02.09.13, 07:29Małżeństwo (fot. Free Digital Photo)

Polacy żyją na "kocią łapę". Rekord w skali dekady

Jak prognozuje "DGP", rok 2013 będzie prawdopodobnie piątym rokiem z rzędu, w którym zmniejszy się liczba zawieranych małżeństw. W pierwszym półroczu 2013 ślub zawarło tylko 64,1 tys. par. To zdaniem autora artykułu, antyrekord, gdyż tak małej liczby związków nie było od dekady. Z danych GUS wynika, że w tym samym czasie w roku 2012 małżeństw było więcej o 12 proc. 

Przyczyny? Zdaniem analityków, to m.in. procesy demograficzne oraz podniesienie wieku nowożeńców. Kolejnym powodem może być fakt, że aż 44 proc. dorosłych Polaków mieszka z rodzicami. Jedni dla wygody, ale inni - z braku pieniędzy i bezrobocia. Nie stać ich na samodzielność, a więc i na małżeństwo. 

Ci w lepszej sytuacji materialnej żyją w związkach partnerskich. W 2011 roku było ich 644 tys. – aż o 63 proc. więcej niż w 2002 roku - przypomina "DGP". Dlatego przybywa w Polsce dzieci z nieprawego łoża. 

Przyczyną małej liczby małżeństw jest także wzrost rozwodów. 

MBW/Dziennik Gazeta Prawna/Dziennik.pl 

Komentarze

anonim2013.09.2 7:48
a praprzyczyną tego wszystkiego jest wszechobecny socjalizm, chory system prawny, wysokie podatki i upadek obyczajów polecam przeczytać "Polactwo" Ziemkiewicza Polacy sami zgotowali sobie taki los głosując na zakłamanych polityków. To nie kryzys a rezultat. Ojcowie jedli kwaśne jagody a dzieciom ścierpły zęby. Ojcowie śpiewali piosenki w stylu "Czego się boisz głupia", oglądali na video niemieckie pornole a teraz się dziwią, że dzieci mają gdzieś wiarę, tradycję i poszanowanie obyczajów. Jeszcze dostaniecie na starość kopa ze schodów albo zastrzyk z pawulonu jako zapłatę za demoralizację własnego potomstwa. Zamieniamy się w społeczeństwo tępych niewolników.
anonim2013.09.2 8:23
Polityka po(d)stepu i pseudonowoczesnosci. Tfu!!!!!!!!
anonim2013.09.2 8:44
" potem spowiadać się kłamiąc" czegóż się nie robi dla białej sukieneczki w kościółku .... wysokie obcasy oszukały, to nie istota małżeństwa ....
anonim2013.09.2 8:47
Na tym polega wolnosc, ze kto chce to sobie bierze slub, a kto chce to sobie zyje bez slubu i nikomu nic do tego.
anonim2013.09.2 8:54
Albo inaczej : "Nic dziwnego, małżeństwo nie jest gwarantem stałości i wierności" jeśli " , potem spowiadać się kłamiąc, że się żałuje tego seksu przedmałżeńskiego" ślepcy nie widzą związku przyczynowo skutkowego ... do kogo więc pretensje??
anonim2013.09.2 8:55
@ Komentarz A co z prawem wolności kradzieży? przynajmniej dla kleptomanów?
anonim2013.09.2 9:09
Małżeństwo to naprawdę spore zobowiązanie, wyrzeczenie i obietnica, więc jeśli ktoś nie może przyrzec tego, czego wymaga przysięga małżeńska, niech nie przyrzeka. Lepsze to niż luźne podejście do związku małżeńskiego i rozwód po dwóch latach albo bycie nieszczęśliwym do końca życia. Czasy się zmieniły, kiedyś było więcej małżeństw choćby dlatego, że była większa presja, większy strach przed staropanieństwem itd. Nie pochwalam życia na kocią łapę, ale małżeństwo jest m.in. dla ludzi dojrzałych, nie idących za przyjemnością za wszelką cenę i względem siebie dopasowanych. Teraz ludzie, niestety, szukają wrażeń, a kiedy ich w związku brakuje, idą do innej/innego. Szkoda, że jest mało małżeństw, ale lepsze to niż profanować ten sakrament (czy świecką instytucję) gówniarskim podejściem.
anonim2013.09.2 9:25
@Merak "A co z prawem wolności kradzieży? przynajmniej dla kleptomanów?" Spodziewalem sie ze ktos napisze jakas dziwaczna "analogie". Kradziez jest ingerencja w czyjas wolnosc. Brak slubu kogos innego, oprocz tego, ze ze z niewiadomych powodow gryzie Ciebie, to nikomu nie wyrzadza krzywdy i jest to zwyczajnie nie Twoja sprawa. Zyj i daj zyc innym.
anonim2013.09.2 10:06
ciekawe jaki wpływ na polską przyszłą historię będzie miało morze bękartów i jedynaków. Z pewnością pozytywny...
anonim2013.09.2 10:17
@andrzej1988 "morze bękartów i jedynaków" Dlaczego mialoby to miec jakikolwiek negatywny wplyw na spoleczenstwo? Poza tym ciekawe kto im zorganizuje piekielko tu na ziemi - rodzice, czy tacy jak Ty, ktory nazywasz dzieci "bekartami".
anonim2013.09.2 10:25
@ Arbiter Biometria się kłania, można bardziej ambitnie np. cluster analysis .... i ... wszystko jasne ... to tak jak czynniki ryzyka przy chorobach ....
anonim2013.09.2 10:27
Małżeństwa są dyskryminowane. Np. przyjęcie dziecka do przedszkola - w pierwszej kolejności przyjmowane są dzieci z rodzin niepełnych (nawet gdy tatuś i mamusia mieszkają pod jednym dachem). Zwolnienia podatkowe - małżeństwa mogą mniej odliczyć od podatku niż rodzice z dziećmi bez ślubu. To państwo jest chore - promuje postawy społeczne zabójcze dla tego społeczeństwa w perspektywie najbliższych 20-30 lat.
anonim2013.09.2 10:30
Czyli żyją razem w grzechu!!
anonim2013.09.2 10:30
A co do tej kradzieży, moja sąsiadka " samotnie wychowująca dziecko" w konkubinacie co miesiąc "statystycznie" okrada mnie na kilkadziesiąt? złotych ... jaka więc różnica??
anonim2013.09.2 11:30
No i gdzie te 90%katolików, skoro dzieci z nieprawego łoża przybywa? Gdziez oni?
anonim2013.09.2 11:36
Ślub w kościele to nie biała suknia i organy, jak ktoś tu napisał, ale zaproszenie Pana Boga do wspólnego życia!!! Czy ludzie są aż tak głupi i obłudni, żeby kłamać w konfesjonale?? Mam nadzieję, że jednak nie...
anonim2013.09.2 11:41
@mariamagdalena 90% katolików to tylko deklaracja tak dużej grupy społeczeństwa, ale gadanie sobie a życie sobie. To tak jakby pytać ludzi czy siłownia, basen są dobre dla zdrowia, wszyscy powiedzą, że tak, a tylko mały procent korzysta z tych rzeczy aktywnie, albo "lubię książki ale nie czytam", to podobne. Nawracajmy się póki czas, żeby kiedyś Pan nie powiedział do nas:"nie znam ciebie, człowieku..."
anonim2013.09.2 12:10
I do tego grzechu SMIERTELNYM, moj Ondraszku:-))
anonim2013.09.2 12:21
@Merak "A co do tej kradzieży, moja sąsiadka " samotnie wychowująca dziecko" w konkubinacie co miesiąc "statystycznie" okrada mnie na kilkadziesiąt? złotych ... jaka więc różnica??" Zgadzam sie, ze to akurat jest nienormalna sytuacja. Tyle ze trzeba ja rozwiazac zmieniajac prawo, bo ciezko kogos zmusic do slubu jesli tego nie chce.
anonim2013.09.2 13:46
@hamaczek Tak.
anonim2013.09.2 14:17
@arbiter: po pierwsze, arbitrem czego jesteś? Życia na kocią łapę z kochanką, bo tak to trzeba nazwać. Po drugie: małżeństwo było i jest gwarancją stałości i wierności. To poprzez ślub składasz przysięgę drugiej osobie, że jej nie opuścisz aż do śmierci. Pisząc to: "(...) Dodatkowo trzeba wysłuchiwać pierdół głoszonych przez maniaków seksualnych o grzesznej antykoncepcji i grzesznym seksie przed ślubem, potem spowiadać się kłamiąc, że się żałuje tego seksu przedmałżeńskiego. Żadna atrakcja - to świetnie tłumaczy czemu śluby kościelne nie są atrakcyjne. W tej sytuacji pozostaje ślub cywilny, ale to z kolei już nie ta oprawa, niechętna rodzina itp." prawdopodobnie sam jesteś niewiernym człowiekiem i przez to, że taki jesteś nie udało ci się małżeństwo więc teraz wylewasz tu swoje "żale" antymałżeńskie, które nie mają uzasadnienia. Bo przecież nie jest żadnym uzasadnieniem twoje nieudane i niedojdowate życie na "kocią łapę" z kochanką.
anonim2013.09.2 14:29
@contra Skąd wiesz, może arbiter jest kawalerem?
anonim2013.09.2 16:31
@Zgred Nie spoufalaj sie!!Od kiedy to my sie tykamy?Zejdź ze mnie!!!.
anonim2013.09.2 17:59
"Zejdź ze mnie!!!." ???
anonim2013.09.2 19:28
@ contra "małżeństwo było i jest gwarancją stałości i wierności'' Gdzie tu zdrowy rozum? Proszę się rozejrzeć dookoła, małżeństwo nigdy nie było i nie będzie gwarancją stałości a sugerowanie, że inny użytkownik portalu mający inne zdanie na pewno ma ''...nieudane i niedojdowate życie...'' to już naprawdę przesada.
anonim2013.09.2 20:01
"Dlatego przybywa w Polsce dzieci z nieprawego łoża". Czyli z jakiego łoża? Nic chrześcijanom do tego, z jakiego łoża jest dziecko. Życie bez zawierania małżeństwa świadczy o tym, że weszliśmy jednak w okres dojrzałości. Ludzie sami decydują o tym, czy małżeństwo jest im potrzebne czy nie. Obecnie można z kimś żyć, rozstać się, związać się znowu, w końcu znaleźć odpowiednią osobę i poczuć, że to jest coś wyjątkowego. Jednocześnie żyjąc w taki sposób można unikać posiadania dzieci. Na tym właśnie polega piękno świata pochrześcijańskiego; człowiek odrzuca strach, szanuje siebie, broni swego interesu, a jednocześnie społeczeństwo go nie odrzuca.
anonim2013.09.2 21:49
@Soball "Na tym właśnie polega piękno świata pochrześcijańskiego; człowiek odrzuca strach, szanuje siebie, broni swego interesu, a jednocześnie społeczeństwo go nie odrzuca". Szkoda tylko, że on nie szanuje społeczeństwa. Czy na prawdę jesteś tak naiwny, że myślisz, iż ten Twój pochrześcijański świat jest rajem? Inna rzecz - ile ten świat potrwa, jeśli tylko co 10 człowiek postanowi spłodzić dziecko? A z tym wiązaniem się i "rozwiązywaniem się", kiedy jeden partner znajdzie lepszą osobę, to można do końca życia nie skończyć. Zero stabilizacji. "Poczuć, że to coś wyjątkowego" Haha! Przy dziesiątej? Wyjątkowa to jest pierwsza, a potem to są kolejne.
anonim2013.09.2 22:20
@Bokobród "Szkoda tylko, że on nie szanuje społeczeństwa". Co przez to rozumiesz? Kierowanie swoimi sprawami w sposób niezgodny z tradycją i wiarą (co do zasady) nie jest brakiem szacunku wobec społeczeństwa. "Czy na prawdę jesteś tak naiwny, że myślisz, iż ten Twój pochrześcijański świat jest rajem?" Świat nigdy nie będzie rajem, jednak świat pochrześcijański stwarza mi o niebo lepsze warunki do życia niż świat chrześcijański. "Inna rzecz - ile ten świat potrwa, jeśli tylko co 10 człowiek postanowi spłodzić dziecko?" Nawet jeśli się szybko skończy, to nie zmienię mojej oceny. Wolność jest ważniejsza niż przetrwanie. "A z tym wiązaniem się i "rozwiązywaniem się", kiedy jeden partner znajdzie lepszą osobę, to można do końca życia nie skończyć". Można nie skończyć, ale można też skończyć. "Zero stabilizacji". Dla stabilizacji nie warto płacić ceny zbyt wysokiej. Warto natomiast zapłacić cenę rozsądną. "Poczuć, że to coś wyjątkowego" Haha! Przy dziesiątej? Wyjątkowa to jest pierwsza, a potem to są kolejne". Nie zgadzam się. Pierwsze zazwyczaj są dziewczyny całowane w parku i wywołujące poczucie euforii, z którego niewiele potem pozostaje. Z czasem człowiek dojrzewa i odpowiada sobie na pytanie, czego potrzebuje. I wtedy ta dziesiąta, może nawet setna, okazuje się tą wyjątkową.
anonim2013.09.3 0:14
Na Flondrze zamieściliście nędzną podróbkę arta z Gazety Prawnej. No i wyszło jak zwykle czyli byle jak. Tu źródełko: http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/729020,polska-zyje-na-kocia-lape-mniej-slubow-wiecej-rozwodow.html W oryginale fragment dotyczący rozwodów brzmi tak: "Z danych GUS wynika również, że kurczącej się liczbie nowożeńców towarzyszy wzrost liczby rozwodów. W pierwszym półroczu było ich 35,9 tys., czyli o 11,3 proc. więcej niż przed rokiem. Kryzys nie cementuje więc już par małżeńskich tak jak jeszcze w ubiegłym roku, gdy rozpadło się o 3 proc. związków mniej niż w roku poprzednim, bo decyzję o rozstaniu prawdopodobnie hamowała jeszcze m.in. obawa przed utratą dochodów. O recesji mówiło się jednak tak dużo, że wiele osób uodporniło się na tego typu informacje." a więc ma zupełnie inny sens.
anonim2013.09.3 11:23
@Soball 1. Nie szanuje społeczeństwa choćby przez to, że nie zapewnia mu przetrwania. Nie widzę lepszego modelu płodzenia i wychowywania dzieci niż w rodzinie. Nie widzę sensu w małżeństwie za wszelką cenę (tutaj pełna zgoda z Tobą), bo to dalece nieodpowiedzialna postawa, ale rozumiem, że bez stabilnego związku nie sposób myśleć o dzieciach. A rozmnażanie i lepsze przystosowanie do świata to naturalne zadanie każdego gatunku na ziemi. To problem dla mnie, bo wiem, że nie każdego stać na wierność do końca życia, ale z drugiej strony przyrost naturalny powinien iść do góry. 2. Kwestia "punktu siedzenia". Mnie współczesny świat przeraża swoją nowoczesnością i mentalnością ludzi. Pewnie nie miałbym nic przeciwko urodzeniu się ze sto lat temu, nawet za cenę gorszej medycyny, byleby tylko koegzystować z ludźmi, dla których są wartości większe niż życie czy dobro własne (np. trwałość i dobro ojczyzny, żeby nie wyciągać argumentów religijnych, bo może nie jesteś wierzący). 3. "Wolność jest ważniejsza niż przetrwanie", ale jeśli chodzi o walkę o niepodległość kraju czy uwolnienie się od kogoś, kto nas bezprawnie ogranicza. Jeśli zaś idzie o społeczeństwo, to żyjąc w nim, trzeba przyjmować zasady w nim panujące i według mnie czuć się za nie odpowiedzialnym. Ale może tak musi być. Może wspaniała cywilizacja europejska musi się staczać i wreszcie zginąć. Wszystko wskazuje mi na to, że po Twoim pochrześcijańskim świecie nastąpi świat islamski. 4. Nie będę Cię namawiał, bo trudno mi brać odpowiedzialność za Twoje szczęście (które znajdujesz żyjąc inaczej niż ja), ale według mnie lepiej dołożyć wszelkich starań, aby związek ustabilizować i narzucić sobie "kajdany" małżeństwa. W szukaniu najodpowiedniejszej osoby na partnerkę nie ma nic złego, ale jeśli nie robi się tego całe życie. Nie ważne jak doskonałą kobietę poznasz, za kilka lat pewnie znajdziesz lepszą (dzieli te same zainteresowania, jest piękna, rozmawia Ci się z nią lepiej niż z dotychczasową partnerką). Ale to samo z kobietą, też znajdzie lepszego niż Ty. Żeby żyć w taki sposób, nie wolno w ogóle się angażować, bo kiedy ty ją kochasz w najlepsze, ona szuka innego. 5. Zgoda z tą ceną za stabilizację. Jednak ludzie są różni i jeśli stabilizacja jest dla nich najważniejsza, niech płacą taką cenę, jaką chcą. Wiadomo, że z czegoś trzeba rezygnować. Na dobrą sprawę nowożeńcy mają zwykle po 24-28 lat, więc powinni doskonale zdawać sobie sprawę w co wchodzą. Szkoda tylko, że panuje jakiś romantyczny obraz małżeństwa w społeczeństwie, kiedy w istocie to cholernie ciężka praca. 6. Poniekąd masz rację, ale to zależy od człowieka. Jeśli zacząłeś mając 15 lat, wygląda to tak, jak napisałeś. Jeśli zacząłeś po 20, wiesz, czego chcesz, i dokładnie przyglądasz się kandydatkom na partnerki, możliwe jest, że pierwsza będzie ostatnią. Pozdrawiam.
anonim2013.09.3 20:20
@Bokobród „Nie szanuje społeczeństwa choćby przez to, że nie zapewnia mu przetrwania”. Jednostka powinna szanować społeczeństwo, ale społeczeństwo powinno też szanować jednostkę. Wymuszanie na jednostce posiadania dzieci oznacza, że jednostce nie pozostawia się prawa do decydowania o jej najbardziej osobistych sprawach, a to już oznaczałoby oczywisty brak szacunku wobec jednostki. „Nie widzę lepszego modelu płodzenia i wychowywania dzieci niż w rodzinie”. Ja też nie widzę lepszego modelu niż wychowanie dziecka w rodzinie, przy czym nie ma dla mnie znaczenia, czy rodzice są małżeństwem. „A rozmnażanie i lepsze przystosowanie do świata to naturalne zadanie każdego gatunku na ziemi”. Jak już napisałem, oczekiwanie od człowieka, że będzie miał dzieci, jest nakładaniem na niego zbyt dużego obowiązku. Jest to oczekiwanie od niego, że podporządkuje swoje osobiste życie wspólnocie. „Mnie współczesny świat przeraża swoją nowoczesnością i mentalnością ludzi. Pewnie nie miałbym nic przeciwko urodzeniu się ze sto lat temu, nawet za cenę gorszej medycyny, byleby tylko koegzystować z ludźmi, dla których są wartości większe niż życie czy dobro własne (np. trwałość i dobro ojczyzny, żeby nie wyciągać argumentów religijnych, bo może nie jesteś wierzący)”. Trudno mi odgadnąć, co konkretnie Cię przeraża. Część nowoczesności mnie też przeraża. Myślę, że część tego, co Cię przeraża, mnie już nie przeraża. Świat współczesny traktuję jako epokę niespotykanego wcześniej szacunku dla człowieka, dla jego osobistych decyzji. Szacunku, o który mimo wszystko wciąż trzeba walczyć. Trwałość i dobro ojczyzny wolę zastąpić pojęciem dobra Polaków i innych ludzi zamieszkujących Polskę. Patriotyzm nie powinien być dobrze brzmiącym hasłem, ale świadomością, że warto walczyć o swój interes. „Wszystko wskazuje mi na to, że po Twoim pochrześcijańskim świecie nastąpi świat islamski”. Być może tak będzie. Z drugiej strony jakieś 150 lat temu wielu ludzi było przekonanych, że nieuchronna jest ogólnoeuropejska rewolucja i całkowite zniszczenie dotychczasowego świata. Z przewidywaniem przyszłości zawsze lepiej być ostrożnym. „Nie będę Cię namawiał, bo trudno mi brać odpowiedzialność za Twoje szczęście (które znajdujesz żyjąc inaczej niż ja), ale według mnie lepiej dołożyć wszelkich starań, aby związek ustabilizować i narzucić sobie "kajdany" małżeństwa”. Uważam, że błędem jest dokładanie wszelkich starań dla osiągnięcia stabilności. Warto po prostu określić swój interes i zapłacić rozsądną cenę za jego realizację. Z kolei małżeństwo religijne dla ludzi niewierzących nie ma znaczenia, więc go nie będą zawierać. Małżeństwo państwowe zawrą, jeśli uznają, że jest to dla nich opłacalne. Liczy się sam związek, a nie formuły prawne. „Ale to samo z kobietą, też znajdzie lepszego niż Ty. Żeby żyć w taki sposób, nie wolno w ogóle się angażować, bo kiedy ty ją kochasz w najlepsze, ona szuka innego”. Może się tak zdarzyć, dlatego konieczne jest zachowanie bliskości, dzięki czemu można odkryć brak szczerości oraz uniknąć groźby odejścia drugiej osoby. „Jednak ludzie są różni i jeśli stabilizacja jest dla nich najważniejsza, niech płacą taką cenę, jaką chcą”. Oczywiście, przecież nikt nikogo nie będzie rozłączał na siłę. „Szkoda tylko, że panuje jakiś romantyczny obraz małżeństwa w społeczeństwie, kiedy w istocie to cholernie ciężka praca”. Jestem przeciwnikiem romantycznego podejścia, bo to jak działanie pod wpływem flaszki. Ale na związek wolę nie patrzeć jak na cholernie ciężką pracę, ale raczej jak na funkcję wzajemnego wsparcia, w której człowiek nie jest wart tyle, ile wypracuje w życiu zawodowym. Również pozdrawiam.