18.01.18, 13:45

Matka Kurka dla Frondy: Owsiak wyje! Brawo Patryk Jaki!

 

Tytułowe oklaski dotyczą całokształtu działań, z komisją weryfikacyjną na czele, ale mój szczególny szacunek minister Jaki wzbudził za mówienie prawdy o kłamstwach. Wiele rzeczy jest pewnych na świecie, wiadomym na przykład jest to, że jak się wdepnie w krowi placek, to skarpetki lawendą pachnieć nie będą. W przypadku mówienia prawdy o Jerzym Owsiaku na 110% można się spodziewać pakietu firmowego ze strony człowieka, który poza błaznowaniem niczego w życiu robić nie umie.

Nigdy i nikomu Owsiak nie odpuszcza krytyki i zawsze reaguje, jak osobnik posiadający spore problemy z gospodarką emocjonalną. Różne wiadomości ludzie przesyłają na moją skrzynkę, ale jedną zapamiętam na zawsze. Nie mogę podać nazwiska byłego pracownika WOŚP, jednak na potrzeby procesowe jestem do dyspozycji. Historia wyglądała następująco. Owsiak jechał samochodem i przypadkowo trafił na jakąś audycję w lokalnym radiu, gdzie redaktor krytykował WOŚP. „Pierwszy dyrygent” wparował do siedziby fundacji, mieszczącej się wówczas przy ul. Niedźwiedziej i od progu kazał namierzać tego „skur…a” z radia. Nie był w stanie podać żadnych konkretnych informacji, jedynie cytaty z wypowiedzi. Jak się łatwo domyślić przy takich danych odnalezienie krytyka świętej organizacji graniczy z cudem. W tamtych czasach Internet dopiero się rozwijał i cała WOŚP musiała chwycić za telefony, aby ustalić o kogo może chodzić.

Osoba, która opowiedziała mi o tym nie była w stanie sobie przypomnieć czym się to wszystko skończyło, pamiętała jedynie tyle, że Owsiak wpadł w szał. Jeśli nawet ktoś będzie miał wątpliwości, co do rzeczywistego przebiegu wydarzeń, to bez trudu znajdzie w Internecie opowieść samego Owsiaka o tym, jak dzwonił do miejsca pracy człowieka namierzonego przez Facebook i rozprawiał się z nim za krytykowanie WOŚP. Jest to jedna z metod Owsiaka, ale cały pakiet wygląda inaczej. W pierwszym kroku miesza się z błotem oponenta, szydzi z niego po wszystkich mediach. W drugim Owsiak drukuje głupkowatą koszulkę lub funduje równie kretyńską nagrodę, by wzmocnić przemysł nienawiści i przy tym zarobić. Na przykład kilka lat temu ruszyła produkcja koszulki „Krysiu nie odlatuj” z podobizną Pani Krystyny Pawłowicz. Trzeci krok to przesyłanie listów osób proszących WOŚP o pomoc. Czwartym krokiem jest oferowanie oponentowi „przyjaźni”, „przytulenia”, ewentualnie zaproszenia na „Przystanek Woodstock”.

Patryk Jaki nagłośnił kłamstwa Owsiaka w telewizji i na portalach społecznościowych, gdzie padły informacje dotyczące finansowania „Przystanku Woodstock”, niewykonywania wyroków sądu i życia ponad stan za pieniądze dzieci. No i długo nie musiał czekać na odebranie, co najmniej połowy pakietu firmowego Owsiaka. Prezes „Złotego Melona” w ciągu dwóch dni wydał trzy oświadczenia. W pierwszym szydził, w drugim zapowiedział produkcję koszulek z „Jakim”, w trzecim zastosował swój głupawy szantaż, czyli zapowiedział przesłanie próśb potrzebujących do ministerstwa. Jeśli się pamięta, że Jerzy Owsiak był wychowany przez funkcjonariusza służby bezpieczeństwa i księgową z MO, a na podwórku bawił się z bratem ORMO-wcem, to trudno się dziwić stosowanym przez niego metodom. Metody Owsiaka są dokładnie takie, jak jego wychowanie. Zresztą on sam mówił, że wrażliwości społecznej uczył się od ojca, który w stanie wojennym stał tam, gdzie ZOMO, poważnie tak powiedział i to wielokrotnie.

Patryk Jaki mógł być pewien, że po krytyce WOŚP zostanie zaatakowany metodami ojca i brata Owsiaka i z całą pewnością się z tym liczył. Mimo wszystko, jako jedyny polityk w randze ministra, zdecydował się nazwać kłamstwa po imieniu, czym natychmiast zagotował „Pierwszego dyrygenta”. Owsiak wbiegł na stół i zawył ze wszystkich sił, tak się zawsze zachowuje, gdy zostanie trafiony. Duży szacunek dla ministra Patryka Jakiego, ponieważ doskonale wiem, kim jest Owsiak i do czego potrafi się posunąć. Gorzej, że Owsiak swoją prymitywną osobowością nadal szantażuje każdego człowieka, który mówi o nim całą prawdę. Dlatego przy okazji gratulacji, wyrażam też głęboką nadzieję, że w końcu prokuratura i Ministerstwo Zdrowia, jako organ nadzorujący WOŚP, wejdą na Dominikańską 19C i ustalą, jak to się dzieje, że Owsiak i jego żona mają czas na tydzień zabawy w Chinach, przejażdżki Land Roverem za 250 tys. złotych, a sprawy ludzkie leżą na półkach i w szefie.

Dzieje się to wszystko w czasie, gdy na konto WOŚP spływa 80 milionów złotych i widomo, że w przypadku osób chorych liczy się każda sekunda. Czas najwyższy sprawdzić, co Owsiak robi z pieniędzmi Polaków, w jaki sposób kupuje sprzęt, skoro jego mecenas w odpowiedzi na zarządzenie sądu twierdzi, że WOŚP z „konkursów ofert” nie sporządza protokołów. Jak długo jeszcze Owsiak metodami swojego ojca i brata, będzie szantażował krytyków i zasłaniał się „serduszkami”, gdy jest pytany o konkrety? Wierzę, że ten rok jest rokiem ostatnim.

Matka Kurka (Piotr Wielgucki)