10.03.18, 11:30

Notatka istnieje, ale nie mówi o sankcjach? Publicyści dyskutują

Goście "Salonu Dziennikarskiego" w TVP Info dyskutowali na temat rewelacji Onetu dotyczących "zamrożenia" stosunków dyplomatycznych na najwyższym szczeblu między Polską a Stanami Zjednoczonymi. 

Mimo iż było dementi, a strona amerykańska dementowała informacje o "sankcjach" nawet dwukrotnie, część komentatorów, którym na pewno nie można zarzucić wspierania "opozycji totalnej", tak samo jak wspierania PiS sugeruje, że rzeczywiście coś jest na rzeczy. 

"USA od początku istnienia III RP naciskały w różnych sprawach. Raz im było łatwiej, raz trudniej. To jest normalny element wzajemnej gry dyplomatycznej, że urzędnicy naciskają"-ocenił dziennikarz tygodnika "Sieci", Stanisław Janecki. W ocenie publicysty, Wes Mitchel jednak "trochę przesadza", ale jego działania mają na celu wyłącznie wywarcie presji na Polskę. 

Czy tajna notatka, która ma potwierdzać istnienie amerykańskiego ultimatum rzeczywiście istnieje? 

"Moim zdaniem notatka istnieje z takich rozmów, bo one toczą się na okrągło, ale nie zakłada sankcji. Tu widzimy, w jaki sposób Amerykanie na nas naciskają, żeby nas zmiękczyć chociażby w przypadku kontraktów zbrojeniowych. Reakcja Departamentu Stanu była oczywista, bo czasami aż wstyd wyjaśniać takie rzeczy. Kuriozalne jest to, że takie wewnętrzne dokumenty MSZ wypływają oraz, że się je nadinterpretuje"- stwierdził Janecki. Z kolei według Piotra Gursztyna- owszem, naciski są, ale kwestia ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej jest czysto symboliczna i trudno powiedzieć, by Amerykanie mogli z jej powodu poświęcić relację z Polską. 

"Co się stanie z USA i NATO, gdyby obrazili się na nas? NATO de facto nie istnieje. Niemcy dealują z Rosją jeśli chodzi o gaz"- tłumaczył historyk i publicysta. Gursztyn przekonywał, że jak najbardziej trzeba rozmawiać i dyskutować, ale jednocześnie unikać popadania w histerię. 

Ksiądz Henryk Zieliński stwierdził natomiast, że należy postawić pytanie, czy Izrael może w jakiś sposób wpływać na prawodawstwo w naszym kraju. 

"Sposób, w jaki zrobiła to pani ambasador Azari nie mieści się w żadnych standardach dyplomacji, niech TK to rozstrzygnie"-ocenił duchowny i dziennikarz, który jednocześnie zwrócił uwagę na istnienie w USA nowych kościołów ewangelikalnych, dla których elementem religijności jest właśnie poparcie dla Izraela. 

"Amerykanie raczej podchodzą do sprawy w sposób biznesowy, ale prezydent Trump jest pod wpływem tych środowisk. Zauważę, że Arabia Saudyjska nie uznaje Izraela, a jest sojusznikiem USA i kupuje broń po dużo lepszych warunkach niż my"-podkreślił ksiądz. 

yenn/TVP Info, Fronda.pl