11.10.18, 17:30

Ks. prof. Andrzej Kobyliński ostrzega przed filmem ,,Uwolnij mnie''

„Egzorcyzmy w XXI wieku. Prawda czy zabobon?” – pod tym hasłem odbyła się burzliwa debata, towarzysząca przedpremierowemu pokazowi kontrowersyjnego filmu Federici Di Giacomo “Uwolnij mnie”. Wzięli w niej udział ks. Andrzej Grefkowicz– egzorcysta w archidiecezji warszawskiej, ks. Andrzej Kobyliński– teolog i etyk z UKSW, Michał Kondrat – wieloletni asystent egzorcysty, reżyser filmów o podobnej tematyce, dystrybutor filmu “Uwolnij mnie” oraz Mariusz Błochowiak – wydawca miesięcznika “Egzorcysta”, fizyk. Spotkanie poprowadził Dawid Gospodarek z Katolickiej Agencji Informacyjnej.

– Dla mnie jest to film straszny, banalny, powierzchowny. Owszem, jest to dokument, ale z wieloma elementami komediowymi i szkoda, że w sposób komediowy przedstawiono różne formy cierpienia ludzi, którzy mają różne zaburzenia psychiczne, czy są uzależnieni od narkotyków – powiedział ks. Andrzej Kobyliński. – Dla mnie przede wszystkim jest to film ukazujący, jak dziś powraca pogaństwo, irracjonalność i różne dziwne formy religijności pierwotnej, czy antycznej. We Włoszech od kilkunastu lat mówi się zarówno wśród osób religijnych, jak i ateistów, o analfabetyzmie religijnym. Tylko w ramach analfabetyzmu religijnego można kręcić takie filmy i w taki sposób ukazywać religię – mówił o filmie ks. Andrzej Kobyliński.

- Ostatnie 10 minut to prezentacja kursu dla egzorcystów mającego miejsce na jednej z papieskich uczelni. Jednak ten kurs nie ma kompletnie nic wspólnego z tymi czarami, z tą magia, którą widzieliśmy przez cały film - wskazał ksiądz profesor.

Jak przekonywał, wiele nadużyć bierze się z problemu pentekostalizacji chrześcijaństwa, który dotyka Kościoła na całym świecie, w tym w Polsce. - W różnych chrześcijańskich denominacjach, spotkamy prawie 50 tys. różnych form egzorcyzmowania, czy uwalniania ludzi od zła. Cóż dopiero w rozmaitych nurtach islamu, judaizmu czy hinduizm - mówił uczony.

Ks. Kobyliński ubolewał, że w filmie pojawia się wiele wręcz komediowych sytuacji. - W Kościele katolickim jest miejsce na egzorcyzmy sprawowane zgodnie z doktryną. Jednak przy okazji komentowanego filmu mówimy o nadużyciach, o komediowej wersji uwalniania ludzi od zła, mówimy o różnych formach niszczenia ludzi czy poniżania. Widzieliśmy wiele form „cyrku”, gdzie powinna interweniować prokuratura, bo to są ewidentne nadużycia, naruszenie intymności, godności ludzi, czy stawianie kompletnie amatorskich diagnoz - stwierdził.

- Znam niestety wiele osób w Polsce, skrzywdzonych przez amatorskich księży egzorcystów, którzy wmawiali opętanie tam, gdzie nie było żadnych podstaw - dodał kapłan.

Filozof przytoczył też krytykę, z jaką spotkał się omawiany dokument w 2016 roku w Radiu Watykańskim od jednego z ważniejszych dominikańskich teologów, o. François-Marie Dermine'a. Duchowny wskazywał, że film w żadnej mierze nie odzwierciedla rzeczywistej posługi egzorcystów.

Krytycznie film ocenił również egzorcysta ks. Andrzej Grefkowicz, mówiąc, że z materiału można dowiedzieć się, ,,jak nie powinno się odprawiać egzorcyzmów''. - Brakuje mi w filmie działania o charakterze rozeznawania w dwóch wymiarach – czy rzeczywiście mamy do czynienia z jakąś formą zawładnięcia przez złego ducha oraz ewentualnie, jaka była przyczyna tego, że dany człowiek doświadcza działania złego ducha - powiedział kapłan. - Prawie wcale nie ukazano, że posługa egzorcysty polega na towarzyszeniu człowiekowi w drodze jego nawrócenia - dodał.

Obrazu bronili dystrybutor filmu Michał Kondrat a także wydawca ,,Egzorcysty'', Mariusz Błochowiak.

hk/KAI, fronda.pl