Jeden z obywateli skierował w lutym ub. roku do ministra sprawiedliwości wniosek o udostępnienie informacji dot. działalności komisji ds. reprywatyzacji warszawskich. Ówczesny minister Adam Bodnar wniosek jednak zlekceważył. Obywatel skierował więc skargę na bezczynność ministra i złamanie konstytucyjnej zasady dostępu do informacji publicznej. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który kilkukrotnie wezwał ministra sprawiedliwości do nadesłania odpowiedzi na skargę. Ostatecznie sąd nałożył na ministra grzywnę. We wrześniu minister Waldemar Żurek zaskarżył tę decyzję do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który wczoraj podjął decyzję o podtrzymaniu wyroku niższej instancji.
- „Niezależnie od oceny złożonej skargi, minister sprawiedliwości zobowiązany był do realizacji swojego obowiązku, w szczególności poprzez przygotowanie i przekazanie do sądu odpowiedzi na skargę. (…) Minister sprawiedliwości nie był natomiast właściwy do samodzielnego stwierdzenia niedopuszczalności skargi i przekazania jej innemu organowi”
- wskazano w uzasadnieniu decyzji.
Sprawę skomentowała za pośrednictwem mediów społecznościowych sędzia Kamila Borszowska-Moszowska. Wykładowczyni Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury zwraca uwagę, że minister zlekceważył zarówno konstytucyjne prawo obywatela do informacji, jak i sądy.
- „To nie była drobna zwłoka ani techniczne uchybienie, lecz realne naruszenie Konstytucji RP. Naczelny Sąd Administracyjny utrzymał w mocy rozstrzygnięcie, w którym na Ministra Sprawiedliwości nałożono grzywnę za bezczynność w sprawie udostępnienia informacji publicznej, a sednem sprawy jest złamanie konstytucyjnego prawa obywatela do informacji, gwarantowanego w art. 61 Konstytucji RP”
- wyjaśnia sędzia.
- „Prawo to ma charakter ustrojowy i nie jest uzależnione od uznania władzy wykonawczej ani od jej wygody, tymczasem w tej sprawie Minister Sprawiedliwości pozostawał w bezczynności mimo tego, że Wojewódzki Sąd Administracyjny trzykrotnie wzywał go do złożenia odpowiedzi na skargę i do merytorycznego ustosunkowania się do jej treści, czego minister nie uczynił”
- dodaje.
W jej ocenie, „taka postawa oznacza nie tylko naruszenie konstytucyjnego prawa obywatela, ale także lekceważenie sądu jako konstytucyjnego organu władzy, bo w państwie prawa organ władzy publicznej nie może ignorować wezwań sądu ani wybierać, czy Konstytucja go obowiązuje”.
- „Nałożona grzywna nie jest więc aktem represji, lecz konsekwencją demonstracyjnej bezczynności w sprawie o konstytucyjnym znaczeniu i potwierdzeniem, że prawo do informacji publicznej podlega realnej, a nie iluzorycznej ochronie”
- podkreśliła.
To nie była drobna zwłoka ani techniczne uchybienie, lecz realne naruszenie Konstytucji RP. Naczelny Sąd Administracyjny utrzymał w mocy rozstrzygnięcie, w którym na Ministra Sprawiedliwości nałożono grzywnę za bezczynność w sprawie udostępnienia informacji publicznej, a sednem… pic.twitter.com/mCRewKBY6k
— Kamila Borszowska-Moszowska (@Kamilabormosz) January 5, 2026
