07.01.15, 09:43Joanna Kluzik-Rostkowska (fot. Ryszard Hołubowicz/Wikipedia)

Nauczyciele sfrustrowani pilnowaniem pustych klas w przerwie świątecznej

Kończy się rekordowa przerwa świąteczna – w niektórych szkołach trwała ona nawet 18. dni. Ale to nie znaczy, że nauczyciele mieli w tym czasie ferie. Jeszcze na długo przed Bożym Narodzeniem głośno było o sporze minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej z nauczycielami, którzy zostali zobowiązani w tym czasie do pracy. W efekcie tego medialnego szumu, więcej rodziców niż zwykle było zainteresowanych przyprowadzeniem dziecka do szkoły w świątecznej przerwie. Jednak w wielu placówkach nauczyciele pilnowali pustych klas, co wywołało w nich niemałą frustrację.

Rodzice wcześniej zgłaszali chęć skorzystania z opieki nauczyciela, ale pomimo deklaracji nie przyprowadzali dziecka do szkoły. Nauczyciele siedzieli w pustych klasach albo z dosłownie kilkoma uczniami. Na przykład w jednej z poznańskich szkół do pracy stawiły się nauczycielki, woźna i kucharz. Miały być także dzieci, ale rodzice się rozmyślili i nie poinformowali nikogo ze szkoły o zmianie planów.

Część rodziców jednak bardzo chwali sobie pomysł pani minister, by nauczyciele mieli dyżury w przerwach świątecznych. „Opieka uratowała mi życie. W klasie syna korzystało z niej nawet 40 proc. uczniów. Już boję się ferii, gdy szkoły są zamknięte, a o wakacjach nawet nie myślę” - mówi w rozmowie z „Wyborczą” jeden z rodziców pierwszoklasisty.

Nauczyciele nie podzielają tego entuzjazmu. Gorzko przyznają, że być może Kluzik-Rostkowska zyskała nowych wyborców wśród rodziców, ale na pewno nie wśród nauczycieli. Jeszcze przed świętami zorganizowali oni akcję „Zadzwoń do minister edukacji w Wigilię” po to, żeby sprawdzić, czy Kluzik-Rostkowska sama daje dobry przykład i będzie ją można zastać w pracy 24 grudnia. Minister jednak zaproponowała, by zamiast telefonowania, nauczyciele spotkali się z nią na czacie.

MaR/Wyborcza.pl/Natemat.pl 

Komentarze

anonim2015.01.7 10:02
Czy to nie przesada tak niańczyć dzieci. Dziwić się ze nie mogą wydorośleć i że są zagubieni, gdy się je puści z uwięzi dostają małpiego rozumu. Czy wiecie ze nauczyciel nie może ukarać ucznia wyproszeniem z klasy np; za to, ze przeszkadza w prowadzeniu lekcji. Tłumaczone jest to tym, ze uczeń pozostaje bez opieki, będąc na korytarzu w szkole. Kiedy ten młody człowiek ma się nauczyć samodzielności. Po co ma się uczyć, stworzy się prawo, które będzie mówiło młodemu człowiekowi jak ma postępować. Czy tym samym, nie tworzy się Nowego Człowieka jako bezmyślną masę? Zabiera się prawa dojrzałym nauczycielom a daje niedojrzałym uczniom. Czy jest to wychowawcze, sami oceńcie.
anonim2015.01.7 10:25
a ja się frustruję tym, że nauczyciele mając płacone za 40 godzinny tydzień pracy siedzą w domu, a rodzice muszą organizować opiekunkę albo brać urlop. pomysł kluzikowej dobry, trzeba tylko czasu, aby rodzice się przyzwyczaili się.
anonim2015.01.7 10:28
A w Holandii nie stawia się już w niektórych szkołach ocen... ,żeby nie dyskryminować tych słabszych oczywiście :)))
anonim2015.01.7 10:43
A skąd wiesz, co nauczyciele robią, kiedy 'siedzą w domu'?
anonim2015.01.7 10:48
Czy naprawdę nie da się osiągnąc jakiego sensownego kompromisu. Czy rodzice nie mogą zadeklarować czy ich dzieci będą przychodziły w tym okresie do szkoły i kiedy, a nauczyciele podzielić się między sobą dyżurami? Wieczne przepychanki i udowadnianie drugiemu kto jest ważniejszy.
anonim2015.01.7 12:42
Kluzik chyba jako dziecko była bita po głowie
anonim2015.01.7 14:45
Kluzik kur..a sama zapierd
anonim2015.01.7 18:34
Nauczyciele mają 40 godzinny tydzień pracy, z tego 20 "przy tablicy". Są chyba najbardziej kontrolowaną grupą zawodową w Polsce. Nie siedzą w szkole 8 godzin dziennie, bo nie ma tam warunków do przygotowania się do zajęć, sprawdzania prac i innych takich rzeczy. W prywatnych szkołach siedzą dłużej, ale tam mają dużo więcej płacone. A idiotyczny rozkład roku szkolnego i ilość dni wolnych od zajęć to zasługa rządu, a nie nauczycieli. Aha, nie jestem pracownikiem szkoły, żeby nie było.