09.09.18, 08:19zdj. screen Youtube/Platforma Obywatelska

Trzaskowski komentuje doniesienia na temat jego matki

Kilka dni temu "Gazeta Polska" zarzuciła Rafałowi Trzaskowskiemu, że jego matka była tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Justyna". Polityk Platformy Obywatelskiej odniósł się do tych oskarżeń w wywiadzie dla Onetu. 

"To wyjątkowa podłość. Zwłaszcza, że jest ciężko chora, komunikacja z nią jest utrudniona, bądź niemożliwa, a więc nie może się bronić. To PiS-owski, macierewiczowski klasyk – granie teczkami"- powiedział kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Warszawy. 

Polityk stwierdził, że nie chce rozmawiać na temat rzetelności informacji "Gazety Polskiej". Atakowanie matki poseł PO ocenił jako "zwykłe draństwo". 

 "Ludzie, który to robią, potrafią oczernić każdego, nawet bohaterów Powstania Warszawskiego"- podkreślił Trzaskowski. W ocenie kandydata na prezydenta Warszawy, w najbliższym czasie kampania może się jeszcze zaostrzyć. 

Według artykułu na łamach "Gazety Polskiej", Teresa Trzaskowska, jako TW "Justyna", miała donosić bezpiece na muzyków i ludzi zajmujących się jazzem, takich jak Leopold Tyrmand, Roman Waschka czy Jerzy Matuszkiewicz. Trzaskowska miała meldować SB o kontaktach tych osób z amerykańskimi dyplomatami. Tygodnik powołuje się na dokumenty IPN. Wynika z nich, że Trzaskowska w 1960 r. została zarejestrowana w SB jako TW "Justyna".

"Kontrwywiad PRL interesował się matką Rafała Trzaskowskiego ze względu na kontakty, jakie miała z dyplomatami USA, a w szczególności z figurantem akt SB, pierwszym sekretarzem ambasady tego kraju w Warszawie, Thomasem Donovanem"- czytamy w "Gazecie Polskiej". Tygodnik przypomina, że w 2017 r. Trzaskowski przeprowadził "autolustrację" na Facebooku. Polityk drwił z  "pisowskich hejterów", którzy "drążą przeszłość i zgłębiają historie rodzinne", podczas gdy sam ominął rodowe związki z komunizmem" swoich najbliższych-czytamy w "GP". 

Cóż, Rafał Trzaskowski zawsze może przecież wystąpić na drogę sądową przeciwko "Gazecie Polskiej". Jeżeli potrafiłby udowodnić tygodnikowi kłamstwo, bez problemu wygrałby w sądzie. Są co prawda dokumenty IPN, na które powołuje się gazeta. W wywiadzie dla Onetu nie znajdziemy jednak ani słowa na ten temat. Lepiej popluć trochę na PiS...

yenn/Onet, Fronda.pl