06.12.15, 17:15

Hedonizm prowadzi człowieka do utraty pierwiastka boskiego

Owszem hedonizm jest stary jak stary jest świat. Człowiek zawsze szukał tego co przyjemne. Nawet jeśli sobie czegoś odmawiał z jakichś racji, to szukał w czymś innym zaspokojenia. Owszem były epoki, w których te tendencje były silniejsze, jak również były okresy, w których z racji światopoglądowych ludzkość usiłowała się nieco hamować. To, że człowiek szuka tego co przyjemne, jest oczywiste, tak jak oczywistym jest to, że to co słuszne, rozsądne, dobre winno stać wyżej nad tym co przyjemne. Jednak sztuką przewrotności człowieka jest znaleźć słuszną rację, ażeby oddać się hedonizmowi zgodnie z normami, rozsądnie, pobożnie. Wydaje się to szaleństwem, ale ku temu szaleństwu już nieraz się wyrywaliśmy i wydaje mi się, że znów do niego z coraz większą determinacją dążymy.

<<< WIEMY KTO POWINIEN ODPOWIEDZIEĆ ZA ŚMIERĆ ROTMISTRZA PILECKIEGO! PRZECZYTAJ! >>>

W historii mieliśmy już przykłady owego szaleństwa, chyba najbardziej spektakularnym przykładem był nierząd sakralny. Można było w imię pobożności, by oddać cześć Isztar czy Afrodycie, prostytuować się w świątyni z przygotowanymi do tej boskiej funkcji kapłankami.

Wydawać by się mogło, że współczesnemu oświeconemu, racjonalnemu światu owe szaleństwa nie grożą, a jednak mam wrażenie, że historia świata w niezwykłym tempie wykonała swoje okrążenie i jest gotowa pokusić się o podobne szaleństwo w imię hedonizmu, tyle tylko, że tym razem chce to uczynić w sposób bardziej przemyślany, naukowo potwierdzony, moralnie uzasadniony. Wydaje mi się, że zbliża się wielkimi krokami do nas epoka hedonizmu jeszcze niebezpieczniejsza niż znamy je z historii. Bo jeśli człowiek tak mocno będzie do owego szaleństwa przekonany, tym swobodniej, bez żadnych hamulców odda się najniższym instynktom, popędom, w imię wolności, rozwoju, a nawet w imię miłości odda się hedonizmowi.

Obym był złym prorokiem. Jestem przekonany, że wystarczy jakaś wojna czy inne powszechne zagrożenie, aby ratować naszą cywilizację od owego zagrożenia, ale jeśli Bóg nie okaże nam pomocy i pobiegniemy tą drogą na której już jesteśmy, nie wróżę nic dobrego. Ale przejdźmy do konkretów. Nie chodzi mi o to, że coraz częściej na wszelkie logiczne zarzuty odpowiadamy:” Bo tak mi się chce”. „Tak mi się podoba”. „Mam do tego prawo”. „Jestem wolny i mogę robić co chcę”, ale coraz częściej do czynów niemoralnych, a nam wygodnych, szukamy naukowych potwierdzeń. Na przykład, poszukując uzasadnienia aborcji, medycyna usiłują określić, w sposób bardzo naukowy, od kiedy człowiek staje się człowiekiem, czy od czwartego tygodnia, czy od dziesiątego tygodnia, byleby usprawiedliwić aborcję. Owszem aborcję zawsze popełniano, ale raczej uważano to za mniejsze lub większe zło, to nasza epoka pioniersko chce naukowo uzasadnić słuszność owych zabiegów, a już jest czymś wyjątkowo nietaktownym intelektualnie nazwać ową czynność morderstwem.

Albo inna nasza hedonistyczna skłonność pcha nas, aby współżyć bez żadnych zasad, z kimkolwiek i jakkolwiek chcemy, chociaż wydaje się to oczywistą niesprawiedliwością. Wystarczy posłużyć się najprostszą zasadą moralną: Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, by przekonać się, że jest niesłusznym zdradzanie, współżycie przypadkowe, nieodpowiedzialne. Ale znów, wszystko można podważyć, ale nie prawa do nieskrępowanego współżycia. Przypomnijmy głośną sprawę Pani Alicji. Byłoby czymś niestosownym z punktu widzenia współczesnego świata, postawić wymóg, że w takiej sytuacji, człowiek powinien powstrzymać się od współżycia. O nie, wszystko jest stosowniejsze, eutanazja, kara śmierci, to jest OK, to jest efekt oświecenia, racjonalności, humanitarności, ale uznać, że niesprawiedliwym może być współżycie. To byłoby świństwem. Jak się pocznie, wtedy pomyślimy jak je zniszczyć, ale nie wcześniej, bo współżycie jest tak świętym prawem, że dla jego realizacji można robić świństwa. No nie do końca, lepiej rozwinąć skrzydła nauki i udowodnić, że można zabić bezbronne dziecko, w sposób sprawiedliwy, albo nie zabić dziecka, a tylko zwyczajnie usunąć płód.

Albo inny przykład: Brzydzimy się walkami gladiatorów. Jak człowiek mógł się posunąć, do tego, żeby ludzie dla rozrywki innych, mordowali się na arenie. A walka Najman-Pudzian, to co to było? Współczesny świat z dumą odpowiada: To sport, a nawet sport ponad inne sporty, bo łączy w sobie wiele różnych sztuk walki. I wtedy wszyscy spokojnie, w garniturach mogą obejrzeć krwawą bujkę, ludzi o raczej marnych reputacjach (mam tu na myśli całe MMA), które skończyć się mogą poważnym, trwałym kalectwem.

Kiedy czytam słowa św. Jana od Krzyża, dzisiejszego patrona, mogę tylko domyślać się jak one muszą brzmieć niezrozumiale i wielu może będzie zaskoczona jak Ziemia zniosiła cieżar takiego głupca, który pokazując drogę na skróty do duchowych przyjemności, do trwałego szczęścia pisał:

Usiłuj zawsze skłaniać się:
nie ku temu, co łatwiejsze, lecz ku temu, co trudniejsze;
nie do tego, co przyjemniejsze, lecz do tego, co nieprzyjemne;
nie do tego, co smakowitsze, lecz do tego, co niesmaczne;
nie do tego, co daje spoczynek, lecz do tego, co wymaga trudu;
nie do tego, co daje pociechę, lecz do tego, co nie jest pociechą;
nie do tego, co większe, lecz do tego, co mniejsze;
nie do tego, co wzniosłe i cenne, lecz do tego, co niskie i wzgardzone;
nie do tego, aby pragnąć czegoś, lecz do tego, by nie pragnąć niczego, nie szukając tego, co lepsze wśród rzeczy stworzonych, ale tego, co gorsze.


Pragnij z miłości dla Chrystusa dojść do zupełnego ogołocenia, ubóstwa i oderwania się od wszystkiego, co jest na świecie.

 

W takim ogołoceniu duch znajdzie swój pokój i odpocznienie. Ponieważ nie ubiega się za niczym, nic go nie będzie męczyło w drodze wzwyż i nic nie będzie pociągało w dół, albowiem będzie w samym środku swej pokory. Skoro zaś czegoś żąda, już tym samym się utrudza.

ks. Wojciech

http://kswojciech.blog.onet.pl/2009/12/14/hedonizm-racjonalny/


tag

Komentarze

anonim2015.12.6 18:42
Ktoś to napisał...Człowiek jest prawdziwym człowiekiem tylko na kolanach przed Bogiem.
anonim2015.12.6 18:46
Bzdury. Czlowiek nie może siebie pozbawić pierwiastka boskiego, ani nikt inny nie może go tego pozbawić. Tak samo jak niewiara w Boga nie jest dowodem na jego nieistnienie. A wiara w niego nie jest dowodem na jego istnienie.
anonim2015.12.6 20:10
"Usiłuj zawsze skłaniać się: ku temu, co trudniejsze; co nieprzyjemne; co niesmaczne; co wymaga trudu; co nie jest pociechą; do tego, co mniejsze; do tego, co niskie i wzgardzone; do tego, co gorsze." - - - Hmmmmm... Gdyby tak wziąć to dosłownie, wnet byś zmarniał - tak fizycznie, jak i moralnie!
anonim2015.12.6 20:11
Nic w tekście nie udowadnia albo uzasadnia postawionej tezy.
anonim2015.12.6 21:20
Czy katoliki z kazdego chca zrobic masochiste? To lepiej juz chyba byc hedonista.