23.07.19, 18:45(fot. pixabay)

O. Piórkowski SJ: To nie wrogowie zewnętrzni są zmartwieniem Kościoła

Ponieważ uważam, że tzw. wrogowie zewnętrzni nie są obecnie największym zmartwieniem Kościoła, chciałbym zwrócić uwagę na kolejny wewnętrzny problem, a może raczej, wyzwanie, przed którym ciągle stoimy.

Zgadzam się z o. Włodzimierzem Zatorskim, benedyktynem, którego konferencje gorąco polecam, że w głoszeniu Ewangelii dzisiaj decydujące jest rozumienie pojęć, a nie tylko same pojęcia. Zresztą, w każdej komunikacji werbalnej rozumienie słów jest bardziej rozstrzygające niż używane słowa, ponieważ źródło nieporozumień najczęściej tkwi w odmiennych znaczeniach, które nadajemy tym samym słowom.

O co dokładnie chodzi? Używamy tych samych słów zarówno w Biblii jak i w codziennym języku, ale nadajemy im inne znaczenie. Funkcjonujemy jednak w innej kulturze i języku niż autorzy biblijni. Zauważam to coraz bardziej w rozmowach z rekolektantami, sam łapię się na "europejskości" swojego myślenia.

I tak dla przykładu, gdy my mówimy świat, najczęściej mamy na myśli to, co stworzone, naturę. Jesteśmy naukowi, przyrodniczy. Biblia widzi w świecie najpierw sieć relacji międzyludzkich, sposób życia. Gdy my mówimy "ciało", najczęściej myślimy po grecku i mamy na myśli cielesność, fizyczność. Gdy mówimy duch, myślimy po grecku, oddzielając go radykalnie od ciała i sprowadzamy do woli i rozumu. A Biblia tak nie robi. Gdy my mówimy "śmierć", najczęściej myślimy o śmierci biologicznej, a Biblia głównie ma na myśli duchową. Gdy mówimy "serce" uważamy je obecnie głównie za siedlisko emocji, podczas gdy Biblia widzi w sercu centrum myślenia, wybierania, czucia. My myślenie przenieśliśmy do głowy i oderwaliśmy je od serca. A Biblia mówi, że w sercu wybieramy między życiem a śmiercią, dobrem a złem, nie tylko w rozumie. Serce jest nawet niedostępne dla naszego rozumu

Konsekwencje? Jeden przykład: Kiedy słyszymy, że coś mamy przyjąć sercem, to pojawia się niepewność. Niektórzy uważają, że chodzi o jakieś emocjonalne przeżycie. A sercem znaczy całym sobą. I stąd bardzo powszechne jest w nas greckie przekonanie, że jeśli coś zrozumiem, poznam, to się zmienię. Sęk w tym, że my dobrze wiemy, co robić, jak należy postąpić, co zmienić, ale jakoś nie potrafimy tego zmienić. Bo myślimy głową, a nie sercem, w którym jeszcze jest wola, uczucie, słabość. Kiedy prorocy piszą o "wymianie" serca, to myślą o całym człowieku, nie tylko o myśleniu. Nie wystarczy korekta myślenia ani wykucie na pamięć całej doktryny czy zasad moralnych. Rozum posługuje się abstrakcją, oderwaną od życia. Serce jest związane z całym życiem, jest rzeczywistością egzystencjalną.

Więc jeśli się tego rozdźwięku kulturowego nie zobaczy i nie uwzględni, głoszenie Słowa dzisiaj będzie trafiać w pustkę. Jeśli nie będziemy wyjaśniać tych różnic, to odbiorcy, którzy zasadniczo myślą po grecku lub rzymsku, nie po hebrajsku, będą wielce zdziwieni tym, co słyszą. Nie będziemy nadawać na tych samych falach. A od rozumienia się zaczyna, choć na nim nie kończy.

Od paru lat próbuję bardziej świadomie brać to pod uwagę w głoszeniu Słowa. Dlatego też jestem zasadniczo przeciwny propagowaniu objawień prywatnych, ponieważ złudzeniem jest, że my już rozumiemy Pismo Święte. To jest wielkie wyzwanie dla Kościoła dzisiaj. Nowa ewangelizacja zaczyna się od porzucenia naiwnego już przekonania, że teksty biblijne są rozumiane dzisiaj jak samo w czasach kiedy zostały napisane. Nie są.

Dariusz Piórkowski SJ/ Facebook

Komentarze

andrzejhahn32019.07.24 20:30
SRAM NA ZBRODNICZY I OBRZYDLIWY kosciol katolicki
Mikołaj 2019.07.25 3:27
Zapomniałeś zakwiczeć lub zaszczekać ! - bowiem taki odgłosy wydają tobie podobni ! .
Jan2019.07.24 14:49
Sprzeczne bajki urągające inteligencji .
Cykacz2019.07.24 11:20
Dlatego poluję na pauliński przekład Biblii. Podobno bardzo uwspółcześniona.
jafilo2019.07.24 8:34
- artykuł wart głębokiego przemyślenia. - od pewnego czasu bardzo boli mnie używanie przez księży: "Bóg: informuje ...; przekazuje ...; uważa ..." Moim skromnym myślę że nie pysznym zdaniem, tego typu zwroty powinny brzmieć: myślę że Bóg...
anonim2019.07.24 3:53
Jasność pojęć jest podstawą komunikacji, a ich klarowność to wkład Greków. Stąd, jak najbardziej, liczne nieporozumienia, ale nikt nigdy nie twierdził, że Chrystus założył Kościół Lutra, czy Kalwina.
twitter: @PromocjaPWS2019.07.23 22:51
Polecam Program Wiedzy Społecznej K. Karonia - na youtube.com/HISTORIASZTUKI2011 i jego stronę historiasztuki.com.pl. Zbiór wszystkich jego prelekcji na wiedzaspoleczna.pl.
matematyk2019.07.23 22:34
Tu należałoby jeszcze dodać kluczowe pojęcie - miłości. Współcześnie raczej odnosi się ją przeważnie do miłości eros, podczas gdy miłość w sensie chrześcijańskim to przeważnie miłość agape...ale czy to rzeczywiście najważniejsze problemy Kościoła? Moim zdaniem nie. Największym problemem zdają się być nadchodzący Synod Amazoński oraz zapowiadana reforma Kurii Rzymskiej. To może sprawić, że Kościół przestanie być w praktyce katolicki.
Ryszard Olejniczak2019.07.24 14:36
Kościół Jezusa Chrystusa nie był katolicki tylko chrześcijański, jak przestanie być katolicki ale nadal przestanie chrześcijański, to dziury w niebie nie będzie..
ZróbCośPożytecznegoKleroNierobieBełkoczący2019.07.23 21:50
Klero-bełkot pasożyta społecznego. Zabierz się za uczciwą pracę, zarób najpierw na siebie, potem załóż rodzinę, wychowaj dzieci, otaczaj ich codzienną troską i nawet możesz się przy tym modlić. Ale nie ZAMIAST normalnego życia, ty pustołbie bełkotliwy.
Beata Anna Maria2019.07.23 20:33
O. cedzi komara a połyka wielbłąda. Przy takim położeniu punktów ciężkości Duch Święty może być bezrobotnym - bo On tłumaczy i daje rozeznanie tego co wchodzi i jest w naszym wnętrzu.
Grzesiek2019.07.23 20:52
No pewnie. Po co myśleć i rozumieć, jak się czuje bezpośrednio "ducha świetnego", który sprawia, że czego nie wybiorę to znajdę dla siebie usprawiedliwienie.
Beata Anna Maria2019.07.24 12:41
Usprawiedliwienia potrzebuje tylko wybór zła- które zawsze szuka obarczenia winą innych i odsunięcia odpowiedzialności od siebie .
Mikołaj 2019.07.25 3:23
Bredzisz kobieto ! . " Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające. 16 [Okaże się to] w dniu, w którym Bóg sądzić będzie przez Jezusa Chrystusa ukryte czyny ludzkie według mojej Ewangelii. " . Mówię ci to ja , który ten " sąd " o którym pisze apostoł , ma za sobą .Podczas tego sądu każda " kontrowersyjna " chwila z całego życia zostaje przypomniana . I tak jak piszę apostoł , myśli są na przemian: oskarżające i uniewinniające(są one mimowolne ! ) . A Jezus ten " proces sądowy " ukrył tutaj : " A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. 20 Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. 21 Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu». " .
Mikołaj 2019.07.23 19:44
Świetne refleksje , bowiem w historii kościoła nauczanie zabrnęło w niektórych szczegółach w ślepe uliczki , właśnie z tego powodu potocznego rozumienia terminów i znaczeń , czym dociekającym zagrodzono drogę do wydobycia ducha przesłania nauk ewangelicznych i całego Pisma Świętego .Mógłbym wiele , wiele o tym powiedzieć . Współczesny człowiek posługuje się często terminami i pojęciami które uległy deprecjacji . Gdy podstawimy właściwe ich znaczenia , wtedy tekst Pisma ożywa i otwiera perspektywę kompleksowego powiązania całości .
Ryszard Olejniczak2019.07.23 19:30
"..decydujące jest rozumienie pojęć, a nie tylko same pojęcia..." To jest fundamentalna prawda. Nie tylko w kościele, ale i w kwestiach całej cywilizacji.. Coraz bardziej współczesność gubi się zastępując myślenie logiczne myśleniem semantycznym. "Na początku było słowo", ale to musiało być słowo niezwykle ścisłe, wyrażone absolutnie ścisłą formułą matematyczno-fizyczną. Dlatego też tak niesamowitym przekazem jest dla człowieka Ewangelia. Zawsze kiedy ją czytam staje mi przed oczami Opowiadający, który zamienia skomplikowane zależności (ukryte w matematycznych wzorach i wzajemnie powiązanych algorytmach) w przepiękne przemawiające do każdego przypowieści. Przypowieści z których wynika zawsze tylko prawda w każdym miejscu i czasie. Rolą duchownych nie jest upiększanie tych przypowieści, tylko próba podążania w kierunku odwrotnym tj odkrywanie tych formuł matematycznych z których Bóg je wyprowadzał.To, potworny wysiłek intelektualny, proces nigdy się nie kończący, przez całą ziemską wieczność. "Prawda was wyzwoli".
Chrześcijanin2019.07.23 19:25
Problemy kościoła można zmieścić w 7 punktach, zwanych siedmioma grzechami głównymi.
kira2019.07.24 13:14
Brawo !!! - dokładnie i trafnie....