Premier Giorgii Meloni podczas wizyty w Tokio przypomniała, że Grenlandia – jako autonomiczne terytorium Królestwa Danii – znajduje się w obszarze odpowiedzialności Sojuszu Północnoatlantyckiego. „Sprawa jest polityczna i politycznie musi zostać rozwiązana” – zaznaczyła, odnosząc się do coraz częstszych spekulacji o możliwej zmianie statusu wyspy. Jej zdaniem Arktyka staje się jednym z kluczowych obszarów rywalizacji mocarstw w związku z topnieniem lodów i otwieraniem nowych szlaków morskich.

Meloni oceniła, że retoryka Donalda Trumpa dotycząca konieczności przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone jest „asertywnym sposobem zwrócenia uwagi świata na realny problem bezpieczeństwa w Arktyce”, ale jednocześnie ostrzegła przed militaryzacją sporu poza strukturami NATO.

Jeszcze ostrzej wypowiedział się wicepremier i minister spraw zagranicznych Antonio Tajani. „Jednostronna obecność 10 czy 20 żołnierzy nie służy niczemu” – powiedział, wskazując, że takie działania nie mają żadnej wartości operacyjnej ani politycznej i mogą być odbierane wyłącznie jako gest pod publiczkę.

Włoski minister obrony Guida Crosetta nie krył irytacji. „Piętnastu Włochów, 15 Francuzów, 15 Niemców – to brzmi jak początek żartu” – stwierdził, komentując pojawiające się informacje o symbolicznych wysyłkach wojskowych na Grenlandię. Według niego bezpieczeństwa Arktyki nie buduje się „wycieczkami w mundurach”, lecz realną strategią uzgodnioną w ramach Sojuszu.