29.07.14, 21:54Nagonka na deklarację wiary nauczycieli... choć jej jeszcze nie ma. Szef ZNP: To gorsze, niż pomysły Giertycha (fot. Sxc.hu)

Nagonka na deklarację wiary nauczycieli... choć jej jeszcze nie ma. Szef ZNP: To gorsze, niż pomysły Giertycha

Nagonka na deklarację wiary dla nauczycieli trwa w najlepsze, choć tak naprawdę żaden konkretny tekst dokumentu jeszcze nie powstał. Jak do tej pory, mamy do czynienia wyłącznie z propozycją deklaracji stworzoną przez blogera, ale widocznie jest to tak wielkie „zagrożenie”, że głos w sprawie zdążyła już zabrać minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, prof. Magdalena Środa oraz Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Broniarz przyznaje rację minister edukacji co do tego, że szkoła nie jest miejscem na tego typu manifestacje. Szef ZNP nie widzi powodów, by do obowiązujących regulacji w systemie oświaty dodawać nowe przepisy. I przypomina, że nauczycieli obowiązuje prawo, łącznie z Kartą nauczyciela i jej artykuł 6.

„Jeżeli ktoś ma oczekiwania dotyczące tego obszaru wychowawczego i chce, by on był realizowany w szkole, to przypominam, że wpływ na to mają rodzice przez uchwalanie statutu szkoły. Tego rodzaju elementy, jak deklaracja wiary mogą być wkomponowane w system szkoły przez radę rodziców. Jeśli ktoś tego chce, może zgłosić propozycję na radzie rodziców, przekonywać innych rodziców do swoich racji” - mówi Broniarz w rozmowie z Natemat.pl.

Zdaniem szefa ZNP, szkoła powinna być wolna od „przepychanek ideologicznych”, bo są różne grupy uczniów i rodziców i nie można naruszać ich praw. „Co więcej, oczekiwałbym, że komisja wspólna rządu i Episkopatu jednoznacznie położy tamę jakiejkolwiek wojnie ideologicznej na terenie szkoły. To byłoby najgorsze, co może nas w tej chwili spotkać” - przekonuje Broniarz.

Na koniec szef ZNP wyraża opinię na temat rozwiązań wprowadzanych przez ministra edukacji Romana Giertycha. Jego zdaniem, już wtedy doszło do konfliktu ideologicznego w szkole, ale nie był on aż tak groźny, „jak groźne może być wywieranie presji przez wprowadzenie deklaracji sumienia”.

MaR/Natemat.pl

Komentarze

anonim2014.07.29 22:36
W sumie spoko :) Ja tez chce deklaracji wiary, wierze ze nie powinienem pracowac w poniedzialek (sumienie mi tego zakazuje) Powodzenia
anonim2014.07.29 23:02
*Neutralność światopoglądowa nie jest możliwa z tej prostej przyczyny, iż sama jest elementem jakiegoś światopoglądu. W związku z tym jest to postulat wewnętrznie sprzeczny. *Twierdzenie iż światopogląd religijny nie może się mieszać do tego, czy tamtego, a naukowy, czy polityczny, jest nieuzasadnione, albo jest po prostu elementem kolejnego światopoglądu... *wg konstruktywistów i nie tylko nawet wiedza naukowa musi być uwikłąna w światopogląd. Zresztą już samo rozdzielenie wiedzy od światopoglądu jest elementem światopoglądu, itd... Stąd *.. Literatury nie da się naukowo udowodnić, pisania, czytania też nie, i innych prostych rzeczy, od których trezba zacząćedukację. Na początku dziecko myśli światopoglądowymi schematami i bez nich nie da się dziecka przeprowadzić do poziomu naukowego myślenia. To długi proces który mało kto przez całą edukację osiąga. Bo nie każdy chce, i powinien być naukowcem... NA początku trzeba uczyćco to jest ziemia, niebo, kwiatuszki, tu zawsze nauczyciel wejdzie w konflikt z dzieckiem z domu religijnego, bo tam uczono mitologii katolickiej, czy muzułmańskiej. Twierdzenie, że trzeba zawiesić tą wiedzę będzie dla dziecka niezrozumiałe. No i nie będzie neutralne światopoglądowo, bo samo będzie elementem światopoglądu. Zadanie niemożliwe. Stąd pozostaje nam państwo wyznaniowe i szkoły wyznaniowe, nie da się inaczej. Tzn dzisiaj teżjest wyznaniowe, tylko niekoniecznie wyznania religijnego, ale tego "neutralnego", za którym kryjąsiękonkretne światopogląowe załozęnia .Zresztą twierdzenie, zęświatopoglą religijny nie możęsięmieszać, a inne niereligijne jest zupełnie nieuzasadnione, jest elementem światopoglądu... Konflikt jest tu nieusuwalny. Bo zasady ustalone jako "wspólne", "uniowersalne", "neutralne", zawsze mogą kogoś razić i tego nie przewidzimy: http://www.fronda.pl/forum/o-panstwie-wyznaniowym-na-pozegnanie,40449.html
anonim2014.07.29 23:03
jan nowak. proszębardzo. Tylko niech się znajdzie większa liczba osób podzielających Twoje pogląy. będziecie se mogli zakłądaćswoje szkoły i tak uczyćswoje dzieci.
anonim2014.07.30 0:47
" czyli jestem lepszym człowiekiem od ciebie, bo wierzę w swojego Boga i tego będę uczyć!" Typowy wniosek zakompleksionego ateisty, dla którego każde publiczne wyznanie wiary, jest ponownym ukazaniem mu całego jego duchowego kalectwa.
anonim2014.07.30 3:52
@AirWolf "Odnośnie tłumaczenia katolom, co to jest neutralność światopoglądowa - ręce opadają." Sorry, AirWolf, ale musisz się wreszcie pogodzić z faktem, że nie istnieje coś takiego jak "neutralność światopoglądowa". Neutralny światopoglądowo jest może kamyk na chodniku, albo zygota. Ale jak państwo może być neutralne światopoglądowo? W państwie jest np. jakieś prawo karne - a ono jest wyrazem pewnego światopoglądu, albo raczej wypadkową wielu różnych światopoglądów. Bo niby z jakiej racji zakazane są zabójstwa, kradzieże, gwałty itp? Jest to efekt przekonania, że zabijanie, okradanie i gwałcenie drugiego człowieka jest złe i krzywdzące dla ofiary takiego procederu. Jest to element pewnego światopoglądu. Gdyby państwo było neutralne światopoglądowo, to raczej nie wyrokowałoby, że jakieś tam zachowanie jest złe, a inne nie jest. Również system ekonomiczny przyjęty w danym państwie jest wyrazem jakiegoś światopoglądu. Może być przecież socjalizm, kapitalizm lub różne formy pośrednie - ale każdy z tych ustrojów wiąże się z jakimś światopoglądem. Są przecież na świecie zarówno socjaliści, jak i liberałowie - mamy tu do czynienia z różnymi światopoglądami. Nawet totalny brak państwa nie wpisuje się w neutralność światopoglądową, bo jest to przecież postulat części anarchistów. Każda forma organizacji państwowej nosi niezerowy ładunek światopoglądowy, nie uciekniemy od tego ;) Chyba że jesteś mi w stanie wytłumaczyć, czym jest ta "neutralność światopoglądowa"?
anonim2014.07.30 7:09
@Gandalf Strzał w 10.
anonim2014.07.30 10:02
Gandalfie, to samo zauważyła moja kochana żona w związku z deklaracją wiary lekarzy. Już samo powiedzenie, że czegoś nie będziemy robić, bo to jest sprzeczne z sumieniem i znakomicie uargumentowanymi zasadami wiary powoduje u nich wściekłą reakcję, bo to automatycznie oznacza, że to co robią jest złem. I to dużym. To są dwie, konfliktowe i wzajemnie się wykluczające postawy i oceny i nie jest tak, że każdy ma prawo wybrać sobie co chce i co mu pasuje ze względu na to co zrobił, lub chce zrobić dla własnej wygody, tylko kryterium rozstrzygającym jest PRAWDA, co jest naprawdę BEZWZGLĘDNYM złem.
anonim2014.07.30 10:32
Myślący. Jakbyś tak powiedział, to byś skłamał.
anonim2014.07.30 10:38
Fizykol, "Nauczyciel ma uczyć wiedzy zgodnej z programem MEN, a nie indoktrynować dzieci." A skąd wiesz, że MEN nie indoktrynuje ?
anonim2014.07.30 10:40
Światopogląd nauczyciela może nie interesować tylko nieodpowiedzialnego rodzica. Ja miałem problem z próbami indoktrynowania moich dzieci przez ateistyczną polonistkę.
anonim2014.07.30 10:43
Co charakterystyczne, właśnie najczęściej ateiści lub pogubieni, nowocześni i postępowi wierzący ujawniali swój światopogląd, często w sprawach obok, nie związanych z prowadzonym przedmiotem.
anonim2014.07.30 11:08
Fizykol, ja nie uważam, że MEN indoktrynuje - ja to wiem. Polskie prawo świeckie, jak piszesz, jest łamane przez wrogów Kościoła i wierzących, a MEN jest wysoce szkodliwym ministerstwem (jak większość ministerstw), łamiącym polskie prawo, generującym niepotrzebne koszty i konflikty między wierzącymi a niewierzącymi, dlatego konieczna jest jego likwidacja.
anonim2014.07.30 11:10
"... łamane przez wrogów Kościoła i niewierzących ... "
anonim2014.07.30 11:24
Nic nie powstało, ale każdy powód do prześladowania chrześcijan dla komunistów i neokomunistów jest dobry.
anonim2014.07.30 11:30
@Konkwistador Świetnie to ująłeś. Dobrze, że zabrałeś głos, bo ja mam tendencje do zawiłości niepotrzebnych, czyli głupich
anonim2014.07.30 12:13
I racja, ta deklaracja jest żenująca. Ciekawe kto w ogóle wpadł na taki wymysł, by robić spis wierzących nauczycieli? Może spiszmy też nauczycieli rozwodników, homoseksualistów i palaczy? Bez sensu.