28.08.14, 21:49Klasztor w Iraku (fot.media)

„W Mosulu nie ma już żadnego chrześcijanina”

„Irak jest polem eksperymentów, na którym siły międzynarodowe mogą robić, co chcą. Jest podział religijny (szyici kontra sunnici) i etniczny (arabowie kontra Kurdowie), a pośrodku rozgościły się interesy ekonomiczne  – ropa i inne. Dodatkowo istnieje napięcie z krajami sąsiadującymi, szczególnie tymi militarnie silniejszymi: Arabią Saudyjską, Iranem i Izraelem. Klimat geopolityczny jest bardzo niepokojący i dochodzi do punktu ekstremalnego” - opowiada w rozmowie z Przewodnikiem Katolickim Samer Yohanna, zakonnik, Irakijczyk urodzony w Mosulu.

Jak podkreśla zakonnik, „rewolucja fanatyczno-religijna” której konsekwencje coraz bardziej rujnują ten kraj, ma prowadzić do realizacji celów o charakterze politycznym. Skutkiem tego chrześcijanie, a także inne mniejszości etniczne i religijne, mogą zupełnie zniknąć z mapy kraju. „Projekt polityczny jest taki, aby dokonać czystki etniczno-religijnej i z Iraku zrobić kraj jednokolorowy, nad którym łatwiej będzie zapanować” –  mówi zakonnik.

Aktualnie w Mosulu nie ma żadnego chrześcijanina. Domy zakonne całkowicie opustoszały. Współbracia Samera  mieszkają na północy Iraku, głownie w domach prywatnych i w kościołach. Jego rodzina  kilka lat temu uciekła do Francji po tym, jak torturowano i zamordowano ich proboszcza w Mosulu i naszego biskupa Paulusa Faraj Rahho.

Aby przetrwać, chrześcijanie uciekają na północ. Mieszkają w cudzych domach, szkołach, kościołach, na ulicach...  „Uratowali swoje życie, ale stracili cały dobytek. Czują się upokorzeni. Alternatywa jest taka: uciec z kraju, jak zrobiło 75 procent chrześcijan przed ostatnimi wydarzeniami, albo pozostać w lęku o własne życie i dobytek. Chrześcijaństwo jest światłem, które oświecało Irak od wieków, ale teraz będąc w mniejszości, chrześcijanie nie mogą walczyć, to nie jest ich wojna. Muzułmanie walczą w "maskach" religijnych, ale ich cele są ekonomiczno-polityczne. My jesteśmy poza tym diabelskim programem i dlatego wolimy stąd wyjechać” – mówi Yohanna.  – „Teraz nastały czasy, które przypominają nam masakry sprzed stu lat, podczas panowania Ottomanów” – dodaje.

Według Yohanny, dialog z muzułmanizmami jest praktycznie niemożliwy. „Islam jako fenomen społeczny prezentuje się obecnie w Iraku jako siła pożerająca. Tylko walczymy. Nie ma żadnego dialogu. Trudno rozeznać, z kim i o czym rozmawiać, aby był to dialog partnerski. Nie widać, aby jakiekolwiek znaczące siły muzułmańskie odcinały się wyraźnie od działań terrorystów”  – mówi.

„Zatrzymajcie fanatyków. Użyczcie nam środków do tego, abyśmy mogli na nowo zintegrować naród i stanąć na własne nogi. Proszę, abyście położyli duży nacisk na zabezpieczenie praw mniejszości etnicznych i religijnych”  –  zakonnik zwraca się z tym dramatycznym apelem do Europy.
 
Samer Yohanna należy do chaldejskiego Zgromadzenia Ojców Antonianów św. Hormizdasa. W roku 2003 złożył śluby wieczyste, a w 2006 został wyświęcony na prezbitera. W tym roku mija 20 lat jego posługi zakonnej. 

ed/Przewodnik Katolicki

Komentarze

anonim2014.08.29 3:16
A "Zachód" ma tę chrześcijańską mniejszość w doooopie, ponieważ swą aktywność skierował na podlizywanie się muzułmanom, którzy dysponują polami z ropą naftową, a aby dać gawiedzi rozrywkę i odsunąć ją od zainteresowania się prawdziwymi problemami, które toczą naszą Ziemię, rozkręcają na globalną skalę genderową hucpę.
anonim2014.08.29 8:50
wszelkim ateistom (z nazwy) poetom z Częstochowy markom22 i piogalom ta informacja niesie miód na ich zbolałe serca w walce z KK polecam wam https://www.youtube.com/watch?v=ZFAo4sb3FbU
anonim2014.08.29 9:35
Ten irakijski zakonnik chyba nie wie o czym mówi. Sprawa chrześcijan w Mosulu została już wyjaśniona i opisana przez osobę dużo bardziej zorientowaną w temacie ;) http://www.fronda.pl/blogi/najlepsze-pastwiska-sa-w-cova-da-iria/a-ja-sie-zaloze-ze-sa-chrzescijanie-w-mosulu,39886.html