30.12.19, 12:58

Pan T. Kolejna kreacja pozytywnego wizerunku komuny

Na ekranach kin w całej Polsce, w tym i warszawskim kinie Kinoteka, kinomani mają okazje zobaczyć nowy sfinansowany w części przez podatników (według portalu Film Polski, za pośrednictwem Mazowieckiego Instytutu Kultury, Mazowieckiego i Warszawskiego Funduszu Filmowego, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego, Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy) film „Pan T”.

 

„Pan T”, gdyby zrobiony był w konwencji surrealistycznej fantastyki rozgrywającej się w nieokreślonym mieście, nieokreślonego kraju, w nieokreślonym czasie, nie wzbudzałby kontrowersji. Jednak przez to, że rozgrywa się w PRL w 1953 roku, w czasie kulminacji komunistycznych represji stalinizmu (który na ziemiach polskich trwał kilka lat po śmierci Stalina do 1956 roku), w Warszawie, to budzi kontrowersje jako obraz kreujący pozytywny wizerunek komunistycznej okupacji ziem polskich.

Widz, który nie zna realiów powojennej Polski (a takich jest zdecydowanie więcej niż tych, którzy mają wiedzę o tym okresie) na podstawie „Pana T” uzna, że okupowana przez komunistów Polska była miejscem klimatycznym, bez represji, w której życie w nędzy było tylko wyborem ideowym, bo każdy mógł robić karierę. Z filmu można odnieść wrażenie, że choć komunistyczna bezpieka istniała, to żadnych zbrodni nie dokonywała – co najwyżej śledziła poczynania głównego bohatera.

Bohater filmu jest tytułowy „Pan T” kojarzący się z Leopoldem Tyrmandem (co zresztą zmusiło producentów filmu do wydania oświadczenia, że główny bohater jest inspirowany wieloma postaciami). Życiem T interesuje się Urząd Bezpieczeństwa. T szpieguje tajny współpracownik sąsiad, mieszkający obok niego na stancji dla pisarzy. Konfident to sympatyczny człowiek, który w pewnym momencie odmawia donoszenia na pisarza, za co nie ponosi konsekwencji – dzięki temu twórcy filmu mogli krepowacz pozytywny wizerunek konfidentów bezpieki i samej bezpieki (która jak wynika z filmu, nie była ani zbrodnicza, ani dolegliwa).

W ramach kreacji pozytywnego wizerunku PRL twórcy filmu ukazują pozytywny wizerunek Bolesława Bieruta jako sympatycznego kolesia, który jest znudzony rolą władcy PRL i pali gandzie, a nawet planując wprowadzenie uprawy marihuany w PRL.

W rzeczywistości PRL 1953 ukazanej w filmie nie ma represji, zniewolenia i zbrodni dokonywanych na Polakach przez sowietów i ich polskojęzycznych konfidentów. T żyje biednie, bo taki styl życia sobie wybrał, udając się na emigracje wewnętrzna – non stop dostaje intratne propozycje pracy i kariery zawodowej, które nie wymagają od niego jakiegoś zaprzedania się. Postawa T nie wynika z jakichś wyborów ideowych, tylko z kontestacji, T tak jak kontestuje system oferujący mu dostatek i karierę, tak samo kontestuje młodą i seksowną kochankę, która mu się narzuca. Ten zabieg pozwala twórcom filmu ukazać, że kontestowanie PRL tbyło fanaberią, niczym nieuzasadnioną – nie robił kariery i nie żył w dobrobycie, tylko ten, kto nie chciał korzystać z atrakcyjnej oferty władz komunistycznych – jest to kłamstwo zgodne z narracją postkomunistów.

W jednej ze scen występuje Leszek Balcerowicz. Gra on profesora filozofii, który z kolegami filozofami (Jackiem Fedorowiczem, Kazimierzem Kutzem), w trakcie pracy w fabryce zabawek dyskutuje o filozofii. To bardzo ciekawe, że dysydenta gra akurat Leszek Balcerowicz, który robił karierę w PRL, w latach 1978–1980 pracował w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy Komitecie Centralnym PZPR, od 1969 do 1981 należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a w „latach 1978–1980 kierował zespołem doradców-ekonomistów przy premierze Piotrze Jaroszewiczu”. Kazimierz Kutz swoją karierę w PRL rozpoczął w 1955 roku.

Film jest atrakcyjny wizualnie, obraz jest czarno biały i kontrastowy, dzięki czemu rzeczywistość PRL wydaje się atrakcyjna, klimatyczna i estetyczna. Film nie ukazuje brudu, szarości i smrodu PRL, ale wyidealizowaną kreację zgodną z postkomunistyczną narracją.

W filmie wystąpili: Paweł Wilczak („Wesele”, „Sfora” - serial TV), Sebastian “Stanki” Stankiewicz („Plagi Breslau”, „Gotowi na wszystko. Exterminator”), Maria Sobocińska („Kler”, „Wołyń”), Wojciech Mecwaldowski („Juliusz”, „11 minut”), Jacek Braciak („Kler”, „Volta”), Jerzy Bończak („Ślepnąc od świateł” - serial TV, „Rewers”), Zdzisław Wardejn („Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3”, „Rojst” - serial TV), Eryk Lubos („Underdog”, „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”), Katarzyna Warnke („Kobiety mafii”, „Botoks”), Krzysztof Czeczot („Gotowi na wszystko. Exterminator”, „Volta”), Andrzej Zieliński („Volta”, „Wataha” - serial TV), Wiktor Zborowski („1983” – serial TV, „Pokot”), Bartłomiej Topa („Pod powierzchnią” - serial TV, „Kler”), Mariusz Bonaszewski („Kurier”, „Powidoki”), Przemysław Bluszcz („Zabawa zabawa”, „Konwój”), Tomasz Sapryk („Zabawa zabawa”, „Podatek od miłości”), Katarzyna Kwiatkowska („Pitbull. Ostatni pies”, „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”), Jan Nowicki („Kamerdyner”, „Sztos”), Jacek Fedorowicz („Nie ma róży bez ognia”, „Alternatywy 4” - serial TV), Michał Urbaniak („Mój rower”), Sławomir Orzechowski („Kurier”, „Kamerdyner”), Jerzy Rogalski („Miszmasz czyli Kogel Mogel 3”, „Wołyń”), Lesław Żurek („Mała Moskwa”, „Zabawa zabawa”), Kazimierz Kutz, Leszek Balcerowicz.

Jak można przeczytać na stronie dystrybutora filmu, „Pan T” to „przesycona nostalgią podróż do niezwykłego świata, w którym słynni pisarze i poeci artystycznej bohemy zasiadywali w knajpach i kawiarniach, ukradkiem komentując zło otaczającego ich świata. Film w reżyserii Marcina Krzyształowicza – nagrodzonego Orłem i Srebrnymi Lwami na festiwalu filmowym w Gdyni twórcy „Obławy””. Scenarzystami filmu są Andrzej Gołda i reżyser.

Jan Bodakowski

Komentarze

Micek2019.12.30 20:59
Najlepiej, aby Fronda namawiała do bojkotu filmu. Jak do tej pory, przynosiło to odwrotny rezultat od zamierzonego
tfuj2019.12.30 17:50
Diabli im nadali, że Jarosław zamiast lecieć do Smoleńska opiekował się matką
Dell2019.12.30 16:50
Do "Polak"-a Piszesz: "(...) woli gloryfikację PRL w wykonaniu PiS" Podaj przykłady tej gloryfikacji.
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2019.12.30 16:44
Bodakowski, jesteś zwykłym idiotą.
Michał Jan2019.12.30 15:55
Jeżeli spadkobiercy Leopolda Tyrmanda zarzucają nieuprawnione wykorzystanie "Dziennika 1954", to trochę winny jest sam Leopold Tyrmand. W tym braku grozy ubeckiej chyba trochę jest tego stylu, który charakteryzował nie tylko jego, ale i chociażby Marka Hłaskę.
J.P🧶2019.12.30 14:28
Panie Bodakowski chociaż trudno będzie Panu uwierzyć w tamtych czasach słońce też świeciło latem, ptaki fruwaly, motyle cieszyły oko. Ludzie ubodzy byli w większości acz cieszący się życiem, kiedyś tak jak teraz byli źli i dobrzy ludzie, były kanalie i ludzie przyzwoici. Swiat nie był czarno-biały. Nie każdy kto był w partii mordował i nie każdy kto w niej nie był miał czyste sumie Pan sobie napisze sam scenariusz, chociaż nie trudno sobie wyobrazić jakby ten pana film wyglądał, zresztą trwałby maksimum 5 minut zakończony strzałem w głowę jakiegoś nieszczęśnika, który z modlitwą na ustach wydaje ostatnie tchnienie, a w ostatnich sekundach jakaś retrospekcja, podobna do filmu o katastrofie smoleńskiej, wszyscy idą do nieba itp.itd.
Jakub2019.12.30 14:57
Szanowny Panie J.P. Może trudno będzie Panu w to uwierzyć, ale wtedy kiedy "słońce też świeciło latem, ptaki fruwały, motyle cieszyły oko", w tym samym czasie na Rakowieckiej więzionych mężczyzn gwałcono kijami od krzeseł, a kobiety drucianymi szczotkami od mycia WC. I w tym samym czasie mieli przyjemność słuchać jak za ścianą to samo robią z ich żoną, synem czy córką. I taka to była wtedy sielanka Panie J.P.
J.P🧶2019.12.30 15:36
Szanowny Panie Jakubie doskonale znam z opowiadań, dokumentów i książek tamte czasy, pragnę jednak zauważyć, że prócz tej mrocznej strony tamtych czasów toczyło się noemalne życie, i jeśli ktoś twierdzi inaczej jest ... Bodakowskim.
Jakub2019.12.30 15:01
PS. a żeby nie było wątpliwości oczywiście również w 1939 i 1944 słońce też świeciło latem, ptaki fruwały, motyle cieszyły oko.......
J.P🧶2019.12.30 15:38
Jaknajbardziej i nawet śluby brano i dzieci się rodziły.
mendy są wszędzie nawet Zyklon B nie pomógł 2019.12.30 14:24
Był "dzielnicowy" z radziecką muchą. Mucha smrodu nie wytrzymała. Był "Bjorn Wiking z Rogiem w Doopie", "PolishPatriot", "Poliamorysta" ... Jest 𝐒𝐭𝐚𝐥𝐤𝐞𝐫 - 𝐄𝐥𝐞𝐤𝐭𝐨𝐫 (jak długo?) Jest gudłaj 𝐚𝐧𝐝𝐫𝐳𝐞𝐣𝐡𝐚𝐡𝐧 - 𝐉𝐏𝐈𝐈𝐈 - 𝐨𝐟𝐢𝐜𝐞𝐫 𝐋𝐖𝐏 (co za żart? żyd-pedał "oficer"), 𝐃𝐚𝐫𝐢𝐚_𝐃𝐚𝐧𝐢𝐥𝐜𝐳𝐲𝐤, 𝐀𝐠𝐧𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚, 𝐔𝐫𝐬𝐳𝐮𝐥𝐚 ... i wiele innych "symbolicznych" pseudonimów chorego psychicznie mitomana. Może to być 𝐋𝐞𝐜𝐡 𝐊𝐞𝐥𝐥𝐞𝐫-𝐊𝐫𝐚𝐰𝐜𝐳𝐲𝐤 żyd "genetyk słowianszczyzny", może to być menda 𝐀𝐥𝐛𝐞𝐫𝐭 - extra VERGIN, oil do smarowania odbytnicy - to nie ma znaczenia. Jest/są jak goowna w dworcowych WC - niespłukiwalni.
Polak2019.12.30 13:55
Widać towarzysz Bodakowski woli gloryfikację PRL w wykonaniu PiS.
man.of.Stagira2019.12.30 13:17
Sam syn Matthew Tyrmand o d c i ą ł się od tego dzieła z w/w powodów i NIE chciał by kojarzono jego ojca L e o p o l d a z produkcją przesyconą neomarksowską perspektywą. tyle
Klejnot Nilu2019.12.30 13:15
Przeczytałem dwa pierwsze akapity i już byłem pewien... Schodzę na sam dół i wtem, moje przypuszczenia się potwierdziły. Któż inny mógłby opublikować tak kretyński, infantylny i stworzony na siłę bełkot, kto inny jak nie ukochany towarzysz Bodakowski? Któż inny mógłby przypierdzielać się o takie pierdoły, i to w filmie? To nie dokument.
WRT 2019.12.30 13:12
Czemu PiSdzielce typu Bodakowski karmią się tylko martyrologią, trumnami, nieszczęściem? to jest chore!!!
fumfel2019.12.30 13:48
Bo to portal dla takich ludzi.