13.02.19, 08:10screenshot Youtube (Portal Komunalny) / TVP Info

Mocne słowa prezesa PiS o teczce Kujdy. ,,Ta informacja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba''

Nie wiedziałem. Dowiedziałem się dopiero, gdy sprawa wybuchła w mediach. Gdy powstawał zbiór zastrzeżony, nie byliśmy przy władzy. Zielonego pojęcia nie miałem o sprawie. Nie ukrywam, że ta informacja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba” - powiedział Jarosław Kaczyński odnosząc się do kwestii afery z teczką Kazimierza Kujdy.

Nigdy nie zauważyłem niczego, co by wskazywało na to, że Kazimierz Kujda działa przeciwko nam czy spółce, a spółka była atakowana. Zawsze się sprawdzał”

- podkreślił w rozmowie z Polską Agencją Prasową prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Zaznaczył jednocześnie, że w żaden sposób nie usprawiedliwia współpracy Kujdy z aparatem bezpieczeństwa. Doda łteż:

Ale prawdopodobnie był agentem pięciorzędnym, przy czym tak naprawdę współpraca trwała kilkanaście miesięcy. Od 1981 r. zaczął się z niej wykręcać”.

Tu zastrzegł jednak, że nie zna tych materiałów a jedynie ich omówienia, które wskazują na to, że mowa o człowieku, który „[…] wskoczył w SB-eckie szambo, a potem się z niego wygrzebał”.

Zaznaczył jednak, że już samo „wskoczenie” jest „bardzo wielkim grzechem”.

Prezes PiS podkreślił też, że bardzo dziwny jest fakt, że w zbiorze zastrzeżonym znalazła się teczka „pięciorzędnego agenta, który wykręcił się ze współpracy”. Dodał:

Miał mnóstwo okazji, żeby nam zaszkodzić, a tego nie zrobił”.

Informację na temat teczki potwierdzającej współpracę Kujdy z aparatem bezpieczeństwa PRL podała w ubiegłym tygodniu „Rzeczpospolita”. Widnieje on w inwentarzu IPN jako tajny współpracownik „Ryszard”, który miał rozpocząć współpracę w 1979 roku w Siedlcach. Do zbioru zastrzeżonego jego teczka trafiła w 2002 roku. On sam przekonuje, że nigdy nikomu w trakcie współpracy z SB nie zaszkodził.

dam/PAP,Fronda.pl

Komentarze

Maria Błaszczyk2019.02.13 16:12
Co ciekawe, jak ustalano, kto ma obowiązek się zlustrować, to wpakowano tam np. radców prawnych. A stanowiska tak ulubionego przez pana Kujdę, zajmowanego co PiS dojdzie do władzy, czyli prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, związanego przecież z dużą bardzo władzą (i pieniędzmi) - nie. Przypadek? No cóż, być może. A byc może nie...
Gamberro2019.02.13 17:21
nie szczuj. i tak My prawdziwe pisiory jesteśmy za Jarosławem, i za Polską .
J.P2019.02.13 20:34
Fakt. Jesteście bardzo daleko za Polską.
Brawo pisuarczycy2019.02.13 9:37
Jarosławie Kapiszonie nie pierdziel głupot. Zupełnie przypadkiem nie objęliście lustracją akurat stanowiska na które upchnęliście tego komuszka? Tylko jedno nie ulega wątpliwości - ciemny lud i to kupi...
jozef2019.02.13 8:54
Nic nie wiem, ale był agentem pięciorzędnym. Bardzo niewinny agent.
Lech2019.02.13 9:34
A co z panią Basią sekretarką Messnera, która jest teraz sekretarką prezesa, co z prof. Jedlińskim, który był oficerem SB o czym prezes wiedział.
Bezmózgi pisowiec2019.02.13 9:38
On walczyl z systemem donosząc, to bohater narodowy jakich wielu. Co najmniej na równi z Piotowiczem - współczesnym Konradem Wallenrodem.
lolek kremówka2019.02.13 8:53
Balbina konfabuluje
Saki faki2019.02.13 8:51
Tylko o Piotrowiczu nie mówcie Kapiszonowi, bo będzie następny grom.
ksiezycowy2019.02.13 8:20
to może coś o pełnomocnictwie? :) czekamy na Horałę i jego wersję "na kolanie" buhahahaha