Wildstein ironicznie odnosi się do tonu niektórych materiałów medialnych, sugerując, że wizerunek Nowaka jako „męczennika” i „bohatera wolności” jest próbą odwrócenia uwagi od wcześniejszych zarzutów wobec polityka. W jego ocenie to przykład szerszego zjawiska, które określa mianem „propagandowego teatru”.
„Zrobili was jak chcieli, ten Uśmiechnięty Populizm i jego cyngle medialne, jego pseudoautorytety” – pisze Wildstein, zwracając się bezpośrednio do wyborców obecnej koalicji.
„Okłamali, oszukali, zrobili z was strasznych idiotów” – dodaje w ostrym tonie.
Jednym z głównych wątków wpisu jest zarzut hipokryzji wobec hasła „praworządności”, które przez lata dominowało w debacie publicznej. Wildstein podkreśla, że po zmianie władzy w Polsce instytucje unijne oraz część mediów zaczęły mówić o poprawie sytuacji, mimo że – jak twierdzi – systemowe rozwiązania nie uległy zasadniczym zmianom.
„Tyle wyli o praworządności. O duchu praw. I co? Nawet największy dureń widzi, że takiego bajzlu nie było nigdy” – komentuje.
„Nagle już jest praworządnie, mimo że NIC, jeśli chodzi o system, się nie zmieniło. Żadna realna reforma nie przeszła. Nic. Ot zmiana władzy i tyle” – pisze dalej.
W jego opinii zmiana oceny sytuacji w Polsce przez Brukselę wynika nie z merytorycznych reform, lecz z politycznej zmiany układu sił. Publicysta wskazuje, że instytucje unijne kierują się kryteriami politycznymi, a nie obiektywną analizą stanu praworządności.
Wildstein odnosi się również do działań ministra sprawiedliwości, wskazując na – jak to określa – „dobieranie zaufanych sędziów do skutku” oraz „polowanie na kozły ofiarne”. W jego ocenie obecna sytuacja w wymiarze sprawiedliwości jest bardziej chaotyczna niż w poprzednich latach.
Krytycznie ocenia także media publiczne, które – jego zdaniem – kreują wybrane postacie na symbole walki z „reżimem”.
„NeoTVP z Nowaka zrobiła nawet bohatera i więźnia reżimu. Nie wierzę, że komukolwiek przyzwoitemu może nie być wstyd, gdy to ogląda” – pisze.
Wpis zawiera również odniesienia do innych znanych postaci życia publicznego, takich jak Roman Giertych czy Tomasz Grodzki, które – według autora – mają być przykładem nierównego traktowania w debacie publicznej i w działaniach organów ścigania.
Kulminacją wpisu jest odniesienie do „listu gończego” za byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Wildstein określa tę sytuację jako symbol upolitycznionej walki pod hasłem praworządności.
„Niech zachowają ten list gończy za Ziobro, to szczytowe ‘osiągnięcie praworządności’ Uśmiechniętego, Tępego Populizmu” – podsumowuje.
„Za kilka lat będą go pokazywać jako dowód, jakich zrobiono z niektórych idiotów i czym była ta ‘walka o praworządność’.”
Publicysta przewiduje, że w przyszłości część dzisiejszych zwolenników obecnej linii politycznej może dystansować się od swoich obecnych poglądów.
