12.01.14, 14:25fot. Wydawnictwo Fronda

Mazurek punktuje Kanię za "Resortowe Dzieci"

Rozmowa Roberta Mazurka z Dorotą Kanią, współautorką książki pt. "Resortwoe dzieci:Media" jest niezwykle ostra. Widać, że Mazurek, krytycznie nastawiony do książki, oczekuje od Kani twardej obrony swoich racji. I dlatego warto ten wywiad przeczytać, bo widać w nim niesamowite napięcia.

Robert Mazurek zarzucił Dorocie Kani, że wybiórczo potraktowano przedstawicieli mediów. Kania stwierdziła, że to nie pochodzenie, przeszłość rodziców czy powiązania z systemem komunistycznym są istotą tej książki. I dodała: "Jest wiele innych osób po prawej stronie, konserwatywnych dziennikarzy, którzy mieli dziadków w KPP, a o nich nie napisaliśmy. (...) Kryterium, jakie przyjęliśmy, było bardzo proste i jasne. Było nim zachowanie dziennikarzy w III RP i ich stosunek do najważniejszych spraw: lustracji, dekomunizacji, likwidacji WSI oraz do katastrofy smoleńskiej (...) O wielu innych nie pisaliśmy z jednego powodu: przyjęliśmy założenie, że zdecyduje zachowanie tych ludzi w III RP, to jaki mieli wpływ na budowę tego systemu".

Poniżej fragment fascynującej rozmowy:

Mazurek: Współautor „Resortowych dzieci”, wiceprezes radia za PiS, Jerzy Targalski prócz tego, że był zaangażowany w opozycję, sam należał do PZPR.

Kania: Pytaj o to Jerzego Targalskiego, ja się nie będę za niego wypowiadać.

Mazurek: A nie pytałaś go o karierę ojca? Targalski senior całe życie w PZPR, redaktor partyjnych pism, pracownik Zakładu Historii Partii przy KC PZPR, w latach gomułkowskich na placówce, w polskim ośrodku w Sofii.

Kania: Najlepiej by to Jerzy Targalski mówił o sobie, a nie ja.

Mazurek: Przecież pisząc taką książkę Targalski wznosi się na Himalaje hipokryzji i komizmu.

Kania: A ja wcale nie sądzę, by to było śmieszne i nie dostrzegam w tym hipokryzji.

Dorota Kania mówi również, że książka "Resortowe dzieci" ma kształt analizy socjologicznej współczesnych mediów. Nie jest to publikacja o znamionach historyczności. "Każdy socjolog ci powie, że ma znaczenie, z jakiego domu ktoś wyszedł, gdzie się wychował. My pokazaliśmy zjawisko opanowania mediów przez ludzi, których korzenie tkwią w PRL-u. Przypomnieliśmy też, że właściciele prywatnych zaczynających w latach 90. byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy SB. To nie jest przypadek".

Współautorka powiedziała również, że by napisać taką książkę jak ona to trzeba mieć odwagę.

Książka "Resortowe dzieci: Media" sprzedaje się wyśmienicie. Wydrukowano już prawie 100 tys. egzemplarzy.

sm

Źródło: Plus i Minus "Rzeczpospolita"

 

Komentarze

anonim2014.01.12 14:47
Z punktu widzenia psychologii i socjologii, to o czym ksiażka mówi nie jest wcale absurdalne, a wręcz przeciwnie. Jest wiele przyczyn dla których jabłko pada nieopodal jabłoni. Mentalność dzieci i ich podstawowe zachowania życiowe często przypominają mentalność i zachowania ich rodziców. Jeśli rodzice robili pewnego rodzaju "karierę" i korzystali z przywilejów cudzym kosztem, to ich dzieci na tym korzystały i mają podobną orientację nastawioną na korzystanie, robienie kariery kosztem prawdy i dobra innych. Samolubstwo i kłamstwo są łatwe do naśladowania. Prawda i służenie innym są niewygodne. Nawet jeśli kontekst historyczny jest inny. Kiedyś był komunizm, dzisiaj jest kapitalizm. Język się zmienił. Ale sedno jest to samo. Są ludzie którym zależy na karierze lub władzy kosztem innych nade wszystko i w takim przypadku wykorzystywanie kontaktów rodzinnych jest naturalne. Również własną ideologię dobiera się tak aby pasowało, aby zrobić karierę w mediach, czy w polityce, czy w biznesie. Relatywizm wyrastający z własnych korzyści.
anonim2014.01.12 15:22
Mazurek nic nie punktuje, Mazurek papuguje Olejnik i Lisa, żeby podlizać się Hajdarowiczowi i innym renegatom. Uważam tak, bo nie posądzam Mazurka o taką głupotę i infantylizm, żeby nie pojmował istoty książki "Resortowe dzieci". W dodatku metodą właśnie taką jak owe resortowe próbuje znieważyć jednego z autorów - J. Targalskiego i równać go do tych resortowych.. Skoro już się powiela wpisy prorządowej gadzinówki Hajdarowicza jaką stała się "Rzeczpospolita", to uczciwość dziennikarska nakazywałaby dodanie choćby tekstu kolegi Targalskiego z lat studenckich - Łazarskiego. A jakoś nikt nie wspomniał o wpisie Łazarskiego Podpisanego imieniem i nazwiskiem) na jednym z na forów - dlatego poniżej go zacytuję: „Komentując przynależność do PZPR jednego ze współautorów Resortowych dzieci, red. Mazurek winien zapoznać się z faktami, zanim zacznie rzucać oskarżenia typu „Przecież pisząc taką książkę Targalski wznosi się na Himalaje hipokryzji i komizmu.” Jerzy wstąpił do PZPR jako student, gdyż chciał zmieniać rzeczywistość (w PRL wielu wierzyło w taką drogę), ale jeszcze jako student zaczął działać w opozycji. Wiem to z pierwszej ręki, ponieważ był nie tylko moim kolegą na tym samym seminarium mgr, ale razem ze mną drukował podziemne wydawnictwa. A gdy „wybuchł” stan wojenny, Jerzy sam założył, sam pisał i drukował pierwsze numery Niepodległości. Piszę o tym nie dla pokazania jego odwagi (w zimie 1980-81 r. wymagało to wielkich „coyones”), ale tego, ze PRL-owską rzeczywistość naprawdę chciał zmieniać, a nie konserwować i czerpać z niej korzyści (jak typowe resortowe dzieci). Przeszłość jego ojca i epizod w PZPR jest tu bez znaczenia. Jerzy nigdy nie był hipokrytą! I Mazurek lepiej zrobiłby, gdyby poznał najprostsze fakty z życia Targalskiego (dostępne choćby w Wikipedii), a nie wpisywał się w prostacką nagonkę establishmentu III RP zniesławiającą polskiego patriotę. Czyż to nie hipokryzja red. Mazurek?!” Tak oto dyspozycyjny mazurek próbuje naśladować innych dyspozycyjnych (resortowe dzieci?) - na co liczy...?
anonim2014.01.12 15:38
BoleslawWstydliwy Dobry komentarz. Teź mam podobne spostrzeżenia. To co się wyssie z mlekiem matki jest silniejsze niż indoktrynacja otoczenia. Na ogół.
anonim2014.01.12 16:42
Dobrze, że ta książka jest bo dowiedzą cię ci, którzy nie umieją szperać w necie, ponadto resortowe dzieci nie będą czuć się bezkarnie i może spuszczą z arogancji, ale jak mówi O. Augustym Pelanowski metanoja przychodzi dopiero wtedy, jeśli napominający pokutuje za napominanych, nawet bez ich wiedzy. Duch ma tę właściwość, że wpływa potajemnie na rzeczywistość duchową innych.
anonim2014.01.12 16:50
Pantha rei... Mazurek "Zaczynał jako jeden z założycieli kwartalnika „Fronda”." [wikipedia]
anonim2014.01.12 17:10
Zamiast szukanie rodzinnych powiązań z czerwonymi i grzebanie w życiorysach rodziców i dziadków sprzedajnych dziennikarzy, o wiele lepsze byłoby, gdyby autorzy książki wygrzebali felietony, wypowiedzi i materiały, które pokazywałyby jak wielu topowych "dziennikarzy" z czystego wyrachowania manipuluje FAKTAMI. Jak robią to z powodów ideologicznych czy korzyści finansowych. Trzeba nawet tym rządowym dziennikarzom pokazać jak są mało wiarygodni, bo może oni nie zdają sobie sprawy, że juz dawno przestali być dziennikarzami. :) PS. Dwa dni temu w "Wydarzeniach" polsatu widziałem materiał, gdzie informowano o Sławomirze Nowaku (i jego zegarkach) i co ciekawe o samym Nowaku było 1/4 czasu, a 3/4 o kimś z PIS, Polska Razem i Solidarnej Polski. I tak z materiału o wszczęciu postępowania wobec wpływowego członka PO, widz mógł się dowiedzieć, że w innych partiach jest "gorzej", pomimo, że w tych przykładach nie było zarzutów prokuratorskich. Materiał zrobiony w skandaliczny sposób, urągający jakimkolwiek standardom dziennikarstwa. I właśnie takie przykłady trzeba wytykać mediom "głównego nurtu".
anonim2014.01.12 17:15
Jazgot różnych habukaków, Carl_Russellów i innej lewizny mówi sam za siebie. Np. tow. Oleksy czy menażeria palkociarni też lubuje się w cytatach z Biblii, a z Ewangelii zwłaszcza, tyle że to ma taką samą wymowę jak diabeł co się w ornat ubrał i ogonem niby na mszę dzwoni... W końcu resortowe dzieci jak cała lewizna na kłamstwie, przewrotności i przekręcaniu oraz małpowaniu dobra stoi, jak jej pan, któremu służy, a zwany jest ojcem kłamstwa.
anonim2014.01.12 17:24
Taaa Lubiniak - swołocz poliaczki o pochodzeniu wskazującym jak resortowe dzieci zdobyły obecną pozycję, wpływ u układy - małciat - prawda? Może z lewymi pomarzyć, macie tez pecha, bo o tyle o ile nieliczni jeszcze żyją co pamiętają II wojnę światową, o tyle takich,którzy byli wystarczająco dorośli w pRL-u i pamiętają jest o wiele wiele więcej i im kite nie wciśniecie. Ja do dziś pamiętam np. jak usłyszałem jako chłopak naiwnie chcący się zapisać ... no nie ważne - dziś nazwalibyśmy to kółkiem zainteresowań, albo sekcją gitary... - usłyszałem "dzieci akowców i psów my tu nie potrzebujemy" Ale resortowe dzieci były najmilej widziane- a jakże... Dlatego mnie śmieszycie lewi z waszym jazgotaniem i wybielaniem zdrajców i zbrodniarzy PRL-u i równaniem ich z czy to z naiwnymi, czy opozycjonistami, a już najbardziej żenujące są wypowiedzi ex catedra tych co ich w PpRL-u jeszcze na wiecie nie było, bo ich tatuś SB-k jeszcze się nie ustatkował...co czynił zwykle przed SB-cką emeryturą czyli około 35 r.ż.
anonim2014.01.12 20:04
Mazurek rżnie po prostu głupa ... Targalski prowadziwłasny program w publicznej telewizji???
anonim2014.01.12 20:16
Książka ta nie mówi o sprawach o których nie słyszeliśmy z innych źródeł, ale jest potrzebna, aby zwrócić uwagę na następujący fenomen. Jakim cudem po latach znoszenia komunizmu i walki z komunizmem, po cierpeniu jakiego zaznaliśmy przez lata, po poświęceniach paru pokoleń, mamy powrót do komunistycznej mentalności w mediach, w polityce, w ekonomii, w edukacji, itp. Jakim cudem przeszliśmy z jednego koszmaru w drugi, choć trochę inny, bardziej zasobny, ale w dalszym ciągu koszmar. Nie ma sprawiedliwości, panuje kłamstwo, robi się nam pranie mózgu w każdej dziedzinie i próbuje się ukształtować nowe pokolenia na półgłówków. Dlaczego oświecone media mają mówić nam co mamy myśleć, co odczuwać, czym żyć. Odpowiedź jest częściowo w tym o czym mówi książka - jest wśród nas spora część popierająca komunistyczną mentalność i deprawację. A skąd oni to wynieśli? Z domu. Z szukania zysku za wszelką cenę. Nie dzieliłbym przy tym ludzi na dobrych i złych. Może każdy z nas w podobnej sytuacji rodzinnej zachowałby się tak samo jak te zniesławione osoby z mediów. Chodzi o procesy, które doprowadzają do deprawacji, a nie o obwinianie poszczególnych ludzi z mediów, polityki, finansów, edukacji, i innyuch dziedzin.
anonim2014.01.12 21:32
Jakoś nie mogę się przemóc by polubić ten ciężkostrawny styl Mazurka, nawet jeśliby czasem miał rację. A w tym samym wywiadzie rzuca do dyskutantki tekstem, że ona nigdy nie dorośnie to pozycji jego kumpla Zaremby, tylko dlatego bo ośmieliła się stwierdzić, że dorobek Wildsteina jest lepszy. Brak klasy.
anonim2014.01.12 23:27
Carl_Russell w swym wpisie nieźle ilustruję kilka charakterystycznych cech lewactwa - pierwsza to prymitywizm a la emerytowany SB-k niższej rangi i spółka, druga to bezbożne odniesienia do katolicyzmu - o czym pisałem w poprzednim wpisie, bo i na koniec zostawiłem smaczek: - tradycyjna sprzeczność w jednej wypowiedzi lewizny, czyli ciemniaków i inteligentnych inaczej. Oto Carl_Russell napisał : "Nie interesuje mnie, kto i na jakiej grzędzie siedzi, czy jest z prawej, czy lewej strony." , a jednocześnie nadaje jak nakręcony; Udowodnione kłamstwo i sprzeczność? Udowodnione. Normalnego (nie lewego) człowieka jak coś nie interesuje to po prostu się tym nie zajmuje, nie odnosi, nie jazgocze na ten temat - zwyczajnie ignoruje.
anonim2014.01.13 12:29
BoleslawWstydliwy trafia w sedno. Ktoś to kiedyś trafnie opisał, że jest to takie samo g.... tylko w ładniejszy papierek owinięte (choć ostatnmio nawet ten papierka jakby blaknie). Nie sposób się nie zgodzić. To kto tu jest obłudny, i kto kogo wypunktował nie ma znaczenia. Faktem jest, że największe ośrodki medialne (te tzw mainstreamowe) obsadzone są w 90% przez dzieci SBeków, feministki, homosiów i Żydów. Są to do tego zazwyczaj ludzie kompletnie oderwani od rzeczywistości, zamykający się w sowim ścisłym gronie wzajemnej adoracji. Nie mający pojęcia czym, żyje statystyczny Kowalski. Co za tym idzie przekaz jest strasznie jednostronny. Pranie mózgów od rana do wieczora. Najgorsze w tym wszystkim jest to ciągłe stygmatyzowanie ludzi o (upraszczając i uogólniając nieco) konserwatywnych poglądach. Te ciągłe wmawianie, że powinniśmy być nowocześni i "europejscy". Ciągły (pozorny) "racjonalizm" i wszechobecny relatywizm. Nie jest to przypadek chcą z nas zrobić ludzi kompletnie zewnątrzsterownych bez jakichkolwiek fundamentalnych wartości (już samo stygmatyzowanie słowa "fundamentalizm" jest znaczące). Ludzi z plasteliny których będzie można dowolnie formować. Niestety coraz bardziej im się to udaje. Szczególnie na zachodzie. W Polsce mimo wszytko stawiamy jeszcze jakiś opór i to jest pocieszające.