18.01.17, 08:55Fot. Piotr Drabik, lic. CC BY-SA 2.0 via Flickr; Platforma Obywatelska RP, lic. CC BY-SA 2.0 via Wikipedia; Adrian Grycuk, lic. CC BY-SA 3.0 via Wikipedia

Próbą Targowicy w Sejmie powinni zająć się prokuratorzy

Nowoczesna zaprzecza, jakoby wraz z PO chciała nawoływać instytucje europejskie do interwencji w Polsce na początku sejmowego protestu. Słowa i fakty ujawnione przez liderów PSL i Kukiz'15 wskazują jednak na coś zupełnie innego. 

Tygodnik „Do Rzeczy” podał, że posłowie PO i Nowoczesnej, gdy 16 grudnia rozpoczynała się „okupacja Sejmu”, mieli już przygotowany „wspólny apel opozycji”, w którym wzywano Radę Europy i Parlament Europejski do pilnej interwencji w związku z sytuacją w Polsce. Tygodnik przekonuje, że akcja nie powiodła się, ponieważ podpisu pod dokumentem mieli odmówić posłowie PSL i klubu Kukiz’15.

W programie „Minęła dwudziesta” poseł Nowoczesnej Piotr Misiło na pytanie, czy był przygotowywany projekt, w którym znalazły się sformułowania „międzynarodowe trybunały albo jakiekolwiek międzynarodowe instytucje”, stanowczo zaprzeczył: „Ksiądz Józef Tischner mówił, że jest prawda, święta prawda i g… prawda. To jest ta trzecie prawda, czyli gówno prawda".

Szybko okazało się, że to nieprawda, że nie było mowy o międzynarodowych instytucjach. Informację tę najpierw potwierdził na Facebooku prezes PSL, a ok. 23 w rozmowie z portalem tvp.info wiceprzewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

"Zanim zaczniemy kopać jeszcze głębszy rów miedzy Polakami, garść faktów ws. domniemanego puczu. W jednym z draftów wspólnego stanowiska opozycji była wzmianka o instytucjach europejskich (ale ani słowa o obcej interwencji)" – napisał na Facebooku Władysław Kosiniak-Kamysz.

Także posłanka Nowoczesnej w rozmowie z portalem tvp.info potwierdziła, że instytucje europejskie w dokumencie się pojawiły, ale – jak podkreśliła – to była wersja robocza dokumentu.

"Powstał jeden dokument, który był wspólnym stanowiskiem opozycji, a kierowany był do marszałka Marka Kuchcińskiego. Dokument nie był apelem do żadnej instytucji europejskiej. Nie powstały też żadne inne dokumenty" – tak Katarzyna Lubnauer komentowała dla portalu tvp.info publikację „Do Rzeczy”.

"Mogły być wcześniejsze wersje tego dokumentu, gdzie na końcu mogło być wspomnienie o prawie międzynarodowym czy trybunałach międzynarodowych. Tego nie pamiętam, ponieważ to były tylko wersje robocze. Ale to w dalszym ciągu był dokument do marszałka Marka Kuchcińskiego. Nigdy nie było dokumentu, w którym była prośba o międzynarodową interwencję" – zaznaczyła Lubnauer w rozmowie z tvp.info.

Ostatecznie treść pisma ujawnił Paweł Kukiz, lider ugrupowania Kukiz’15. W ostatnim akapicie jest mowa o „międzynarodowych trybunałach”. Kukiz nie dodał, czy dokument, który upublicznił, był ostateczną wersją stanowiska.

 

emde/tvp.info