W czasie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu nt. koronawirusa głos zabrał Janusz Korwin-Mikke. W swoim ostrym wystąpieniu zarzucił posłom szerzenie paniki w społeczeństwie:

-„ Parę dni temu moja 9-letnia córka Nadzieja wraca ze szkoły i z wypiekami na twarzy mówi: tatusiu, czy ja na pewno nie umrę na koronawirusa?. Ja wiem, że hieny dziennikarskie szerzą panikę, bo z tego mają wierszówkę. Rozumiem, że zapewniają oglądalność swoim stacjom telewizyjnym. Ale jakie prawo macie Wy, posłowie, żeby szerzyć panikę wśród ludzi?” – pytał poseł Konfederacji.

Korwin wyraził też swoje zdanie w kwestii zwołania owego posiedzenia, które według niego było bezzasadne. Stwierdził, że to posiedzenie ma służyć demagogii, bo żadna ustawa w sprawie koronawirusa nie jest potrzebna.

 

kak/ DoRzeczy.pl