03.10.15, 08:00

Platformę czeka test ws. płacy minimalnej

Ustawa o godzinowej płacy minimalnej, sprawdzającym testem dla PO

 

1. Kandydatka na premiera Zjednoczonej Prawicy Beata Szydło złożyła wczoraj w Sejmie projekt ustawy o godzinowej płacy minimalnej w wysokości 12 zł brutto uznając, że skoro podobną propozycję ma także Platforma, to można taką ustawę uchwalić jeszcze w tej kadencji Parlamentu.

Natychmiast została zaatakowana przez zarówno marszałek Sejmu Małgorzatą Kidawę-Błońską, premier Ewę Kopacz jak i innych prominentnych polityków Platformy, którzy twierdzili, że projektu nie można uchwalić ponieważ do wyborów 25 października, pozostało tylko jedno posiedzenie.

Gdyby jednak po stronie Platformy była wola polityczna, to w ciągu najbliższych 3 tygodni, możliwe jest zwołanie dodatkowych posiedzeń Sejmu i Senatu, a także przeprowadzenie konsultacji ze związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców i uchwalenie tego ważnego projektu.

Skoro takiej woli nie ma to najprawdopodobniej propozycja Platformy okazuje się być tylko zabiegiem na czas kampanii wyborczej, co nie jest niczym dziwnym, ponieważ ta partia przez blisko 8 lat rządzenia, była skrajnie antypracownicza.

2. Jednym z takich posunięć rządu Tuska i posłów Platformy w 2013 roku, było ratowanie podupadającej gospodarki kosztem ograniczania praw pracowniczych i o ile rządowy projekt ustawy odwoływał się jeszcze do zgody związków zawodowych w przedsiębiorstwie (albo innej reprezentacji pracowniczej), na niekorzystne dla pracowników rozwiązania, to projekt poselski, nie zawierał już żadnych ograniczeń, wychodzenie z kryzysu miało się odbywać kosztem pracowników.

W projekcie rządowym, chodziło głównie o wydłużenie okresów rozliczeniowych czasu pracy do 12 miesięcy i wprowadzenie możliwości stosowania tzw. ruchomego czasu pracy ale jednak jak już wspominałem za zgodą związków zawodowych albo innej reprezentacji pracowniczej w przedsiębiorstwie (choć w warunkach rynku pracodawcy może on ją mieć niejako od ręki).

Posłowie Platformy poszli daleko dalej, proponując wprowadzenie nowej definicji doby pracowniczej, wydłużenie okresów rozliczeniowych czasu pracy do 12 miesięcy, wprowadzenia przerywanego czasu pracy, obniżenia i to znacznie stawek za pracę w godzinach nadliczbowych (odpowiednio ze 100% do 80% i z 50% do 30%) i określonego rekompensowania pracy w dzień wolny, wszystko to jednak jednostronną decyzją pracodawcy jeżeli tylko stwierdzi pogorszenie warunków gospodarowania (a więc w zasadzie na każde żądanie pracodawcy).

Ostatecznie koalicja Platformy i PSL-u uchwaliła wtedy projekt oparty o przedłożenie rządowe, tyle tylko, że według wyliczeń ekspertów Solidarności, wprowadzenie go w życie oznaczało, że do kieszeni pracowników nie wpłynie około 8 mld zł rocznie z tytułu pracy w nadgodzinach, a to oznacza także zmniejszenie rozmiarów wydatków konsumpcyjnych o taką właśnie kwotę.

3. Politycy Platformy chwalą się, że podczas ich 8- letnich rządów płaca minimalna pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę wyraźnie wzrosła tyle tylko, że zapominają powiedzieć, że jej największy wzrost dokonał się podczas 2- letnich rządów Prawa i Sprawiedliwości z 850 zł w 2005 roku do 1126 zł w roku 2008, a więc o blisko 300 zł czyli o ponad 1/3 (decyzja o płacy minimalnej na ten rok podjęta została jeszcze przez rząd Jarosława Kaczyńskiego).

Przez kolejne 7 lat rządów Platformy płaca minimalna wzrosła do 1750 zł, a więc o ponad 600 zł czyli ponad 50% (jednak mniej niż 10% rocznie) i to mimo wynoszącego ponad 23% skumulowanego wzrostu PKB w całym tym okresie.

Płaca minimalna na poziomie 12 zł za godzinę to przy zachowaniu 40 godzinowego tygodnia pracy (a więc przy ok. 160 godzinach miesięcznie), daje wynagrodzenie w wysokości 1920 zł brutto, to jest o 70 zł więcej niż przewidziana etatowa płaca minimalna na 2016 tok, która ma wynieść 1850 zł i w związku z tym należałoby jeszcze te dwie płace zrównać.

Ponieważ i pracodawcy coraz częściej mówią o konieczności podwyżek najniższych płac ze względu na pogłębiające się problemy ze znalezieniem fachowych pracowników wydaje, że takie rozwiązanie mogłoby zostać szybko wynegocjowane w konsensusie pomiędzy Parlamentem, związkami zawodowymi i pracodawcami i przyjęte jeszcze w tej kadencji.

Jak widać jednak z zachowań prominentnych polityków Platformy w sprawie podwyżki płacy minimalnej zarówno tej etatowej jak i godzinowej, nie ma ona jednak czystych intencji.

Zbigniew Kuźmiuk

Komentarze

anonim2015.10.3 9:37
Dlaczego tylko 12 zł., dlaczego tak skromnie? Nie nalezy się ograniczać w walce o godne zycie pracowników! Wprowadźmy obligatoryjnie stawkę 100 zł. za godzinę - tym samym dogonimy, a nawet przegonimy kraje "starej" Unii! Nareszcie bedzie u nas dobrobyt, taki jak w Wielkiej Brytanii na przykład! Co na to związki zawodowe? Co na to pani Leokadia Oręziak, dzielna bojówczyni o płace minimalne? Połączmy siły i walczmy o płacę 100 zł. za godzinę! Własnie przyszedł mi do głowy zuchwały pomysł... a gdyby zawalczyć o ...tysiąc zł. za godzinę? Toz to idealna recepta, by nikt na swiecie nas nie pobił w dobrobycie!!! Dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł????
anonim2015.10.3 18:06
Socjalista. Czyli "dobry człowiek", filantrop za cudze. On przecież płacił nie będzie.A i budżet na tym zarobi, więc będzie więcej żeby rozdawać znajomkom. A może taka propozycja, na której czerwone pijawki nie zarobią: minimum 12 zł za godzinę, ale zmniejszamy np. zus albo zwiększamy kwotę wolną od podatku. I zakaz zadłużania państwa i życia na koszt naszych dzieci.