Dziennikarka TVP w likwidacji pytała Rabczewską, czy przekonywała prezydenta, aby „akurat choćby w przypadku ochrony dobra zwierząt nie potępiał w czambuł wszystkiego, co wyjdzie z rządu, tylko dlatego, że jest po przeciwnej stronie barykady politycznej”.

- „Ale myśli pani, że potępia wszystko?”

- zapytała piosenkarka.

Wówczas Pawlicka przywołała tzw. ustawę łańcuchową.

- „Myślę, że na przykład potępia dlatego, że potępił, nie podpisał, czy też zawetował ustawę łańcuchową”

- powiedziała.

Rabczewska zauważyła, że padło słowo „wszystko”, po czym Pawlicka wycofała się ze swojego stwierdzenia. Ponownie zapytała jednak, czy „Doda” przekonywała Karola Nawrockiego.

- „Nie musiałam go przekonywać, ponieważ skoro doszliśmy do takiego spotkania, to chyba po to właśnie, żeby dojść do jakichś kompromisów. I w tej kwestii akurat się nie musieliśmy przekonywać. Tak samo, jak byłam na spotkaniu z ministrem sprawiedliwości, też raczej nie musiałam go przekonywać, ponieważ zaprosił mnie dlatego, że zdawał sobie sprawę z sytuacji, która panuje i też chce pomóc”

- wyjaśniła.

Już wcześniej „Doda” zaznaczyła, że jest osobą apolityczną.

- „(…) nie lubię sytuacji, zwłaszcza w kontekście zwierząt, gdzie robię wszystko, żeby połączyć opozycje, żeby łączyć fanów różnych partii politycznych, żeby rozumieli, jak ważna jest w tym momencie nasza jedność i niekłócenie się, żeby znowu najeżdżać jeden na drugiego. Nie wciągnie mnie pani w tę gierkę”

- zwróciła się do Pawlickiej.