24.03.16, 21:12

Papież: Kapłani świadkami i szafarzami miłosierdzia

Podczas wielkoczwartkowej Mszy Krzyżma papież Franciszek mówił o powołaniu kapłana oraz o miłosierdziu. 

Z kardynałami, biskupami i kapłanami, którzy wypełnili w wielkoczwartkowy poranek Bazylikę Watykańską, Papież odprawił Mszę Krzyżma. Podczas liturgii poświęcił oleje, które zostaną rozprowadzone do wszystkich parafii diecezji rzymskiej. Obecni na Eucharystii księża odnowili przyrzeczenia kapłańskie.

W homilii Franciszek nawiązał do odczytanego uprzednio fragmentu Ewangelii św. Łukasza. Jezus, przemawiając w synagodze w Nazarecie, wypowiedział znamienne zdanie: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (Łk 4, 21). Ojciec Święty zaznaczył, że u niektórych słuchaczy wywołały one oburzenie. Wyrzucili Go z miasta i zamknęli swoje serca. Stało się tak, bo Jezus swoimi słowami i gestami sprawia, że objawia się to, co każdy nosi w swoim sercu. Jezus chce zatem otworzyć wyłom dla potoku miłosierdzia i wylać go na ziemię. „Miłosierdzia, które przechodzi od dobrego ku lepszemu; ogłasza i przynosi coś nowego: leczy, wyzwala i obwieszcza rok łaski od Pana” – mówił Franciszek.

Miłosierdzie Boga jest nieskończone i niezwykłe. Każdego dnia stara się On znaleźć sposoby, „aby uczynić krok do przodu, mały krok naprzód na ziemi niczyjej, gdzie panowały obojętność i przemoc”. Papież podkreśla, że właśnie taki dynamizm cechował Miłosiernego Samarytanina, który „okazał miłosierdzie” (Łk 10,37): wzruszył się, podszedł do poranionego, opatrzył mu rany, zabrał go do gospody, zatrzymał się tej nocy i obiecał, że wracając zapłaci, gdyby trzeba było coś więcej wydać.

„To jest dynamika Miłosierdzia, które wiąże mały gest z innym i nie urażając żadnej kruchości rozszerza się trochę bardziej w pomocy i miłości. Każdy z nas, gdy patrzy na swoje własne życie dobrym spojrzeniem Boga, może sięgając pamięcią odkryć, że Pan okazał nam miłosierdzie, że był znacznie bardziej miłosierny niż myśleliśmy, a wówczas nabierzemy odwagi, by prosić Go o zrobienie jeszcze jednego małego kroku, aby okazał się o wiele bardziej miłosierny w przyszłości” – powiedział Papież.

Franciszek zaznacza, że ten paradoksalny sposób modlitwy do Boga coraz bardziej miłosiernego pomaga rozbić wąskie systemy, w których niejednokrotnie szufladkujemy niezwykłą obfitość Jego Serca. Dobrze byłoby zatem, byśmy wyszli z naszych ograniczeń, bowiem właściwością Serca Bożego jest przeobfitość miłosierdzia. Jego głosicielami winni być właśnie kapłani.

„Jako kapłani jesteśmy świadkami i szafarzami coraz większego Miłosierdzia naszego Ojca. Mamy słodkie i pocieszające zadanie ucieleśniania go, podobnie jak Jezus, który «przeszedł dobrze czyniąc i uzdrawiając» (Dz 10,38), na tysiąc sposobów, aby dotarło ono do każdego człowieka. Możemy wnieść wkład w jego inkulturację, aby każdy otrzymał je w swoim własnym osobistym doświadczeniu życiowym, a stosownie do tego mógł je twórczo rozumieć i okazywać w sposobie bycia właściwym swojemu ludowi i rodzinie, jak także swoim osobistym” – powiedział Franciszek.

Następnie Papież przypomniał, że tegoroczny Wielki Czwartek przypada w Jubileuszowym Roku Miłosierdzia. W tym kontekście wskazał na dwa obszary, w których Pan szczególnie darzy Swym miłosierdziem. Pierwszym z nich jest spotkanie, w którym Bóg „oddaje się całkowicie i w taki sposób, że w każdym spotkaniu przechodzi natychmiast do świętowania”.

„W przypowieści o miłosiernym Ojcu jesteśmy oszołomieni wobec tego człowieka, który wzruszony biegnie, aby rzucić się swemu synowi na szyję; kiedy widzimy, jak go obejmuje i całuje, dbając o to, aby nałożyć mu pierścień, który sprawia, że ​​czuje się on równym, oraz sandały, właściwe temu, kto jest synem, a nie pracownikiem; następnie zaś, jak wszystkich mobilizuje i każe wyprawić ucztę. Patrząc nieustannie w zdumieniu na tę przeobfitość radości Ojca, któremu powrót syna pozwala na swobodne wyrażenie swojej miłości, bez oporów ani dystansu, nie powinniśmy się lękać przesady w naszym dziękczynieniu” – powiedział Ojciec Święty.

Miłosierdzie wszystko odbudowuje i przywraca ludzi do ich pierwotnej godności. Dlatego właściwą odpowiedzią na nie jest wdzięczność. Trzeba zatem „natychmiast rozpocząć ucztowanie, przyodziać szatę, porzucić żale, jakie żywi starszy syn, radować się i świętować. Bo tylko w ten sposób, w pełni uczestnicząc w atmosferze uroczystości, można dobrze pomyśleć, można prosić o przebaczenie i widzieć jaśniej, jak naprawić popełnione zło” – podkreślił Papież.

Innym obszarem, w którym Bóg okazuje nam w nadmiarze swe miłosierdzie, jest zdaniem Franciszka przebaczenie. Przykładów jest wiele. Odpuszcza nieobliczalne długi, tak jak słudze, który Go o to błaga. Pozwala, aby kobieta, której odpuścił grzechy, łzami obmyła mu nogi. Szymona Piotra, który wyznał Mu swą grzeszność i prosił, by od niego odszedł, wyniósł do godności rybaka ludzi. My natomiast, kiedy jesteśmy wyniesieni do jakiejś godności, staramy się ukryć nasze grzechy.

„Naszą odpowiedzią na przeobfite przebaczenie Pana powinno być zawsze zachowanie owego zdrowego napięcia między godnym wstydem a godnością, która potrafi się wstydzić: postawa kogoś, kto sam z siebie stara się upokorzyć i uniżyć, ale jest w stanie zaakceptować, że Pan go wyniesie dla dobra misji, unika jednak samozadowolenia z tego powodu. Wzór, który uświęca Ewangelia i który może nam się przydać, gdy się spowiadamy, to przykład Piotra, który pozwala, by Pan Jezus długo pytał go o jego miłość, a jednocześnie ponawia zaakceptowanie posługi pasienia owiec, którą powierza mu Pan” – powiedział Papież.

W tym kontekście Franciszek wskazuje rolę, którą mają do spełnienia duchowni, oraz postawę, jaką winni przyjąć.

„Jako kapłani utożsamiamy się z tym odrzuconym ludem, który Pan zbawia, i pamiętamy, że są niezliczone rzesze ludzi ubogich, niewykształconych, więźniów, którzy są w takiej sytuacji, ponieważ inni ich uciskają. Ale pamiętajmy także, iż każdy z nas wie, ile razy jesteśmy ślepi, pozbawieni pięknego światła wiary nie dlatego, że nie mamy w zasięgu ręki Ewangelii, ale z powodu nadmiaru skomplikowanych teologii. Czujemy, że nasza dusza jest w końcu spragniona duchowości, ale nie z powodu braku wody żywej, którą popijamy tylko łykami, ale przez nadmiar duchowości «musującej», duchowości w wersji «light». Czujemy się też uwięzieni, i to nie, jak wiele ludów, przez mury kamienne nie do przebycia czy stalowe ogrodzenia, ale przez wirtualną światowość, która się otwiera i zamyka za pomocą jednego kliknięcia. Jesteśmy uciskani, jednak nie przez zagrożenia i popchnięcia, jak wielu biednych ludzi, ale przez urok tysiąca konsumpcyjnych propozycji, z których nie możemy się otrząsnąć, aby podążać jako ludzie wolni drogami prowadzącymi nas ku miłości naszych braci, do owczarni Pańskiej, do owiec oczekujących na głos swych pasterzy” – powiedział Papież.

Kończąc rozważanie Franciszek wskazał, że to sam Jezus przychodzi, aby nas wyzwolić, wyprowadzić oraz przemienić z biednych i ślepych, z więźniów i uciśnionych w szafarzy miłosierdzia i pocieszenia. Zachęcił, byśmy w tym Roku Jubileuszowym z całą wdzięcznością, do jakiej jest zdolne nasze serce, godnie przyjęli miłosierdzie w zranionym ciele naszego Pana Jezusa Chrystusa. On bowiem może obmyć nas z wszelkiego grzechu i uwolnić od zła.