Obrady rozpoczęły się w piątek o godz. 18.30 i miały przesądzić czy powtórzyć unieważnioną drugą turę wyborów, czy rozpocząć cały proces od nowa. Druga opcja otwierałaby drogę do startu nowym kandydatom, w tym samemu Hołowni, który według nieoficjalnych informacji był gotów ponownie ubiegać się o przywództwo.

Tuż przed północą niespodziewanie ogłoszono przerwę. Prowadzenie obrad przejęła posłanka Agnieszka Buczyńska, której Hołownia – przebywający za granicą – formalnie przekazał przewodnictwo. W krótkim komunikacie wyjaśniła, że decyzja była „podyktowana troską o standardy pracy Rady” i koniecznością uporządkowania dalszego toku posiedzenia.

Wersję tę próbował potwierdzić wicemarszałek Senatu Maciej Żywno, informując, że obrady miały spokojny charakter, a przerwa została ogłoszona zgodnie z regulaminem do poniedziałku, godz. 18.00 czasu polskiego.

Zupełnie inne kulisy przedstawiła jednak TVN24. Według relacji części posłów Polski 2050, sam Hołownia „nagłe wylogował się z obrad”, gdy stało się jasne, że nie uzyskuje większości dla korzystnego dla siebie wariantu wyborczego. Politycy mówią wprost o zerwaniu posiedzenia w momencie przegrywanych głosowań.