręgosłupy, niszczy wiarę i takie tam. " Jakoś wierzący lekarze mieli odwagę stworzyć publiczną listę - deklarację wiary, mimo że spotkało to się z potężnym atakiem liberalnych mediów. Czekam na podobna listę, ale lekarzy którzy nie mają skrupułów dokonywać aborcji. A obie listy najlepiej byłoby umieścić w internecie - kobieta już przed pierwszą wizytą u ginekologa by wiedziała czy może liczyć na "pełen zakres usług". Lista aborcjonistów byłaby "rozreklamowana" przez GW i inne liberalne media (może nawet zawarta na stronach ministerstwa zdrowia) więc tak naprawdę lekarz nie musiałby nawet wskazywać abortera bo by wystarczyło 30 sekund googlowania i już wiedziałaby gdzie się udać. " Od lekarza nikt takiej wiedzy nie wymaga, skierowaniem pacjentki dalej ma zająć się placówka, a obowiązkiem jej administracji jest wiedzieć gdzie kierować pacjentów, których nie można obsłużyć na miejscu. " Jeśli w ministerstwie zdrowia nie istnieje lista aborcjonistów to mamy lukę w przepisach. Prawo wymaga by szpital wskazał miejsce gdzie można dokonać aborcji, ale jednocześnie nie informuje samych lekarzy gdzie pracują aborcjoniści. Pracownicy szpitala mają sami się kontaktować z ginekologami i pytać: "Czy dokonuję Pan/Pani aborcji, bo musimy jakiegoś aborcjonistę w razie czego znać, gdyż przepisy nas do tego obligują" ? A co do tego, że ginekolog może nie znać aborcjonisty to sytuacja z życia wzięte. Moja koleżanka ukończyła Uniwersytet Medyczny w Poznaniu i poznała chłopaka, z którym niedługo później wzięła ślub. Przeprowadziła się kilka lat temu do Białegostoku i tam rozpoczęła pracę. Już po niespełna miesiącu miała przypadek, że kobieta domagała się skierowania na aborcję, ale moja znajoma nawet jeszcze dobrze miasta nie poznała. Kobieta była nachalna i żądała skierowania na aborcję i nie przyjmowała do wiadomości, że lekarka dopiero co rozpoczęła pracę w nowym mieście, więc otrzymała skierowanie na aborcję, ale do ... Poznania. Babka widząc, że musiałaby jechać na aborcję kilkaset kilometrów ostro się wkurzyła, trzasnęła drzwiami i zmieniła lekarza :)
anonim2014.07.16 16:40
Z niego taki obrońca życia jak z mysiego ogona kapelusz! Jakoś nie słyszałam, żeby oprotestowywał jednostki wojskowe i wojsko w ogóle jako takie, gdzie żołnierze przecież uczeni są tego jak mordować. Że nie wspomnę o kapelanach w tej jakże "pro-life" instytucji. Cóż, widocznie dla "katolików" życie człowieka, choćby wroga, jest mniej warte niż zlepek komórek.
anonim2014.07.17 21:29
Trudne przeżycie dla lekarza, a co ma powiedzieć ta biedna kobieta
anonim2014.07.22 20:45
Eugenika. W imię postępu – film Grzegorza Brauna Film dokumentalny przedstawiający narodziny eugeniki w Stanach Zjednoczonych oraz jej wpływ na elity intelektualne i polityczne Zachodu w XX wieku, między innymi na Adolfa Hitlera. Eugenika jest pseudo-nauką stworzoną w XIX wieku o doskonaleniu rasy ludzkiej. Według eugeników rozmnażać mogły się tylko jednostki zdrowe i twórcze, a prokreacja chorych czy niepełnosprawnych i niewartościowych rasowo (prostytutek, ubogich, żebraków) miała być zabroniona. Film otwiera oczy na prawdę o ruchach propagujących przerywanie ciąży i innych pośrednich aspektach eugeniki. Dokument stawia kontrowersyjną tezę, że dzisiejsza genetyka, aborcje, eutanazje biorą swe początki od tej niesławnej nauki.- Ahaaa.pl