26.01.20, 12:15Fot. via Wikipedia, CC 0 [Fragment obrazu Francesco Botticiniego]

W niebie nie będzie nudno!

 

Z dr. Romanem Zającem, biblistą i demonologiem, rozmawia Jolanta Krasnowska-Dyńka

Według papieża Benedykta XVI człowieka nie da się zrozumieć, pytając tylko, skąd pochodzi. Zrozumie się go dopiero wówczas, gdy się także zapyta, dokąd zmierza. Tymczasem współczesny człowiek zapomina, co jest jego celem.

Zostaliśmy stworzeni dla Nieba. To jest właśnie cel, jaki Bóg postawił przed każdym z nas. Fakt ten próbuje nam przybliżyć autor Listu do Hebrajczyków, odwołując się do patriarchów, którzy byli obcymi i pielgrzymami. Abraham i jego rodzina opuścili Ur, później Haran. Po krótkim pobycie w Kanaanie potomkowie Abrahama doświadczyli w Egipcie niewoli. Po spotkaniu z Bogiem na górze Synaj jeszcze przez 40 lat pozostali na pustyni, zanim ostatecznie objęli w posiadanie ziemię obiecaną. List do Hebrajczyków mówi o nich: „W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i pozdrawiali, uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny [...]. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do Niebieskiej” (Hbr 11,13-16). Podobnie jak patriarchowie jesteśmy „obcymi pielgrzymami” (1 P 2,11), którzy dążą do Niebiańskiej ojczyzny.

Wyobraźnia ludzka nie ma granic, jeśli chodzi o Niebo. Wielu traktuje je jako specyficzne miejsce wiecznej szczęśliwości dla tych, których życie było dobre i którzy zostali zaproszeni do wspólnoty z Bogiem. Jednak w rzeczywistości wiemy niewiele o tamtym świecie. Czy możemy określić, czym tak właściwie jest Niebo?

Jako pojęcie eschatologiczne Niebo oznacza wieczne zbawienie po śmierci lub bycie z Chrystusem (Flp 1,23), wspólnotę z Nim. Jednocześnie jest to stan pełni wszystkiego, pełni życia.

Amerykański filozof katolicki Peter Kreeft w książce „Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o Niebie, ale nie śniło ci się zapytać” dokonuje interesującego spostrzeżenia, że niektórzy - czy to świadomie, czy też nieświadomie - boją się Nieba, ponieważ boją się nudy. Śmierć jest dla nich straszna, gdyż oferuje tylko dwie alternatywy: niebiańską nudę lub piekielne męki. Jest to konsekwencja poglądu, że w Niebie nie ma nic do roboty, bo cóż można robić w doskonałym świecie? I jak moglibyśmy być szczęśliwi bez twórczej pracy? Kreeft objaśnia następnie, iż Nieba potrzebujemy przede wszystkim po to, żebyśmy mogli się spełnić, dokończyć zadania, które zaczynamy na ziemi. Nikt bowiem nie umiera w formie ukończonej. Nigdy nie ma dość czasu, żeby zrobić wszystko, co moglibyśmy i powinniśmy byli zrobić, aby być tym, czym moglibyśmy i powinniśmy być.

Czyli w Niebie wcale nie będzie nudno. Czeka nas ogrom pracy.

Pierwsze i fundamentalne przykazanie Boga skierowane do człowieka wzywa go, aby czynił sobie ziemię poddaną, czyli twórczo uczestniczył w Bożym dziele stwarzania świata. Być może nakaz ten nie straci na aktualności także po przyszłej Paruzji. Niebo jest pełne kreacji. Będziemy w nim mieli szansę na pełną realizację swoich kreatywnych możliwości. Wszystko, co nas ogranicza na ziemi i utrudnia realizowanie siebie, w Niebie zostanie usunięte. Niebo nie będzie tylko oglądaniem Boga i odpoczynkiem. Bóg jest przecież tryskającym źródłem życia i działania, a my powołani jesteśmy, by panować i zasiąść wraz z Panem na Jego tronie (por. Ap 3,21; 22,5; Łk 22,28-30; 2 Tm 2,12; Mt 25,34). Wieczny odpoczynek będzie tak naprawdę wieczną pracą... ale taką, która nie przynosi zmęczenia, tylko satysfakcję i radość.

Co jeszcze Biblia mówi nam o Niebie?

W Piśmie Świętym czytamy: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). A zatem, przekraczając bramę śmierci, wejdziemy w rzeczywistość, której doczesny język nie potrafi adekwatnie opisać. Nie tylko język staje się bezradny wobec wieczności. Równie bezradne jest oko, czyli zdolność widzenia i wyobrażania. A jakby tego było mało, nawet ludzkie serce ze swoimi najsubtelniejszymi intuicjami nie jest w stanie pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy uznają go za swego Ojca i pragną być z Nim na zawsze. Wszelkie obrazowe wizje Nieba zrodziły się w określonym kontekście kulturowym z ludzkiej wyobraźni, a inspirowane były pragnieniem, aby niepojętą i niewyrażalną słowami rzeczywistość zdefiniować pojęciami znanymi. Jednym z takich obrazów jest idea niebiańskiego Jeruzalem. Obraz zawarty w Hbr 12,22-24 ukazuje nam ostateczną realizację eschatologicznych nadziei ludu Bożego, którym będzie wspólnota z Bogiem w gronie aniołów i świętych. To doświadczenie spotkania z Bogiem za pośrednictwem Chrystusa osiągniemy poprzez podróż do świętego miasta Bożego, rozumianego oczywiście w sensie nadprzyrodzonym. Według Apokalipsy ta Nowa Jerozolima oświetlona będzie chwałą i obecnością Boga. Przygotowane przez Niego dla ludzi święte miasto Jeruzalem będzie miało w swoim centrum samego Boga i Baranka (Chrystusa). W miejscu, w którym panuje pełna wspólnota między Bogiem a ludźmi, nie potrzeba więcej świątyń zbudowanych przez człowieka. On jest bowiem „wszystkim we wszystkich”, Jego obecność wypełni całe miasto i wszystkie serca. Cała niebiańska Jerozolima będzie pełnić rolę dawnej świątyni jerozolimskiej, stanowiąc centrum czczenia niczym nieprzysłoniętego Boga. Przebywanie z Barankiem w niebiańskiej Jerozolimie oznacza także współkrólowanie z Bogiem w pełni szczęścia i ze świadomością, że nic już nie może cofnąć odniesionego zwycięstwa. Niebiańska Jerozolima jest niebiańską i wieczną ojczyzną dla chrześcijan, którzy życie na ziemi powinni traktować jako permanentny stan pielgrzymowania do tego świętego miasta.

Pismo Święte mówi, że każdy otrzyma nagrodę w Niebie. Czy można zatem mówić o różnych stopniach w Niebie?

To, co nazywamy Niebem, już w czasach starożytnych uważano za rzeczywistość wielce skomplikowaną i wielopiętrową. Świadczą o tym słowa św. Pawła: „Znam człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty - czy w ciele - nie wiem, czy poza ciałem - też nie wiem, Bóg to wie - został porwany aż do trzeciego Nieba (tritos uranos). I wiem, że ten człowiek - czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, Bóg to wie - został porwany do Raju (paradeisos) i słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać” (2 Kor 12,2). W świetle tych słów powinniśmy uznać, że gdzieś w sferze duchowej istnieje kilka poziomów Nieba (co najmniej trzy). Jezus po zmartwychwstaniu „wstąpił ponad wszystkie Niebiosa, aby wszystko napełnić” (Ef 4,10). Kiedyś spekulowano o istnieniu siedmiu poziomów Nieba. Do dziś zresztą funkcjonuje powiedzenie: „czuć się jak w siódmym niebie”. Teologowie zawsze mówili, że stopień szczęścia niebieskiego jest różny u różnych świętych, stosownie do ich zasług. Znalazło to też odzwierciedlenie w oficjalnych dokumentach Kościoła. Na przykład „Dekret dla Greków Soboru Florenckiego” z 1439 r. głosi, że dusze świętych widzą Boga „pro meritorum tamen diversitate”, tzn. w zależności od zróżnicowanych zasług. Św. Augustyn podkreślał jednak, iż ,,nie będzie w ogóle zazdrości z powodu nierówności chwały, ponieważ we wszystkich królować będzie równość miłości” (In Joannem tractatus 67,2).

Czy to prawda, że ludzie, którzy po śmierci idą do Nieba, stają się aniołami i mogą pełnić funkcję aniołów stróżów swoich bliskich?

Pogląd ten jest błędny, aczkolwiek dość rozpowszechniony. Zgodnie z chrześcijańską teologią człowiek nie może zostać aniołem, a anielstwa nie można zdobyć na drodze dokonywania dobrych uczynków. Koncepcja pośmiertnego „przeanielenia” ludzkiej duszy jest sprzeczna z nauką Kościoła. Aniołowie bowiem powstali przed stworzeniem człowieka. To zupełnie inne kategorie bytów niż ludzie. Aniołowie nie są ludźmi bez ciał, tak jak ryby nie są ptakami bez skrzydeł. Są innym rodzajem, innym gatunkiem umysłu, czy inteligencji, tak jak człowiek jest innym gatunkiem zwierzęcia niż ryba. Po śmierci nie stajemy się aniołami. Nie zmieniamy gatunków. Nie ewoluujemy w kierunku aniołów, nawet jeśli przeszliśmy (mówiąc nieco kolokwialnie i w uproszczeniu) ewolucję od małp, ponieważ ewolucja jest tylko teorią dotyczącą pochodzenia gatunków biologicznych.

Prawdopodobnie wpływ na pogląd o tym, że po śmierci stajemy się aniołami, miało błędne rozumienie słów Jezusa. Na pytanie saduceuszów, którzy chcieli zapędzić Go w kozi róg i domagali się, aby wyjaśnił, czyją żoną będzie po zmartwychwstaniu kobieta, która po śmierci męża ponownie wyszła za mąż, Jezus odpowiedział: „Gdy powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w Niebie” (Mk 12, 25). „Będą jak aniołowie”, nie oznacza jednak, że będą aniołami.

Jak zatem należy rozumieć słowa Jezusa, że będziemy jak aniołowie?

Musimy spojrzeć na kontekst. Saduceusze nie wierzyli w Niebo, życie po śmieci, aniołów, cuda ani siły nadprzyrodzone. Pytanie, które zadali Jezusowi, dotyczyło małżeństwa. Wydawało im się, że wyśmiewają koncepcję zmartwychwstania, pytając Jezusa o to, czyją żoną byłaby kobieta, która miała kolejno siedmiu mężów. W odpowiedzi Chrystus po prostu stwierdził, że w Niebie nikt się nie żeni. To właśnie w tym sensie będziemy jak aniołowie. Saduceusze nie pytali Jezusa o ciało w Niebie. Gdyby o to spytali, nigdy nie odpowiedziałby im, że będziemy pozbawieni ciała jak aniołowie, gdyż sam wstąpił do Nieba w swoim zmartwychwstałym ciele. Zmartwychwstanie ciała jest podstawowym dogmatem chrześcijańskim. To jeden z artykułów najstarszego i najbardziej podstawowego wyznania wiary: Apostolskiego wyznania wiary.

Dlaczego zatem na cmentarzach katolickich na grobach dzieci możemy znaleźć zwyczajową formułę „Powiększył grono aniołków”?

Należy traktować to, oczywiście, tylko jako przenośnię, a nie pogląd teologiczny. Pamiętajmy jednak, że dla nas podstawę stanowi Biblia i nauka Kościoła, a nie fantazje. Po śmierci nie staniemy się aniołami czy też aniołami stróżami naszych bliskich, ale jeśli osiągniemy stan Nieba, będziemy mogli członków naszych rodzin wspierać modlitwą oraz jakoś uczestniczyć w ich życiu. To jest właśnie sens naszej wiary w świętych obcowanie.

A czy w Niebie rozpoznamy naszych bliskich, przyjaciół?

Istotą Nieba jest wspólnota zbawionych w komunii „życia i miłości”. Niebo utkane jest więc z relacji. Relacji z Bogiem i z ludźmi. Oznaką Nieba jako wspólnoty świętych jest wzajemna więź, która wyklucza izolację. Z pewnością spotkamy tam tych, których kochamy i tych, których spotkaliśmy na drodze naszego życia. Prawdopodobnie w Niebie doświadczymy też obecności naszych przodków, ludzi, których nigdy nie znaliśmy osobiście, ale dzięki którym w ogóle się urodziliśmy. Niewykluczone, że to oni powitają nas u bram Nieba. Bóg nie oferuje nam bowiem jakiegoś indywidualistycznego, prywatnego Nieba, odrębnego dla każdego człowieka. Już teraz Kościół jako mistyczne Ciało Chrystusa przekracza granice doczesności, ponieważ Kościół to komunia ludzi wierzących w Chrystusa oraz świętych w Niebie.

Dziękuję za rozmowę.

Echo Katolickie 44/2015

Komentarze

Jan Radziszewski2020.01.26 22:22
Może wiesz jaki był los żydowskich Lucyferów tj Iluminatów którzy z Bronisławem Giermkiem poszli na spotkanie z cezarem /J 19,15) w Podziemnym Sanktuarium pod Brukselą na kilka dni wcześniej przed samobójczą śmiercią tego nad Iluminata z polski B. G. odpowiedzialnego za Europę i Rosję ą to ci zacytuję wyznanie świadka Z natchnienia Bożego z całych sił zacząłem krzyczeć. „Ja tego nie uczynię. To nie są duchy waszych zmarłych, braci tylko demony, złe duchy, które przybrały ich ludzki wygląd aby was oszukać. Jest to wielkie kłamstwo aby was całkowicie doprowadzić do opętania i pozbawić wszelkiego zdrowego rozumu i wolnej woli”. Gdy tak krzyczałem zaczęli mnie otaczać, aby mnie zabić. Gdy śmierć była bliska zawołałem. „Jezu Chryste Synu Ojca Przedwiecznego – ratuj, Matko Najświętsza Królowa Nieba i Ziemi – ratuj, Św. Michale Archaniele Książę Wojsk Niebieskich – ratuj”. Nagle nastąpił oślepiający błysk, potworny nie do wytrzymania huk. Na ich oczach te piękne rzekomo szczęśliwe duchy braci zmarłych zaczęły przemieniać się w straszliwe potwory, których rozum ludzki nie jest w stanie sobie wyobrazić. Nieznany ogień i zapach nie do wytrzymania. Potworny wygląd demonów tak przeraził masonów, że byli jak kamienne trupy. Kiedy znikły złe duchy nastąpiła nieznana ciemność i w tej ciemności ujawniła się wizja piekła. W tej wizji zobaczyli straszny wieczny los w mękach, prawdziwych zmarłych braci masonów, których wcześniej przedstawiały złe duchy jako szczęśliwych synów światłości przebywających rzekomo w krainie szczęśliwości. Przed ich oczami przesuwały się następne wizje różnych czasów. Trudno sobie wyobrazić przerażenie masonów. Runął cały ich system pychy i pewność panowania. Jeszcze przed tą wizją obiecywano im i zapewniano ich o milionach lat szczęśliwego życia w przyszłym ziemskim raju. A tu widzą niewyobrażalne cierpienia i męki znanych powszechnie w XX wieku i wcześniejszych wiekach filozofów, naukowców, finansistów, polityków, sędziów, rzekomych uczonych, nawet noblistów, judaszowych zdrajców itp. Wizja zakończyła się na poziomie piekielnego „hoiIyvod”. Z tego właśnie poziomu nieznany ogień ogarnął trzech masonów w tym, także głównego maga. Gdy ten ogień zbliża! się do masona z Polski chwyciłem go za rękę i zacząłem się modlić w myślach o jego uratowanie. Ale on był już cały czas nieprzytomny. Stracił przytomność na początku w czasie przemiany złych duchów. Jak się później okazało on nie doświadczył własnymi zmysłami wizji piekła. Po wizji, ogień nie cofnął się lecz już do końca palił tych trzech masonów. Ich przeraźliwe krzyki były jeszcze większe niż tych dwóch satanistów, których pochłonął podobny ogień / szczegółowo to opisałem w swym świadectwie/.
Ana2020.01.26 16:33
Ani oko nie widziało ani ucho nie słyszało może kaczorowi urośnie penis i będzie uprawiał seks z piękną dziewicą
bądź "europejczykiem" mendo 2020.01.26 16:02
Zachowuj się! Nie profanuj religii, jakiejkolwiek! Uszanuj! Nie ubliżaj wierzącym! Nie bądź mendą bolszewicko-homoseksualną, bądź człowiekiem!
Shame on you Fronda2020.01.26 16:30
? to co mają być hetero-faszystami? coś jak GOT MIT UNS? no ciekawe poglądy tu proponujecie
Pisbusters2020.01.26 14:35
Chyba się nawróciłem bo uwierzyłem w diabły PiSdole i pieklo ich rządów
Topek2020.01.26 14:23
Jeżeli pisze takie bzdury to rzeczywiście mógł zostać tylko doktorem demonologii. Praca doktorska na temat demony w naszym życiu
chrześcijanin33012020.01.26 14:12
ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują
Pisbusters2020.01.26 14:37
Ale katole i pisdole wszystko wiedzą lepiej
stan2020.01.26 13:54
„Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). To powinno wystarczyć za dyskutowanie - nie kjesteśmy w stanie objąć naszym ułomnym umysłem. A o tym, że możemy (jeśli chcemy) mieć miejsce w niebie, zapewnił Jezus mówiąc do apostołów, że idzie przygotować im miejsce.
LegitimateCybersecurityCompany2020.01.26 13:46
#ancientaliens i tyle. Takie artykuły zdecydowanie powinniście pastować w piątki, w piąteczki, w piątunie.
MaxFiend2020.01.26 13:42
Następne bajania kogoś, kto nie ma pojęcia o czym mówi. Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość w niebie. :-D
man.of.Stagira2020.01.26 13:38
Zgodnie z poglądem uznawanym już przez Augustyna dusza ludzka stworzona przez Stwórcę to s u b s t a n c j a zupełna - niezupełna jedynie co do sposobu bycia (doskonałość ciała) - samodzielna w swoim istnieniu, a zarazem -jako substancja -nieśmiertelna. Powstaje zatem problem: 'Co to za miejsce i Gdzie się znajduje -w którym przebywają dusze ludzkie po śmierci ludzi?' Zakładając bowiem, że są nieśmiertelne, gdzieś musza przebywać. (Gagarin dał świadectwo, że ani nieba ani Boga nie widział -nota bene- ironia zamierzona) . taka 'myśl'
stan2020.01.26 13:37
"Nowy Następca Piotra na rzymskiej stolicy wypowiada dzisiaj gorącą, pokorną, ufną modlitwę: O Chryste! Spraw, bym potrafił być sługą! Co więcej, sługą Twoich sług. Bracia i Siostry! Nie obawiajcie się przyjąć Chrystusa I zgodzić się na Jego władzę! Pomóżcie Papieżowi i wszystkim, którzy chcą służyć Chrystusowi i przy pomocy władzy Chrystusowej służyć człowiekowi i całej ludzkości! Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi, a nawet, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi(…) Chrystus wie, „co jest w człowieku”. Tylko On to wie! Dzisiaj tak często człowiek nie wie, co nosi w sobie, w głębi swojej duszy, swego serca. Tak często jest niepewny sensu swego życia na tej ziemi. Tak często opanowuje go zwątpienie, które przechodzi w rozpacz. Pozwólcie zatem – proszę was, błagam was z pokorą I ufnością – pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka. Tylko On ma słowa życia, tak, życia wiecznego..." /Słowa Jana Pawła II z Mszy św. inauguracyjnej na placu św. Piotra/
PancerCrystal2020.01.26 13:36
"W niebie nie będzie nudno" No nie. Z takimi ultrakatolikami jak Krystyna Pawłowicz, Duda, Jędraszewski i inni na pewno nie będzie nudno. Ja, jako niekatolik, dla którego nie ma nieba ani piekła, na myśl że pójdę do piachu albo z dymem, odczuwam ulgę.
Jan Radziszewski2020.01.26 22:21
nie licz na ulgą płynącą z Niewiary mylisz się bo dusza jest nieśmiertelna tak jak Pan Bóg jest wieczny wiecznie a po za tym nie istniejesz podobnie jak i diabeł Lucyfer w własnej przestrzeni życia wiecznego tylko w Bożej Istotności - a więc wieczna radocha piekielna cię czeka jeziorze ognia i siarki /Ap 20,15)
Piotr2020.01.27 20:54
albo Ciebie czeka piekło, bo zamiast przybliżać ludzi do Boga to ich od Niego oddalasz, strasząc ich piekłem !
Kwak2020.01.27 7:42
Ale tępota, piszą jak krowie na rowie o przyszłoś ci a ten jak zepsuta katarynka o politykach, zostaw te judaszowe srebrniki trollu i zastanów się nad tym, co przeczytałeś