28.07.14, 12:11Wykształcona żona uszczęśliwia męża (fot. Sxc.hu)

Wykształcona żona uszczęśliwia męża

Jak przekonują naukowcy, których najnowsze badania opublikowano w "American Sociological Review", dzisiejsze pokolenie mężów jest szczęśliwsze, kiedy ich żony są lepiej wykształcone (w odróżnieniu od starszego pokolenia, w którym to mężczyzna był lepiej wykształconym partnerem).

W badaniach, których wyniki publikuje "American Sociological Review", przyglądano się parom małżeńskim, które wzięły ślub pomiędzy 1950 a 2004 rokiem w Stanach Zjednoczonych. Naukowcy doszli do wniosku, że model małżeńskim w tym czasie uległ zasadniczej zmianie, stając się bardziej partnerskim. Kolejną zmianą jest lepsze wykształcenie kobiet, które zaczęły też częściej wykładać na uczelniach.

Wcześniej utrzymywano, że małżeństwa, w których kobiety są lepiej wykształcone od mężczyzn, szybciej się rozpadną, ale z czasem ten pogląd przestał być traktowany poważnie. Tymczasem, jak dowodzą naukowcy, lepiej wykształcone żony umacniają małżeństwo, a liczba rozwodów maleje.

mm/Gosc.pl/Ctvnews.ca

Komentarze

anonim2014.07.28 12:41
@D Widzę, że nie znasz dobrze katolicyzmu. Co prawda mężczyzna został stworzony na podobieństwo Pana Boga, a kobieta powstała dopiero z żebra mężczyzny i praw natury nie da się oszukać, ale nie znaczy to, że kobiety są traktowane gorzej przez nas Katolików. Kobiety spełniają się wychowując dzieci i dbając o ognisko domowe - jeśli wyższe wykształcenie powoduje, że kobieta lepiej uszczęśliwia męża, to w porządku, bo to jest zgodne z prawem naturalnym. To tylko pokazuje, że katolicyzm nie jest sprzeczny z nauką, gdyż okazuje się, że wykształcenie pięknie dopełnia harmonijny i prawidłowy porządek domowy, w którym wszyscy członkowie rodziny mogą się samorealizować.
anonim2014.07.28 13:09
Kilret zgadzam się z tobą. Cieszę się, że w końcu zrobiono na ten temat katolickie badania, bo tym świeckim nie ufam. Także moje plany trochę się zmieniły, po codziennym spełnieniu potrzeb mojego męża, zadbaniu o ognisko domowe - będę robiła studia, abym mogła jeszcze bardziej uszczęśliwić mojego męża. Cieszę się, że wspominacie o tym na łamach tak poczytnego portalu, ponieważ mój mąż do tej pory twierdził, że moim jedynym celem powinno być urodzenie mu dzieci i nie zgadzał się abym podjęła naukę. Czułam właśnie taką potrzebę kształcenia się, ale do tej pory nie miałam argumentu, ponieważ ciągle zaznaczał, iż to on "został stworzony na podobieństwo Pana Boga, a kobieta powstała dopiero z żebra mężczyzny" i nie powinnam zawracać sobie (ani jemu) głowy takimi rzeczami jak praca czy nauka. Lepiej też pomijać zwrot "samorealizacji" w stosunku do kobiet, bo to bije strasznym egoizmem i jeszcze jakaś sobie pomyśli, że ma prawo do realizacji swoich marzeń (tzn. wiadomo, że ma prawo, pod warunkiem, że mąż wyraża zgodę). Aha fajnie czytać po raz kolejny tekst, że katolicyzm nie jest sprzeczny z nauką, tylko nauka pewne rzeczy "odkryła" sto lat temu, a katolicyzm dopiero teraz je przełyka.
anonim2014.07.28 13:16
GenesisX - głoś prawdę objawioną!! Żono idź na inżyniera, a mąż twój będzie mniej skłonny do chodzenia na boki, a jak zdarzy mu się (bo jakaś nieczysta niewiasta odsłoni za dużo) to i łatwiej wybaczyć będzie bo emocje w tobie wykształcone też będą, a konflikty domowe z tytułem inżyniera rozwiązuje się pięknie i szybko, ale nie oszalej za bardzo bo i tak ostatnie słowo ma właściciel żebra, którego powstałaś - bo taka już natura twoja.
anonim2014.07.28 13:27
@Szalon_a Ładne świadectwo, dzięki.
anonim2014.07.28 13:47
A ja myślałem że kobieta zdobywa wykształcenie dla własnej satysfakcji i przyjemności. Z niektórych wpisów wynika, że robi to dla "szczęścia" męża. Dziwne podejście.
anonim2014.07.28 13:58
Zapytam męża .
anonim2014.07.28 14:08
"Kobieta przesiąka poglądami człowieka, z którym sypia." Chyba ,że akurat jest odwrotnie. "Ostatecznie (Natura czy Bóg – nie będziemy się spierać) nie po to tak skonstruował mężczyzn, by setki tysięcy plemników się marnowały; wnikają one w ciało kobiety i przerabiają ją na obraz i podobieństwo mężczyzny, do którego ona należy." Chyba że stosują prezerwatywy. "Kobiety nie mogą być zbyt inteligentne – dba o to mechanizm Ewolucji Naturalnej. Inteligentna istota nie wytrzymałaby przebywania przez dłużej niż godzinę dziennie z paplającym dzieckiem!" Jeżeli homoseksualizm jet dziedziczny to inteligencja również.Paplające dziecko może być wierną kopią tatusia." Dlatego właśnie (i nie tylko dlatego) mężczyźni nie lubią wiązać się z kobietami inteligentnymi: instynktownie chcą, by ich dzieci miały dobrą opiekę." Wniosek-mam zaniedbane dzieci.;)))A ten lotny cytat to w jakim celu?
anonim2014.07.28 14:12
"Przecież to wbrew modelowi rodziny wg. Frondy! Żona ma się poświęcić macierzyństwu i być strażniczką ogniska domowego a nie wykształconą i robiącą karierę kosztem rodziny feministką." Oczywiście! Najpierw rodzina ,zawsze.
anonim2014.07.28 14:18
Dodam ,że tym się kieruje inteligentna kobieta. Głupia niszczy źródło swojej siły i samodzielności( jaką jest rodzina) ,i radości z bycia matką i żoną ,mądra hołubi męża i czas inwestuje w potomstwo , wie ,że źle wychowane to w przyszłości płacz dla niej i smutna starość.
anonim2014.07.28 14:46
Dlatego ja związałem się z dr n. medycznych - wszelkiej maści filozofki, humanistki, politolożki czy pożal się Boże teolożki etc są dla przegrywów.
anonim2014.07.28 15:13
współczuję
anonim2014.07.28 15:26
"Dlatego ja związałem się z dr n. medycznych - wszelkiej maści filozofki, humanistki, politolożki czy pożal się Boże teolożki etc są dla przegrywów. " Jeżeli twoim zdaniem ,istnieje proste przełożenie między wykształceniem,a wrażliwością ,inteligencją czy miłością do męża i chęcią poświęcenia się rodzinie ,to odkryłeś uniwersalny sposób na znalezienie odpowiedniej dla siebie i innych ,żon. Gratulacje! Opatentuj do końca życia będziesz opływał w dostatki.
anonim2014.07.28 15:27
"Dlatego ja związałem się z dr n. medycznych - wszelkiej maści filozofki, humanistki, politolożki czy pożal się Boże teolożki etc są dla przegrywów. " Jeżeli twoim zdaniem ,istnieje proste przełożenie między wykształceniem,a wrażliwością ,inteligencją czy miłością do męża i chęcią poświęcenia się rodzinie ,to odkryłeś uniwersalny sposób na znalezienie odpowiedniej dla siebie i innych ,żon. Gratulacje! Opatentuj do końca życia będziesz opływał w dostatki.
anonim2014.07.28 15:32
A jak wpływa wykształcenie męża na żonę?Czy też ją uszczęśliwia?Sam tytuł notki jest wkurzający-to znów ona ma dbać o szczęście w rodzinie......
anonim2014.07.28 15:48
Pokuta bo: "męska rzecz ,być daleko ,a kobieca wiernie czekać...la, la la"
anonim2014.07.28 17:19
Bycie wyksztalcona kobieta uszczesliwia przede wszystkim kobiete... Czy uszczesliwia meza to sprawa drugorzedna. Bylabym w stanie dokonac w sobie pewnych drobnych zmian zeby uszczesliwic meza. Np: nauczyc sie podstaw jego hobby, zachodowac albo obciac wlosy, zrezygnowac z jakiegos typu smakolyku jesli on uwaza ze jest bardzo niezdrowy. Ale wyksztalcenie lub jego brak? Przepraszam, ktory jest rok?
anonim2014.07.28 17:59
Znam wykształcone kobiety nie szczęśliwe i niewykształcone szczęśliwe. Z mężami bywa podobnie."Bylabym w stanie dokonac w sobie pewnych drobnych zmian zeby uszczesliwic meza. Np: nauczyc sie podstaw jego hobby, zachodowac albo obciac wlosy, zrezygnowac z jakiegos typu smakolyku jesli on uwaza ze jest bardzo niezdrowy." Heroiczne poświęcenia.
anonim2014.07.28 18:30
@Kamykowa: no wlasnie, malzenstwo nie powinno wymagac heroicznych poswiecen. W tym sens zeby dobrac sie tak aby nikt nie musial sie heroicznie poswiecac. Malo to kawalerow na swiecie? Ja mam konkretne plany wobec siebie i kawalera sobie tak dobralam zeby mu te plany nie przeszkadzaly (I vice versa). Jesli ty masz ochote miec meza ktory bedzie sie po tobie spodziewal obslugi, poswiecania siebie (jednostronnego) czy posluszenstwa to droga wolna.
anonim2014.07.28 19:26
szalon_a, przestań bredzić, ironizować i kłamać. Ten twój tekst przypomina mi cytat z listu napisanego do redakcji pisemka kobiecego, przez redaktora takiego pisemka udającego stałą czytelniczkę:). Idź spać.
anonim2014.07.29 7:44
"@Kamykowa: no wlasnie, malzenstwo nie powinno wymagac heroicznych poswiecen. W tym sens zeby dobrac sie tak aby nikt nie musial sie heroicznie poswiecac. Malo to kawalerow na swiecie? Ja mam konkretne plany wobec siebie i kawalera sobie tak dobralam zeby mu te plany nie przeszkadzaly (I vice versa). Jesli ty masz ochote miec meza ktory bedzie sie po tobie spodziewal obslugi, poswiecania siebie (jednostronnego) czy posluszenstwa to droga wolna. " Śmieszą mnie jakiekolwiek kalkulacje kiedy mówi się o miłości. Albo się kocha albo kalkuluje. A już pisanie o "poświęceniu" ( to Ty wybierasz z listy co mogłabyś ,a czego nie mogłabyś więc wygląda na to ,że to dla Ciebie poświęcenie) fryzury czy koloru paznokci dla człowieka ..."z którym na zawsze i aż śmierć nie rozłączy"... to ubaw do rozpuku.Dziewczynko ,obyś nie musiała swojego kawalera nosić na plecach, kiedy dopadnie go stwardnienie rozsiane czy nowotwór jądra.Zamiatanie przy tym wspólnego domu to przyjemność.Chyba ,że zepsutego wyrzucisz na śmietnik.To uczciwie go o tym poinformuj teraz ,żeby chłop nie doznał wstrząsu ,że "moja dziewuszka" taka wykształcona i śliczna ,a "nie ma serduszka". Ja taką wykształconą omijałabym z daleka.Samotność niesie mniej rozczarowań.
anonim2014.07.29 7:58
"Jesli ty masz ochote miec meza ktory bedzie sie po tobie spodziewal obslugi, poswiecania siebie (jednostronnego) czy posluszenstwa to droga wolna. " Czytam to zdanie po raz kolejny i poraża mnie swoją treścią. O jakiej ochocie piszesz w związku z nabyciem męża? Czy nabyty mąż od razu spodziewa się obsługi ,czy to zależy od ceny jego nabycia?Czy poświęcając się jednostronnie mogę wybrać stronę (lewą czy prawą)?Czy jeżeli hipotetycznie na spacerze w parku mielibyśmy wybrać alejkę do spacerowania ,i każdy chciałby pójść inną , to każdy powinien iść swoją czy jednak trzeba byłoby ustąpić, ewentualnie bezwzględnie wymóc na nabytym mężu swój kierunek ( to odnośnie posłuszeństwa)?
anonim2014.07.29 9:01
@Kamykowa, jesli kawaler z miejsca ci powie ze jest gorliwym wyznawca scjentologii i oczekuje ze jego partnerka bedzie codziennie tanczyla taniec smoka to pewnie nie dasz mu szansy. Ja ez nie dalabym szansy takiemu o ktorym wiem ze bedzie ode mnie oczekiwal dostosowywania mojego zycia zebyg uszczesliwic. Kiedy spotkalam tego wlasciwego to uszczesliwianie jego nie jest zadnym poswieceniem a i on nie oczekuje ze postawie swoje zycie na glowie dla niego. Stwardnienie rozsiane to inna sytuacja niz niekompatybilnosc idei partnerstwa. Nie porownywalabym zajmowanie sie czlowiekiem ze stwardnieniem rozsianym do zajmowania sie czlowiekiem calkowicie zdrowym ktory uwaza ze pozamiatanie podlogi jest dla niego ponizajace. Natomiast jesli ty chcesz byc w zwiazku w ktorym przy wzajemnym szacunku mezczyzna zarabia i zarzadza a kobieta zajmuje sie domem, dziecmi i mezczyzna to ja ci przeciez nie zabraniam. Wazne zeby uklad byl zadawalajacy dla obu stron. Drugiego twojego posta nie chce mi sie komentowac.