30.12.14, 07:45Bartosz Arłukowicz (fot. PhilipLaTorre/Wikimedia Commons)

Wojna ministra Arłukowicza z lekarzami rodzinnymi

1. Po wczorajszej kolejnej 5 już chyba rundzie rozmów z lekarzami rodzinnymi zrzeszonymi w tzw. Porozumieniu Zielonogórskim, minister Arłukowicz na konferencji prasowej w resorcie zdrowia wylał na to środowisko „kubeł pomyj” i zasugerował wręcz ich szantaż wobec resortu zdrowia.

Podkreślał kilkakrotnie ich pazerność na pieniądze (on dawał dodatkowo na pakiet onkologiczny 1,1 mld zł, lekarze chcieli 2 mld zł), lenistwo (chcieli 20 dodatkowych dni w roku 2015 wolnych od pracy, wreszcie zasygnalizował jakieś podejrzane interesy kierownictwa Porozumienia (ma jakąś własną spółkę, która prowadzi bliżej nieokreślone działania związane z ochroną zdrowia).

Zupełnie inaczej przedstawiał te negocjacje przewodniczący Porozumienia Zielonogórskiego Marek Twardowski (jakiś czas temu wiceminister zdrowia w rządzie Platformy i PSL-u).

Stwierdził, że dla lekarzy rodzinnych ważne było określenie minimalnego czasu jaki powinni poświęcić jednemu pacjentowi (lekarze proponowali 15 minut, minister nie chciał się na ten postulat zgodzić), wspomniane dodatkowe 20 dni wolne w roku to po prostu możliwość skorzystania z przez lekarzy rodzinnych z urlopu, skrócony czas pracy w jedną środę w miesiącu to z kolei stworzenie możliwości skorzystania przez lekarzy rodzinnych z obowiązkowych szkoleń związanych z podnoszeniem kwalifikacji.

2. Trudno odmówić postulatom lekarzy rodzinnych racjonalności, a to że tzw. pakiet onkologiczny musi kosztować dodatkowe pieniądze skierowane także do lekarzy rodzinnych wiadomo było od lata tego roku czyli momentu nowelizacji ustawy w tej sprawie.

Lekarze specjaliści z zakresu onkologii i eksperci ochrony zdrowia określili dodatkowe środki, które muszą być skierowane do systemu aby pakiet onkologiczny zadziałał, na około 5 mld zł.

A więc dodatkowe 2 mld zł skierowane do lekarzy rodzinnych, którzy są podstawą tego nowego systemu (to oni mają kierować na dodatkowe badania pacjentów którzy z podejrzeniem choroby nowotworowej i pokryć ich koszty ze środków jakie otrzymują z NFZ w oparciu o metodę kapitacyjną), to nie jest jak się wydaje kwota wygórowana.

3. Wszystko wskazuje więc na to, że od 2 stycznia aż 40% przychodni będzie niestety zamknięte, a 32% lekarzy rodzinnych nie będzie przyjmowało pacjentów w ramach kontraktów z NFZ.

Jest to ogromny cios w pacjentów ponieważ wbrew swej nazwie Porozumienie Zielonogórskie zrzesza gabinety lekarzy rodzinnych aż 15 województwach (poza nim jest tylko województwo zachodniopomorskie,) przy czym najliczniejszą reprezentację ma w województwach lubuskim, dolnośląskim i śląskim.

Pacjenci w miastach, gdzie gabinety lekarzy rodzinnych są liczne najprawdopodobniej trafią do tych lekarzy, którzy kontrakty z NFZ podpisali ale w mniejszych miejscowościach gdzie jest tylko jeden lekarz rodzinny należący do Porozumienia, trzeba będzie korzystać ze szpitalnych oddziałów ratunkowych w szpitalach powiatowych często odległych od miejsca zamieszkania pacjenta o dziesiątki kilometrów (minister zdrowia chce im płacić za przyjęcie takiego pacjenta dodatkowo 45 zł).

4. Brak porozumienia ministra Arłukowicza z lekarzami rodzinnymi z Porozumienia Zielonogórskiego, to niestety udręka dla pacjentów, często starszych ludzi, dla których przemieszczanie się na duże odległości aby uzyskać pomoc lekarską jest szczególnie uciążliwe.

Niestety prowadzenie rokowań z lekarzami rodzinnymi dosłownie „za pięć dwunasta” w sprawie pakietu onkologicznego i skrócenia kolejek, który miał być gotowy wiosną tego roku (przynajmniej taki termin ministrowi zdrowia wyznaczył w grudniu 2013 roku ówczesny premier Tusk), pokazuje jak ta koalicja rozwiązuje najważniejsze problemy zwykłych ludzi.

A przecież lekarze rodzinni jeszcze latem tego roku proponowali pilotaż pakietu onkologicznego w którymś z województw, a po jego przeprowadzeniu byłoby jasne jakie dodatkowe koszty związane z jego realizacją ponoszą lekarze rodzinni i negocjacje finansowe byłyby wtedy łatwiejsze.

Minister Arłukowicz i jego najbliższe otoczenie starali się jednak być „mądrzejsi” od wszystkich i na początku roku 2015 zapłacą za to tysiące chorych ludzi, którzy nie będą mogli uzyskać pomocy medycznej u lekarzy rodzinnych.

Ale koalicji Platformy i PSL-u i jej ministrom już tyle „się upiekło” więc minister Arłukowicz zakłada, że po wczorajszym jego bezpardonowym ataku na lekarzy rodzinnych przy wsparciu zaprzyjaźnionych mediów uda mu się skierować gniew pacjentów właśnie na nich a jemu po raz kolejny uda się uciec od odpowiedzialności za cały ten skandal.

Zbigniew Kuźmiuk/Salon24.pl

Komentarze

anonim2014.12.30 8:13
Instytucja lekarza rodzinnego to jedna wielka porażka.
anonim2014.12.30 8:39
Panie Zbigniewie z całym szacunkiem ale mija się Pan trochę z prawdą. Lekarze rodzinni zarabiają stosunkowo dobrze w porównaniu do wielu medycznych specjalności. Nie są obarczeni tak jak specjalności zabiegowe pracą w szpitalu, dyżurami itd. Od 25 lat w Polsce trwa reforma służby zdrowia i ten pproces nigdy nie będzie zakończony chyba ze nasz kraj osiągnie poziom zamożności Emiratów Atabskich ale wtedy z takim tworem jak świadczenia finansowane przez państwo nie mielibyśmy juz wiecej do czynienia. Arłukowicz wyrozniasie na tletle swoich poprzedników nieprzecietna pracowitością-podam tu chociażby za przykład niedawną reformę systemu kształcenia lekarzy. Do kroniki odchodzą czasy gdy specjalizacje robiło się dziesięć lat na przykład. Jest zdystansowany do głównych nurtów 'partii rządzącej' i nie sposób go oceniać jak każdego innego 'politykiera'. Szantaże a tu z czymś takim mamy prawdopodobnie do czynienia doprowadziły do skrajności ze w niektórych szpitalach również tych powiatowych spotkamy lekarzy zarabiających 3tys zł jak i 50tys zł. Tak, wiem, ze to brzmi jak absurd ale taka rzecz ma miejsce gdy dyrektor placówki za wszelką cenę chce utrzymać oddział a nie ma do wyboru innych specjalistów. Na marginesie dodam ze kwoty nawet padały większe. Nie jestem zwolennikiem/przeciwnikiem żadnej z partii ale krytyka urzędującego ministra jest nie do konca uzasadniona. Ani nie marzy mi się powrót do czasów chamstwa panów Dorna i Ziobro w aspekcie nagonki na 'chytrych' lekarzy.
anonim2014.12.30 8:55
ten człowiek ma gównienko w tej łepetynie
anonim2014.12.30 9:07
W mojej przychodni-także z napisem na gabinecie"porozumienie zielonogórskie" lekarze przyjmują od 8 do 14 (6 godzin) i od 14 do 18 -4 godziny.Nie ma wizyt domowych, pracy w soboty i niedzielę.Jak ja wracam z dyżuru nocnego ok 8:30 rano to pani doktor rodzinna mieszkająca obok właśnie wyjeżdża do pracy. Na klawiaturze komputera pisze jednym palcem (ma ok 50 lat) więc wypisanie czegokolwiek trwa 10 minut.Nie można się doprosić o przyjęcie chorego dziecka o godzinie 13 mimo że nie ma już pacjentów bo jest już zmęczona i jeszcze ma czelność powiedzieć że spieszy się do drugiej pracy.Zapyta czy nie mogę pojechać do siebie do szpitala albo odsyła do ambulatorium szpitalnego czynnego od 18-tej.Brak jej nawet odrobiny przyzwoitości koleżeńskiej.Na drzwiach ma napisane "Porozumienie Zielonogórskie". Jak do mnie trafia pacjent na koniec dyżuru to go nie odsyłam do innego szpitala.A co do Pana lekarza Pacholickiego z Radomia, który wczoraj płakał w tvn że nie jest w stanie zdiagnozować chrypki u pacjenta i będzie musiał odesłać go do laryngologa to informuję go że w tym mieście w szpitalu miejskim działa poradnia laryngologiczna w której pacjenci przyjmowani są na bieżąco-wystarczy ok 7 rano zarejestrować się.Dzisiaj dzwoniłam .W mieście działa też wiele innych poradni laryngologicznych i oddział laryngologiczny w szpitalu miejskim specjalizujący się w leczeniu raka krtani. Niech więc Pacholicki wynajdzie sobie inny pretekst.Ale do laryngologa trzeba mieć skierowanie od lekarza rodzinnego a do tego niestety dostać się nie można zwłaszcza takiego z porozumienia zielonogórskiego .
anonim2014.12.30 9:33
@liliannna Napisałaś zbyt rzeczowy komentarz i za mało emocjonalny- prawdopodobnie nikt nic nie doda do Twojej wypowiedzi ponieważ czuć ze wiesz co tak naprawdę w trawie piszczy.
anonim2014.12.30 12:39
Wiadomym było że minister zakpi z ludzi , jak zwykle.