16.04.13, 09:01fot. Wikipedia

Potocka dla Fronda.pl: Interesy wokół in vitro

A trzeba pamiętać, że sympatykami eugeniki, tej „rasowej naprawy człowieka” , aktywnie działającymi na rzecz jej  wprowadzenia do polskiego prawa były tysiące ludzi nauki i kultury! Tak samo, jak dzisiaj, także wtedy medialni celebryci wytaczali przeciwko Kościołowi najcięższe działa. Parlament II Rzeczpospolitej nie uległ proeugenicznej propagandzie i odstąpił od swoich projektów. W kilka lat po II wojnie światowej, która pokazała, do jak strasznych zbrodni doprowadziły eugeniczne rozwiązania hitlerowskich Niemiec, polscy eugenicy przyznali Kościołowi Katolickiemu rację.

Nie żyjemy jednak w II, ale w III Rzeczpospolitej. Władze wprowadzają właśnie programy finansowania sztucznej reprodukcji z publicznych pieniędzy. W konflikcie ze stanowiskiem Kościoła katolickiego w sprawach bioetycznych w pierwszej kolejności jest zatem rząd Rzeczpospolitej.  Przeciwko temu stanowisku występuje także część wpływowych mediów. Wydaje się, że nie bez znaczenia dla ich postawy pozostają związki interesów mediów komercyjnych z interesami tych, którzy na sztucznej reprodukcji zarabiają. Rynek usług medycznych w Polsce ( w tym także usług t.zw. „zdrowia reprodukcyjnego” ) to przecież pokaźne, liczone w miliardach złotych, pieniądze, z olbrzymimi budżetami reklamowymi. Media komercyjne stanowią zaś jeden z elementów tego rynku. Czemu nas zatem dziwią zakrojone na szeroką skalę kampanie medialne  wspierające ze wszystkich możliwych sił tych, którzy płacą za reklamę, za gazetowy marketing, sponsorowane mnie lub bardziej artykuły czy akcje mające zwiększyć popyt na określone usługi?  Taka jest logika działania mediów komercyjnych, upodabniających się coraz bardziej do „słupów ogłoszeniowych”. Tak, jak nie widzę powodu, aby polemizować z argumentami w reklamach, tak też nie widzę powodu, aby zżymać się na słabe intelektualnie i mocne emocjonalne (a to przecież cechy charakterystyczne większości reklam) wypowiedzi medialne przeciwko dokumentowi bioetycznemu KEP.

Przygotowanie rzetelnego materiału prasowego na temat rynku sztucznej prokreacji w Polsce, eksperymentów dokonywanych na embrionach, ryzyk związanych z procedurą in vitro nie tylko dla osób bezpośrednio w nią zaangażowanych, ale także dla całego gatunku homo sapiens (zmiany genetyczne w długiej perspektywie czasowej) wymagałoby  czasu, pieniędzy, umiejętności samodzielnego, krytycznego myślenia i umiejętności śledczych . A także siły do przezwyciężenia oporu wpływowych i bardzo zdeterminowanych grup interesów. Poza Kościołem katolickim taką realną siłą do ochrony obywateli przed korporacyjnymi interesami mogłoby, gdyby chciało, dysponować państwo. Jednak samorządowe i ministerialne programy finansowania sztucznej prokreacji z naszych podatków pokazują jasno, po której stronie opowiada się aparat władzy. A przychylne establishmentowi media wypędzają diabły tam, gdzie powinny uczciwie popracować nad przygotowaniem rzetelnej informacji dla obywateli.

Rozm. eMBe

Komentarze

anonim2013.04.16 10:28
„Kliniki” in vitro działające w Polsce to niejednokrotnie zakłady typowo „rodzinne”. Jak można prześledzić na witrynach internetowych, spotkanie trzech czy czterech takich samych nazwisk nie jest rzadkością. Nazwiska przewijają się w składach osobowych różnych towarzystw lub klinik akademickich. Na produkcji dzieci z in vitro zrobili sobie dochodowy interes niczym firmy budowlane czy zakłady poligraficzne. Przedmiotem obróbki zamiast cegły czy papieru jest człowiek!
anonim2013.04.16 10:32
Wiele mówią dane zaczerpnięte z cennika usług klinik in vitro. Jedna z „klinik leczenia niepłodności” oferuje pakiet zawierający „w ramach jednej opłaty ryczałtowej”: „procedurę zapłodnienia pozaustrojowego in vitro wraz z wizytami, badaniami, dodatkowymi procedurami medycznymi oraz, co najważniejsze, z nielimitowanym pakietem leków do stymulacji” za cenę 13 tys. zł brutto, bez jednego grosza. Pakiet dla bardziej wymagających klientów obejmuje procedury eugeniczne, tj. preimplantacyjną diagnostykę genetyczną (PGD) i nielimitowany pakiet leków do stymulacji. Cena usługi to nieco ponad 17 tys. 400 zł bez 10 złotych. Zakład wykorzystujący procedury eugeniczne (tj. selekcję i odrzucenie chorych zarodków) otwarcie wymienia jako ich cel wyeliminowanie dzieci m.in. z zespołem Downa. Bardziej szczegółowy cennik wyszczególnia mrożenie zarodków z jednorocznym okresem przechowywania za 600 zł, choć w innej „klinice” to jedyne 750 zł ( przechowywanie przez 3 lata), inseminację domaciczną nasieniem dawcy – tj. metodę opartą na niewierności małżeńskiej i w praktyce możliwym kazirodztwie za 1000 zł, program in vitro „standard” za 5100 zł, przedłużoną „hodowlę” do stadium blastocysty za jedyne 300 zł, przygotowanie zarodków do transferu i transfer mrożonych zarodków za 1400 zł, procedurę ISCI za 800 zł, a wspomagane wylęganie (AH) za raptem 500 złotych....Słowem BIZNES SIE KRĘCI !
anonim2013.04.16 10:38
Jeśli wiadomo, jak niska jest skuteczność in vitro (20-30 proc.), to pięć podejść dających szanse na urodzenie dziecka, przy przeciętnej cenie za jeden cykl rzędu 13 tys. zł, daje 65 tysięcy !!!! Pewnie tyle są w stanie zapłacić zdesperowani rodzice, którym upragnioną wizję potomstwa rozbudzają zdjęcia uśmiechniętych dzieci, a marketing „klinik leczenia niepłodności” skutecznie zraził i wybił z głowy leczenie w ramach naprotechnologii....
anonim2013.04.19 12:09
Wiedza na temat przyczyn niepłodności powiększa się,a i metody lecznicze z roku na rok się udoskonalają. Leczenie polega najpierw na zdiagnozowaniu przyczyn niepłodności konkretnej pary kobiety i mężczyzny, bo przyczyny te bywają różne. Kolejny etap po rozpoznaniu problemu polega na przywróceniu organizmom ludzkim zdrowia, czyli prawidłowego funkcjonowania, które staje się podstawądo starań przyszłych rodziców o poczęcie dziecka. Jak wiadomo powrót do zdrowia chorych organizmów wymaga czasu i cierpliwej współpracy z lekarzem. Nie zawsze można zmieścić się w krótkim czasie roku czy dwóch, a obecnie króluje niecierpliwość i emocjonalne nastawienie na szybkie osiąganie sukcesów. Naprotechnologia wyrasta jednak jako opozycyjna do technik in vitro, właściwych dla rozrodu zwierząt .Naprotechnologia staje się szansą dla ludzi na powrót do zdrowia metodami godziwymi.Nie tylko jest skuteczna, wykazuje również troskę o zdrowie psychofizyczne i dobrostan przyszłego pokolenia.
anonim2013.04.19 12:30
[email protected] A czemu piszesz o cudowności w nowej dziedzinie wiedzy medycznej? Naprotechnologia się rozwija w ramach postępu nauk szczegółowych. Dobrze dzieje się, gdy nowocześni mężczyźni chcą zauważyć,że płodność jest funkcją pary ludzkiej. Dobrze się dzieje,gdy para małżeńska wychodzi wreszcie ze stanu ignorancji co do własnego modelu płodności, że go poznaje, zaczyna rozumieć i działać zgodnie z tą wiedzą. Przy okazji podejmowanej walki o przywrócenie płodności ludzie uczą się na nowo, że są żywymi organizmami biologicznymi, że mają troszczyć się od młodości o swój rytm biologiczny i docenią dobrodziejstwa z tego wynikające.I chociaż doświadczenie jest nieprzekazywalne, będą tę wiedzę (oby skutecznie) przekazywać własnym dzieciom. I to dopiero mogę uznać za cudowne ;-).