W ub. tygodniu głośnym echem odbił się wywiad ks. prof. Waldemara Chrostowskiego dla KAI. Szczególne emocje wywołały słowa wybitnego biblisty na temat prowadzonego w Polsce „dialogu” z judaizmem, który określił „parodią”. Duchowny w rozmowie z red. Tomaszem Królakiem odniósł się jednak również do innych tematów, w tym do kwestii odchodzenia wiernych z Kościoła. Przyczyny tego stanu rzeczy ks. Chrostowski widzi m.in. w postawie, którą Kościół przyjął po wybuchu pandemii koronawirusa.

- „Reakcję wielu z nich streściłbym tak: jeżeli w trudnym czasie nie było przy nas Kościoła, nie było go przy umierających, nie było w szpitalach, świątynie były zamknięte, a niektórzy

hierarchowie twierdzili, że pójście do kościoła to grzech, a więc jeżeli w tym tak trudnym czasie można się było obyć bez Kościoła, to do czego jest on potrzebny wtedy, kiedy jest spokój i kiedy wierni nie odczuwają tak wielkich duchowych zagrożeń? Myślę, że skutkiem tego, co się wydarzyło, jest nie wrogość czy sprzeciw wobec Kościoła, lecz coś znacznie gorszego: obojętność”

- stwierdził.

Diagnozę ks. Chrostowskiego podziela redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego” ks. Marek Gancarczyk. We „wstępniaku” do nowego wydania tygodnika duchowny przypomina, że „państwo uruchomiły wszystkie dostępne środki, żeby ratować zdrowie i życie ludzi. Takie, o których wcześniej nikomu nawet się nie śniło”.

- „Kościół przeciwnie, nie uruchomił posiadanych środków zbawczych, które potrzebne były tym bardziej, gdy ludzie umierali. Jakby stracił wiarę, że spowiedź i Komunia św. mogą dać umierającemu człowiekowi życie wieczne, że naprawdę Eucharystia jest pokarmem na wieczność”

- ocenia duchowny.

Przyznaje, że proboszczowie i biskupi zostali wówczas poddani ogromnej presji. Nie zmienia to jednak faktu, że jego zdaniem „wierni zostali zaniedbani”.

- „Wielu umarło bez księdza. Oczywiście, nie zawsze i nie wszędzie, ale generalnie nie było widać jakiejś mocniejszej próby walki z wielką państwową machiną, która oddzieliła wiernych od sakramentów. I to wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebowali, bo ciężko chorowali czy umierali”

- podkreśla.

Ks. Gancarczyk zastanawia się, „z czego wzięła się taka postawa Kościoła?”.

- „Z roztropności? Z odpowiedzialności za innych? A może z braku odwagi i wystarczająco silnej wiary w moc sakramentów? Zapewne ze wszystkiego po trochu”

- konkluduje.