16.09.21, 12:54fot. pixabay.com

O tym, dlaczego przyjemność jest podła, a radość wspaniała

Ks. Marek Dziewicki - "Zwykłym językiem o niezwykłym chrześcijaństwie"

Jednym z najbardziej absurdalnych mitów na temat chrześcijaństwa jest twierdzenie, że jest to religia cierpiętnictwa, która zabrania — a przynajmniej przeszkadza — człowiekowi cieszyć się życiem doczesnym. Najbardziej skrajną wersją tego mitu jest twierdzenie, że to Bóg zsyła nam krzyże i cierpienia. Dosyć często spotykam ludzi, którzy mówią o swoim żalu do Boga za to, że — w ich przekonaniu — to właśnie Bóg zesłał im różne krzyże, na które nie zasłużyli, na przykład śmierć kogoś bliskiego, nieuleczalną chorobę, tragiczny wypadek czy inne nieszczęścia.

Powyższy mit jest absurdalny z tego oczywistego powodu, że chrześcijaństwo to religia radości. Syn Boży przyszedł do nas nie po to, aby nasz krzyż był cięższy, ale po to, by Jego radość w nas była i by radość nasza była pełna (por. J 15, 11). Chrześcijaństwo głosi światu, że Bóg nie tylko jest miłością, ale że Bóg jest też radością. A być radością to coś nieskończenie więcej niż tylko przeżywać radość. Boża radość to nie chwilowy nastrój, ale sposób istnienia tych, którzy trwają w miłości. Bóg przynosi nam radość właśnie dlatego, że przynosi nam miłość, która jest jedynym źródłem radości.

Chrześcijaństwo przypomina światu o tym, że Bóg nie jest krzyżem. Krzyż wymyślili ludzie, którzy mieli władzę, i to ci ludzie, którzy uważali siebie za cywilizowanych. Bóg, który jest miłością i radością, zaskoczył nas zupełnie, gdyż ukochał nas aż do tego stopnia, że nie tylko przyjął ludzkie ciało, ale też ludzki krzyż: symbol zbrodni, hańby i okrucieństwa. Pozwolił przybić się do krzyża nie dlatego, że pragnął cierpieć, lecz wyłącznie dlatego, że pragnął nauczyć nas kochać. Bóg świetnie wie o tym, że kto kocha, ten ma radość, jakiej ten świat ani mu dać, ani zabrać nie może. To nie Bóg zsyła człowiekowi krzyże i cierpienia, lecz to człowiek skazuje Boga na krzyż! W świetle tego faktu podwójnie błędne jest „pobożne” powiedzenie, że kogo Bóg kocha, temu krzyże zsyła. To krótkie powiedzenie zawiera w sobie aż dwie herezje, czyli dwa twierdzenia sprzeczne z Pismem Świętym: że Bóg nie wszystkich ludzi kocha i że tym, których kocha, zsyła cierpienie. Tymczasem chrześcijaństwo z niezachwianą pewnością głosi prawdę o tym, że Bóg kocha wszystkich i że nikomu nie zsyła ani zawinionego, ani niezawinionego cierpienia. Jedyne, co Bóg nam zsyła, to swojego Syna, czyli pełną Prawdę i nieodwołalną Miłość.

Wielu ludzi — także wśród chrześcijan — stawia następujące pytanie: skoro to nie Bóg zsyła ludziom krzyże, to dlaczego cierpimy i skąd się bierze niewinne cierpienie? Pytanie to jest całkiem zasadne i nurtuje ono ludzi wszystkich czasów i każdego pokolenia. Odpowiedź, jakiej na to pytanie udziela chrześcijaństwo, jest konkretna i jednoznaczna: głównym źródłem cierpienia na Ziemi jest człowiek. Nasze cierpienie bywa po pierwsze ceną za miłość: za miłość małżeńską, rodzicielską, kapłańską, za miłość odpowiedzialnego wychowawcy i wiernego przyjaciela, za miłość patrioty i człowieka sprawiedliwego, za miłość człowieka, który wprowadza pokój, który przebacza, który kocha nawet nieprzyjaciół, który staje się dla innych ludzi bezinteresownym darem z samego siebie, który kocha tak, jak Chrystus nas pierwszy pokochał. W każdym z tych przypadków cierpienie jest ceną za naśladowanie Chrystusa i nawet wtedy, gdy wprowadza nas na drogę krzyżową, to nasze życie nie przestaje być drogą błogosławieństwa. Cena za miłość bywa szczególnie bolesna wtedy, gdy kochamy tych, którzy nas nie kochają i których trudno kochać.

Po drugie cierpienie bywa ceną za nasz grzech. Tak było w przypadku syna marnotrawnego z przypowieści Jezusa. Ów syn sam sobie zsyłał cierpienia jako nieuchronny skutek popełnianych przez siebie błędów. Cierpienie, którego doświadczamy na skutek popełnianego przez nas zła, jest nam potrzebne po to, byśmy mogli się zastanowić i zmienić dotychczasowy sposób życia. Niestety, nie wszyscy wyciągają wnioski z cierpienia, które sami sobie zadają. Wtedy cierpienie zaczyna być dramatycznie bolesne jak w przypadku alkoholizmu, narkomanii, przestępczości, zdrad małżeńskich, rozwodów, zabijania nienarodzonych czy ludobójstwa.

Po trzecie cierpienie bywa czasami ceną za naszą naiwność. Dzieje się tak wtedy, gdy pozwalamy się krzywdzić przez innych ludzi. Gdy cierpimy dlatego, że kochamy, to warto płacić taką cenę, gdyż radość jest wtedy większa. Gdy cierpimy dlatego, że błądzimy, to cierpienie daje nam szansę na refl eksję, mobilizację i nawrócenie. Gdy natomiast cierpimy dlatego, że pozwalamy się krzywdzić, to takie cierpienie w niczym nam nie pomaga i powinno nas ono mobilizować do przezwyciężenia własnej naiwności czy własnego poczucia bezradności wobec naszego krzywdziciela.

Po czwarte bywa i tak, że cierpimy zupełnie bez udziału naszej winy, na przykład na skutek jakiejś nieuleczalnej — i niezawinionej przez nas! — choroby albo na skutek jakiegoś kataklizmu przyrody, choćby z powodu powodzi, która zniszczyła nam cały dobytek. W takim przypadku cierpienie pozostaje tajemnicą, ale i wtedy możemy być całkowicie pewni, że to nie Bóg zesłał nam takie doświadczenie i że to nie On winien jest naszego cierpienia. Zwykle za niewinnym cierpieniem jednego człowieka kryje się wina drugiego człowieka. W takich przypadkach najczęściej zdajemy sobie z tego sprawę, mimo to wolimy atakować niewinnego Boga niż naszego rzeczywistego krzywdziciela. W głębi serca wiemy bowiem, iż Bóg nigdy nie zrobi nam krzywdy, a krzywdziciel może skrzywdzić nas ponownie wtedy, gdy powiemy mu o złu, które nam wyrządził, albo gdy upomnimy się o zadośćuczynienie.

W kontekście niewinnego cierpienia pojawia się poważna wątpliwość: skoro Bóg nie chroni nas przed niewinnym cierpieniem, to albo nas nie kocha, albo nie jest wszechmocnyNa tak postawiony problem chrześcijaństwo odpowiada stanowczo: Bóg kocha nas i jest wszechmocny, jednak używa swej wszechmocy jedynie na sposób miłości. A to znaczy, że nie steruje „ręcznie” naszym losem na sposób wprawdzie życzliwego, ale dyktatora. Oczywiście Bóg mógłby użyć swej wszechmocy po to, by nie pozwolić jakiemuś bandycie, aby mnie uderzył, czy sprawić, by pijany kierowca na mnie nie najechał samochodem. Gdyby jednak Bóg to czynił, wtedy sterowałby światem w taki sposób, że stalibyśmy się jedynie marionetkami w Jego ręku. Musiałby odbierać wolność nie tylko innym ludziom, ale również mnie, gdyż przecież mnie też zdarza się, że — świadomie czy niechcący — zadaję cierpienie innym niewinnym ludziom. I to najczęściej tym, których najbardziej kocham.

Bóg nie steruje światem ręcznie, ale też nie pozostaje obojętny na nasze cierpienie. Czyni wszystko, byśmy ustrzegli się cierpienia. Daje nam przykazania, które chronią nas przed krzywdą i cierpieniem. Wskazuje nam optymalną drogę życia, a zatem życie w miłości i prawdzie, właśnie po to, byśmy już tu, na ziemi, żyli długo i szczęśliwie. Więcej jednak uczynić już nie może, jeśli ma naprawdę szanować naszą wolność i naszą godność osoby. Skoro chrześcijaństwo jest religią radości i skoro Bóg czyni wszystko, aby nasza radość była pełna, to w takim razie dlaczego w chrześcijaństwie tak ważny jest krzyż — symbol straszliwego cierpienia? Otóż symbolem chrześcijaństwa nie jest jakikolwiek krzyż, a wyłącznie krzyż Chrystusa, gdyż krzyż ten — i tylko ten! — stał się miejscem szczególnego objawienia nieodwołalnej miłości Boga do człowieka. Zbawienie nie przyszło przez krzyż. Czasem używamy wprawdzie w chrześcijaństwie tego sformułowania, ale jest ono jedynie skrótem myślowym. Zbawienie przyszło nie przez krzyż, ale przez miłość niewinnego Boga-Człowieka, którego grzeszny człowiek przybił do krzyża.

Odtąd krzyż jest wyrazem tajemnicy, która jest większa niż sam krzyż. A jednocześnie pozostaje on znakiem niepokojącym, bo dla nas ambiwalentnym. Krzyż Chrystusa nie jest przecież tym samym co krzyż złoczyńców, którzy razem z Nim zostali ukrzyżowani. Święty Paweł miał świadomość tego, że ukrzyżowany Chrystus przez jednych ludzi będzie uznany za głupstwo, a przez innych — za zgorszenie. Krzyżem Chrystusa gorszą się ci, którzy marzą o przemocy miłości, czyli o zwycięstwie dobra nad złem kosztem wolności i godności człowieka. Bóg tak „kochający” rzeczywiście nigdy by się nie pozwolił ukrzyżować. Ale też nie byłby Bogiem, który jest miłością. Z kolei krzyż Chrystusa uważają za głupstwo ci, którzy lekceważą miłość Boga do człowieka. Oni szydzą z Ukrzyżowanego, gdyż są wyznawcami znacznie mniejszej „miłości”. Głoszą „miłość” na miarę ich własnego serca oraz ich własnych aspiracji, a zatem „miłość” niewierną i wygodną, która w rzeczywistości jest ich zamaskowanym egoizmem.

Chrześcijaństwo jest religią twardego realizmu. Nie ukrywa przed wyznawcami Chrystusa tego, że w realiach doczesności nikt z nas nie uniknie cierpienia. Jednocześnie chrześcijaństwo przypomina nam o tym, że cierpienie nigdy nie może być celem ani sensem naszego życia. Może być jedynie ceną za coś większego od cierpienia. Prawdę tę ilustruje sytuacja sportowca, który podejmuje wielki wysiłek fi zyczny i narzuca sobie żelazną dyscyplinę. Nie czyni jednak tego dlatego, że tęskni za cierpieniem, lecz wyłącznie dlatego, że ma nadzieję na zwycięstwo w zawodach. Pokonując ból i zmęczenie, już w czasie wyczerpującego treningu cieszy się perspektywą przyszłego zwycięstwa nad samym sobą i nad własnymi ograniczeniami. U zawodnika, który pierwszy wbiega na metę, grymas bólu przemienia się w uśmiech zwycięstwa.

Chrześcijaństwo nie tylko tajemnicę cierpienia wyjaśnia nam w realistyczny sposób. W równie realistyczny sposób ukazuje nam ono drogę do trwałej i niezawodnej radości. Każdy z nas marzy o trwaniu w radości, gdyż życie w smutku i cierpieniu staje się bolesnym ciężarem. Mamy też drugie marzenie: pragniemy osiągnąć radość w łatwy sposób. To drugie marzenie jest niebezpieczne, gdyż może prowadzić do tego, że pomylimy radość z przyjemnością, a to oddali nas od szczęścia. Mamy też trzecie pragnienie: chcemy zagwarantować sobie radość własną mocą, tak jak możemy zapewnić sobie na przykład wykształcenie czy emeryturę.

Chrześcijaństwo jest drogą do niezawodnej radości i dlatego uczy nas odróżniać radość od przyjemności. Kto bowiem myli radość z przyjemnością, ten popełnia tak wielki błąd, jakby mylił życie ze śmiercią. Przyjemność jest osiągalna dla wszystkich ludzi, a radość jest osiągalna tylko dla niektórych. Aby doznać chwili przyjemności, wystarczy się najeść, wyspać albo zaspokoić jakiś popęd. Do takich zachowań zdolny jest każdy człowiek. Przyjemność jest zatem pospolita, a radość — arystokratyczna. Druga różnica polega na tym, że przyjemność można osiągnąć wprost. Wystarczy sięgnąć po smaczną potrawę czy zostać przytulonym przez kogoś, kto nas kocha, aby natychmiast doświadczyć chwili przyjemności. Tymczasem radość nie jest osiągalna wprost. Jest konsekwencją szlachetnego życia opartego na miłości, prawdzie i odpowiedzialności. Z tego właśnie względu ktoś, kto szuka radości, ten jej nie znajdzie, gdyż skupia się wtedy na własnych potrzebach, a tym samym staje się niezdolnym do tego, by kochać i by stawiać sobie wysokie wymagania. Natomiast człowiek, który wymaga od siebie szlachetnego postępowania, odkrywa ku swojemu zaskoczeniu, że doświadcza coraz większej radości.

Trzecia różnica polega na tym, że przyjemność jest krótkotrwała, jak na przykład poczucie sytości po posiłku. Co więcej, szukanie przyjemności za wszelką cenę prowadzi do przykrych doznań, a nawet do życiowych tragedii. Przykładem są ludzie, którzy dla chwili przyjemności seksualnej zdradzają małżonka i łamią własną przysięgę albo popadają w jakąś śmiertelną chorobę. Podobnie ci, którzy dla chwili przyjemności nadużywają alkoholu czy sięgają po narkotyk, doznają dramatycznego cierpienia i wchodzą na drogę stopniowej agonii. Tymczasem radość życia jest trwała. Nie opuszcza nas nawet wtedy, gdy przeżywamy trudności, niepokoje czy bolesne nastroje.

Czwarta różnica płynie z faktu, że szukając przyjemności, zawężamy nasze pragnienia i aspiracje, tymczasem człowiek radosny potrafi ochronić w sobie najpiękniejsze aspiracje, pragnienia i ideały. Chrześcijaństwo przypomina nam o tym, że ludzie, którzy nie szukają w życiu niczego więcej, lecz tylko przyjemności, znajdują się w rozpaczliwej sytuacji. Jest przecież wyrazem rozpaczy to, że człowiek nie ma większych aspiracji niż zaspokojenie potrzeb cielesnych czy rozładowanie popędu. Początkowo taki człowiek nie zdaje sobie sprawy z własnego położenia i z własnej rozpaczy. Jednak z każdym dniem staje się coraz bardziej powierzchowny, egoistyczny i zniewolony. Nie potrafi już mądrze myśleć ani dojrzale kochać. Doświadcza coraz większego rozgoryczenia i — zamiast radości — odczuwa coraz bardziej dotkliwą pustkę.

W perspektywie chrześcijańskiej jedyną drogą do radości jest czynienie tego, co wartościowe, a nie tego, co przyjemne. Radość jest zarezerwowana dla tych, którzy kierują się miłością i odpowiedzialnością, czyli którzy zapominają o sobie po to, by stać się darem dla innych. Jedynym bowiem źródłem radości jest miłość. Największą radość przeżywają ci, którzy najbardziej kochają. Właśnie dlatego radość pojawia się nie wtedy, gdy jej szukamy, lecz wtedy, gdy szukamy Boga, który kocha i który uczy kochać. Chrześcijaństwo nie obiecuje nam radości łatwej, lecz radość prawdziwą. Właśnie dlatego chrześcijaństwo prawdziwie jest religią radości.


Ks. Marek Dziewiecki

za: opoka.org.pl

Komentarze

Art2021.09.17 10:05
Ten wywod jest tak glupi i nielogiczny, ze az smieszny. To sie zadnej - z przeproszeniem - kupy nie trzyma. Od poczatku do konca.
Adeptus2021.09.17 7:18
Typowe pranie mózgu. "Chrześcijaństwo jest religią radości, bo Bóg jest radością". A niby dlaczego Bóg miałby być radością? Bo tak? Gadanie, że źródłem nieszczęść jest zawsze grzech człowieka, nawet w przypadku klęsk żywiołowych - proszę mi wskazać, w jaki sposób ludzie ponoszą winę za trzęsienia ziemi albo wybuchy wulkanów? Poza tym, twierdząc, że Bóg NIGDY nie zsyła na ludzi klęsk i katastrof ksiądz wprost zaprzecza Biblii, w której Bóg plagami nawala niemal non stop. Fronda propaguje herezję? No i wmawiania ludziom, że radość czerpana z przyjemności to wcale nie jest prawdziwa radość, bo takową daje tylko Bóg. Typowe wmawianie, że wie się lepiej, co czuje i myśli druga osoba, od niej samej. adeptusrpg.wordpress.com
POkatoliku2021.09.16 19:15
A Ja przyjemnie się raduje , zwłaszcza w łóżku i poza nim. Uwielbiam świntuszyć.
Po 11 ...2021.09.16 18:31
Mężczyźni nie uprawiający seksu lub robiący to bardzo rzadko są dwa razy bardziej narażeni na ten nowotwór prostaty. A więc przyjemność jest podła, ale rak prostaty wspaniały. A tak przy okazji dlaczego duchowni wcale nie chorują częściej na ten nowotwór??? Ciekawe, ciekawe ....
rebeliant2021.09.16 18:36
Synu... syneczku rak prostaty to najwspanialsza łaska od Boga Jahwe, ojca naszego niebieskiego, abyś zjednał się z nim (cokolwiek to znaczy).
rebeliant2021.09.16 17:19
" Ów syn sam sobie zsyłał cierpienia jako nieuchronny skutek popełnianych przez siebie błędów." - no to mamy ptaszków !!! kusicieli jednych !!! to oni są sobie winni, że im kleruchy pupki przecwelowali. Brawo Jezus... ale nie od Szatana, bo ten faktów nie wykrzywia, lecz twardo się patrzy na rzeczywiste zdarzenia.
rebeliant2021.09.16 17:14
" głównym źródłem cierpienia na Ziemi jest człowiek. Nasze cierpienie bywa po pierwsze ceną za miłość: za miłość małżeńską..." - sekta Jahwe usiłuje oczyścić swego guru z zarzutów i czyni to w taki sposób, że przypomina jeden z odłamów wierzeń hinduistycznych. Jego sekta usiłując wybielić kogoś kogo się nie da (no chyba, że tylko zmanipulować) coraz bardziej bredzi i te brednie już przebiły swój własny sens i widać wyraźnie, że będzie tu chyba potrzebny kolejny superbohater - np. MechaJezus powraca 5. albo słynny już Megawonsz9 (https://www.youtube.com/watch?v=KNyG5AwlKGE). Wielką tajemnica jest, że dobrze jest jak jest dobrze, a jest źle gdy jest źle... a że przecież jak jest źle to można to przecież jakoś zagospodarować i wodzić ludzi za ich dolegliwości. Ale wracając do domniemanego Jahwe... nie da się go usprawiedliwić, a to co nas otacza jest tego świadectwem, jest świadectwem też tego, że on się uparł, że inni wszechmocy mieć nie będą. Tym czasem każdy istniejąc z taką cechą z pewnością by sobie poradził.
Anonim2021.09.16 16:53
x marek dziewicki ,zacznij od tego,że należy najsampierw wypier..lić , dosłownie, ,prawie wszystkie stare pieśni kościelne,siedlisko zabobonu i głupoty ,od wywalenia tego dziadostwa należy zacząć ,potem już mozna pisac ,że rzymski wynalazek crux ,nie ma nic wspólnego z PB i jego projektem dla człowieka
stjhutydjudytjudyuijdyj2021.09.16 14:49
. "Pozwolił przybić się do krzyża nie dlatego, że pragnął cierpieć, lecz wyłącznie dlatego, że pragnął nauczyć nas kochać" - kogo? Sodomę? Czym chciał nas nauczyć - niesieniem Krzyża? Po co chciał uczyć? - Skoro napisane że człowiek sam nie jest zdolny do miłości - musi nią zostać obdarowany przez wszechmocnego boga.
tak2021.09.16 14:40
"Zbawienie przyszło nie przez krzyż, ale przez miłość niewinnego Boga-Człowieka," - Skoro był synem to nie był wieczny a poza tym musiał używać własnych wydzielin do wspomagania cudów mocą DANĄ od ojca- nie jest Bogiem.
JJ2021.09.16 15:53
Uuu, herezja.
To dlaczego2021.09.16 14:40
księża (nie wszyscy to prawda) zamiast radości szukają przyjemności? A i poniektórzy papieże od tego nie stronili.
fdhfdhdh2021.09.16 14:32
Jednocześnie chrześcijaństwo przypomina nam o tym, że cierpienie nigdy nie może być celem ani sensem naszego życia. -Cierpienie nie! - Cierpienie dla Jezusa tak!
Obietnica Nieba2021.09.16 14:24
"Chrześcijaństwo przypomina nam o tym, że ludzie, którzy nie szukają w życiu niczego więcej, lecz tylko przyjemności, znajdują się w rozpaczliwej sytuacji" -A czego mają szukać nie przyjemności?
Stary Testament2021.09.16 14:16
"chrześcijaństwo z niezachwianą pewnością głosi prawdę o tym, że Bóg kocha wszystkich i że nikomu nie zsyła ani zawinionego, ani niezawinionego cierpienia." - Ten facet prosi się co najmniej o chłostę -za takie bluźnierstwa
Np. Jebane dziecko przez faceta.2021.09.16 14:02
"Bóg nie steruje światem ręcznie, ale też nie pozostaje obojętny na nasze cierpienie. Czyni wszystko, byśmy ustrzegli się cierpienia."
Czyni wszystko2021.09.16 14:05
W takim przypadku cierpienie pozostaje tajemnicą, ale i wtedy możemy być całkowicie pewni, że to nie Bóg zesłał nam takie doświadczenie i że to nie On winien jest naszego cierpienia
shtdythsdrthydsthr2021.09.16 14:07
"Po drugie cierpienie bywa ceną za NASZ grzech." -dziecko j e b a n e zostało homoseksualistą
Prawda2021.09.16 13:59
"Głoszą „miłość” na miarę ich własnego serca oraz ich własnych aspiracji, a zatem „miłość” niewierną i wygodną, która w rzeczywistości jest ich zamaskowanym egoizmem." -Np. Zazdrośni mężowie którzy budowali wspólnoty podobne do islamu bo wiedzieli że jedyne co trzyma kobietę w wierności to kultura zniewalająca kobietę podtrzymująca uczucie wstydu, oraz strach przed rzekomym bogiem wspomagany dziećmi - Chrześcijańska Europa to udowodniła.
A to dobre.2021.09.16 13:49
"Jednocześnie chrześcijaństwo przypomina nam o tym, że cierpienie nigdy nie może być celem ani sensem naszego życia. Może być jedynie ceną za coś większego od cierpienia." -Nieprawda bo wszyscy tzw. święci -mają być wieczność gotowi na cierpienie -czyli np na ukłony wyższym w WOJSKU niebiańskim, modlitwę i pokutę za dusze czyśćcowe, może ziemskie albo nawet piekielne - to jest strata czasu - chciałbyś przechadzać się po piekle jak Mojżesz z Abrahamem a nie możesz bo ktoś ci kazał się modlić.
Przechadzał się po ogrodzie2021.09.16 13:42
"Przyjemność jest zatem pospolita, a radość — arystokratyczna." Przyjemność to umiarkowane smaki świata - NIEBIAŃSKICH ZMYSŁÓW dla których dobry ojciec poświęcił nie tylko umiłowanego syna ale także tych nie umiłowanych - a zrobił to żeby samemu nie umrzeć przez utratę pamięci i powrót do chaosu -przed wielkim wybuchem. Z kolei Arystokratyczna "radość" to ziemska manipulacja umiłowanego syna -Każdy kto zachęca cię do cierpienia to tak jakby życzył ci tego zamiast wybaczał - bo robi to tylko dla siebie, a głosi że z troski o boga, o wspólnotę i o ciebie. -Najgorszy rodzaj kłamstwa bo kłamiący wierzy że takie okłamywanie siebie i kogoś (niby dla boga) to cnota.
Tajemnice chrześcijaństwa.2021.09.16 13:26
"Tymczasem radość nie jest osiągalna wprost. Jest konsekwencją szlachetnego życia opartego na miłości, prawdzie i odpowiedzialności." - Trzeba odmawiać sobie wszelkich przyjemności z GODNOŚCIĄ na czele - każdy jest twoim panem, każdy jest twoim mężem, a ty dla miłości wspólnotowej - (czyli "radości" jak to ujął pedał) - jesteś każdego żoną.
JPIII2021.09.16 13:12
Jak ten stary pedophil bóg gwałcił 13-letnią qoorwę marychę to wiedział co to jest przyjemność.
Zabić Ks2021.09.16 13:08
"Krzyżem Chrystusa gorszą się ci, którzy marzą o przemocy miłości, czyli o zwycięstwie dobra nad złem kosztem wolności i godności człowieka" - Ale k u r w a w sutannie manipuluje - wynikało by z tego że wszyscy co chcą zabronić ideologii l g B t to są właśnie na przykład tacy co chcą ograniczyć wolność i godność człowieka.