Respondentom przedstawiono cztery nazwiska: Patryka Jakiego, Tobiasza Bocheńskiego, Zbigniewa Boguckiego i Przemysława Czarnka. Najwyższy wynik uzyskał Patryk Jaki – 14,9 proc. Drugie miejsce przypadło Zbigniewowi Boguckiemu (9,1 proc.), a kolejne zajęli Przemysław Czarnek (7,9 proc.) i Tobiasz Bocheński (7,5 proc.). Kluczowy okazał się jednak inny wskaźnik: aż 60,6 proc. badanych uznało, że premierem powinien zostać ktoś spoza zaproponowanej czwórki.
To właśnie ten wynik miał wywołać poruszenie w PiS. Politycy młodszego pokolenia odebrali obecność aż trzech swoich przedstawicieli w zestawieniu jako sygnał, że Jarosław Kaczyński faktycznie przygotowuje zmianę pokoleniową. Według rozmówców „Newsweeka” pominięcie Mateusza Morawieckiego nie było przypadkowe – prezes PiS miał jasno zakomunikować, że nowy premier musi mieć mniej niż 50 lat, choć jakiś czas później dodał, że będzie to jeszcze przedmiotem rozmów.
Według tygodnika realna gra ma się toczyć między Zbigniewem Boguckim a Tobiaszem Bocheńskim. Bogucki, obecnie szef Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego, ma być osobistym faworytem Jarosława Kaczyńskiego. Problemem pozostaje jednak brak zgody samego prezydenta na jego odejście z Pałacu. W takim scenariuszu rezerwową opcją prezesa PiS ma być europoseł Tobiasz Bocheński, który w ostatnich miesiącach konsekwentnie buduje swoją rozpoznawalność w partii i mediach.
Dodatkowo część komentatorów zauważa, że temat „młodego premiera” wraca regularnie od jesieni i może być elementem szerszego planu przygotowania PiS do wyborów parlamentarnych w nowej formule – z inną twarzą rządu niż w latach 2015–2023.
