29.06.13, 06:47Ręce złożone do modlitwy (Obraz Alberta Durera/Wikipedia)

O ateistach, którzy się modlą

Autor artykułu o ateistach, który ukazał się w The Washington Post, opowiada o mężczyźnie, mieszkańcu amerykańskiego miasta Takoma Park, o nazwisku Gold, który codziennie modli się klęcząc na kolanach. Nie było by to dziwne, wielu przecież się modli, lecz bohater tego tekstu jest …  ateistą ! Gold należy do tych amerykańskich ateistów, którzy twierdzą, iż że nie wierzą w Boga, lecz mimo to, modlą się codziennie. Mają głód transcendentnego doświadczenia, a nawet nieraz go doświadczają, lecz to ich zdaniem jest za mało, aby nazwać się wierzącym w Boga. Bohaterowi artykułu podoba się w modlitwie wypowiadanie prośby  "daj mi", wówczas „jakby określał, że nie wszystko może zrobić sam”.

Nowe badania grupy „ateistów” prowadzone przez Pew Research Center wskazują iż  18 procent z nich twierdzi, że „religia ma jakieś znaczenie w ich życiu”, 26 procent twierdzi, że wierzą w „jakąś wyższą siłę”, a 12 procent z nich się „modli”.

W Ameryce pojawili się kapelani ateistów którzy tworzą ateistyczne szkółki niedzielne (na wzór szkółek niedzielnych tworzonych przez chrześcijańskich protestantów). W szkółkach tych zapala się debatę wśród ateistów nad różnymi duchowymi tezami, o których mają chęć rozmawiać. Z zasady jednak nie nakierowuje się ich na żadną konkretną wiarę i dba, aby nikt nie agitował w dyskusji ku jakimś konkretom, wówczas przecież grupa by się rozpadła.

Ateiści z reguły zaprzeczają twierdzeniom o nadprzyrodzoności Boga, ale czują coś w rodzaju próżni wynikającej z braku praktyk, takich jak chodzenie do kościoła, czy przestrzeganie postów. "To jest wielka dziura w życiu ateisty," twierdzą specjaliści cytowani przez Washington Post. Do tej dziury jednak sami ateiści różnie się odnoszą. Jedni uważają iż ona powinna pozostać jako konsekwencja niewiary, inni zaś koniecznie chcą ją wypełnić, choćby takimi szkółkami niedzielnymi ateizmu.  Gordon Melton, historyk nowych amerykańskich religii, powiedział, że dopiero w ostatniej dekadzie ateiści zaczęli organizować się, tworzyć strony internetowe, przez co ich poglądy stały się bardziej znane. Są to zatem ateiści którzy nie są oni agnostykami, lecz poszukują.

Lecz, wracając do tematu modlitwy ateisty, nie wydaje się być jasne, co on dokładnie ma na myśli, mówiąc, że się modli? Modlący się ateiści mówią, iż czują pewien głód transcendencji. Lubią też samą czynność skupiania się. Jeden z nich mówi: "Myślę, że modlitwa jest ważna, ponieważ ma swój umysł z dala od strasznych aspektach życia codziennego." Ale co powinien zrobić ateista, który dostrzeże, że istnieje ktoś większy niż on sam? Czy wówczas przestanie być ateistą?

Niektórzy, wychowani zostali w ateizmie, lecz twierdzą, co stwierdzają w praktyce ich życia, że rzeczywiście nie na wszystko w swoim życiu mają wpływ, a to co nieraz nimi w sposób przez nich wyczuwalny kieruje, nie jest przypadkiem, lecz prędzej jest bytem działającym w celowy i logiczny sposób. Inni zaś nieraz doświadczają nie-fizycznej obecności i jest to dla nich zagadką. Nie byli wychowani w systemach myślenia, pozwalających temu czemuś nadać konkretne imię, nie są nauczeni do sięgania po pisma, które ktoś uznał za natchnione. Możliwe że ktoś wychowany w pewnej próżni bez pojęć, wyczuwa że Bóg jest, lecz nie zna Jego Imienia.

 

--------------------------------

Moim zdaniem ateistą się jest, dopóki „modlitwa” nie jest ukierunkowana ku Bogu, który ma konkretne imię. „Modlitwa” kogoś, kto nie wierzy w nadprzyrodzoną osobę, nie jest modlitwą. Lecz czym w takim wypadku  jest? Sam problem, postawiony w artykule w The Washington Post jest ciekawy. Przecież trudno nazwać ateistą Mojżesza, któremu Bóg objawia po jakimś czasie dopiero swoje imię …

„Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego. Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych. A głosimy to nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz pouczeni przez Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha. Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony. Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać? My właśnie znamy zamysł Chrystusowy” (1 Kor.2 10-16)

 

Na podstawie artykułu  Michelle Boorstein, 25 czerwca 2013 washingtonpost.com

Maria Patynowska

 

Komentarze

anonim2013.06.29 8:38
Ateizm to rodzaj egoizmu - skupienia na samym sobie. Nie dziwi fakt że przy pierwszym niepowodzeniu ateista zaczyna szukać kogoś większego od swojego ego. Oby odnalazł Boga.
anonim2013.06.29 9:17
snaut: Nie prawda, można tak a można tak w zależności o jakiego boga (widzisz tutaj poprawna forma jest z małej litery) użytkownikowi naos chodziło. Jeżeli mówiłbym o tym Bogu to z dużej ale mógł też mówić ogólnie.
anonim2013.06.29 9:54
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby któryś z tych ateistów znalazł się zamiast nas w Królestwie Niebieskim...
anonim2013.06.29 10:55
szukają transcendencji ale wiara im przeszkadza i ją zwalczają , młócenie słomy ,
anonim2013.06.29 11:15
@naos - napisałeś nonsens, ale to tylko dlatego, że nie wiesz czym jest modlitwa - zapewne wydaje ci się jedynie powtarzanie formułek które ktoś ułożył...a tak nie jest.
anonim2013.06.29 11:19
@Wrog_Z_Papieru -bredzisz. Katolicy wierzą wyłącznie w Boga. Jeśli wierzą w boga, to nie są katolikami.
anonim2013.06.29 13:27
Blah, katolicy mogą sobie wierzyć w Boga a ktoś może mówić o bogu. Z dużej litery piszemy po prostu wtedy kiedy desygnat słowa bóg, jest jeden i oznacza konkretnego boga. Tak samo możemy mówić że funkcja prezydenta jest nie potrzebna, odnosimy się do prezydenta abstrakcyjnie, a możemy mówić, nasz Prezydent jest wspaniały, kiedy mówimy o konkretnym prezydencie i dalej... Jeżeli nie wierzysz w boga/Boga to bablałbyś bez sensu gdybyś pisał "Bóg" ponieważ ten znak nie ma żadnego desygnatu, więc można pisać bóg z małej.
anonim2013.06.29 14:41
Nazwa to znak, znak słowny, jedno i to samo ale nie bądźmy drobiazgowi. Postacie fikcyjne mogą mieć desygnaty, myślałem że dla was Bóg nie jest taką fikcyjną postacią? Więc nie rozumiem porównania. I do nich też odnosi się ta sama zasada,- elfy nie istnieją, ten Elf jest zły. Bóg jako koncepcja a nie osoba może być pisana z małej, więc jako ktoś kto w owego boga nie wierzy i nie musi zawracać się do niego, per proszę Pana, może swobodnie używać tej nazwy z małej literki, a przynajmniej ja tak uważam :) Pozdrawiam
anonim2013.06.29 15:05
Taki z niego ateista jak z niektórych jedzących ryby wegetarianie.
anonim2013.06.29 15:21
Zeus to już nazwa własne, która posiada własny desygnat- kiedy mówimy o Zeusie każdy ma już jego obraz w głowie, wie czym jest. Natomiast jeśli mówimy o bogu, wtedy obraz może się zmieniać w zależności od tego kto o nim mówi. Dla Pana będzie to Bóg- ten chrześcijański, dla mahometanina będzie to trochę inny Bóg, dla ateisty będzie to tylko koncepcja. Nie twierdzę że kiedy rozmawiamy o Bogu katolików(czy jakimkolwiek innym), nie powinniśmy pisać tej nazwy z małej litery, bo to byłby błąd (albo celowy zabieg, który miałby podkreślić brak szacunku), tylko kiedy rozmawiamy o bogu jako koncepcji.
anonim2013.06.29 15:45
Człwiek jest z natury istotą otwartą na Transcendencję. W praktyce takie otwarcie wyraża się właśnie w poszukiwaniu przez człowieka kontaktu z Bogiem. Ateiści którzy się modlą, to dla mnie nc dziwnego. Ci ludzie sa jak ślepcy którzy pragną być malrzami albo jak głusi którzy chcą grać na instrumentach. Teraz nie pamietam ale jeden z wielkich kompozytorów Bethowen, też komponowali przepiękne utwory muzyczne cierpiąc na prawie całkowitą głuchotę. Jakby nie popatrzeć ateizm jest jedną z duchowych aberracji człowieka i ludzka natura. zwłaszcza w przypadku ludzi bardziej wrażliwych na potrzeby duchowe, tej aberracji nie toleruje.
anonim2013.06.29 17:56
Illumina Wypowiadasz się chyba trochę za ostro. Ateiści którzy się modlą to są raczej biedni i nieszcześliwi ludzie, którzy uwierzyli w to że religia to jest tylko i wyłącznie zło wcielone i szukają jakiejś "religii" poza religią. Tym ludziom można współczuć ale nie należy nimi pogardzać.
anonim2013.06.29 18:57
Mirame Sprawa nie jest tak jasna jak Ci się wydaje. Wielu ateistów nie tyle występuje przeciwko Bogu ile występuje przeciwko zafałszowanemu sposobowi przeżywania religijności. Ja pogardliwie nazywam ateistów insektami. Ale przecież insekty są też ważną częścią ekosystemu. Pozdrawiam.
anonim2013.06.29 21:44
Ręce które pomagają są lepsze niż usta które się modlą.
anonim2013.07.1 23:53
To jakaś bzdura-jeśli przez "modlitwa" rozumieć recytacje skierowane do urojonej istoty to pewnie dzieci,które mają wymyślonego przyjaciela modlą się do niego. Czy okrzyk "O Jezu!" jako pewien odruch w pewnych sytuacjach jest modlitwą?Tylko przy bardzo szerokiej interpretacji... Normalnie przez "modlitwa" trzeba rozumieć myślenie lub mówienie skierowane do Boga.Jeśli ktoś nie wierzy w Boga to nie może się modlić i cokolwiek robi raczej nie jest to modlitwa... Bóg jednak przyjmuje chyba te zachowania za skierowane do Siebie bo ludzie ci nie mając wiary nie mogą mu dać typowego kultu.