17.10.13, 11:32fot. Agencja BEW

Przemysł okultyzmu

W połowie lat 60. XX w. pojawił się w psychologii nowy kierunek, który za przedmiot badań przyjął duchowe i mistyczne aspekty ludzkich przeżyć takich jak m.in.: stany transowe, transgresje, stany zmienionej świadomości itp. Wprowadził też do swojej nomenklatury arsenał ezoterycznych terminów i pojęć. Nierozpoznane energie – tak jak wcześniej nauczali okultyści – uznał za alternatywę struktury rzeczywistości istniejącej „tu i teraz”. Przywódcy kierunku nadali mu ostatecznie, zaproponowaną przez A. H. Maslowa i S. Grofa, nazwę psychologii transpersonalnej[1].

Teorie psychologów transpersonalnych trafiały na podatny grunt projektu wznoszonego wcześniej przez praktyków New Age, postulujących poszukiwanie niesprawdzalnych odczuć, które wskazywać mają pośrednio na świat duchowy, zredukowany do bliżej nieokreślonego świata ducha i ezoterycznych energii. Od czasu teorii Maslowa i Grofa upłynęło ponad pół wieku. Przez te lata psychologia transpersonalna spełniła rolę wehikułu pojęć z orientalnych słowników magii i okultyzmu do świata Zachodu. Dziś proces przeplatania się tej terminologii i zamazywania granic religii i nauki jest głęboko zaawansowany, jego egzemplifikację znajdujemy na przykładach wielu dyscyplin, nie tylko humanistycznych. W efekcie ezoteryczny przekaz przyobleczony w komercyjną szatę zaczyna dominować w dyskursie zachodniej kultury masowej, wykazując tendencje do autonomizacji. Najintensywniej przenika w świat odbiorców mediów, a za ich pośrednictwem w codzienność i wszystko co się z nią łączy: kulturę, rozrywkę, literaturę[2].

Stopniowo i niezauważalnie powstaje alternatywny świat, który kreuje potoczne myślenie i ludzkie zachowania. U jego progu staje negacja sfery sacrum i klasycznych postaw religijnych. Wkraczają postulaty zachowań nieracjonalnych, szukania metod poprawy samopoczucia, zdrowia, losu, życia w świecie tajemnych energii, nadzwyczajnych magicznych mocy. Choć rozmiary tych tendencji są wciąż trudne do uchwycenia, zaczynamy już dostrzegać skalę całego zjawiska[3].

Odsłania się ogrom organizowanych kursów, praktyk, różnego rodzaju usług edukacyjnych czy dziedzin tzw. kultury alternatywnej, związanej z ekologią, paramedycyną, parapsychologią, rozrywką, właściwie każdą dziedziną życia. Poczynając od terapii, przez sztukę projektowania wnętrz, ale też i sztukę oddechu, lub troskę o siebie i o swoją rodzinę, czy wybór i zakup wahadełka, zapach olejku do aromaterapii, po akcesoria chińskiej magii. Plakaty na ulicach miast zapraszają do uczestnictwa w różnego rodzaju ezoterycznych targach, festiwalach, kursach, organizowanych zresztą w bardzo zacnych przybytkach kultury, np. pałacach i pałacykach czy gmachach wyższych uczelni, np. politechnik[4].

Ezoteryczny kamuflaż

Często uczestnicy np. ezoterycznych warsztatów nie rozumieją, w czym biorą udział. Świadomość i głębsza refleksja, jeśli w ogóle następuje, przychodzi znacznie później, gdyż ezoteryzm lubi kamuflaż w równym stopniu, gdy chodzi o język, jak i o praktykę. Tu magia rzadko kiedy nazywa się magią, jest za to dużo pseudo czy para-naukowych teorii. Pseudo-psycholog mówi o terapii i zdrowiu, podczas gdy tak naprawdę porusza sprawy z zakresu religii, duchowości, sumienia, etyki itd. Liczy się jednak to, że wykłada osoba, która posługuje się jakimś stopniem naukowym lub dyplomem uczelni. Na gruncie polskim wśród praktykujących ezoteryzm 98% deklaruje wychowanie w religii katolickiej. Symptomatyczne jest jednak także i to, że osoby takie po pewnym czasie dystansują się wobec Kościoła. Jeszcze więcej przyjmuje wrogie postawy wobec samej religii („bo dzieli”), praktyk religijnych i osób duchownych. Zaznacza się za to deklaracja przynależności do bliżej nieokreślonego „duchowego kościoła”, poczucie bycia członkiem „Wielkiej Rodziny Wszechświata” oraz deklaracja wobec osób duchownych w rodzaju: „nie potrzebuję pośredników w swoim rozwoju ducha i ciała”. Często też następuje rezygnacja z chrześcijaństwa czy katolicyzmu na rzecz postaw indyferentnych religijnie. Dominuje wtedy przekonanie, że „Kościół jest potrzebny, ale tylko na początku drogi”. Inni potrafią łączyć swoją przynależność do Kościoła i jego praktyk z udziałem w ezoterycznych kursach. Wtedy w mieszkaniu prezentują np. akcesoria feng shui, jak i symbole wiary katolickiej[5].

Okultyzm w stanie wojennym

W PRL silny zwrot w stronę szerokiego i popularnego okultyzmu zaznaczył się, co ciekawe, w okresie stanu wojennego. Kiedy nie można było odbywać żadnych spotkań, możliwe były kursy magii w kołach radiestetów i psychotroników. Środowiska te na szeroką skalę propagowały akcesoria, literaturę radiestezyjną, oraz bibułę okultystyczną. Obok modnej wtedy książki R. Moody’ego Życie po życiu sprzedawano powielaczowe tłumaczenia prac H. Bławatskiej, A. Besant, J. Krishnamurtiego czy M. Rericha. Czytelnicy podchwytywali sensacyjną „wiedzę” o energiach, ciałach astralnych, wahadełkach i różdżkach w bibule kolportowanej w dziesiątkach tysięcy nakładu. Na kursy bioenergoterapii czy rebirthingu księża użyczali swoich sal katechetycznych. Czynili to, niewątpliwie, w dobrej wierze, ponieważ cała rzecz była wtedy całkowicie nierozpoznana. Spektakularnym przykładem mogą być tu uzdrowicielskie objazdy po Polsce i polskich kościołach Anglika C. Harrisa[6].

W trudnych latach 80., gdy Polska przeżywała tragiczną dekadę polityczno-ekonomicznej zapaści, w domach kultury organizowano kursy o energiach, czakramach, channelingu, sile myśli itd. W połowie lat 80. łatwo było się w tym wszystkim pogubić, zwłaszcza że panowało na wszystko ciche przyzwolenie komunistycznej władzy. Przyjeżdżali z Zachodu mistrzowie-nauczyciele, wielkie sale pękały w szwach. Pod koniec lat 80. ruszyły festiwale i targi ezoteryczne. Wkrótce komercyjne targowisko dziwów bardzo dobrze funkcjonowało, przyciągając setki tysięcy nowych klientów. Na to zainteresowanie odpowiedział następnie rynek prasy i wydawnictw[7].

Usługi magiczne

Na rynek usług w Polsce wprowadzili magię dawni komunistyczni aparatczycy i sekretarze PZPR. Rozporządzenie o nowych zawodach podpisał w 1995 r. L. Miller, ówczesny minister pracy i polityki socjalnej. Rozporządzenie to wprowadziło u nas wróżby, czary i magię jako czynności przypisane oficjalnym zawodom. Mają one swoje numery w klasyfikacji zawodów i formalny opis związanych z nimi czynności. Legalne jest też przyuczanie do tych „zawodów”[8]. Oznacza to, że w III RP otworzył się nowy rodzaj magicznej edukacji i szkolnictwa. W tym kontekście pojawia się pytanie o model prawa tworzonego w Polsce po 1989 r. Wynika bowiem, że na cuda i magię postawiono w III RP dosłownie od samego początku procesu transformacji ustrojowej[9].

Szara strefa magii

Komercyjna ezoteryka to dziś w znacznym obszarze szara strefa, zwłaszcza, że strefa oficjalna praktycznie nie podlega kontroli. U progu 2000 r. odnotowano w Polsce 100 tys. oficjalnych praktyków, prowadzących tzw. bioenergetyczne praktyki całościowe, energetykę psychosomatyczną, czy ingerencje w bilans energetyczny itp. Warto zwrócić uwagę na nomenklaturę. To reakcja na uwagi środowiska lekarzy i psychologów, które przypomniało, że w Polsce diagnozowanie i leczenie przysługuje jedynie lekarzowi[10].

Istnieje także szeroki rynek usług edukacyjnych: kursów, warsztatów, szkoleń itp. Badacze mówią o przynajmniej 1 mld zł przychodu, można szacować, iż drugie tyle przepływa we wspomnianej szarej strefie, gdzie prowadzi się uzdrawianie np. przez energetyzację ciała z pomocą kul energetycznych, wzmacnia biopole stymulatorem energii, uzyskuje diagnozę z tęczówki oka, lub ochrania przed szkodliwym promieniowaniem za pomocą różnych odpromienników itd. Spotkamy wiele punktów sprzedających urządzenia kumulujące leczniczą energię, talizmany, akcesoria psychotroniczne, obrazy afirmacyjne, urządzenia pobudzające widzenie aury, zdolności parapsychicznych, czy np. kwantowy aktywator trzeciego oka itd. Jest to olbrzymi rynek, który wciąż się rozszerza. Na rynku pojawiają się kolejne leksykony uzdrowicieli, w których można znaleźć bazy adresów i usług pomocy uzdrowicielskiej[11].

Bazarowe czary

Nikt nie potwierdza skuteczności magicznych urządzeń, nikt też specjalnie nie wnika w działanie uzdrawiającej tajemnej energii. Przyjmuje się za oczywiste, że są to sprawy niemierzalne i nieweryfikowalne. Z ezoterycznym bazarem robili porządek Włosi, wcześniej wzięli się za to Niemcy, gdzie prawnicy wyszukiwali anonse fikcyjnych usług wróżbiarsko-uzdrowicielskich, traktując sprzedających jak zwykłych oszustów, jednak te działania nie przyniosły oczekiwanych skutków. Przewrotność i oszustwo bazarowego okultyzmu tkwi bowiem nie tyle w nadużyciach materialnych i podatkowych, ale w jego przekazie i przesłaniu na planie światopoglądowym. W efekcie medytacje z aniołami i delfinami, ezoteryczne praktyki seksualne, pomiar właściwości parapsychicznych itp. to dziś działania akceptowane.

Magiczny biznes przynosi coraz większe zyski. Czerpie z ludzkiej tęsknoty za wszechmocą, zdrowiem i szczęściem. Najpierw ją odpowiednio rozbudza i podsyca, a następnie zaspokaja. Za przykład niech posłuży komercyjny sukces i zyski autorki Harrego Pottera. Dziś całe stacje telewizyjne, wydawnictwa książkowe i prasa doskonale prosperują, oferując swoim odbiorcom wyłącznie komercyjną ezoterykę[12].

Zakończenie

Do okultystycznej gry włączeni są tzw. celebryci, ludzie show biznesu, polityki, kultury, mediów, świata mody, którzy też ulegają fascynacji ezoteryką i propagują ją na różne sposoby. Dawny przywódca ZSRS, M. Gorbaczow zaangażował się w działania United Religions Initiative – URI (Inicjatywy Religii Zjednoczonych) organizacji dążącej do utworzenia duchowego odpowiednika Organizacji Narodów Zjednoczonych, mającego łączyć w sobie „wszystkie religie, sposoby wyrażania duchowości i pierwotne tradycje”. Inicjatorzy tego ruchu wzywają do oddawania czci wspólnemu bogu, w imię zasady, że wszystkie religie są równie prawdziwe, a na szczycie owej góry wierzeń stoją „ezoteryczni wyznawcy każdej religii”, którzy „intuicyjnie czują, że są wtajemniczeni na najwyższym poziomie wraz z ludźmi wyznającymi wszystkie inne religie”. Organizacja ma pieniądze na popularyzację swoich idei – jednym z jej fundatorów jest np. G. Soros oraz niektórzy bardzo bogaci senatorowie partii demokratycznej w USA[13]. Jak widzimy, współczesny okultyzm zatacza coraz szersze kręgi, jego wyznawcami są nie tylko gospodynie domowe, ale postacie decydujące o kształcie polityczno-biznesowym współczesnego świata. Fakt ten wymaga dalszych badań i analiz. Jak dotąd, jego skutki najchętniej przewidują i analizują futurolodzy i autorzy politycznych thrillerów…

Hanna Karp, Cywilizacja 43/2012


[1] Zob. N. Drury, Psychologia transpersonalna. Ludzki potencjał, tłum. H. Smagacz, Poznań 1995, s. 54.

[2] Zob. H. Karaś, Ezoteryzm – zamazywanie granic religii i nauki, „Christianitas” (2002) nr 11–12, s. 107–111.

[3] Por. H. Karp, Cuda na sprzedaż. Oblicza polskiej transformacji, Toruń 2008.

[4] Zob. H. Karaś, Eksplozja magii. Współczesny okultyzm i ezoteryka komercyjna w Polsce, „Christianitas” (2003) nr 15–16, s. 213.

[5] Zob. H. Karp, Quo vadis Nowa Ero. New Age w Polsce, Warszawa 1999, s. 105–112.

[6] Por. Byłam podającą u Harrisa, w: taż, Quo vadis Nowa Ero?, s. 74–80.

[7] Zob. H. Karaś, Eksplozja magii, s. 214–217.

[8] Zob. Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej, Klasyfikacja zawodów i specjalności, t. 3, Warszawa 1995, s. 186–188.

[9] Zob. H. Karaś, Eksplozja magii, s. 218–220, por. także: P. Paliwoda, Wróżenie z fusów to poważna sprawa, „Gazeta Polska” 14 XI 2007, s. 18.

[10] Zob. Ż. Semprich, Prawa i obowiązki lekarzy, „Rzeczpospolita” 27–28 IX 1997, s. 12.

[11] Por. Leksykon polskich uzdrowicieli, red. S. Leśny-Z. Latała, Kraków 2007.

[12] Zob. H. Karp, Magia i dzieci, „Cywilizacja” (2009) nr 31, s. 133–139.

[13] Zob. L. Penn, Przeciw Inicjatywie Religii Zjednoczonych, tłum. T. Glanz, „Christianitas” (2001–2002) nr 10, s. 182–186.

Komentarze

anonim2013.10.17 13:23
w miarę rozwoju nauki obszar zjawisk zaliczanych do nadprzyrodzonych, magicznych czy okultystycznych ulega zmniejszeniu a być może kiedyś całkowicie zaniknie i wszystko będzie można opisać za pomocą matematyki; po co z góry zakładać że Bóg nie jest racjonalny i podkładać się tym samym ateistom i agnostykom? wszystko jest matematyką, z tym zastrzeżeniem że tylko jakaś część wiedzy matematycznej jest póki co dostępna ludziom; Bóg nam się odsłania powoli po kawałeczku, trzeba cierpliwie czekać; natomiast to diabeł nam wmawia że wiemy już wszystko i wszystko pozostaje do naszej dyspozycji już teraz
anonim2013.10.17 13:47
Mamy bajki dla dzieci, są także bajki dla dorosłych. Wszędzie, gdzie nie sięga umysł racjonalny i zorganizowana religia, tworzy się luka dla narracji magicznego rodzaju. Tę niszę ekologiczną zamieszkują horoskopy, czarodziejskie kamyczki, talizmany i inne fetysze oraz dziwne aktywności. Taka to już chyba ludzka przypadłość, że gdy czego nie potrafi sensownie wytłumaczyć lub przewidzieć, to zaklina rzeczywistość na wszelkie sposoby. A przecież wystarczy pozostawić swoje życie w rękach Boga - on będzie wiedział co ma uczynić, i pomodlić się o przychylność. To najbardziej logiczna i racjonalna rzecz, jaką można zrobić. Wszystko inne jest okultyzmem.
anonim2013.10.17 15:12
Wszystko sprowadza się do wyciągania z ludzi pieniędzy, kk również nie próżnuje w sprzedawaniu dewocjonaliów lub liczeniu sobie za sakramenty, ślub, pogrzeb, chrzest. Najwidoczniej ktoś pozazdrościł zysków okultystą. Na ludzkiej głupocie niestety można zarabiać b. dobrze.
anonim2013.10.17 16:19
streetcelaner uraczył nas absurdalnym komentarzem: "w miarę rozwoju nauki obszar zjawisk zaliczanych do nadprzyrodzonych, magicznych czy okultystycznych ulega zmniejszeniu a być może kiedyś całkowicie zaniknie" Użycie takiego argumentu to broń obosieczna. Równie dobrze można powiedzieć: W miarę rozwoju nauki obszar zjawisk zaliczanych do religii, religijnych ulega zmniejszeni a być może kiedyś całkowicie zniknie".
anonim2013.10.17 17:07
Myślę, że problem jako taki został tylko subtelnie zaznaczony. Problemem jest, iż poszukując, zagłębiając się w ezoterykę na początku wcale nie wiemy, czego tak na prawdę dotykamy. Traktujemy to jako zabawę dla dorosłych i odskocznię od przytłaczającej codzienności. Jest tylko jedno "ale": Szatanowi nie przeszkadza nasza niewiedza.
anonim2013.10.17 18:05
@Grund hehe na pierwszy rzut absurd jak cholera ale dalej piszę że Bóg jest matematykiem, więc cała nadprzyrodzona otoczka sacrum to tymczasowa konieczność wynikająca z naszej ograniczonej wiedzy
anonim2013.10.17 18:31
Artykuł rewelacyjny acz pomija lub chce "zaczarować" rzeczywistość. Opisywane rzeczy wbrew drwiną istnieją, problem gdzie indziej i sama Biblia o tym mówi.Nie jest problemem samym w sobie człowiek nakładający ręce, tylko człowiek który gdy to robi nie jest poddany bożej woli, która pilnuje czystości składanej energii. Ciekawa jest dyskusja, na temat pochodzenia tej energii, New Age-owcom się zdaje, że ją sami generują a to bzdury, dana osoba poświęca sporo swojej energii ale na pewien energetyczny rytuał powodujący że zaczyna padać energetyczny deszcz z "głównego źródła", to taki swoisty telefon do Pana Boga, żeby odkręcił kurek dobrych zdarzeń. Po to się właśnie pojawił Chrystus, żeby dać ludziom za pomocą kościoła zestaw właściwych aktywacji oraz komend, do komunikacji ze źródłem miłości, Pana Boga. Natomiast okultyści zachęcają by używać kopie tych poleceń, podróbki, które choć kierowane przez delikwenta do Pana Boga, trafiają do szatana i życie przez to często zaczyna być ponurą parodią naszych próśb. Kościół jest instytucją porządkującą te formy aby uzyskać jak najczystszą wibrację. Nie przypadkiem Pan Jezus Chrystus przyszedł z Semitów. Oni w swej kabale opanowali tą sztukę i tak zapewne linkowali Jezusa Chrystusa na ten świat, choć później w feministycznym szale za pomocą krzyża go wyabortowali. Zapewne dlatego Pan Bóg się oburzył na Żydów i pokarał ich chazarską zarazą. To rzekome 13 zagubione plemię, a faktycznie mongolscy koczownicy, z 10% mniejszości odwrócili po kilku wiekach wywoływanych przez siebie pogromów, proporcje. Teraz jest 90% chazarskiej krwi u Żydów a tylko 10% semickiej. To ta część, odpowiada za promocję za pomocą masońskiej kabały mody na New Age. O tym autorka już boi się napisać, zapewne z obawy aby nie oskarżono jej o antysemityzm. Takie są jednak fakty. To loże masońskie były ośrodkami przekazywania plebsowi satanistycznych rytuałów pod formą łagodnej ezoteryki.
anonim2013.10.17 22:27
icari80 napisał(a):Paź 17, 2013, 1:31 po południu >>... Ja natomiast nie rozumiem jak można na temat takich bzdur (te wszystkie magie i czary to przecież są bzdury dla naiwnych) napisać tak długi tekst...<< Bo, TO NIE SĄ BZDURY. A realne zagrożenie i nie da się tego, opisać w kilku zdaniach. Zakładam że,wiedzę w tym temacie posiadasz większą, niż inni ludzie. Mam tu jednak pytanie, skąd czerpałeś do niej informacje? Z przekazów ustnych, starszyzny plemiennej? A może jednak, coś tam czytałeś? To i tak, nie za duży artykuł.
anonim2013.10.17 23:08
Wszystko pięknie, ale... Wróżka jest wpisana na listę zawodów i po wykonaniu usługi da paragon lub wystawi fakturę (przynajmniej powinna). Istnieją wszakże inne - wygląda na to, że uprzywilejowane instytucje - które za swoje usługi w szeroko rozumianej branży duchowej nie wystawiają paragonów. Dlaczego?
anonim2013.10.18 8:30
dobry tekst - z dobrego kierunku wzięty, z ,,Cywilizacji''
anonim2013.10.18 9:53
Bardzo wartościowy tekst. Nauka opiera się na badaniu faktów i ich tłumaczeniu w sposób racjonalny Wiara chrześcijańska opiera się na badaniu faktów i tłumaczeniu ich na podstawie Biblii, a szczególnie Nowego Testamentu. Wiara ogólnie tłumaczy fakty. Obecne nauka została przesycona przez wiarę, dlatego trudno zrozumieć ludzi którzy mówią że oceniają cokolwiek w sposób naukowy. Zbyt mała jest ta ludzka wiedza i zbyt mocno człowiek jest istotą emocjonalną aby udało mu się cokolwiek oceniać w sposób 100% naukowy. Tak naprawdę ten tekst jest wartościowy dla ludzi mających wiarę chrześcijańską. Dla innych może być nawet szkodliwy i dlatego nie ma co się dziwić komentarzom icari80, ex_vitro, lub im podobnym. Przecież Fronda jest stroną chrześcijańską i ze względu na to że tacy lub podobni osobnicy tu piszą znaczy że podświadomie potrzebują swojego nawrócenia. A biorąc pod uwagę temat pod jakim się podpisują znaczy że wysoce prawdopodobne jest zostali usidleni przez no właśnie: "głęboko zakamuflowany okultyzm" No może jeżeli przyszli tu nawracać innych to znaczy że na 100% nie uświadamiają sobie własnej głęboko ukrytej potrzeby, aby ktoś ich w końcu nawrócił ;) Trzeba wziąć którąś z chrześcijańskich broni (msza, różaniec) i do dzieła. Na razie spróbuję coś napisać (w nadziei że odpiszą z sensem), a jak polegnę to wtedy ich czymś takim potraktuję :D
anonim2013.10.18 10:11
Pewien znany i skądinąd sławny ksiądz zapraszał w czasach PRL na spotkania dla swoich owieczek bioenergoterapeutów, którzy czytali aurę i dokonywali innych magicznych zabiegów. Bez specjalnej krępacji mówiło się też o kongresach magicznych i innych takich.
anonim2013.10.19 11:16
Harris to czarna plama w historii polskiego kościoła. Tysiące ludzi zostało naciągniętych. Sam jako dziecko brałem udział w takim spotkaniu. Wzbudziłem małe zamieszanie stwierdzając że nic nie czuję i to pic na wodę. Dzięki Bogu kościół się z tego oczyścił ale sporo ludzi zostało w tym bagnie.