03.09.13, 20:06

Naukowcy krytykują antykoncepcję

Ich oburzenie jest reakcją na działania rządzących które miały miejsce w związku z obchodzonym dwa tygodnie temu w Meksyku Międzynarodowym Dniem Młodzieży. Władze Meksyku zainaugurowały wówczas kampanię "Seks i odpowiedzialność", polegającą na rozdawaniu miliona broszur nt. wychowania seksualnego oraz do 20 milionów prezerwatyw rocznie. Potencjalni adresaci akcji to ponad 2,3 mln młodych ludzi, a wśród nich nawet ośmioletnie dzieci.

Jak twierdzi sekretarza ds. zdrowia w stolicy Meksyku Armando Ahuedo Ortega, celem akcji ma być przeciwdziałanie zjawisku wczesnych ciąż wśród nastolatek. Od początku br. do lipca  19646 dzieci urodziły matki w wieku od 10 do 19 lat, z czego w 598 przypadkach  nie miały one więcej niż 14 lat.

Bioetycy i eksperci zwracają tymczasem uwagę, że powszechny dostęp do antykoncepcji wcale nie zmniejsza liczby ciąż wśród nieletnich. Zdaniem obywatelskiej organizacji  „Sexo Seguro”, składającej się  z bioetyków i naukowców, głównym celem działań pomysłodawców akcji jest zachęcanie młodych  do wczesnej inicjacji seksualnej oraz promowanie aborcji i ryzykownych zachowań seksualnych. Natomiast prawdziwymi wartościami ich zdaniem są miłość, odpowiedzialność, poświęcenie, wierność i wstrzemięźliwość płciowa.

ED/Pch24.pl

Komentarze

anonim2013.09.4 2:38
Widzę, że według niektórych powyższych komentatorów "miłość, odpowiedzialność, poświęcenie, wierność i wstrzemięźliwość płciowa" to są same złe cechy u człowieka. Rozumiem zatem, że są oni ludźmi nienawidzącymi wszystkich i wszystko, nieodpowiedzialnymi, nieskorymi do poświęceń, niewiernymi swym wyborom i wybrankom oraz rozbuchanymi samcami, którzy kopulują ze wszystkim co się rusza. Wyszło mi zatem, że są zwyczajnie obrzydliwymi i obleśnymi samcami, niegodnymi miana mężczyzny.
anonim2013.09.4 5:57
@wierzacy123 - "Dawanie nastolatkom prezerwatyw i mówienie, że jeśli chcą uprawiać seks bez zabezpieczeń to promocja to brak słów" Poratuj i przyznaj, że Ciebie to bocian przyniósł, albo znaleźli Cię w kapuście, bo zadręczam się myślami że to niepodobna, by człowiek mógł spłodzić takiego pustaka.
anonim2013.09.4 7:23
@ Ahura Przyznam, ciekawe porównanie, pewnie niedopatrzenie oficera prowadzącego, zdradzać tajemnicę traktowania człowieka jako maszyny? .... oj będzie kara ...
anonim2013.09.4 10:06
Zwolennicy liberalnych zachowan komentują bez podania zadnych argumentów. I tylko oni , dobrze ze normalnie myslacy nie odpowiadają na ten stek bezladnych komentarzy
anonim2013.09.4 11:02
@rabarbar Oczywiście najbardziej "neutralne światopoglądowo" jest International Planned Parenthood Federation (IPPF). Przecież wiadomo nie od dziś, że antykoncepcja zmniejsza ryzyko chorób i ciąży, jednocześnie wiąże się ze wzrostem ryzykownych zachowań seksualnych. W efekcie zysku nie ma żadnego, raczej są skutki odwrotne. Swoją drogą gdyby antykoncepcja tak dobrze działała to na pewno IPPF by jej nie wspierała. IPPF najwięcej zarabia na aborcji - to dla nich istna żyła złota. Dlaczego więc mieliby promować coś co ogranicza im zyski? Odpowiedź jest prosta. Używając antykoncepcji na dłuższą metę prędzej czy później wpadniesz i dasz nieźle zarobić IPPF. We Francji blisko 2/3 kobiet, które dokonały aborcji stosowały antykoncepcję. W innych krajach podobnie. Gdyby było inaczej aborterzy zwalczaliby środki antykoncepcyjne, bo przez nie mieliby dużo mniejsze zarobki.
anonim2013.09.4 11:05
a idźcie wy wszyscy na forum GW, Polityki czy innego niusłika poklepywać po plecach panią Środę, Szczukę czy Grodzką. Wszędzie się ta zlewicowiała ciemnota wciska, jak homoseksualiści do bazyliki Noterdame podczas nabożeństwa
anonim2013.09.4 11:39
"Niesamowita" musi być kobieta, która daje sobie "wcisnąć gumę"
anonim2013.09.4 19:58
"Naukowcy krytykują antykoncepcję" - manipulowanie tytułem godne onetu.
anonim2013.09.5 1:54
@Wench... koteczku... Seks może być i zabawą i przyjemnością i równocześnie być otwartym na prokreację. Gdy w trakcie tych "zabaw i przyjemności" przydarzy się poczęcie potomka, to fakt ten nie będzie wtedy nieszczęściem, ale radością. Ale tak może się stać jedynie wtedy, gdy obydwie strony "zabawiają się" nie jedynie dla egoistycznej "przyjemności", ale ze wzajemnej małżeńskiej miłości, która wyraża się również w chęci posiadania wspólnych potomków. Wtedy te "zabawy i przyjemności" są również przejawem odpowiedzialności za własne zachowania seksualne, a gdy kończą się potrzebą poświęcenia przy wychowaniu potomka, taka para może dojść jednak do wniosku, że nie ma lepszego "regulatora" płodności jak właśnie wstrzemięźliwość płciowa i nie jest ona wyrazem ponuractwa, czy brakiem ochoty na "przyjemności", ale właśnie czymś, co miłość małżeńską wzmacnia.