01.02.15, 16:23Witold Pilecki (fot. Wikipedia)

"New York Times" o bohaterstwie rotmistrza Pileckiego

Znany dziennikarz „New York Timesa” przypomina na łamach tejże gazety o dwóch polskich bohaterach, którzy przez długi czas byli zapomniani. To Witold Pilecki i Jan Karski, którzy próbowali zwrócić uwagę świata na bezprecedensowe zbrodnie Niemców w czasie II wojny światowej.

Nicholas Kristof zwraca najwięcej uwagi na rotmistrza Witolda Pileckiego. Przypomina, że ten świadomie trafił do obozu Auschwitz-Birkenau, gdzie tworzył od zera ruch konspiracyjny; wspomina o zbudowanym przezeń nadajniku radiowym, poprzez który Pilecki przekazywał światu informacje o obozie; wreszcie uciekł z obozu, próbując następnie zwrócić uwagę na dokonywane tam ludobójstwo. Kristof odnosi się też do aresztowania Pileckiego, zadawanych mu tortur i wykonanego ostatecznie przez komunistów wyroku śmierci.

Dziennikarz wychodząc od ludobójstwa dokonywanego przez III Rzeszę odnosi się też do innych ludobójstw, na przykład dokonanego na Ormianach w czasie I wojny światowej czy też do przypadku Rwandy. Wskazuje przy tym, że pomimo tych wszystkich ponurych doświadczeń historycznych ludzie wciąż są w niebezpieczeństwie. Kristof zwraca uwagę, że w czasie II wojny światowej Karskiego i Pileckiego po prostu nikt nie chciał słuchać; i choć dziś wszyscy zdają się zapewniać, że nigdy już nie dopuszczą do podobnych rzezi, to w istocie nie robią wiele, by rzeczywiście temu zapobiec.

pac/nyt

Komentarze

anonim2015.02.1 17:31
Za mało mówimy w Polsce i pamiętamy o rotmistrzu Pileckim i Janie Karskim. Powinny być wzorami dla naszej młodzieży.
anonim2015.02.1 22:39
Komuniści, faszyści a teraz humaniści ;-)
anonim2015.02.2 7:39
//''to w istocie nie robią wiele, by rzeczywiście temu zapobiec.''// Czemu nie napisał prawdy, że lewactwo generuje wojny, nie ''nie zapobiega''. Kto robi wojny? My? My tylko przelewamy krew.
anonim2015.02.2 9:00
Wielki Patriota, piękny Bohater! "8 maja 1947 został aresztowany. W areszcie był torturowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, m.in. przez jednego z najokrutniejszych śledczych Eugeniusza Chimczaka. W trakcie ostatniego, jak się później okazało, widzenia z żoną, wyznał jej w tym kontekście: Oświęcim to była igraszka. Jego córka wspomina: Quote-alpha.png …Na jednym z ostatnich posiedzeń, gdy już było wiadomo, że zginie, Ojciec dał mamie mały metalowy grzebyk i powiedział, żeby koniecznie kupiła książkę Tomasza á Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”. Chciał, żeby mama codziennie czytała nam fragmenty tej cudownej książeczki. „To ci da siłę” – powiedział do niej. Bardzo sobie cenię tę książeczkę i przez cały czas ją czytam. Jest to także testament dla mnie." - fragmenty z Wikipedii
anonim2015.02.2 11:41
Podobno w L.A. chcieli nakręcić o nim film, ale warunkiem było przyznanie się do żydowskich korzeni. Syn tego nie chciał zrobić, bo nie było do czego.